profil

Średniowieczna pokora, renesansowa harmonia, niepokoje baroku - widzenie świata i człowieka w literaturze staropolskiej

poleca 85% 339 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Średniowieczna pokora, renesansowa harmonia, niepokoje baroku - widzenie świata i człowieka w literaturze staropolskiej.

Wizja świata i człowieka zmieniała się na przestrzeni dziejów i można nawet stwierdzić, że często to właśnie ona stanowiła główny wyznacznik epoki. W różnych czasach ludzie cenili i podziwiali odmienne wartości, kierowali się w życiu innymi filozofiami, czego przyczyną jest niezaspokojona potrzeba każdego człowieka do poznania reguł kierujących życiem i sposobów, które pozwolą uczynić je godnym i szczęśliwym. Można się o tym przekonać, dokonując zestawienia poglądów reprezentowanych w literaturze w trzech kolejnych epokach - średniowieczu, renesansie i baroku. Średniowiecze rozkwitło w Europie po upadku Cesarstwa Rzymskiego. Sposób patrzenia na świat charakterystyczny dla człowieka tej epoki wyznaczany był głównie przez dwie ideologie - teocentryzm oraz feudalizm. Pierwsza z nich wiązała się nierozerwalnie z dogmatami Kościoła katolickiego, podkreślając wielką rolę Boga w świecie, a w związku z tym także kultu religijnego. Feudalizm stanowił natomiast naturalne rozszerzenie nauk Kościoła, ponieważ ustanawiał hierarchię na ziemi na wzór opisanej w Biblii hierarchii niebieskiej.
W średniowiecznym świecie każdy człowiek posiadał swoje miejsce w społeczeństwie, zgodnie z którym musiał żyć i wypełniać obowiązki. Wszelkie próby wyłamania się z ustanowionego według średniowiecznych przekonań przez Boga porządku groziły potępieniem i mękami piekielnymi. Życie w cnocie nagrodzone miało być za to wiecznym szczęściem po śmierci. Literatura dostarcza nam przykładów postaci, które w oczach ówczesnych ludzi na taką nagrodę zasługiwały. Jednym ze sposobów osiągnięcia cnoty była na przykład surowa asceza, polegająca na dobrowolnym wyzbyciu się wszelkich uciech doczesnych i poświęceniu życia modlitwom i medytacjom. Znakomity wzorzec ascety odnaleźć można w "Legendzie o świętym Aleksym". Aleksy to książęcy syn, który nie wahał się porzucić życia w dostatkach, rozdania swojego majątku biedakom, a następnie leżenia na ulicy, nie zważając na niewygody i oddawania się pobożnym rozmyślaniom. Po śmierci Aleksego ukazują się zjawiska, świadczące o świętości bohatera - same dzwonią dzwony, a dotknięcie ciała zmarłego uzdrawia wszelkie choroby. Jedną z wartości wyznawanych w średniowieczu było zatem całkowite wyrzeczenie się własnych przyjemności i wierna, pokorna służba Bogu. W każdym człowieku, stojącym między zwierzętami a aniołami na drabinie bytów, zawierał się według świętego Augustyna pierwiastek duchowy i cielesny. Dusza, doskonałe dzieło Boga, była krępowana i wystawiana na pokusę przez z natury grzeszne ciało. Dlatego, aby osiągnąć doskonałość, należało wyzbyć się wszystkiego, co z materialnym istnieniem jest związane.

