profil

Człowiek pod władzą despotyzmu "Dziady" cz. III.

poleca 85% 265 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Sen będący wytchnieniem dla ludzi prawych w literaturze często staje się udręką dla bohaterów negatywnych. Wystarczy przywołać przykład Makbeta, który mordując Dunkana słyszy: „Nigdy już odtąd nie zaśniesz!” Sen jest bowiem kojarzony z niewinnością, z bezbronnością. Romantycy wierzyli ponadto, że jest również sposobem na odkrycie prawdy o człowieku. Od zarania dziejów człowiek żył i będzie żył chęcią posiadania władzy nad drugim człowiekiem. Władza tyrana sprowadza się do ograniczenia praw jednostki. Tyranowi daje to więc pewnego rodzaju satysfakcję i poczucie wyższości. Dlaczego z takim uporem dążymy do przejęcia władzy nad całym światem, skoro wiemy, że musimy ponieść tego konsekwencje? Czy władza sprawia, że stajemy się lepszymi ludźmi? W niniejszej pracy postaram się odpowiedzieć na postawione wyżej pytania na podstawie "Dziadów" cz. III Adama Mickiewicza.
Akcja tej części "Dziadów" rozpoczyna się w dniu wybuchu powstania listopadowego. Znajdujemy tu wiele opisów postaw i zachowań ludzkich. Przedstawiane są zaledwie dziesięcioletnie dzieci wywożone na Sybir oraz walczący bez utraty wiary patrioci. W tym czasie dla narodu polskiego despotą był Car Mikołaj I. Lubował się w przeglądach wojska, a po każdej takiej paradzie na Placu Marsowym zostawało dwadzieścia trupów: "...skatowany końskimi kopyty, Ci zmarzli stojąc (...) a drugi był w pół harmaty przejechany kołem, wnętrzności ze krwią wypadły mu z brzucha". Car nienawidził Polaków za ich niezrozumiałą dla niego miłość do narodu. Równie zaskakującą sytuacją dla niego była nieodparta chęć walki Polaków w imię swego narodu. Car czuł się bezradny, więc przekupywał ludzi pieniędzmi i orderami po to, aby Ci ludzie byli zdolni do zdrady oraz do mordowania.
„Teraz na świat wylewam ten kielich trucizny, / Żrąca jest i paląca mojej gorycz mowy / Gorycz wyssana ze krwi i łez mej ojczyzny, / Niech żre i pali, nie was, lecz wasze okowy”. Poeta wymierzył te słowa przeciwko carowi i ludziom jemu służącym. System panujący w państwie opiera się na donosicielstwie, zdradzie, terrorze i argumentach siły. Sam car natomiast jest synonimem despotyzmu, pychy i niegodziwości. Łamie on wszelkie prawa człowieka i przywileje obywatela, starając się w ten sposób zniszczyć ducha narodu polskiego. Jednak w ten sam sposób niszczy swoich rodaków. Cały naród jest całkowicie bierny wobec despoty: „nikt nie protestuje, gdy konie wojska tratują gapiów, a wierny służący zamarza pilnując futra swojego pana”. Car wykorzystuje swoją władzę do „zabawy” ludźmi. Władca otoczony jest zawsze gronem ludzi gotowych spełnić każda jego zachciankę i rozkaz. Wszystko to, dlatego, że boją się, iż mogliby stracić przychylność władcy, że popadną w niełaskę.
