profil

Streszczenie XX międzywojennego

poleca 85% 801 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Dwudziestolecie Międzywojenne
Franz Kafka
Proces - W utworze Franza Kafki została przedstawiona koncepcja: "Jedermana" -szarego człowieka, człowieka, którym mógłby być każdy. Traktuje on o znaczeniu jednostki w ogromie ludzi, jego znaczeniu w historii. Utwór ten skłania do przemyśleń. Historia bohatera "Procesu" to tragiczny obraz bezsensownej walki samotnego, zwykłego człowieka z machiną biurokracji. Tutaj można zauważyć problem, który jest problemem uniwersalnym. Utwór przekazuje w prosty choć nie bezpośredni sposób fakt, że często, nawet bardzo często, ludzka cywilizacja, kultura, system rządów stworzony przez człowieka nie spełniają funkcji do jakich zostały powołane. Nie służą one człowiekowi, a wręcz "pożerają" go. Zamiast być pomocą, stają się "kulą u nogi". Choć wszystko co człowiek tworzy ma być mu pomocne, to jednak w jakiś straszliwy, niemal karykaturalny sposób przepoczwarza się to w twór który występuje przeciw niemu, by w końcu go zniszczyć. Postać Józefa K., symbolizuje człowieka nieprzystosowanego i zagubionego we współczesnym świecie, pozbawionego własnej indywidualności i osobowości. Ukazuje się nam jako trybik w wielkiej, zbiurokratyzowanej maszynie. Jego życie nie posiada, żadnych wyższych celów i ambicji. Każdy dzień jest szary, pozbawiony przyjemności. Brak w nim dążeń i marzeń, nie tylko tych wielkich lecz nawet tych małych, które często stają się motorem życia człowieka. Zaproponowana interpretacja sądu jako Boga, którego wyroki są ostateczne, surowe, często nie zrozumiałe nie trafia do mnie. Uważam, że jakkolwiek interpretowana osoba Boga nie może być porównana do tak przecież przyziemnej kwestii jak ustanowienie praw. Prawa Boskie są uniwersalne, ponadczasowe, surowe a jednak sprawiedliwe. Nawet Bóg ukazany w Starym Testamencie, który wystawia Hioba czy Abrahama na próbę nie robi tego dla jakiegoś swojego widzimisie. Jest surowym ojcem, dlatego wymaga od swoich dzieci całkowitego posłuszeństwa i zaufania. Jego wyroki nie są bezsensowne. Ich celem jest udowodnienie oddania i poświęcenia jego dzieci. Są nieodgadnione, zgodzę się z tym. Przecież nie jesteśmy wstanie pojąć Jego wszechmocy i potęgi. Dlatego nie możemy oceniać tych prób w kategoriach dobra i zła, sensowności czy absurdu. Nie jesteśmy w stanie sądzić Boga! W Księdze Hioba, naszą niemoc wobec wyroków boskich, ukazuje fragment: „(...) zwracam się z płaczem do Boga, by rozsądził spór człowieka z Bogiem, jakby człowieka z człowiekiem”. Kimże jesteśmy wobec jego potęgi? Kto nam dał prawo do wypowiadana sądów o Stwórcy? Poza tym przypowieści te, zarówno ta o Abrahamie jak przypowieść o Hiobie, mają za zadanie ukazanie ludziom sprawiedliwości boskiej. Bóg nie karze niewinnych, przebacza grzesznikom, a wiernych i oddanych nagradza. Moim zdaniem o wiele lepszą interpretacją jest przyrównanie sądu do ustroju totalitarnego. Ustroju, w którym sprawuje on rolę wszechmocnego, wszechwiedzącego, wszechobecnego władcy. Nie liczącego się z ludzkim życiem, nie posiadającego zasad moralnych. Kierującego się w swoim postępowaniu, nikomu nieznaną strategią. Bez konkretnego celu ani zamiaru. Pomimo, że za życia autora nie istniało jeszcze pojęcie ustroju totalitarnego, świat Józefa K. jest bardzo podobny do świata znanego nam z lekcji historii. Autor odczuł tylko namiastkę tego systemu. Zetknął się z ogromnie zbiurokratyzowanym ustrojem Austro-Węgier na przełomie XIX i XX wieku, w którym prawa dotyczyły prawie wszystkich dziedzin życia. Nakładane odgórnie ograniczenia, zakazy i nakazy w znacznym stopniu ograniczały wolność osobistą obywateli. Pierwsze skojarzenie, które się mi nasunęło podczas czytania tej lektury, to podobieństwo do porządku zaprowadzonego w Związku Radzieckim czy to za czasów Józefa Stalina, czy też w czasach bardziej nam współczesnych. Również faszyzm stworzył w okresie swojego największego rozkwitu wiele ustrojów totalitarnych, częstokroć bardziej okrutnych od ustroju prezentowanego przez komunizm. Zastanówmy się nad sytuacją ówczesnego zwykłego, szarego człowieka. W swoim życiu często napotyka na problemy jakże podobne do przedstawionych w „Procesie”. Na co dzień można było na własnej skórze przekonać się o wszechmocy organów sprawiedliwości. Ludzie przepełnieni niepewnością, obawami i lękiem nie wiedzieli komu można było zaufać, a kto mógł donieść na nich władzom. Kafka nie podaje nam powodu aresztowania Józefa K. Nie podaje nawet detali dotyczących prawnej strony przebiegu procesu. Są one nie istotne. To samo stanowiło w tamtych czasach codzienność i choć nie wiemy wielu faktów, które niestety zostały skutecznie zatuszowane przez ówczesne władze, możemy z łatwością się domyśleć, iż podobnych sytuacji jak z Józefem K. było wiele. Wystarczyło minimalne podejrzenie o posiadanie choć trochę odmiennych poglądów politycznych, a nie było już nadziei na pozytywne zakończenie „sprawy”. Józef K. już po rozpoczęciu swojego procesu wielokrotnie podejrzewa swoich współpracowników, głównie wicedyrektora w banku, o przeglądanie jego akt i spraw finansowych, którymi się zajmował. Wielekroć powtarza, że ma wrażenie, iż akta znikają, są przeszukiwane, w poszukiwaniu... tylko czego? Dowodów winy? Jako, że nie wiemy o co został oskarżony, ani realiów społeczno-politycznych w których żyje, możemy tylko snuć domysły co do kierunku tych poszukiwań. Przypomina mi to sytuację, w której człowiek osaczony przez otoczenie, zdradzony przez wszystkich, nie posiadający żadnego oparcia, wystawiany jest na próbę. Wszyscy tylko oczekują na jego potknięcie, na błąd, który zaważy o jego dalszych losach. Józef K. nie jest ukazany jako człowiek zły. Jego sylwetka nie została nawet przedstawiona jako osoby o charakterze buntownika. Dąży on raczej do ugody. Nie stara się zmienić i dopasować otaczającego go świata do siebie samego, lecz podporządkowuje się z góry narzuconym normom. Na początku nie wierzy w to, iż został aresztowany. Traktuje cały ten proceder raczej jako dowcip zgotowany mu przez kolegów z pracy. Ma nadzieję, że jeśli tylko zignoruje zaistniałą sytuację, to wszystko z czasem wróci do normy. Jednak dzieje się odwrotnie. Wkrótce uświadamia sobie, że wszystko to jest realne. Stara się dopasować, nie pogarszając w ten sposób swoich, dotychczas dobrych, warunków. Nie walczy z systemem. Najbardziej smutny wydaje się tu fatalizm jego losów. Wyrok tak w zasadzie zapadł już przed rozpoczęciem procesu. Bohater nie jest wstanie wyrwać się ze śmiertelnego uścisku sądu. Jest on obecny wszędzie. W domu, pracy, wszędzie dokądkolwiek się uda, nawet w kościele. Sąd i urzędy jak pajęczyna osaczają Józefa K. Gdy uświadamia swoją bezsilność wobec „sprawiedliwości” poddaje się ostatecznie losowi. Najlepiej jest to widoczne na ostatnich kartach powieści, kiedy to Józef K., jak przysłowiowy baranek, prowadzony jest na rzeź. Nawet wtedy nie opiera się. Cała ta scena przesączona jest ponurymi, budzącymi grozę fragmentami. Panowie, którzy przyszli do jego mieszkania, „(...)w żakietach, tłuści i bladzi, w mocno nasadzonych na głowę cylindrach” nie wypowiadają nawet, osławionego skądinąd, zdania „Pan pójdzie z nami”. Józef K. wie w jakim celu przyszli. „Mimo że wizyta nie była zapowiedziana, siedział również czarno ubrany... w pozycji, w jakiej czeka się na gości”. Nie stawia oporu, gdy wyprowadzają go za miasto, gdy wchodzą do kamieniołomu, nawet wtedy, gdy „na gardle jego spoczęły ręce jednego z panów...”, pozwala aby „(...) drugi tymczasem wepchnął nóż w serce i dwa razy w nim obrócił”. Jego wina nigdy nie została udowodniona. Nawet nigdy nie przedstawiono zarzutów i aktu oskarżenia. Jedyną winą Józefa K., wyzutego ze swojej indywidualności, bo nawet pozbawionego nazwiska była jego egzystencja i godność, której go na końcu, stopniowo się pozbawia. Ten absurdalny świat może się wydać groźny dla normalnego człowieka, posługującego się w swoim pojmowaniu świata zasadami logiki. A jednak czy nie przypomina nam świata wykreowanego przez systemy totalitarne, których tak wiele pojawiło się w ciągu dwudziestego wieku? W swoim absurdzie traktuje jednak o zniewoleniu człowieka. Czy mało nam na to przykładów zaczerpniętych z życia, z realnego świata? Wydaje mi się, że reakcją jaką powinien wywołać ten utwór, jest reakcja współczucia, może także strachu. Przypomina on ten najważniejszy i niestety zapominany fakt, że najważniejszą wartością jest właśnie człowiek, to on otrzymał Ziemię w posiadanie i to ona ma mu służyć, nie on jej. Należy pamiętać, że twórca zawsze jest ważniejszy od tworu. Człowiek nie powinien być ograniczony przez to co sam stworzył.
