profil

Kim jest Pan Cogito w wierszach Zbigniewa Herberta? (moralistyka, ironia i przesłanie)

poleca 85% 295 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Twórczość Zbigniewa Herberta jest owocem zasad przez niego wyznawanych i poznanie jego filozofii pomoże w dużym stopniu w zrozumieniu zbiorku wierszy „Pan Cogito”, a także wielu innych.
Interesował się filozofami: Kartezjuszem, Platonem i Pascalem. Stąd korzenie swoje wziął tytuł cyklu „Pan Cogito”, od Kartezjańskiego „Cogito ergo sum”. Zauważyć także można późniejszą orientację na postawy ludzkie. Sam Herbert uważał się za pisarza „średniego lotu”. Do końca życia z niewygasłą młodzieńczą energią kształcił wolę doskonalenia się i dochowania wierności ideałom już dzisiaj archaicznym. Posiada swoje wyznaczniki postępowania, które są jednocześnie ideałami, do których nie doszedł. Chciałby być otwarty, to znaczy ciekawy świata i zdolny do zmiany własnych poglądów, co z kolei prowadzi do zasady podważalności własnych poglądów. W odniesieniu do twórczości uważa, iż powinna być wyrazem wewnętrznych sprzeczności. Zauważalna jest także po analizie wywiadów z pisarzem zasada odwagi, która jest bardzo istotna w życiu i twórczości, jest próbą zmierzenia się ze światem, co znaczy, że myśli się niezależnie. Ściśle powiązana z poprzednią jest zasada nie ulegania modom i poglądom poprzednio przyjętym, gdyż „pływanie pod prąd wyrabia mięśnie”.

W jednym z wywiadów przyznaje się, że chętnie pracuje na materiale mitologicznym, ponieważ mity są to prawdy, które przeszłość chciałaby przekazać nam jako odwieczną mądrość. Sięga do historii nie po to, aby otrzymać od niej łatwą lekcję nadziei, lecz po to, aby porównać swoje doświadczenie z doświadczeniem innych, aby zyskać poczucie odpowiedzialności za stan ludzkich sumień.
„Odwieczne marzenie poety o tym, by jego dzieło stało się konkretnym przedmiotem jak kamyk albo jak drzewo, aby zasłużyło na długotrwałe życie. Za jedną z możliwych metod uważam tę oto: przezwyciężyć siebie samego, zatrzeć ślady powiązań między wierszem a jego autorem. Tak właśnie rozumiem zalecenie Flauberta: artysta powinien ukryć się w swoim dziele, tak jak w przyrodzie kryje się jej stwórca.” Z tych słów Zbigniewa Herberta zapisanych pod tytułem pisarz a dzieło, w oparciu o cykl „Pan Cogito” można wywnioskować, że Panem Cogito jest sam autor, a wszystkie refleksje i życiorys w nim zawarty są odzwierciedleniem Pana Cogito. I tak tytułowy bohater próbuje odnaleźć własne miejsce, miejsce człowieka w ogóle, w odwiecznym dramacie, jakim okazuje się jego trwanie na świecie.

Pierwszym utworem z całego cyklu wartym omówienia jest „Pan Cogito a pop”. Tu podmiot liryczny trafia na koncert muzyki pop. Nazwa ta może dziś mylić, mowa bowiem o koncercie, który nazwalibyśmy dziś rockowym. Ogłuszony lawiną dźwięku Pan Cogito znajduje w sobie możliwość zdystansowania się do tego, co się dzieje, wycofania się w siebie. I rozmyśla. On jeden rozmyśla, inni bowiem są pochłonięci koncertem i przeżywają go spontanicznie, nurzają się w hałasie, cieszą się z potęgi wzmacniaczy. Pan Cogito natomiast rozmyśla nad estetyką hałasu. Tak to ujął. Ale przecież w istocie rozmyśla nad sprawcą owego hałasu, piosenkarzem. Czy mógłby znaleźć się na jego miejscu? „Sama idea owszem, pociągająca” – mówi. Pociągające jest wejście w rolę boga. Pan Cogito nim przeprowadzi krytykę, rzetelnie gromadzi argumenty za: rozumowe i emocjonalne. Symuluje sytuację. Wyobraża sobie, co znaczy być muzykiem pop, jakie nim kierują intencje, jakie urojenia. Nie jest dlań najważniejsza sława i oklaski. Nie wyznawcy kreują tego boga. Nie dlatego jest się idolem, że ma się fanów, ale ma się fanów dlatego, że jest się idolem. Hałas jest żywiołem, żywioł zaś zawsze przerasta człowieka. Jest jakby bezpośrednio ekspresją tajemnicy bóstwa. Nigdy nie jest dla człowieka zrozumiały:

„być bogiem
to znaczy ciskać gromy
albo mniej teologicznie
połknąć język żywiołów”

Jest w słowach Pana Cogito ironia. Nie można bowiem „połknąć języka żywiołów”. Pan Cogito nawet gdy wciela się w ogarniętego przez żywioł hałasu masowego odbiorcę koncertu pop, zachowuje pozwalający na ironię dystans.
Kolejnym wierszem jest „Pan Cogito – powrót”. Można wywnioskować, iż podmiot liryczny chce wrócić do swojej ojczyzny z emigracji. Jest zraniony dystansem i świat, w którym się znajduje, nie odpowiada mu. Jednak decyduje się powrócić. Jest witany przez przyjaciół ze zdziwieniem, przecież mógł o niej zapomnieć. Ironiczne stwierdzenie:

„decyzja jest dramatyczna
pożałuje jej gorzko”

może odnosić się do ludzi decydujących się powrócić do kraju mimo czekających ich tam represji i braku możliwości powrotu do „lepszego świata”.
Utwór „Potwór Pana Cogito” opowiada o potworze, którym jest ustrój panujący wówczas w Polsce. Tego potwora nie widać, ale jedynym dowodem jego istnienia są liczne ofiary. Następnie mamy nawoływanie do walki z potworem:

„Pan Cogito jednak
nie lubi życia na niby
chciał walczyć
z potworem
na ubitej ziemi.”

Słowa te są zachętą do sprzeciwiania się ustrojowi i świadectwem nienawiści podmiotu lirycznego do potwora.
W wierszu „Pan Cogito a długowieczność” opisana jest historia życia Pana Cogito w odniesieniu do konkretnych zwierząt. Uświadamia także przemijalność życia. Szczególną ironię zauważamy we fragmencie:

„potem
wygrał drugą wojnę światową
(wątpliwe to zwycięstwo)”

dlatego iż mimo wszystko Polska po tym zwycięstwie również znalazła się pod okupacją, tylko że sowiecką.
Z kolei w „Pan Cogito o cnocie” Pan Cogito ubolewa nad brakiem cnoty w dzisiejszych czasach, a także nad tym, że jest nie lubiana. Ironizuje, że gdyby

„szła duchem czasu
kołysała się w biodrach
w takt modnej muzyki”

wtedy wówczas może zostałaby przyjęta:

„może wówczas pokochaliby ją
prawdziwi mężczyźni
generałowie, atleci, władcy, despoci.”

Ale potem ironizuje, że cnota nigdy taka nie będzie, że jest nieznośna i śmieszna.
Utwór „Przesłanie Pana Cogito” umieszczony jest na końcu tomiku „Pan Cogito” podsumowuje przesłanie całego zbiorku. Postać Pana Cogito jest formą dystansu poety do samego siebie. W całym zbiorze ów dystans się zmienia. Może być, jak podkreśla, dystansem bardzo niewielkim, może to jednak być także liryka maski lub nawet liryka roli. Tutaj dystans ten oczywiście również istnieje, mówi o tym już tytuł utworu. Wypowiadające się „ja” nazwane „Panem Cogito” umieszcza autor w niewielkim cudzysłowie. „Przesłanie Pana Cogito” wzywa również do heroizmu mimo wszystko, bez myślenia o nagrodzie tu czy w zaświatach. Tam po drugiej stronie granicy nicości, znaleźli się wszyscy, także wielcy bohaterowie poszli:

„do ciemnego kresu po złote runo nicości”

Według mnie cykl „Pan Cogito” jest zbiorem wierszy niezwykle wartościowych. Ma na celu przede wszystkim nauczenie. Oprócz tego zarysowuje się wyraźnie ogólnoludzkość tej poezji. Wielotematyczność utworów i różnorodność poruszanych tematów przypominają współczesnemu człowiekowi, że istnieje dużo spraw wymagających chwili zadumy, że niezależnie od sytuacji, człowiek musi żyć z podniesioną głową, by zasłużyć na miano CZŁOWIEKA.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 6 minut