profil

"Mała apokalipsa"

drukuj
poleca 100% 4 głosy

Tadeusz Konwicki w swej głośnej powieści przedstawił apokalipsę na miarę PRL-u: „małą” i kaleką. Dokonuje się ona w atmosferze komunistycznego święta, bylejakości i totalnego pesymizmu, jaki ogarnia Polaków z okazji kolejnego zjazdu partii. Wszystko wydaje się małe, ułomne i kalekie: władza, opozycja, sztuka. Nawet zapałki, którymi ma podpalić się w geście protestu pisarz, muszą być szwedzkie, bo te polskie nie palą się dobrze. Pisarz jest byle jakim pisarzem, dygnitarze byle jakimi dygnitarzami, opozycja byle jaką opozycją. Apokalipsa nie polega na totalnej zagładzie, tylko na osuwaniu się w nijakość, brak tożsamości (jednostek i narodu), na wcieleniu w poczet republik byle jakiego Związku Radzieckiego. Wszystko się wali i sypie, nawet datę trudno ustalić – oto mała apokalipsa, apokalipsa na miarę komunizmu...

Zobacz też

antybohater, droga krzyżowa, everyman, Golgota, Kalwaria

Przydatne hasło? Tak Nie