Julian Tuwim
Rewizja – zawiera relację podmiotu lirycznego z przebiegu rewizji przeprowadzonej w jego mieszkaniu, autor wykorzystał tu język pełen niedopowiedzeń i skrótów.
Nauka – zawiera wspomnienia autora z czasów szkolnych, pozwalające na zachowanie poetyckiego dystansu do podejmowanych tematów. Podmiot liryczny przyrównuje też życie człowieka do szkolnej klasy i wyraża obawę co do tego, czy w swoim własnym dotychczasowym życiu dobrze wypełnił zadanie, jakie stało się przed nim od chwili przyjścia na świat, czy udało mu się spełnić życiowe powołanie.
Prośba o piosenkę – poeta przyjmuje postawę buntowniczą i pełnymi energii, dynamicznymi słowy wyraża pragnienie, by jego twórczość była krytyczna a zarazem, aby służyła wielkim rzeszom szarych ludzi, których podstawową troską jest codzienne zdobywanie w pocie czoła kawałka chleba.-
Julian Przyboś
Gmachy - to wiersz, który posiada maksymalnie skondensowaną treść, dzięki metaforom w nim zawartym. Metafory użyte w tym wierszu skłaniają czytelnika do głębszego zastanowienia się nad tekstem. Pierwsza metafora ("Poeta, wykrzyknik ulicy") nawiązuje do poety, jako do człowieka, który w swoich dziełach wypowiada się w imieniu "tłumu".
Notre Dame - Poeta w wierszu ukazuje subiektywny obraz paryskiej katedry Notre-Dame oraz opisuje swoje refleksje, które mąciły jego głowę gdy ja podziwiał. Jan Przyboś jest przytłoczony potęgą tej budowli, jej posągów i filarów: ?Co znaczę ja żywy o krok od filarów?. Aby oddać klimat tej budowli używa wyszukanych oksymoronów typu: ?wzlatująca przestrzeń? czy metafor pojęciowych połączonych z walorami dynamizującymi które dodatkowo podkreślają jego ulotność i kruchość wobec katedry: ?opluty śród poczwar rozdziawionych deszczem? Jak łby ponad mnie zmartwychwstają z sarkofagu?. Następnie poeta zadaje sam sobie pytanie na które wydaje mu się, że zna odpowiedź. Odnosi się ono do siły która wstrząsa ciemnością tej budowli, nagina ją i ogarnia. Poeta odpowiadając sobie na postawione pytanie używa metafor pojęciowych: ?Obciążone Jezusami krzyże?, ?swoją śmierć z ostrołuku trafić?, oksymoronów: ?zrównaną z niezgłębionym lazurem?, ?zamknięty pęd? i dodatkowo dynamizuje przestrzeń: ?hurgotem głazów szybujących?. Wszystko to obrazuję i utwierdza nas w przekonaniu, iż aby poznać odpowiedź trzeba by przezwyciężyć swoją śmierć i trwać... niczym jeden z posągów.
Leopold Staff
Polsko nie jesteś Ty już niewolnicą – podmiot liryczny wyraża tu przede wszystkim swą wielką radość wynikającą z odzyskania przez Polskę niepodległości, radość wypływającą z faktu, że umiłowana ojczyzna po ogarniającym ją przez sto lat mroku zaborów i ucisku stała się czymś największym, czymś czym można Sobą. Poeta składa tu również hołd tym wszystkim, którzy przyczynili się do przetrwania i ciągłego odnawiania w narodzie nieugiętego patriotycznego ducha nadziei.
Wysokie drzewa - Podmiot liryczny opisuje drzewa, które są dla niego źródłem zachwytu wywołanego ich pięknem i poetyckiej inspiracji. Cały czas opis służy jako podstawa do refleksji nad wpływem przyrody na twórcę, a pośrednio stanowi hołd złożony wspaniałości przyrody ojczystej.
Bolesław Leśmian
Dusiołek - jest wiejska opowiastką o sennej zmorze – Dusiołku. Fabuła jest wytworem fantazji narratora. Utwór utrzymany jest raczej w pogodnym i lekkim nastroju, jednak autor zdaje się w nim skłaniać odbiorcę do filozoficznej zadumy nad złem, które panoszy się na świecie.
Urszula Kochanowska – w krótkiej opowieści poety o Urszulce która po śmierci znajduje się w niebie i prosi Boga, aby odtworzył dla niej w tym miejscu czarnoleski domek, a po tym z niecierpliwością oczekuje przybycia ukochanych rodziców, odnajdujemy myśl o wielkim przywiązaniu człowieka do ziemskiej rzeczywistości, do materii, która od chwili narodzin aż do śmierci każdego z nas otacz.
W malinowym chruśniaku – jest to pełen ciszy i spokoju erotyk, który na tle rozleniwionej słonecznym ciepłem przyrody – przedstawia w bardzo subtelny sposób uczucia dwojga zakochanych w sobie osób.
Konstanty Ildefons Gałczyński
Prośba o wyspy szczęśliwe – ucieczka podmiotu lirycznego od rzeczywistości w krainę fantazji i pięknych marzeń, będąca zarazem propozycją skierowaną do odbiorcy, aby przynajmniej od czasu do czasu porzucił troski codziennego życia i podążył za tym przykładem.
O naszym gospodarstwie – drobny obrazek opiewający ciepło i spokój rodzinnego domu, łączący fantazję z rzeczywistością.

