profil

Literackie fascynacje Bogiem w średniowieczu, renesansie i baroku. Dlaczego człowiek potrzebuje Boga i jakiego Boga pragnie poznać: stwórcę, pocieszyciela, brata, przyjaciela...? Twoje rozważania.

poleca 85% 176 głosów

Treść Grafika
Filmy
Komentarze
Mikołaj Rej

Gdyby Bóg nie istniał,
Należałoby go wymyślić.
Voltaire

Zdanie to jest tak samo prawdziwe dla buddystów, chrześcijan i ateistów. Bo w słowie Bóg zawierają się pojęcia takie jak nadzieja, szczęście, przyjaźń, miłość, cel. Wiara jest nam potrzebna, była potrzebna zarówno ludziom średniowiecza i renesansu jak i baroku.
W średniowieczu uważano, że Bóg jest centrum wszystkiego, uznawano jego obecność we wszystkim (teocentryzm). Średniowiecze nie stanowi epoki, o której współcześni członkowie Kościoła katolickiego chcieliby chętnie rozmawiać. Wszyscy dobrze znamy dzieje z tej epoki, nie bez racji określanej mianem „mrocznego średniowiecza”. Wyroki inkwizycji, palenie na stosach czarownic, niszczenie ksiąg głoszących naukę chociaż tylko minimalnie różniącą się od tej, jaką głosiła biblia. Jednym słowem nakaz całkowitego podporządkowania się wyrokom Bożym. Duchowieństwo głosiło wśród prostego ludu potrzebę cierpienia za życia ziemskiego, aby potem móc doznawać wiecznego odpoczynku w Królestwie Niebieskim. Bardzo modny w tamtym okresie (ale jedynie wśród tych, którzy go zalecali, nie zaś wśród tych, którzy go mieli stosować) był ideał ascety. Najważniejszy przykład bohatera-ascety mamy w legendzie o św. Aleksym, której bohater wywodzący się z bogatego domu, postanawia nagle rzucić wszystko i udać się w świat by tam żyć jak żebrak spędzając całe dnie na modlitwie. Jego cierpienie zostaje w końcu docenione, gdy Matka Boska zaczyna objawiać się w kościele, w którym Aleksy się modlił, i wstawiać się za nim. W tym momencie Aleksy natychmiast usuwa się w cień wydarzeń i wyjeżdża do miejsca, w którym nigdy o nim nie słyszano, by tam cierpieć głód, biedę i zimno. Dopiero po jego śmierci mieszkańcy miasta odkrywają niezwykłą prawdę o pochodzeniu biednego żebraka.
Przy tak pełnym cierpienia i poświęceń życiu człowieka średniowiecznego, trudno dziwić się, że śmierć jawiła mu się jako dobrodziejstwo losu, jako nagroda za trud życia i zapowiedź zasłużonego odpoczynku. Stąd też niezwykle barwne i efektowne odejście ze świata rycerza Rolanda czy też św. Aleksego. W opisach ich śmierci zamiast spodziewanego smutku możemy dopatrzyć się radości. Opowiadania te pomimo śmierci bohaterów kończą się jednak szczęśliwie.
Jeśli chodzi o pieśni to najwspanialszą, a za razem najstarszą pieśnią przypisywaną dobie średniowiecza jest Bogurodzica. Z powstaniem Bogurodzicy w X w. Wiąże się legenda, przypisująca jej autorstwo świętemu Wojciechowi. Był on biskupem z Czech i prawdopodobnie nie znał dobrze języka polskiego. Autor pieśni jest nieznany, mógł nim być wykształcony mnich średniowieczny. Bogurodzica jest wzorowana na uroczystych tekstach łacińskich. Nie jest to jednak przekład, ale utwór oryginalny. Bogurodzica to apostrofa do Matki Boskiej i do Jezusa za pośrednictwem Jana Chrzciciela. Z kroniki Jana Długosza dowiadujemy się, że Bogurodzica była śpiewana przed bitwami pod Grunwaldem i Warną. Miała wtedy charakter pieśni patriotycznej. Jak już wspomniałem, pierwsza strofa to apostrofa do Matki Boskiej, którą autor w imieniu zbiorowości prosi o pozyskanie łaski jej syna – Chrystusa. Druga strofa to apostrofa do Chrystusa. Za pośrednictwem Chrzciciela, autor prosi o spełnienie próśb ludzi. Zwrotki przedziela powtarzający się zwrot Kyrielejson, co oznacza Boże błogosław. Do dzisiaj Bogurodzica jest hymnem polskiego Kościoła.
W historii średniowiecza ważne są także kroniki. W kronice Galla Anonima pojęcie ojczyzny jest bardzo specyficznie ujęte. Mianowicie twierdził on, że władza królewska pochodzi od Boga. Król mądry i dobry jest boskim posłańcem na ziemi i ma część boskiej potęgi.