Ważnym czynnikiem, który przypominał średniowiecznemu człowiekowi o konieczności pokory wobec Boga, była świadomość śmierci, która nieuchronnie spotyka każdego. Literatura często podejmowała motyw kresu istnienia ludzkiego. Powstawały dzieła przedstawiające "taniec śmierci", w których kostucha, nie zważając na społeczne pochodzenie człowieka, porywała go w swoje obroty. Nie ważne, czy jesteś chłopem, bogatym panem czy biskupem - śmierć nie ominie nikogo, a w chrześcijańskiej tradycji oznacza ona boski sąd, który zdecyduje o wynagrodzeniu lub potępieniu duszy na wieki. Za atrybutem, który wyznacza wartość chrześcijanina w obliczu Boga, była jego pokora. Wystarczy sięgnąć do biblijnej księgi Hioba, aby tam odnaleźć gotowy wzorzec postępowania. Jednak również w średniowieczu nie każdy, aby godnie i cnotliwie spędzić swoje życie, musiał zostać ascetą. Nieco innymi od tych ukazanych w "Legendzie o świętym Aleksym" ideałami kierowali się na swojej drodze do zbawienia średniowieczni rycerze. Za przykład niech posłuży nam bohater "Pieśni o Rolandzie". Dzieło opisuje wyprawę władcy Franków, Karola Wielkiego, do Hiszpanii opanowanej przez niewiernych Saracenów. W tej misji krzewienia chrześcijaństwa uczestniczy obok wielu innych znakomitych frankońskich rycerzy Roland, który dowodzi tylną strażą. Oddział Rolanda zostaje zaskoczony przez nieprzyjaciół. Bohater odrzuca propozycję towarzysza, aby zadąć w róg i w ten sposób sprowadzić pomoc. Sam postanawia ku chwale ojczyzny rozprawić się z wrogiem. Jednak ten akt brawury obraca się przeciwko Frankom. Oddział zostaje zdziesiątkowany przez Saracenów. Śmiertelnie ranny Roland w swych ostatnich chwilach modli się za siebie i swoich podwładnych żołnierzy, żegna z ojczyzną, w symbolicznym geście oddaje Bogu jego lenno - życie. Święci i anioły unoszą duszę hrabiego do raju.
Do wartości, jakie wyznaje Roland, należy przede wszystkim poświęcenie dla ojczyzny uosobionej w postaci suwerena, Karola Wielkiego. Również troska o własnych wasali, którym bohater ofiarowuje ostatnią modlitwę w swoim życiu, wyróżnia Rolanda jako idealnego rycerza średniowiecznego. Można by zastanawiać się, dlaczego wobec tego Roland zdecydował się na samotną, brawurową walkę z wrogiem, a nie wezwał na pomoc posiłków Karola Wielkiego. Odpowiedź znajdujemy w rycerskim etosie. Honor nakazywał Rolandowi walkę, bohater nie chciał okazać się tchórzem oczekującym wsparcia ze strony swojego pana. W "Pieśni o Rolandzie" nie brakuje również elementów religijnych. Śmierć na polu walki przeciwko poganom przysparza bohaterowi wiecznej chwały. Głęboka wiara Rolanda sprawia, że rycerz wspina się na wzgórze, aby być bliżej nieba i cały czas, kiedy czuje zbliżający się kres swojego życia, nie przestaje modlić się do Boga. W symbolicznym geście wznosi ku niebu rękawicę, oddając Stwórcy lenno - swoje własne życie. Widać, jak bardzo religijność średniowieczna łączyła się z feudalnym systemem wartości. Cały świat rozumiany był niczym maszyna, w której pojedynczy ludzie - jak tryby - na wyznaczonych sobie miejscach obowiązani są możliwie najlepiej spełniać swoje zadania.