Stefan Żeromski
Przedwiośnie - W „Przedwiośniu” odnajdujemy wiele opisów Polski z wczesnych lat dwudziestych: od tej najbiedniejszej i najbardziej zaniedbanej np.: wsi polskiej, do najbogatszej i pełnej przepychu np.: posiadłości w Nawłoci. Żeromski, ukazując tak wiele postaci naszej, dopiero co wyzwolonej ojczyzny, prowokuje czytelnika do refleksji nad jej przyszłością. Książka miała zmusić czytelników do dyskusji, czy przemiany, które dokonywały się po zakończeniu wojny były prowadzone w dobrym kierunku, czy też nie. W tym tekście postaram się przytoczyć argumenty świadczące za i przeciw dokonywanym wtedy zmianom.Pierwszym obrazem Polski, niestety wyidealizowanym i nieistniejącym, będzie mit „szklanych domów”, o którym opowiedział Cezaremu Seweryn Baryka – jego ojciec. Przedstawił on wizję dostatniej, bogatej Polski, w której nikomu, nawet najbiedniejszemu człowiekowi niczego nie brakuje. Jako mieszkania biedocie miałyby służyć tanie, schludne domy produkowane ze szkła. Materiału na owe domy miała dostarczać fabryka zbudowana na wybrzeżu morskim przez genialnego polskiego inżyniera. W nowej ojczyźnie każdy mógł znaleźć pracę, gdyż szybko rozwijający się przemysł potrzebował dużej ilości siły roboczej. Niestety, owa piękna wizja przyszłej Polski istniała tylko w umysłach Cezarego i Seweryna i była niczym więcej jak tylko pustą, naiwną mrzonką.Kolejnym obrazem Polski, jaki opiszę jest małe, żydowskie miasteczko, do którego przyjechał Baryka przekraczając granicę polsko-sowiecką. Młodzieniec natknął się tam właściwie tylko na brud i chorych, zaniedbanych ludzi. Porównanie rzeczywistości z wizją ojca o „szklanych domach” była dla niego szokiem. Wychudłe dzieci bawiące się w błocie, rudery sklecone z desek i śmieci, czy wszechobecne zniszczenia wojenne nie mogły napawać Cezarego radością. Jego rozczarowanie było zrozumiałe. Oczekiwał on, że przekraczając granicę wkroczy do nowego świata, a zobaczył tylko zgliszcza i ruiny podobne do tych, jakie widział w czasie rewolucji w Baku. Tam zrozumiał wreszcie, że nie wszystkim Polakom żyje się dobrze i dostatnio, a odzyskanie niepodległości wcale nie musi oznaczać poprawy losu dla całego społeczeństwa.Na kolejny opis sytuacji Polski w latach dwudziestych możemy się natknąć przy okazji pobytu Cezarego w Nawłoci. Stary, szlachecki dwór, którego lata świetności dawno minęły dalej mógł zrobić na przyjezdnych wrażenie swoją wielkością i dostatkiem. Mieszkająca w nim śmietanka towarzyska okolicy – najczęściej osoby wysoko urodzone i majętne prowadziła próżniaczy tryb życia. Długie, obfite posiłki, przejażdżki konno lub powozem, odwiedziny znajomych w okolicznych dworach – oto całe życie rodziny Wielosławskich. Mimo, że nadal opływali oni w dostatki, to widać, że ich świat powoli odchodził w zapomnienie, jako oparty na przestarzałych zależnościach typu: wszechmocny pan i poddany mu chłop. Świat balów, zabaw i nieróbstwa pociągał Cezarego, ale wiedział on, że całe to bogactwo i przepych były oparte na wyzysku chłopów i przez to złe.Pisząc o Nawłoci nie możne nie wspomnieć o Chłodku – małym folwarku, gdzie Baryka Schronił się po skandalu z Laurą. Przebywając tam kilka tygodni młody mężczyzna obserwował nędzę i zacofanie chłopów. Przymierające głodem dzieci, wyrzucani na zimę z domów starcy nie mogący jeż pracować w gospodarstwach oraz wyzyskujący wszystkich młynarz: taki obraz polskiej wsi przedstawia Żeromski.. Mimo, że Cezary próbuje chłopom pomóc jakoś w ich biedzie, to jednak wszystkie jego próby kończą się fiaskiem, gdyż miejscowi są tak ograniczeni i nieufni, że nie potrafi nawiązać z nimi kontaktu.Ostatnim obrazem, a raczej wizją przyszłej Polski, jakie przytoczę będzie program i wystąpienie warszawskich komunistów. Cezary widział nędzę i biedę stołecznej biedoty. Wiedział, że większość robotników umierała przedwcześnie na gruźlicę lub tyfus, ale program rozwiązania tej sytuacji przez komunistów też mu nie odpowiadał. Głosili oni, że Polska musi zjednoczyć się z rewolucyjną Rosją, a władzę powinni zagarnąć robotnicy, bo tylko oni naprawdę pracują na swe utrzymanie, a nie wzbogacają się cudzym kosztem. Baryka domyślał się jednak, że pod tymi wzniosłymi hasłami kryje się chęć przejęcia władzy przez komunistów i ponowne wcielenie Polski do sowieckiej Rosji. Mimo, że popierał część ich żądań, to jednak nie zgadzał się z nimi i nie poparł ich na tajnym zebraniu.Podsumowując, obraz polskiej rzeczywistości w „Przedwiośniu” nie jest pozytywny. Powszechna nędza, brud i zniszczenia wojenne poprzedzielane z rzadka wysepkami dobrobytu nie wróżyły krajowi zbyt dobrze na przyszłość. Jednak mrówcza, pełna poświęcenia praca ludzi takich, jak Szymon Gajowiec – pracownik ministerstwa skarbu doprowadziła do pewnej poprawy sytuacji Polski.
Zofia Nałkowska
Granica - Zenon Ziembiewicz, syn Waleriana, zubożałego szlachcica, rządcy majątku hrabiów Tczewskich w Boleborzy, uczy się w gimnazjum w pobliskim mieście i kocha się miłością chłopięcą, idealną, ale bez wzajemności, w Elżbiecie Bieckiej, koleżance z klasy, którą wychowuje ciotka Cecylia Kolichowska, z domu Biecka, właścicielka kamienicy przy ul. Staszica, wdowa po dwóch mężach. Ojciec Elżbiety nie żyje, a matka Romana z Giezłowskich Biecka, obecnie żona ministra pani Niewieska, podróżuje po Europie. Elżbieta lekceważy Zenona, gdyż podkochuje się w rotmistrzu Awaczewiczu, który niestety jest żonaty i ma dwójkę dzieci. Zenon wyjeżdża na studia do Paryża, tam przyjaźni się z Karolem Wąbrowskim, synem pani Kolichowskiej z pierwszego małżeństwa i sympatyzuje z chorą na gruźlicę Adelą, która go kocha. Na rok przed ukończeniem studiów, podczas wakacji w Boleborzy, Zenon zapoznaje się i nawiązuje romans z 19-letnią Justyną, córką kucharki Ziembiewiczów, Bogutowej. Justyna zostaje jego kochanką. Zenon, chcąc zdobyć pieniądze na dokończenie studiów, gdyż rodzice nie mogą go dłużej finansować i matka radzi mu udać się do plenipotenta Tczewskich, Czechlińskiego, wyjeżdża do pobliskiego miasteczka. Tam podejmuje współpracę z bezpartyjnym pismem regionalnym "Niwa", prowadzonym przez Czechlińskiego. Tam też odnawia znajomość z Elżbietą, która zastępuje ciotkę w prowadzeniu spraw kamienicy. Oboje postanawiają się pobrać, a Zenon opowiada Eli o Justynie, mówiąc, że jest to już sprawa zakończona. Zenon wraca po ukończeniu w Paryżu studiów, spotyka załamaną po śmierci matki Justynę i zaprasza ją do hotelu, ich romans odnawia się. Zenon zostaje redaktorem naczelnym "Niwy". Spotyka się z Justyną i z Elżbietą, Justyna zachodzi w ciążę, Elżbieta wspaniałomyślnie wyjeżdża do Warszawy. Zenon zmusza Justynę do aborcji, jedzie do Warszawy, odnajduje Elżbietę, pobierają się i wyjeżdżają w podróż do Francji. Po ich powrocie Elżbieta załatwia Justynie pracę w sklepie tekstylnym u pana Torucińskiego. Justyna coraz częściej wspomina nienarodzone dziecko, porzuca pracę. Zenon zostaje prezydentem miasta, Elżbieta rodzi mu syna Waleriana. Justyna znów prosi Zenona o załatwienie pracy, dzięki protekcji Elżbiety znajduje ją w cukierni Chązowicza, lecz szybko ją porzuca. Ogólnokrajowy kryzys społeczny dosięga i miasto, huta Hettnera bankrutuje i zostaje zamknięta, są manifestacje i aresztowania wśród robotników. Pewnego razu w stronę manifestantów padają strzały, kilku jest rannych. Po mieście rozchodzi się pogłoska, że to Zenon wydał rozkaz użycia broni, że jest on współodpowiedzialny za tę tragiczną decyzję, choć przyjechał do miasta po jej zapadnięciu. Justyna podejmuje nieudaną próbę samobójstwa. Po niedługim czasie mści się na Zenonie za swe nieurodzone dziecko. Wtargnąwszy do jego gabinetu w urzędzie miasta, zalewa mu twarz żrącym płynem i oślepia go. Wieść rozchodzi się po mieście. W kilka dni później, po powrocie ze szpitala do domu, Zenon popełnia samobójstwo, strzelając sobie w usta z rewolweru. Mały Walerian zostaje oddany pod opiekę babci Ziembiewiczowej, która przenosi się do dawnego mieszkania pani Kolichowskiej, a Elżbieta wyjeżdża za granicę. "Krótka i piękna kariera Zenona Ziembiewicza" kończy się "tak groteskowo i tragicznie". W utworze zawarte są refleksje nad człowiekiem, jego