W renesansie zainteresowanie Bogiem jest już nieco mniejsze. W tej epoce to człowiek jest w centrum zainteresowania, Bóg spadł na drugie miejsce (antropocentryzm).
Następuje reformacja, odkrycia. Odkrycie roli serca, badania ludzkiego ciała. Piękność ciała została zakwestionowana. Idea piękna przestała być wartością obiektywną.
Te odkrycia odebrały człowiekowi poczucie ładu i stabilizacji w świecie, ludzi tej epoki pozbawiono przekonania, że to na co patrzą istnieje obiektywnie. Lęk, niepewność i zamieszanie określają człowieka tej epoki. Konsekwencją tego niepokoju jest rozpaczliwe poszukiwanie ratunku w religii, literaturze i sztuce.
Jednym z filozofów tej epoki jest Pascal. Jest on matematykiem (w pełni umysł ścisły). Człowiek rozumu w pewnym momencie odnajduje w sobie Boga i zaczyna filozofować. Świat bez Boga jest dla niego tylko otchłanią. Według Pascala korzystnie jest wierzyć w Boga ponieważ: jeśli wierzymy w Boga, a on w rzeczywistości nie istnieje to nic na tym nie tracimy, jeśli wierzymy i on istnieje bardzo dużo zyskujemy, zaś jeśli nie wierzymy, a on istnieje możemy bardzo wiele stracić. Jest tzw. Zakład Pascala.
W renesansie wykształciły się również ruchy sprzeciwiające się Kościołowi katolickiemu (kontrreformacja). Był to np. kalwinizm czy luteranizm. Sprzeciwiano się np. sprzedaży posad kościelnych czy odpustów.
Jeśli zaś chodzi o literaturę ważny w tej epoce jest Żywot człowieka poczciwego Mikołaja Reja.
W życiu każdego ziemianina ważną rolę odgrywa kościół i religia. Zadaniem szlachcica jest wychowanie dzieci w religii chrześcijańskiej i wpojenie im boskich praw. Chociaż sam Rej prowadził hulaczy tryb życia, był chrześcijaninem i stosował się do praw katolicyzmu.
Nasz drugi polski wieszcz Jan Kochanowski jest wzorem cnót: wykształcony chrześcijanin, humanista, poeta, patriota, katolik... Jednak gdy spotyka go nieszczęście (umiera najukochańsza córeczka – Urszulka), Kochanowski załamuje się. Jego stoicyzm i wiara podupadają. Z filozofa i poety przemienia się w cierpiącego ojca. Zaczyna zadawać sobie pytanie jak Bóg mógł doprowadzić do takiego nieszczęścia, przestaje wierzyć w cokolwiek. Z doświadczenia wiemy, że czas goi rany, a człowiekowi potrzebna jest wiara.
Do Kochanowskiego przychodzi zmarła matka ze słowami:

Ludzkie krzywdy, ludzko noś.

Poeta wie, że źle postąpił odchodząc od Boga, że to właśnie w Bogu jest jego nadzieja, że kiedyś znowu zobaczy Urszulkę.

Kolejna epoka – Barok – nie przyniosła większych zmian, jeśli chodzi o postępowanie Kościoła. Próby reformacji spotkały się ze zdecydowanym protestem ze strony Kościoła i ostatecznie zwołaniem soboru trydenckiego gdzie ustalono dokładny plan działania mający zlikwidować wszelkie przejawy różnowierstwa. Nieznacznie także zmieniły się poglądy ludzi na życie. Życie nadal było traktowane jako rzecz drugorzędna, jako środek służący do osiągnięcia celu jakim jest życie wieczne. Istniało wielu twórców pragnących rozwiązać zagadkę bytu. Tak na marginesie to jest to odwieczny problem ludzkości:

Błogosławiony jesteś Panie
bo stworzyłeś Niebo i Ziemię
aby człowiek miał co podziwiać
i miał gdzie mieszkać
(...)
Błogosławiony jesteś Panie...
Tylko po jaką cholerę stworzyłeś człowieka!(...)
(fragmenty współczesnego wiersza)

W baroku pojawia się jednak także odmienna postawa. Niektórzy decydują się na przyjemności życia codziennego odkładając sprawę zbawienia na dalszy plan. Należy do nich m.in. Hieronim Morsztyn jeden z tzw. Poetów światowych rozkoszy. Wyrażali oni zgodę na świat, który chociaż jest nietrwały to jednak zawiera w sobie głębokie piękno. Jednocześnie nie zapominali oni o Bogu, chwaląc go i dziękując mu za dzieło stworzenia. Przykład ciekawej postawy wobec boga zawiera wiersz Daniela Naborowskiego Marność:

(...)
Miłujmy i żartujmy,
Żartujmy i miłujmy,
Lecz pobożnie, uczciwie
A co czyste, Właściwe
Nad wszystko bać się Boga –
Tak fraszką śmierć i trwoga.

Warto zwrócić uwagę na ostatnie zdanie. Widzimy tam wyraźnie nawiązanie do średniowiecznego poglądu o roli śmierci jako przejścia z jednego życia do innego – lepszego. Różnica polega na tym, że człowiek baroku nie uważał za konieczne życie w ciągłym umartwianiu się i pokucie. Dopuszczał możliwość rozrywek i zabawy, pod warunkiem wszak aby nie przedkładać rzeczy doczesnych ponad wartości wieczne.
W poezji Sępa Sarzyńskiego Bóg ukazany jest jako ostoja, tylko dzięki niemu można mieć nadzieję na życie wieczne:

Królu powszechny (...) zbawienia mego nadzieja jest w tobie

Według niego Bóg jest celem człowieka, jest przedstawiony jako jedyna prawdziwa piękność. Bóg jest szczęśliwością własną, od której odwodzą nas niestałe dobra. Jest także ukazany jako kreator, który wszystkim porusza sam będąc unieruchomionym.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 7 minut