profil

Moralistyka romantyczna w oparciu o "Dziady" cz. II oraz inne utwory romantyczne.

poleca 85% 102 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Odwołując się do fragmentów „Dziadów” część III oraz innych znanych Ci utworów romantycznych Adama Mickiewicza przedstaw moralistykę romantyczną.

W drugiej części „Dziadów” poruszony został przez Mickiewicza wątek ludowego obrzędu, mającego typowy pogański charakter. Ceremonie związane z tym „świętem” były nawet przez jakiś czas zakazane. Ludzie ze wsi, którzy zebrali się nocą w cerkwi, żeby pomóc błąkającym się po świecie duszom ulżyć im w cierpieniach uczestniczą w rytuale wywoływania duchów. Przewodniczy im Guślarz – człowiek posiadający metafizyczną wiedzę, znający poszczególne elementy ceremonii, zaklęcia, magiczne formułki – rzeczy niezbędne do jej odprawienia. Przywołuje on po kolei trzy rodzaje duchów.

Pierwszymi zjawami, które ukazały się zebranym wieśniakom są duchy dwojga dzieci. Rozpoznają one nawet spośród zebranych swoją matkę i przemawiają do niej. Skarżą się, dlaczego nie mogą trafić do nieba, tylko skazane są na cierpienia. Józio i Rózia są przedstawicielami grzeszników z lekkimi „przewinieniami”.

Kolejna zjawa to widmo człowieka, który kiedyś był panem całej wioski. Za swoje grzechy – skąpstwo, pychę, okrucieństwo – zmuszony jest do bezustannej tułaczki po ziemi w towarzystwie szarpiących go ptaków – wykonawców kary. Trzecia i ostatnia zjawa to duch młodej dziewczyny, która nie potrafiła docenić niczyjej miłości, za co teraz cierpi.

Po takim krótkim przedstawieniu wszystkich duchów nasuwa nam się od razu wniosek, że kara zawsze następuje po winie. To pierwsze stwierdzenie, jakiego można się doszukać w romantycznej twórczości. Utwory z tej epoki nie są jednak tylko formami przestrogi, ale także radzą, jak uchronić się przed ową karą za grzechy, co zrobić, żeby nie zawinić. W drugiej części „Dziadów” mamy nawet do czynienia z podziałem grzeszników na tych, którzy popełnili straszne przewinienia, te mniejsze i w końcu – lekkie. Pozwala nam to sądzić, iż nawet za lekki grzech spotka nas zasłużona kara. Zjawy błakają się po ziemi:

„Dalej wy z najcięższym duchem,
Coście do teg padołu
Przykuci zbrodni łańcuchem...”,

bądź wirują między nią, a niebem, nie mogąc dotrzeć do żadnego z tych miejsc. Takim duchem jest ostatnie widmo – dziewczyna, bowiem gdy wiejscy chłopcy na jej prośbę podbiegli, aby pocałunkiem zakończyć jej męki – nie zdołała ich dosięgnąć. Mamy więc do czynienia z wyraźną hierarchizacją duchów.

Wracając do charakterystyki duchów, spójrzmy na nie przez pryzmat moralistyki, jaką nam przedstawił każdy z nich.

Na początek – lekkie duchy dzieci, które przecież powinny bez żadnych problemów trafić do nieba. Okazuje się, że nie jest to takie proste, gdyż główną i podstawową rzeczą, której powinien doświadczyć człowiek na ziemi jest cierpienie. Na wiekuisty spokój w krainie wiecznego szczęścia trzeba sobie zasłużyć. Dlatego też błąkające dusze rozpieszczanych za życia dzieci nie mogły trafić do nieba. Prosząc o dwa ziarna gorczycy, Aniołek przytacza swoisty morał:

„Kto nie doznał goryczy ni razu
Ten nie dozna słodyczy w niebie”.

Kolejna zjawa, która przybyła do kaplicy to duch złego i okrutnego pana. Otacza go orszak udręczonych poddanych, którzy pod postaciami duchów rewanżują się za swoje krzywdy. Zabierają mu jedzenie, nie puszczają ani na krok. Dla niego nie ma pomocy i – wg. Wierzeń ludowych – musi nadal tułać się po świecie i być może nawet kilkakrotnie odwiedzać „dziady”, żeby odpokutować z swoje ciężkie grzechy. Zna swoją beznadziejną sytuacje i odchodząc mówi te słowa:

„Bo kto nie był ni razu człowiekiem,
Temu człowiek nic nie poomoże”.