tożsamością, naturą, egzystencją, losem, trudem istnienia, walką ze złem, chorobami, cierpieniami. Pisarka uważa, że nie da się sformułować jednoznacznej odpowiedzi na pytanie - kim jest człowiek; jest on istotą bardzo złożoną, wielopłaszczyznową, o psychice złożonej z wielu sprzecznych cech. Wg Nałkowskiej osobowość człowieka nie istnieje w ukształtowanej, gotowej formie; człowiek zmienia się w zależności od ludzi, zdarzeń i okoliczności, warunków życiowych, miejsca, w którym jest, sytuacji społecznej, obyczajów. Każdy wybiera jakąś własną wobec tych warunków postawę; Zenon chciał przekształcać rzeczywistość według własnych poglądów, ale stało się odwrotnie - rzeczywistość przekształciła jego. Nałkowska zastanawia się nad kryteriami oceny człowieka, jaką miarą mierzy się jego wartość: czy jego własnym mniemaniem o sobie, czy sądem innych ludzi. Zestawia dwa rodzaje opinii o głównym bohaterze: wewnętrzną ocenę Zenona o sobie i zewnętrzną, jaką tworzy o nim otoczenie na podstawie znajomości jego czynów; Zenon w swoim przekonaniu jest uczciwym w życiu osobistym i publicznym, a w oczach społeczeństwa - uwodzicielem, uosobieniem podwójnej moralności i politycznym karierowiczem; jego romans staje się faktem niesmacznym, zwykłym skandalem, powodem do potępienia go, czymś, co degraduje go w oczach społeczeństwa. Tytuł powieści jest wieloznaczny. Granica moralna, czyli granica odpowiedzialności moralnej, sumienia, granica, której nie wolno przekroczyć, po jej przekroczeniu przestaje się być sobą. Zenon przekroczył ją dwukrotnie: wykorzystał i skrzywdził Justynę, wydał rozkaz strzelania do robotników, w powieści padają stanowcze słowa "Są granice, których przekracza nie wolno", nawet Elżbieta mówi do męża: "Chodzi o to, że musi coś przecież istnieć! Jakaś granica, za którą nie wolno przejść, za którą przestaje się być sobą". Przekroczenie tej granicy doprowadziło Zenona do tragedii. Granica społeczna, to bariera dzieląca warstwy społeczne, różnica między życiem proletariatu a życiem bogatego mieszczaństwa oraz między poszczególnymi grupami społecznymi, jak:dwór, Ziembiewicz - robotnicy folwarczni, fabrykant Hettner - robotnicy i bezrobotni, prezydent miasta Ziembiewicz - manifestanci. Grupy te dzieli wszystko: sytuacja materialna, możliwości życiowe, prawa i obyczaje, poglądy, pozycja towarzyska, konwenanse; ludzi tych dzieli granica nie do przebycia. Analogię do klasowej budowy społeczeństwa znajduje pisarka w "warstwowej" konstrukcji kamienicy czynszowej p. Kolichowskiej; ci, którzy mieszkają wysoko oddzieleni są od tych, którzy zajmują sutereny barierą nie do pokonania. Granica psychologiczna - granica między sądem jednostki, a sądem zbiorowości, czyli między subiektywną, wewnętrzną oceną samego siebie, a oceną społeczną, obiektywną; pisarka zastanawia się, gdzie ta granica winna się mieścić, aby człowiek mógł siebie i innych prawidłowo oceniać. Granica filozoficzna, czyli granica poznania świata przez człowieka, jego możliwości ogarnięcia rzeczywistości zewnętrznej; wymowny jest sąd Karola Wąbrowskiego o otwartych, rozszerzających się granicach ludzkiego poznania
Witold Gombrowicz
Ferdydurke - Ferdydurke Geneza i tytuł- Powieść wydana w Warszawie w 37 roku. Maiła być krótką odpowiedzią na nieprzychyle opinie krytyków, ale rozrosła się do wielkiego dzieła atakującego kulturę zamkniętą w systemy schematów.- Tytuł to może być thirty door key, albo od imienia postaci z powieści – Fredyego Durkee’a.+ Bohaterowie- Józio Kowalski – 30 lat. Pisarz, którego debiut literacki został odrzucony i przez to pragnie on powrócić do niedojrzałości. Pimko porywa go do szkoły i upupia. Bohater pozostaje w roli obserwatora. Gombrowicz też bardzo nie lubił szkoły. Józio nie potrafi pzeciwstawić isę silniejszej osobowości Pimki. Także w domu Młodziqaków jest upupiany. Staje się satromodnym młodzieńcem zakochanym w nowoczesnej Zucie. Tak ukazał go Pmimko i w domu Młodziaków jest odbierany ajko „stary malutki”. Józio postanawia się wyzwolić psując ład i formę w rodzinie. Podgląda, siąka nosem etc. Snuje intrygi. Udaje mus ię obnażyć nieautentyczność tej rodziny i zmusza ich do wyjścia z formy. Z kolei w 3 części Staje się upupionym siostrzeńcem. Potem staje się zkakochanym porywaczem. Stara się walczyć z formą, gdyż narzucane mu role, nie odpowiadją mu. Przegrywa – nie potrafi uwolnić się z konwencji – pupa ukazująca się na niebie w ostatniej scenie świadczy o zwycięstwie formy. - Pimko jest biegły w upupianiu i zdrabnianiu. Chce utrzymać młodzież w niewinności i niedojżałości. Jego celem nie jest więc uczenie i pzrygotowywanie dożycia, ale zachowanie w dzieciństwie. Dlatego nauka w szkole jest nudna, nie uczy myślenia i sprowadza się do powtarzania wyświechtanych sloganów. W literazturze szuka bogoojczyźnianych morałów i etyki. Manipuluje młaodzieżą, ale sam pada ofiarą intrygi Józia. Jest zakoczny w Zucie.- Zuta Młodziakówna. 16. Wysportowana, bezczelna i nowoczesna. Nikt nie zmusza jej do nauki i nie wychowuje. Nie szanuje rodziców, nie ma autorytetów. Miłość jest dla niej sportem. Jest młoda ale zamknięta w formę. - Joanna i Witold Młodziakowie. Ulegli modzie „łydki” przedkładając kulturę fizyczną nad duchową. Zachowanie ich jest sztuczne, podporządkowane konwencji. Sprowokowani znalezieniem w sypialni córki dwóch adoratorów zdjęli maski. Wdali się z intruzami w bójkę. - Hurleccy. Są całkowitą odwrotnością Młodziaków. Pielęgnują tradycję ziemiańską. Wuj, jak i Zygmunt są całkowitymi ziemianinami. Ciocia upupa, tak jak Pimko mniejwięcej, tarktuje wszystkich jak dzieci. Zosia apatyczna i chorowita była całkowicie podporządkowana matce. Byli tak samo jak Młodziakowie zamknięci w ramy konwencji i tradycji. - Miętus. Przeciwstawia się upupianiu. Klnie, pije wódkę, chodzi na kobiety. Szuka autentyczności. Nie nawidzi konwenansów i masek etc. Wierzy, że po zakceptwaniu go przez lud i zrównaniu się z nim odnajdzie prawdę. Jednak burzy tym tylko feudalny porządek. W rezxultacie chłopi uderzają na dom Hurleckich. + Problematyka- Wpływy literackie w Ferdydurke. Czerpie Gombrowicz z. Typu powieści łotrzykowskiej – gdzie bohater często zmieniea środowisko nie godząc się z rolami, któr narzuca mu los. A także z konwencji bohatera problematycznego czyli takiego, który jest niedostosowany do swojej roli i położenia. Poszukuje własnego Ja. To właśnie jest Józio. W tekscie ponadto ukrytych jest wiele cytatów, napomknięć i parafraz. - Słowa klucze. Dużo części ciała mających znaczenie sumboliczne a więc: Pupa to zdziecinnienie i niedojżałość. Upupienie to proces infantyliznacji. Łydka to młodość i wysportowany styl. Gęba zaś odwołuje się do relacji międzyludzkich. Oznacza obraz człowieka jaki postrazegają inni ludzie i staje się drugą naturą tego człowieka. Ucieczka od stereotypów jest niemożliwa lecz przez doskonalenie swojej osobowości można zmienić swój obraz w oczach ludzi. To jest doprawianiem sobie gęby. Jest więc synonimem sztuczności. Forma to postawa wobec życia i otaczającego świata. Wyraża się w gestach, sposobie bycia etc. Jest ona nazrucona z zewnątrz. Nie zawsze odpowiada człowiekowi i może być przyczyną frustarcji i cierpienia. Trzeba zachować dystans wobec formy. Zagadnienie formy ściśle wiąże się z dojrzałością i niedojrzałościa.- Dojrzałość i niedojrzałość w Ferdydurke. W dzieciństwie jest się nieuformowanym. Potem w dorosłości przybiera się jakąś formę. Młodość i neidojrzałość to nie to samo. Zuta jest dojrzała, ale jej formą jest młodość. Józio jest starszy, ale nie jest dojrzały. Dzięki temu może dostrzec zakłamanie i fałsz schematów. - F. Jest groteskowe i absurdalne. Jest zupełnie odrealnione. - Są tu 3 środowiska. Szkoła, nowoczesny dom mieszczański i tradycyjny dom ziemiański. Szkoła jest skostniała – tylko realizacja materiału nic więcej. Nowoczesność młodziaków objawia się w złym wychowaniu, tężyźnie fizycznej i wolności sexualej. Jednak to nie wytzrymuje ze skandalem wybuchającym w domu. Rodzice znowu sają się tradycyjni. Jhurleccy natomiast trzymają się od lat przekazywanych stereotypów, chierarchii wartości i schematów. Są to 3 formy, do których ich cłonokowie nie mają dystansu.