W innej średniowiecznej opowieści, "Dziejach Tristana i Izoldy", dobitniej jeszcze niż w "Pieśni o Rolandzie" podkreślona jest zasada wierności wasala wobec suwerena. Tristan i Izolda to para ludzi, którzy po omyłkowym wypiciu czarodziejskiego napoju zakochują się w sobie bez pamięci. Na przeszkodzie miłości staje fakt, że Izolda jest w chwili, kiedy spotyka Tristana, zaręczona z jego panem, królem Markiem. Tristan czuje obowiązek uległości wobec króla, który wychowywał go od maleńkości. Miłość do przyszłej żony Marka, Izoldy, równoznaczna jest zdradzie gorszej jeszcze niż otwarte wypowiedzenie posłuszeństwa i targnięcie się na ziemskie dobra suwerena. Jedynym wyjściem, jakie odnajduje nieszczęśliwy rycerz, jest samobójstwo.
Średniowiecznych bohaterów - nieważne czy chodziło o ascetę, czy o rycerza - wyróżniał ich stosunek do bogactw i dóbr materialnych. Zawsze ponad doczesne posiadanie przedkładane były zalety ducha i cnota. Zasada "vanitas" głosiła bowiem, że wszystko, co posiadamy na ziemi, zostanie kiedyś przez nas utracone. Życie jest tylko sprawdzianem, na który Bóg wystawia ludzi przed zdecydowaniem o ich przyszłym przeznaczeniu. Ten bardzo popularny w średniowieczu sposób myślenia pozwalał utrzymać w ryzach feudalne społeczeństwo.
Wbrew oczekiwaniom niektórych średniowiecznych filozofów okazało się, że ustalony porządek świata nie będzie trwał wiecznie. W miarę rozwoju cywilizacji i zainteresowania człowieka techniką zmianom ulegał również jego sposób patrzenia na świat. Nowa epoka, renesans, charakteryzowała się cechami odbiegającymi pod wieloma względami od średniowiecznych zasad. Na odrodzenie składały się przede wszystkim humanizm i zafascynowanie kulturą antyczną.

Autorzy renesansowi sięgnęli w odległą przeszłość i zaczerpnęli model szczęśliwego życia z dzieł starożytnych. Pojawiło się przekonanie, że ludzka egzystencja nie jest jedynie wstępem do życia wiecznego, wymagającym dobrowolnych wyrzeczeń i nieustającego duchowego doskonalenia. Na ziemi człowiekowi przyznano prawo do korzystania z uciech doczesnych, stworzonych przecież dla człowieka przez Boga. Rozpowszechniła się filozofia horacjanizmu, z którą do czynienia mamy między innymi w utworach Jana Kochanowskiego. Horacjanizm był prądem filozoficznym stworzonym przez rzymskiego poetę Horacego, łączącym w sobie założenia dwóch kierunków filozofii antycznej - epikureizmu i stoicyzmu. Epikureizm jako drogę do szczęścia wskazywał rozsądne, spokojne, sprawiedliwe życie, którego celem było czerpanie przyjemności z różnych doczesnych uciech - dobrego jadła i napoju, czy przebywania w otoczeniu pięknej przyrody. Ideą przewodnią stoicyzmu była natomiast absolutna obojętność zarówno na przyjemności, jak i na nieszczęścia, surowa cnota, wyzbycie się wszelkich namiętności, życie zgodnie z naturą i rozumem. Jak wyglądała synteza obu tych, sprzecznych wydawałoby się, zaleceń w twórczości Jana Kochanowskiego? Za odpowiedź na to pytanie niech posłuży nam "Pieśń IX" z "Ksiąg pierwszych". W pierwszej strofie poeta zachęca czytelnika w myśl filozofii epikurejskiej do korzystania z prostych przyjemności. Stoicyzm nakazuje jednak umiar, ponieważ człowiek nie jest w stanie przewidzieć biegu przyszłych wydarzeń. Dlatego też nie powinien przyzwyczajać się zanadto do posiadanych dóbr, które może w każdej chwili zrządzeniem losu utracić. Wyroki opatrzności są niewzruszone, a walka z przeciwnościami losu skazana na niepowodzenie. Warunkiem harmonijnego, szczęśliwego życia jest zatem odnalezienie granicy pomiędzy korzystaniem z dóbr materialnych a szkodliwym uzależnieniem od zbytków.

Kto wie, czy nie najlepszym przykładem poglądu, że człowiek może spędzić swoje życie w sposób całkiem przyjemny, jest "Pieśń świętojańska o Sobótce". Miejscem, które umożliwia istnienie w harmonii z naturą i własnymi potrzebami człowieka, jest po prostu spokojna wieś. Przyroda sprzyja człowiekowi w jego pracy, obdarowując go swoimi bogactwami. Krowy pasą się na łące w zasadzie bez nadzoru pasterza, umilającego sobie czas grą na fujarce, a zboże rośnie w polu i aż prosi się, aby je skosić. Wieś, odizolowana od reszty świata, jest samowystarczalna. Tworzy idealną podstawę szczęśliwego życia w zgodzie z naturą i światem. Podobnie do Kochanowskiego ukazuje wieś także Mikołaj Rej. W "Żywocie człowieka poczciwego" przedstawia gospodarstwo ziemskie jako źródło całorocznej satysfakcji i radości z plonów własnej pracy szlachcica.
Jeżeli do przedstawionych modeli renesansowego życia dołożyć jeszcze patriotyzm, wyrażający się w gotowości do służby społeczeństwu, niekiedy kosztem własnych wygód, otrzymamy wizję człowieka, który znalazł swoje miejsce na świecie i podstawę do życiowej satysfakcji.