Na końcu przedstawiony zostaje duch dziewczyny, która nie umiała kochać, gardząc uczuciami swoich adoratorów. Cieszyły ją ich problemy i czując nad nimi przewagę zachowywała absolutny chłód i obojętność serca. Po śmierci, aby jak sądzę przekonała się na własnej skórze, postawiono ją w podobnej sytuacji. Za życia „bujała w obłokach” i pewnie dlatego po śmierci przedstawiona jest jako zjawa, która choćby chciała – ziemi dotknąć nie zdoła. W nawiązaniu do wspomnianego wcześniej przysłowia, wypowiada te słowa:

„Kto nie dotknął ziemi ni razu
Ten nigdy nie może być w niebie”.

Moralistyka płynąca z ust duchów odwiedzających ludowy obrzęd jest oczywista i widoczna. Szczególną rolę pełni w utworze fakt, iż to włąśnie duchy mówią wymieniane wcześniej słowa. Zjawy pełnią rolę nauczycieli, którzy przchodzą do wieśniaków z przestrogami, bo wiedzą więcej od nich – oni zostali już ukarani, bo nie żyją i już cierpią – ludzi można jeszcze ocalić. Gdy zebrani w kaplicy będą wiedzieć, co im grozi – być może powstrzymają się od popełniania czynów karygodnych. Pewność jest tym większa, gdyż słowa przestwogi słyszą oni od postaci, które ich przerażają, stanowiąc w ten sposób niemal niepodważalne autorytety.

Zamiłowanie do moralizowania ukazuje Mickiewicz także w balladach. Niezwykle widoczny mamy motyw zbrodni i kary w balladzie „Lilije”. Niedość, że po zabójstwie męża, kobietę prześladują wyimaginowane zjawy i nękają nocne koszmary – utwór kończy się pojawieniem się ducha męża, który zabija ją. Jest to najsurowszy wymiar kary, jaki mógł być przewidziany. Czytelnik jednak, gdy zostanie przestraszony, lepiej zrozumie powagę sytuacji i wyciągnie odpowiednie wnioski. W tej balladzie przedstawiony został jeszcze jeden ważny wątek. Mianowicie fakt, iż nie sposób uciec przed karą, uniknąć jej. Wspomniana „Pani, co zabija Pana”, robi to z przświadczenia, że w ten sposób właśnie uniknie wspomnianej kary za niedochowanie wierności podczas nieobecności męża.

W kolejnej balladzie – „Rękawiczka” - Mickiewicz obiera zupełnie inna drogę do wysnucia morału. Osiąga jednak taki sam efekt, jak w innych przypadkach. Nie istnieje w tej balladzie motyw winy i kary, a morał jest w formie ukrytej przestrogi gdy dzielny rycerz Emrod, rzucając zdobytą spośród dzikich bestii rękawiczkę w oczy swej kochanki odchodzi od niej. Autor przestrzega w ten sposób przed zbytnią pychą i pewnością siebie, swoich wdzięków i urody.

Jako przykłady romantycznej moralistyki możnaby przytoczyć zdecydowaną większość – jeśli nie wszystkie – z ballad Mickiewicza. W niemal każdej z nich istnieje podobna kwestia kary za grzechy, przewinienia. W „Świteziance” złamana obietnica zaprzepaściła losy pięknego i młodego chłopca, a także jego miłość:

„Wszak kto przysięgę naruszy,
Ach, biada jemu, za życia biada!
I biada jego złej duszy!”

Opisana historia dziewczyny w balladzie „To lubię” jest bardzo podobna do dziejów ostatniego ducha z drugiej części „Dziadów”. Obie panny były nieczułe na zaloty młodzieńców.Jednak niedostępność dziewczyny z ballady doprowadziła do śmierci jednego z adoratorów – Józia. To on później skazał ją na czyśćcowe męki, pod postacią ducha zabijając ją.

Moralistyka w romatnycznej twórczości jest bardzo widoczna i jasna, co doskonale widać na podanych przeze mnie przykładach. Stosowana jest, żeby przestrzedz czytelnika o niebezpieczeństwie, jakie mu grozi, żeby uchronić przed złem. Czasami są to złe czyny, bądź zachowania, spotykane powszechnie. Dzięki balladom i innym utworom romantycznym, możemy zauważyć, które nasze zachowania okazują się niepożądane, za które czeka nas kara.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 6 minut

Teksty kultury