Bruno Schulz
Sklepy cynamonowe - Bruno Schulz - "Sklepy cynamonowe".ProblematykaWg Schulza przeżycia i doznania wczesnego dzieciństwa kształtują człowieka. Doznania te są niejasne a symbolika niezrozumiała. Życiowym zadaniem człowieka jest poznanie siebie i świata oraz zrozumienie ludzkiej egzystencji. Odbywa się to przez odczytywanie owych znaków – obrazów z dzieciństwa. Nie da się ich jednak dokładnie wytłumaczyć, ponieważ powstały one w okresie kiedy człoweiek nie uświadamiał sobie ich znaczenia. Poznawanie siebie nie jest jednak łatwe, ponieważ człowiek nie chce sobie czasem uświadamiać ciemnych stron swojej natury.Dlatego właśnie bohater nie może wyjaśnieć żadnych pojęć, wyczuwa jedynie pewne analogie wśród tych obrazów. Jego życie kontrastuje z mitologią.Próby odczytywania pewnych zjawisk łączą się z powstawaniem nowych. Tworzyć mogą wszystkie istoty obdarzone duszą. Jednak dzieła Boga – Demiurga są wieczne, zaś człowieka tandetne i przemijające. Takim tworem jest manekin – istota stworzona do pełnieia określonej funkcji. Ogólnie mianem manekina można określić każdą rzecz, której człowiek nadaje znaczenie i miejsce we wszechświecie. Bohater chce tworzyć, ależeć do uduchowionej klasy twórców, ale szuka też doznań niższych – cielesnych. Jest nie pełny. Nie może naśladować Boga w jego dziełach, ponieważ jego są ułomne i przemijające. Jest tylko człowiekiem. Wątki autobiograficzne i rola czasu-Postać Ojca Jakuba jest literackim portretem ojaca Schulza. Dom, sklep i subiekci istnieli naprawdę. Brat Karol, wuj Marek, Adela mają też swoje odpowiedniki w rodzinie Schulza. Senna atmosfera rodzinnego Drochobycza została oddana w opisach miasteczka z powieści. Nie znamy czasu akcji. Jest on przedstawiony zgodnie z bergsonowską teorią czasu. Czas nie jest podzielony na przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, ale wszystkie te czasy nakładają się na siebie tworząc jedno wielkie TERAZ. Wydażenia nie są chronologiczne, a Schulz dodaje nawet 13 miesiąc. Jednak ważny jest upływ czasu. Uwzglądnione są pory roku. Symbole i ich wymowaDomKażde miejsce dające człowiekowi schronirenie przed kosmosem niosącym ze sobą chaos i niepokój. Wszystkie struktury zapewniające bezpieczeństwo przypominają budową cebulę. Najpierw jest łóżko (zgadzam się !!!) , mieszkanie, dom, podwórze, ogród, ulica, miasto i okolice. Wszystkie razem tworzą barierę chroniącą przed kosmosem. SklepSymbolizuje świat nieosiągalnych marzeń i przagnień. Kolorowe materiały wypełniające skep są tworzywem dla tworzenia, którego bohater poszukiwał (ucieczka od prozy życia). LabiryntJego formę przyjmuje miasto w nocy, gmach gimnazjum i niebo. Może być to symbol ochrony środka – miejsca świetego, może też oznaczać zasadę budowy świata. Może być też czymś niebezpieczym. Błądzenie w labiryncie to albo poszukiwanie przwdy (środka), albo odejście od centrum życia.PtakiPodobne znaczenie co sklep. Dodatkowo symbolizują też poezje. Ojciec w pogoni za mazreniami poróbuje stać się ptakiem. Niestety jego twory są monstrualne i zniekształcone. Dla ludzi nie rozumiejących i niepotrzebujących poezji ptzki są puste w środku a kolorowe na zewnątrz i nic poza tym. Zagrożeniem dla nich (dla poezji) jest także nowy świat (ulica krokodyli) – uprzemysłowiony, gdzie nie ma miejsca dla duchowego piękna. OjciecJego postać symbolizuje odchodzący świat wspomnień, galicyjskich miasteczek etc. Ojciec stopniowo oddalał się od realnego świata. Karakony symbolizują zagrożenie. Kompozycja, styl i narracjaSchulz świadomie łamał konwencje epiki. Dlatego trudno zakwalifikować jego dzieło do jakiegoś konkretego gatunku. Mówi się że to zbiór nowel, „książka”, albo po prostu proza. Sam autor traktował to dzieło raczej jako poezję niż prozę. Nie ma tu wyraźnej fabuły, logicznych związków przyczytnowo skutkowych. Jego świat jest nierealny, rzeczywistość jest nierealna i zniekształcona.Język jest poetycki. Są metafory, pojęcia abstarkcyjne, personifikacje. Dialogów jest niewiele, a jak już jakieś są, to najczęściej przechdzą w monologi wewnętrzne. Słownictwo bardzo bogate. Szczgólnie dokładne obrazowanie (barwy, kształty i dzwięki). Często mieszają się wrażenia (synestezja – przypisywanie wrażeń jedego zmysłu innemu np. ciepła barwa). Szalenie bogato nadziany bodźcami świat przyrody. Opis zimy, nocy, wichry. W niektórych fragmentach styl biblijny (Nawiedzenie). Jest to język prozy poetyckiej. Narracja kreatywna (tworząca) i dyskursywna (odwołująca się do odbiorcy poprzez pytania retoryczne).
Maria Dąbrowska
Noce i dnie- Tom I Bogumił i BarbaraMaciej Niechcic, dziad Bogumiła, szlachcic, otaczał się inteligencją, a nie ziemiaństwem, za co go w okolicy nie szanowano. Popadł w kłopoty finansowe, gdy zakupił majątek nie zbadawszy jego hipoteki. Jego syn, Michał, ożenił się z panną Florentyną, która miała zostać zakonnicą, co znów wywołało skandal okoliczny. Z ich dzieci przeżył tylko najmłodszy, Bogumił. Walczył on z ojcem w powstaniu styczniowym; Michała zesłano na Syberię, gdzie zmarł, Florentyna mu początkowo towarzyszyła, po śmierci męża wróciła do kraju i została gospodynią. Na starość zamieszkała z bratem w mieści, gdzie odnalazł ją syn. Ojciec Barbary, Adam Ostrzeński, szlachcic bez majątku, urzędnik, prowadził bardzo bujne życie towarzyskie. Wydał za niego swoją córkę, Jadwigę, Jaraczewski, gdy ta zakochała się w guwernerze. Ich związek był bardzo burzliwy. Barbara była najmłodszą z 4 rodzeństwa. Adam zginął od pioruna. Jadwiga otworzyła pensję, która po powstaniu upadła. Udało jej się jednak wykształcić dzieci – Daniel został przyrodnikiem, Julian inżynierem, Teresa i Barbara uczyły w szkołach. Barbara dorasta w atmosferze naukowo-intelektualnej, marzy o studiach wyższych, w jej domu zbierają się znajomi brata i siostry, prowadzą różne dyskusje, chodzą do teatrów, na odczyty. Ona podkochuje się w jednym z młodzian, który jednak żeni się z panną bogatą. Ślub biorą także Teresa i Daniel. Barbara wyjeżdża do Warszawy, uczy się krawiectwa, gdy kończą się fundusze wraca do udzielania lekcji. W czasie wakacji u krewnych, Ładów, poznaje Bogumiła, który ma już lat 36 (ona 25). Choć wdaje jej się prosty, niewykształcony itp., to docenia jego powstańczą przeszłość, urodę i stanowisko i mimo wahań zgadza się zostać jego żoną. W dniu ślubu umiera matka Bogumiła. Na początku mieszkają w starym mieszkaniu z wujem Bogumiła, który jest obłąkany. Zdaje mu się, ze wciąż trwa powstanie. Barbara opiekuje się nim jak swoim dzieckiem, a przy tym boi, że dzieci odziedziczą po nim chorobę psychiczną. Po jakimś czasie przeprowadzają się do dworku. Wuj umiera. W okolicy mieszkają Ladowie, a także krewny Bogumiła i jego świadek, Hipolit Niechcic, z żoną Urszulą, doskonałą gospodynią i dwiema córkami. Na wiosnę Niechcicowie wybierają się z wizytą do Teresy. Choc jest mężatką i matką 2 dzieci, udziela ona dalej lekcji. W okolicy mieszkają także Daniel z żoną, Michaliną i jej siostra, Stefania z mężem. Barbara jest w ciąży. Na świat przychodzi syn – Piotruś. Przez 4 lata żyją szczęśliwi, choć Barbara męża coraz mniej lubi. Na pewnym zimowym spacerze Piotruś zaziębia się i umiera. Barbara nie może dojść do siebie, Baogumił prosi o radę Teresę, ta wyszukuje im gospodarstwo w Serbinowie, do którego się przeprowadzają. W Barbarze podkochuje się okoliczny nauczyciel, przed wyjazdem wręcza jej miłosny wiersz. Dużo czasu zajmuje im doprowadzenie Serbinowa do porządku, dopiero po roku widać efekty. Barbara jest zazdrosna o sympatię, jaką mąż czuje do Teresy, robi mu