Dokładny opis despotyzmu znajdujemy w "Śnie Senatora". Przyglądam się pogrążonemu we śnie Senatorowi. Autor nie pozostawia co do niego żadnych złudzeń – to despotyczny, bezwzględny człowiek, opętany żądzą władzy, dla którego nic poza zaszczytami i honorami się nie liczy. Jest człowiekiem próżnym, pragnącym przypodobać się Carowi i zdobyć jego łaskę. W pogoni za karierą i przychylnością cara zatracił się i został obłudnym, perfidnym i bezdusznym człowiekiem, brutalnym oprawcą. Nowosilcow czyni tyle samo zła, co car, jednak jego czyny podyktowane są strachem. Boi się, że nie uzyska przychylności władcy a jest to rzecz najbardziej pożądana przez wszystkich podwładnych okrutnego cara. Na początku Senator widzi we śnie ogromne zaszczyty. Dostaje od cara sto tysięcy rubli, order i tytuł książęcy. Jest w łasce cara: „Senator w łasce, w łasce...”. Wszyscy się go boją i nienawidzą jednak kłaniają mu się: „...nienawidzą mnie wszyscy, kłaniają się, boją”. Jest to dla niego upajająca myśl. Pragnie, aby trwało to wiecznie, gdyż jest człowiekiem bardzo pysznym. Jest tak szczęśliwy, ze sam mówi: „O rozkoszy! Umieram, z rozkoszy umieram!”. Zaraz potem do sali wchodzi car: „ (...) A! Cesarz wchodzi, / A! -co? - nie patrzy! zmarszczył brwi- spojrzał ukosem? (...) / Senator wypadł z łaski, z łaski! (...)”Jest to dla niego nie do zniesienia. Wszyscy odwracają się od Nowosilcowa. Jest to dla niego największa kara, jaka tylko mogła go spotkać. Senator nie jest już człowiekiem. Dawno stał się marionetką i nauczył się tańczyć do melodii granej przez cara, w celu osiągnięcia wymiernych korzyści. Despotyzm sprawił, że na szczycie hierarchii wartości Nowosilcowa o pierwsze miejsce walczyły władza i pieniądze. To zaprowadziło Senatora na skraj załamania nerwowego, do stanu, w którym miotają nim tak sprzeczne i kontrastujące ze sobą uczucia, jak choćby niewypowiedziana radość z orderu w jednej chwili zamieniona w rozpacz z powodu niełaski cara. Na tym przykładzie ukazany jest upadek moralny człowieka. Widać jak bardzo despotyczna władza może zniszczyć osobowość zarówno jednostki jak i całego narodu. Senator w pogoni za własnym dobrem, z wykształconego człowieka stał się potworem i prześladowcą społeczeństwa. W utworze Mickiewicz zawarł również ocenę społeczeństwa. Zostało ono porównane do lawy i podzielone na stronę lewą, „zimną twardą i plugawą” i prawą „wewnętrzny ogień”. Taki podział został zaczerpnięty z biblii i nawiązuje do Sądu Ostatecznego. Dzięki temu zawiera bardzo wymowną ocenę narodu. Stronę prawą stanowią patrioci zaangażowani w sprawy narodowe, ludzie pełni godności. Natomiast po lewej stronie znajdują się kosmopolici nie znający obecnej sytuacji w kraju, ludzie tchórzliwi, którzy z lęku przed carem zgadzają się na niewolę- są ulegli zaborcy. Można powiedzieć, że ludzie ci to zdrajcy i carscy służalcy, fałszywi pochlebcy dbający tylko o swoje dobro.
Od dawien dawna ludzie żyją chęcią posiadania władzy. Często władzy absolutnej. Jeśli człowiek pyszny i przewartościowany uzyska ją, często staje się tyranem, despotą pragnącym, aby wszyscy byli mu bezwarunkowo poddani. Ktoś kiedyś powiedział, że na szacunek należy sobie zapracować, a nie go wymagać, a każdy człowiek ma prawo do swoje zdania. Pod władzą despoty nie ma miejsc na osobiste odczucia. Aby być jednak dobrym człowiekiem należy posiadać szacunek dla innych, obiektywizm wymaga bowiem dystansu, który najtrudniej jest osiągnąć władcom. Człowiek jest prawdziwym człowiekiem tylko wtedy, gdy może podejmować świadome decyzje, decyzje, których nikt, ani nic na nim nie wymusiło, gdy może zachować swoja wewnętrzną wolność.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 5 minut

Teksty kultury