Często epoki zmieniały się w historii na zasadzie kontrastu. Znużenie lub rozczarowanie rozpowszechnionymi szeroko hasłami stanowiło dla człowieka bodziec do przemyśleń i formułowania nowych filozofii. Także renesansowi twórcy i ich następcy po okresie entuzjazmu doszli do wniosku, że życie nie wygląda całkiem jak renesansowa sielanka. Nieszczęścia i cierpienia spotykające jednostki, chociażby choroba lub śmierć bliskiej osoby, niejednokrotnie doprowadzały do zachwiania wiary w harmonię ludzkiej egzystencji. Na początku siedemnastego wieku przetoczyła się przez Europę również fala wojen religijnych, które zdziesiątkowały ludność, a swoim okrucieństwem potrafiły wyprowadzić z równowagi najwytrwalszego stoika. Optymizm charakterystyczny dla renesansu osłabł, w Europie rozpoczęła się następna epoka - barok.

W baroku pojawiły się głosy, że człowiek jest tylko zabawką w rękach bezwzględnego losu, zaś jego życie ledwie mgnieniem w dziejach świata. Niepokoju istnienia doświadczało wielu, a w literacki sposób wyrażali go poeci. W tym miejscu możemy jako przykładami posłużyć się dwoma wierszami Daniela Naborowskiego. Pewną wskazówkę dotyczącą zawartych w nich poglądów stanowią już same tytuły dzieł: "Marność" i "Krótkość żywota". Chociaż nie ma w nich bezpośrednio mowy o cierpieniu, jednak sytuacja opisana w tych utworach napawa daleko idącym pesymizmem. Autor dystansuje się do różnych wartości życia doczesnego. Wszystko bowiem przemija - majątek, sława, tytuły, wysokie społeczne stanowisko. Życie to według Naborowskiego "cień, dym, wiatr". Za wyjście z tej ponurej sytuacji poeta uważa wiarę w Boga. Nie chodzi tutaj o przesadną, średniowieczną ascezę, jednak okazanie bojaźni i posłuszeństwa Najwyższemu potrafi rozwiać smutki i obawy człowieka. Bóg potraktowany jest jako opiekun świata, który czuwa nad losem ludzkim.

Jednak w jaki sposób oddać się w ręce bożej opatrzności, nie było w baroku całkowicie jasnym. Po schizmie w kościele katolickim pojawiły się nowe odłamy wyznaniowe. Na co zdecydować miał się wobec tego człowiek, którego rodzice reprezentowali reformatorskie wyznanie? Czy powrócić na łono Kościoła? Nietolerancja religijna dała o sobie w pewnym stopniu znać także w Polsce, czego przejawem stało się wygnanie arian z kraju. Człowiek baroku nie miał zatem przed sobą łatwego wyboru.
Jak wynika z przeprowadzonych rozważań, widzenie świata i człowieka w literaturze staropolskiej ulegało ewolucji. Równolegle z kulturowymi procesami zachodzącymi w Europie, z niewielkim czasowym poślizgiem w stosunku do Zachodu, następowały po sobie różne epoki w literaturze i sztuce. Z faktu, że żadna filozofia nie okazała się być odporną na działanie czasu i zmieniające się warunki społeczne i polityczne, można wywnioskować, że także przyszłe pokolenia odnajdą własne recepty na życie. Jednak nawet na przykładzie trzech kolejnych epok zauważyć można prawidłowość, że pewne poglądy odradzają się w nowych filozofiach.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 11 minut