awanturę, wzrasta temperatura ich uczuć. Teresa choruje i umiera, w listach siostry, które Barbara dostaje od zięcia, znajduje zapiski, z których wynika, że Teresa miała romans z Tadeuszem, synem byłych pracodawców Bogumiła. Rodzi im się córka, Agnieszka, później druga, Emilia i syn Tomasz. Przenosi się do nich matka Barbary, której wydaje się, że wkrótce przeprowadzi się do Juliana. Cierpi na sklerozę, po paru latach umiera. Barbara znajduje pierwsze siwe włosy na głowie.Tom IIWieczne zmartwienie Dzieci się bardzo od siebie różnią – Agnieszka jest samotnicą, Emilka klei się do ludzi, Tomasz kłamie i rozrabia. Początkowo uczy ich Barbara, później – przez rok – Anka, córka Hipolita Niechcica, panna bardzo wesoła i lubiana. Gdy wyjeżdża do Warszawy jej miejsce zajmuje panna Cecylia, beztalencie pedagogiczne, a przy tym osoba bardzo wyniosła, wielbicielka Przybyszewskiego. Bogumił zatrudnia pisarza, Katelbę. Pewnej nocy Cecylia wypada z okna w połowie – widzi zbira włamującego się przez okno i owinięta w kołdrę próbuje uciec. Łamie przy tym nogę. Po rehabilitacji Barbara proponuje jej miejsce w sklepie Michaliny, ale Cecylia urażona wyjeżdża. Barbara i Bogumił jadą z Agnieszka do miasta, maja kupić dla niej trzewiki, zaś dla reszty pończochy i kamasze. Bogumił kupuje dodatkowo płaszczyk dla córki i broszkę dla żony, czym ją ogromnie złości. Umiera patriarcha rodu Ostrzeńskich, Joachim i zapisuje dzieciom Jadwigi 18 tysięcy rubli. Dla Barbary jest 6 tysięcy, Bogumił chce dokupić ziemie, ona dom w mieści, w końcu kupują place, na których ma być zbudowana kolej – za namową syna Michaliny. Barbara ma kłopoty z sercem i choroby kobiece – bolesne kurcze. Po okolicy chodzą plotki, że dziedzic chce sprzedać Serbinów, ale po jego przyjeździe okazuje się, ze to już nieaktualne. Katelba jest jego szpiegiem. Agnieszka zostaje zapisana na pensję dla panien. W rzeczach Tomasza znajdują sakiewkę z broszka, którą Bogumił kupił żonie. Tom IIIMiłość – część pierwsza Agnieszka jest początkowo bardzo zagubiona w nowej szkole, przełożona podsyła jej na przyjaciółkę Ninę, która chce zostać świętą, ale Agnieszka woli szaloną Helenę i ambitną i piękną Klarę. Nauka nie sprawia jej najmniejszych kłopotów, wszyscy nauczyciele ją chwalą – zwłaszcza za wypracowania z polskiego. Katelba wdaje się w romans z Olesią i dużo pije, Bogumiłowi zwierza się, ze matka, której powierzył pieniądze, wyszła za mąż i mu je ukradła. Przyznaje się do pracy dla właściciela majątku. Bogumił stara się mu pomóc. Katelba oświadcza się Cecylii, która jednak przyjęła posadę sklepowej i zostaje przyjęty. Z pomocą Bogumiła znajdują majątek, którym będą zarządzać. Agnieszka czuje przez czas dłuższy słabość do panny Alicji, nauczycielki francuskiego. Panna Berta, nauczycielka niemieckiego miewa bolesne kurcze pod pozorem migreny. Agnieszka także zaczyna mieć okres. Miejsce Katelby zajmuje Olczak, w domu Niechciców pojawia się także znajoma Juliana z Petersburga, Maria Hłasko – nauczycielka. Zajmuje się Emilką i Tomaszem, a także pomaga okolicznym chłopom. Olczak z kolei się socjalistą teoretykiem. Agnieszka zaprzyjaźnia się z Joasia (pomaga jej przejść po kładce). W czasie wakacji pisują do siebie długie listy. Oddalają się od siebie w nowym roku – Joasia nie może jeździć na łyżwach, Agnieszka robi to chętnie, Agnieszka nie przepada za chłopcami i nie chce z nimi tańczyć, Joasia chętnie flirtuje. Agnieszką interesuje się na lodowisku Krzyś, ale gdy długo jej nie ma na skutek choroby, przerzuca się na Klarę. Maria Hłasko opuszcza Serbinów – jej koleżanka zakłada biuro nauczycielek, które ma być zaangażowane w działalność rewolucyjną. Barbara decyduje się na przeprowadzkę z dziećmi do miasta, żeby nie musiały wszystkie 3 mieszkać w internatach, umiera Julian z Petersburga, zostawia po sobie pamiętnik. Po wyprowadzce Barbary Bogumił jest bardzo samotny, zaczyna spędzać wieczory u sąsiada, Woynarowskiego, gdzie początkowo grywa w karty, a później wdaje się w romans z córką gospodarza, Kawusią (Ksawerą). Panna chciałaby, żeby się rozwiódł z żoną, on jednak doradza jej studia w Szwajcarii. Barbara, niczego nieświadoma, wyjeżdża do Lucjana, męża Teresy, który w liście zasugerował miłość doń i swą bliską śmierć. Nie udaje im się jednak na ten temat porozmawiać, stan Lucjana pogarsza się coraz bardziej, w końcu umiera. Agnieszka boi się, że nie zdobędzie nagrody na najwyższe wyniki w nauce, jest niemiła dla Klary, ale w końcu zdobywają ją obie. W czasie uroczystości rodzinnej Tomasz kradnie pieniądze, schowane do chusteczki przez Michalinę, ale rodzice nadal nie widzą w nim zbira. Okoliczni chłopi są powoływani do wojska. Po wyjeździe żony i dzieci do szkoły Bogumił wdaje się w nowy romans – z Felicją, służącą. Tom IV Miłość – część druga W mieści zaczynają się strajki, najpierw w szkołach, później w fabrykach. Bogumił zatrudnia u siebie bezrobotnych miejskich, w miastach szaleje żywioł rewolucji 1905 r. Na jaw wychodzi przelotny romans Celiny i Janusza, syna Michaliny; Katelba chce go żonie wybaczyć, to twierdzi, ze porzuci go dla kochanka, który z kolei wcale jej nie chce. Barbara przestraszona rozruchami w mieści oraz zapowiedzią wizyty dawnego ukochanego niespodziewanie wyjeżdża z miasta, w Serbinowie przez okno widzi Bogumiła i Felicję. Popada w chorobę, jednak mimo gorączki wyrzuca mężowi romans, ten odsyła Felicję do miasta. Wkrótce odbywa się jej wesele z synem włodarza, widać, ze jest w ciąży, Bogumił zastanawia się, czy to jego dziecko. Na weselu Tomasz się upija. Agnieszka zostaje oddana na Warszawską pensję, szkoły ulegają spolszczeniu. Celina wyprowadza się z dzieckiem od męża i kontynuuje romans. Do Kalińca przyjeżdża Marcin Śniadowski, wysłannik rewolucyjny, który ma zorganizować 2 strajki i zdobywać fundusze. Odwiedza dom Stefanii, chodzi po okolicy, w końcu zostaje aresztowany w domu Borowskich, u których się zatrzymał. Michalina także prowadzi aktywną działalność patriotyczna, właśnie szykuje się do przewiezienia kogoś przez granicę. W klasie Agnieszki wybucha bunt przeciwko religii i spowiedzi, Agnieszka jest nawet wezwana do przełożonej. Celina jest nieszczęśliwa w romansie, Janusz nie traktuje jej najlepiej, rzadko odwiedza, nie kocha. Nie widzi on w niczym sensu, zdaje mu się, ze w czasie spotkania z Agnieszka jest szczęśliwy. Ona zaś szykuje się do studiów w Szwajcarii – przyrodoznawstwa. Tymczasem przeżywa w Serbinowie romans z Januszem, który spędza tam lato. Gdy ma dojść do konsumpcji związku, Janusz zostaje wezwany do Cecylii. Kolejny romans ma Agnieszka już w Szwajcarii z Marcinem Śniadowskim, którym – jak się okazuje – musi się dzielić z dawną kochanką ojca, Ksawerą i jakąś mężatką. Po wielu trudach w końcu rozstają się. Marcin jest niezdecydowany i niestabilny, z jednej strony zwolennik rewolucji i dążeń narodowowyzwoleńczych, z drugiej kapryśne dziecko. Agnieszka wyjeżdża do domu. Tom VWiatr w oczy – część pierwsza Agnieszka stara się zapomnieć o Marcinie. Ma wiele pięknych planów dotyczących jej dalszego życia, wszystkie uwzględniają poświęcanie się dla dobra ogółu. Tymczasem idzie z Julką na pogrzeb dziecka we wsi. Tomaszek znów ma kłopoty, okłamał rodziców, ze zdał do następnej klasy, a tymczasem uciekł ze szkoły jeszcze przed końcem roku, powiedział, ze kupił kapelusz, dostał nań pieniądze, które przepił (zabawiał się też z Olką), a zabrał go od Bodzia, bez pytania. Agnieszka opowiada matce o swym związku z Marcinem, Barbara jest zachwycona, to człowiek idei. Celina jest coraz bardziej nieszczęśliwa, Janusz już prawie jej nie odwiedza i zupełnie nie kocha. Zrywa z nim licząc na poprawienie stosunków, ale to nie działa. W końcu truje się jodyną, Janusz płucze jej żołądek, ale za późno. Na pogrzebie Agnieszka uświadamia sobie, ze nie żywi już do Janusza żadnych uczuć. Gdy otrzymuje list od Marcina, natychmiast wraca do Lozanny. wysyłają rodzicom listy o oficjalnym „narzeczeństwie”. Wszystko układa się dobrze, dopóki nie zostaje powieszony przyjaciel Marcina. Postanawiaja wyjechać do Krakowa, aby Marcin mógł się poudzielać patriotycznie. Opowiada Agnieszce o tym, jak go w Kalińcu aresztowano – napisał do Borysa list, w którym przesłał mu „kamień” do stemplowania listów. W wiezieniu wytrzymał tylko dzięki „szkiełku” znalezionemu między cegłami w celi. Dawało mu poczucie wolności – jeśli go skazą na śmierć, to sam będzie mógł sobie odebrać życie. Agnieszka wraca na wakacje do domu, korespondencyjnie podejmują z Marcinem decyzję o ślubie. Po wakacjach przenoszą się do Belgii, tam poznają Tytusa Niechcica, dalekiego krewnego Agnieszki, sympatyka ich poglądów, który z Agnieszką subtelnie flirtuje. Po jego wyjeździe Agnieszka odczuwa jakąś pustkę, ale ślub z Marcinem ją zapełnia. Po ślubie czuje się przerażona, ze to „na zawsze”. Marci jest o nią wielce zazdrosny. Agnieszka jedzie do rodziców, chce w kraju rozpocząć działalność kooperacyjną, a przy tym pobyć daleko od Marcina, choć go kocha. Jednak na miejscu raczej rozkoszuje się atmosferą domową. Nie wraca do Belgii także na święta, Marcin jest zawiedziony. Do Niechciców pisze Anka – ma trzyletniego syna, Wojtka (Ocia) – oni zapraszają ją na święta. Barbara ma atak wątrobowy, Anka jej bardzo pomaga. Przed wyjazdem opowiada swoja historie – ojciec Ocia, Henryk, ma żonę, chce się rozwieść, ale ich uczucie już właściwie wygasło, więc Anka nie chce się zgodzić. Z Tomaszkiem są znów kłopoty, zastawił swój płaszcz i walizkę, ponoć grywa w bilard na pieniądze. Na weselu we wsi Agnieszka rozmawia długo z księdzem na temat wiary i kościoła katolickiego. Najbardziej docenia w nim jednak fakt, ze jest ciekawym mężczyznom. Wkrótce ksiądz ów umiera. Agnieszka wyprowadza się do Warszawy, a potem jedzie odwiedzić męża. Tomaszek znów nie zdaje do następnej klasy, na wakacje wysyłają go rodzice do państwa Jerzmanowskich. Wiatr w oczy – część druga Umiera Janusz – ma zapalenie opon mózgowych. Anzelm kupuje od Niechcica jego place, z dużym zyskiem dla siebie. Zarobione pieniądze Bogumił przeznacza na zaliczkę na drenowanie majątku, bo Daleniecki nie odpisuje na jego listy. W końcu nadchodzi list – majątek został sprzedany. Bogumił myśli, ze stracił ów 9 tysięcy. Daleniecki chce go obciążyć kosztami corocznych kredytów, ale jego żona wybija mu to z głowy. Niechcicowie mają zostać odpowiednio wynagrodzeni za lata pracy. Nowy właściciel, Zbigniew Owrucki okazuje się bardzo miłym człowiekiem, pomaga odzyskać im zaliczkę. Woynarowski proponuje Niechcicom kupno majątku – Pamiętowa. Tomaszek znów nabroił, Barbara musi go sprowadzać do domu z pobliskiej huty, w której pracował. Owrucki zostaje zabity w pociągu, którym wracał z Petersburga. Emilka jest załamana, bo rodzice jej ukochanego Stasinka nie zgadzają się na ich ślub. Barbara i Bogumił zostają zaproszeni na bal u Ksawery Ostrzeńskiej (z domu Woynarowskiej). Barbara jest oczarowana niejaką panią Martą. Bogumił wychodzi na spacer, modli się w polu i zaziębia się. Ma wysoką gorączkę, później zapalenie ropne lewego płuca, w końcu umiera. Barbara chce zostać w majątku i sama go prowadzić. Agnieszka pisuje do gazet i wygłasza odczyty. W W-wie przebywa też krewny Marcina, Bolcio Orłowicz, z którym spędza podejrzanie dużo czasu. Gdy zostaje on wysłany do Wilna, Agnieszka biegnie na dworzec, pożegnać go i całuje w lśniące włosy. On wysyła jej list, że nie chce kapelusza nosić od wtedy i ze marzy. Agnieszka wyjeżdża do Marcina, do Londynu. Barbara dochodzi do wniosku, że nie jest w stanie zarządzać majątkiem. Sprzedaje go i wyprowadza się do Kalińca. Emilka wychodzi za mąż za Seweryna Bartołda i przeprowadza z nim do Zabłocia. Barbara dużo czyta, chodzi do parku i przyjmuje wizyty. Gdy zaczyna jej się nudzić ma miejsce mobilizacja. Marcin i Agnieszka płyną statkiem do Krakowa. Agnieszce śni się krowa, która pozera Tomaszka. Z kolei Barbarze śni się, ze jej trzy przednie zęby wypadły. Z Kalińca uciekają Rosjanie i pojawiają się w nim Niemcy. Wkrótce Kaliniec jest obstrzeliwany i bombardowany. Michalina z rodzina wyjeżdża z miasta, Barbara zostaje, by czekać na dzieci. W końcu i ona musi uciekać, jedzie do Czarnówki, ale nie ma tam już Ostrzeńskich. Rusza dalej, do Zabłocia. Wiezie ją stary znajomy, Żyd Szymszel. Barbara obawia się noclegu u Toliboskiego, ale jego syn mówi, że już miejsc nie ma, więc ruszają do Katelby. Barbara w myslach powtarza ostatnią zwrotkę Do M *** Mickiewicza.
Stanislaw Ignacy Witkiewicz
Szewcy- Akt I. W warsztacie szewskim pracuje szewc Sajetan Tempe i dwóch czeladników. Robią buty i rozmawiają. Narzekają na bezmyślną i ciężką pracę, służącą wyższym warstwom, czują się wykorzystywani i poniżani. Sajetan nie chce tracić życia na pracy, marzy o władzy. Jest zrezygnowany, narzeka i w nic już nie wierzy. Do warsztatu wchodzi odświętnie ubrany prokurator Robert Scurvy, przedstawiciel burżuazji, któremu szewcy zazdroszczą wspaniałego losu i kierują przeciwko niemu swój gniew. Kiedy czeladnik oświadcza, że nie będzie pracował za taką zapłatę, jaką otrzymuje, Scurvy oświadcza, że dla niego mogą szewcy pozdychać. Następnie wchodzi do warsztatu Księżna Irina Wsiewołodowna Zbereźnicka-Podberezka ze wspaniałym bukietem i rozdaje z niego kwiaty. Towarzyszy jej lokaj Ferdusieńko z psem Terusiem na smyczy. Jest ona marzeniem prokuratora. Oboje mają wspólną cechę odróżniającą ich od niższych warstw społecznych, oboje odczuwają potrzebę przerzywania uczuć metafizycznych, ale Scurvy jest ignorowany przez Irinę, przedstawicielkę arystokracji. Pogardza nim, a prowokuje szewców, rozpalając jeszcze bardziej żądzę prokuratora. Z dyskusji, jaka toczy się dalej w warsztacie, wynika, że szewcy gardzą ideą demokratyczną, głoszoną przez warstwy wyższe, uważają ją za fałszywą. Scurvy czuje się demokratą, chce zreformować kapitalizm, naprawić świat. Scurvy wychodzi i po chwili wraca w towarzystwie "Dziarskich Chłopców" - organizacji Gnębona Puczymordy, z synem Sajetana - Józiem i wprowadza rządy dyktatorskie, każe szewców aresztować, Józek zakłada ojcu kajdanki. Akt II. Szewcy zostają umieszczeni w celi programowego bezrobocia, gdzie czują się źle bez pracy. Grozi im dożywotnie więzienie. Scurvy mówi Sajetanowi, że władza deprawuje wszystkich, i że szewcy głoszą teraz ideę równości, ale gdyby zdobyli władzę, sprawowaliby ją tak, jak obecna elita. Strażnicy wprowadzają Księżną, która, z rozkazu prokuratora, ma robić buty. Okrucieństwo prokuratora coraz bardziej podoba się Księżnej, w końcu biorą się w ramiona. Szewcy siłą dostają się do celi, w której urządzono warsztat szewski i zaczynają pracować. Prokurator woła strażników, by oderwali szewców od pracy, ale ci zaczynaj ją w niepojęty sposób naśladować i praca "wre jak szalona". Akt III. Szewcy sprawują władzę. Warsztat został zamieniony na wspaniały gabinet. Szewcy są zadowoleni ze sprawowania władzy, tylko Sajetan przeżywa rozczarowanie, męczy go brak idei, pozostali szewcy postanawiają go zabić. Czeladnicy uderzają siekierą Sajetana w głowę i zabijają go, on jednak przed śmiercią zabiera jeszcze głos. Następuje tok dziwnych wydarzeń.
Michaił Bułhakow
Mistrz i małgorzata- "Mistrz i Małgorzata" - motywy: odwagi, tchórzostwa i konformizmu;dobra i zła;prześladowań politycznych w Rosji Radzieckiej,życia w "komunistycznym raju";roli artysty;mechanizmów władzy. Funkcja ideowa wątku biblijnego, motywu szatana i jego świty. Technika artystyczna. Historia powieści i losy autora.Motyw odwagi - w Moskwie przedstawionej przez Bułhakowa praktycznie nie było ludzi odważnych. Wszyscy żyli w strachu spowodowanym przez system totalitarny. Jedyne dwie osoby, które nie bały się to Mistrz i Małgorzata. Ten pierwszy opisał losy Poncjusza Piłata, procuratora Judei. Nie bał się pisać o istnieniu Jezusa (a jest to wątek nierozerwalnie łączący się z postacią Piłata), chciał opublikować swoją powieść, jednak złożono na niego donos i został zamknięty w klinice doktora Strawińskiego. Małgorzata również była osobą odważną. W imię miłości do Mistrza gotowa była zrobić praktycznie wszystko. Nie przestraszyło jej to, iż styka się z siłami nadprzyrodzonymi. Nie ulękła się i zgodziła się być królową corocznego balu urządzanego przez Wolanda. Nie wiedząc czym ryzykuje, podjęła się odpowiedzialności usługiwania Wolandowi, aby uratować mistrza.Motyw tchórzostwa i konformizmu - rola artysty - praktycznie wszyscy mieszkańcy Moskwy byli tchórzami, podporządkowali się wymogom systemu i nie chcieli robić nic co mogłoby ściągnąć na nich kłopoty. Co więcej, robili wszystko, by przypodobać się i ukazać jako dobrzy, żyjący zgodnie z założeniami systemu obywatele (stąd tak wiele donosów). Tchórzostwo było próbą zachowania własnego dobrobytu za wszelką cenę. To tchórzostwo uczyniło moskwian bezwolnymi narzędziami w ręku systemu totalitarnego. Łączy się też z konformizmem - podporządkowaniem i uległością, robieniem tego co przynosi największe korzyści, oraz zatraceniem indywidualności.Szczególnym przykładem konformistów są artyści moskiewscy. Nie dbali oni o treść własnych utworów, nie mieli nic do przekazania, wyzbyli się niezależnego myślenia. Najważniejszym dla nich było to, aby pisać to czego wymagała sytuacja określana przez władzę. Pisali na potrzeby systemu i zgodnie z oczekiwaniami władz dawało im możliwość członkostwa w Massolicie - organicacji zrzeszającej "artystów". Przynależność do tej organizacji była podyktowana celami wyłącznie materialnymi. Zamiast rozmawiać o sztuce, członkowie Massolitu zajmowali sięzałatwianiem sobie wczasów, jedzeniem tanich smakołyków lub rozrywkami, twórczość była na drugim lub jeszcze dalszym planie.Poncjusz Piłat, bohater powieści Mistrza, również stchórzył. Stchórzył, po to by zachować własne stanowisko. Uważał, że: "Podłością byłoby zmarnowanie kariery". Dopiero po fakcie zaczął zdawać sobie sprawę z tego, że popełnił błąd i że skazał się na wewnętrzną udrękę.Motyw dobra i zła - zło w zasadzie, teoretycznie, powinno być reprezentowane przez Wolanda i jego świtę. Wydarzenia i czyny popełniane przez Wolanda i jego przybocznych w porównaniu z czynami ludzi prowadzą do paradoksalnego wniosku, że w rzeczywistości Woland i jego ekipa czynią dobro. Nie kuszą ludzi i nie sprowadzają ich na drogę zła. W wyniku ich działań cierpią ludzie, którzy rzeczywiście zasłużyli na karę. Zło jest w powieści środkiem walki z ludzkimi wadami i niesprawiedliwością. Już w motcie utworu zaczerpniętym z "Fausta" Goethego widać, że zło, w zamyśle autora, ma inny wymiar: "...Więc kimże w końcu jesteś? - Jam częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie czyni dobro."Powieść pokazuje, że pojęcie dobra nie istniałoby, gdyby nie było pojęcia przeciwstawnego, którym jest zło.Motyw prześladowań politycznych w Rosji Radzieckiej i życia w komunistycznym raju; mechanizmy władzy - rządy dyktatorskie zniewalają człowieka przez: - narzucenie obowiązkowej ideologii ateistycznej- rozbudowę aparatu policyjnego;- ingerencję w życie prywatne i dążenie do całkowitej jego kontroli;- zakłamanie we wszystkich dziedzinach życia, obłuda, strach, podejrzliwość, tchórzostwo i milcząca zgoda na nie;- donosicielstwo (Meiger, Mogarycz), szpiegostwo, znikanie ludzi, aresztowania, umieszczanie zdrowych osób w szpitalach psychiatrycznych;- wychowanie ludzi niezdolnych do samodzielnego myślenia, uległych, zastraszonych, ograniczonych, aferzystów, krętaczy, szpiclów, nieuczciwych administratorów;- publiczne piętnowanie w środkach masowego przekazu ludzi mylących niezależnie (np. Mistrz);- bezsens administracji, rozbudowana biurokracja, bezmyślność, głupota, łapownictwo i bezczynność urzędników, wykorzystujących swoje stanowiska dla prywatnych celów;- niszczenie kultury, wewnętrzna deformacja środowiska artystycznego; twórcy, nie stosujący się do zaleceń partii i Związku Pisarzy Radzieckich nie mają racji bytu;- uprzywilejowania dla posiadających obcą walutę, za która mogą nabywać wszystkie towary niedostępne w handlu powszechnym (sklep torgsin);- realizowanie wizji rzekomo szczęśliwego społeczeństwa bezklasowego i rzeczywistości niemal doskonałej;- Gościom zza granicy pokazuje się tylko to co świadczy o potędze państwa, jego doskonałości i szczęściu mieszkańców;Funkcja ideowa motywu biblijniego i motywu szatana oraz jego świty - wątek biblijny pokazuje uniwersalną prawdę o Bogu, o człowieku i niepodważalnych wartościach. Wywołuje sprzeciw wobec zakłamania i złego systemu propagującego obowiązkowy ateizm. Jest zarazem analogią do wątku moskiewskiego. Sytuacja Piłata i Jeruszalaim czasami odwzorowuje sytuację Moskwy i jej mieszkańców (mieszkańcy Moskwy to tchórze, zaś Piłat stchórzył raz, ale jego czyn miał olbrzymie skutki). Wątek biblijny nie dość, że ukazuje uniwersalne prawdy, jest kontrastem i analogią dla wątku moskiewskiego, tłumaczy go i ukazuje bezsens systemu totalitarnego. Bułhakow wydobył z wątku biblijnego te wartości, którym zaprzeczało życie ówczesnej rzeczywistości radzieckiej. Sytucja w wątku biblijnym i moskiewskim rozwija się równolegle - w tym samym okresie roku; wtedy gdy w Moskwie jest noc w Jeruszalaim też panuje noc.Dzięki użyciu Wolanda i jego świty pisarz mógł pokazać absurdalność i zło rzeczywistości moskiewskiej. Zło systemu totalitarnego jest tak wielkie, iż na jego tle sam szatan wydaje się być dobry i nie czynić praktycznie nic złego. W wyniku połączenia realizmu i fantastyki, wizja absurdalności życia w Rosji Radzieckiej jest porażająca. Wszystkie negatywne cechy systemu totalitarnego i ludzi żyjących w tym systemie są ukazane w bardzo jaskrawych barwach. Na tle "zwykłego" życia moskwian Woland i jego świta nie robią praktycznie nic złego, po prostu pokazują istniejące już zło w czystej postaci.- Historia powieści i losy autora - powieść "Mistrz i Małgorzata"- pisana była w latach 1928 - 1940, miała osiem redakcji, ale nie została ukończona;- długo czekała na publikację, krążyła w odpisach; oficjalnie została opublikowana ponad trzydzieści lat po śmierci autora, ale ukazała się w księgarniach prawie całego świata;- w chwili opublikowania w ówczesnym Związku Radzieckim była jeszcze naznaczona piętnem cenzury;- zawiera elementy autobiograficzne (obraz miłości i związku małżeńskiego pisarza z Heleną Siergiejewną);- jest odwetem pisarza za zniewolenie w jakim przyszło mu żyć, za wycierpiane udręki, za uniemożliwienie tworzenia zgodnie z własnym sumieniem;- wyrosła z całego doświadczenia życiowego i twórczego autora - jest dziełem jego życia;- jest utworem otwartym, nie dającym się jednoznacznie zinterpretować, ma znaczenie uniwersalne;- Michał Bułhakow - był synem teologa prawosławnego, pracownika naukowego, najstarszym spośród siedmiorga rodzeństwa. Był lekarzem z zawodu, z powołania pisarzem. Zrezygnował z uprawiania zawodu lekarskiego, postanowił poświęcić się wyłącznie twórczości literackiej. Jest zaliczany do najwybitniejszych dramaturgów naszych czasów. Jego utwory: "Biała Gwardia", "Fatalne jaja", "Diaboliada", "Powieść teatralna", "Dni Turbinów", "Mistrz i Małgorzata". Ostatnia powieść nie została wydana za życia autora. Inne utwory też nie były wydawane od razu (nawet mimo wstawiennictwa u Lenina). Bułhakow miał ciągłe problemy z cenzurą.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 51 minut