profil

Dwa sposoby kreowania bohatera – analiza i interpretacja porównawcza fragmentów „Gloria victis” Elizy Orzeszkowej i „Kompleksu polskiego” Tadeusza Konwickiego.

drukuj
poleca 85% 120 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Romuald Traugutt żył w latach 1826 - 1864 i był jednym z polskim bohaterów, a jedna z encyklopedii podaje: „W 1863 roku przystąpił jednak do powstania styczniowego i stanął na czele powstańczej "partii" z poczucia solidarności. W lipcu 1863 przebywał w majątku Elizy Orzeszkowej pod Kobryniem, która we własnej karecie odwiozła go do granic Królestwa. Następnie próbował wykorzystać swą wiedzę wojskową oraz kierować powstaniem, tak aby choć w pewnym stopniu zwiększyć jego szanse. W połowie października 1863 roku został dyktatorem powstania. Podjął próby reorganizacji sił powstańczych i przekształcenia słabo uzbrojonych i luźno zorganizowanych oddziałów partyzanckich w regularną armię. Aresztowany w swojej warszawskiej kwaterze przez rosyjską policję, został powieszony na stokach Cytadeli warszawskiej 5 sierpnia 1864 roku wraz z Rafałem Krajewskim, Józefem Toczyskim, Romanem Żulińskim i Janem Jeziorańskim. Ostatnim gestem przed śmiercią było ucałowanie krzyża podczas gdy zebrany tłum śpiewał pieśń "Święty Boże".”
Eliza Orzeszkowa w swej noweli pt. „Gloria victis” przedstawiła bardzo czytelny, ale jednocześnie subiektywny obraz tego wielkiego człowieka. Było to uzasadnione tym, iż, jak już wcześniej wspomniałam, znała go osobiście. W jednym z fragmentów utworu podaje bardzo wyrazisty opis Traugutta, z którego wynika, że był on człowiekiem niezwykłym, wielkim i bohaterskim.
We fragmencie „Glorii victis” Romuald Traugutt został porównany do umęczonego Chrystusa:
„… a wziąwszy na ramiona krzyż narodu swego poszedł za idącym ziemią tą słupem ognistym i w nim zgorzał.”
Widzimy tutaj, że w stosunku do bohatera został zastosowany zabieg chrystianizacji. Jednakże Traugutt zostaje też porównany do mitologicznej postaci Leonidasa, wodza greckiego, który, dzięki swemu poświęceniu, męstwu i bohaterstwu, uratował ojczystą ziemię przed zagładą. I właśnie w taki sposób widziała go również Orzeszkowa.
Według Orzeszkowej Traugutt to silny, potężny mężczyzna:
„I głos jego słyszeliśmy z brzmieniem jak stal dzwoniącym, rozkazującym, niekiedy aż groźnym.”.
Do tego jeszcze był doświadczonym wodzem, umiejętnie prowadzącym walkę, potrafiącym przewidywać to, co może się stać:
„W orężnych sprawach ludzkich biegłym był, biegłość ta w dalekowidztwo wzrok mu zaostrzała, spostrzegał wyłaniającą się zza dnia ofiar i boju potworną czarną noc.”
Ale przede wszystkim był patriotą, kochał ojczyznę i chciał wywalczyć wolność dla uciemiężonych ludzi:
„Jednak szedł i prowadził, bo taką była moc słupa ognistego, który wówczas na ziemię wzbił się, taką tęsknotą za obiecaną kraina wolności i takim był krzyż narodu jego, ciężki, nieznośny…”
Eliza Orzeszkowa ukazała postać dyktatora powstania styczniowego w sposób podniosły, wyniosła jego osobę ponad innych. Traugutt stanowił dla niej swego rodzaju bóstwo, które w „Glorii victis” opiewała najlepiej, jak potrafiła. Ten utwór to nie tylko historia bohaterów powstania, ale także wyraz uznania i podziwu dla wielkiego wodza.
Z kolei we fragmencie utworu Tadeusza Konwickiego pt. „Kompleks polski” obserwujemy zupełnie odmienny od Orzeszkowej sposób kreowania obrazu tego bohatera.
Konwicki Traugutta ukazuje, jako zwykłego przeciętnego człowieka, nie wynosi go na piedestał, nie chwali i nie jest w stosunku do niego stronniczy. W „Kompleksie polskim” wódz to mizerny, wątły człowiek, nie posiadający charyzmy, a nawet zakompleksiony:
„…zobaczył swoje odbicie: niewielkiego, chudego mężczyznę w drucianych okularach. Westchnął jakby z zawodem i przygładził ciemne włosy przy odstających uszach.”
Na dodatek jest on roztargniony:
„Traugutt wyjął zegarek, spojrzał na cyferblat, potem chciał kluczykiem nakręcić mechanizm, ale okazało się, że jest nakręcony do oporu.”,
i dba o swój wygląd:
„…wyjął flakon z wielkim korkiem szklanym, nalał do dłoni trochę przejrzystej zawartości, natarł szyję, skronie, ręce.”.
Oprócz tego możemy wnioskować, że cechowała go również niecierpliwość:
„Traugutt wstawał, jakby chciał gdzieś śpiesznie pójść, ale znowu siadł na łóżku, zacierając kościste ręce. Czas marudził.”
We fragmencie Konwickiego Traugutt jest też zdolny do zwykłych, ludzkich odruchów, do jakich należał na przykład strach o żonę:
„Wreszcie usłyszał ciche pukanie. Skoczył do drzwi, otworzył jednym ruchem gwałtownym.”
Umiał też kochać, odczuwać, tęsknić, pragnął bliskości i wsparcia bliskich:
„Padli sobie w objęcia i tak objęci długo zbierali myśli”.
Tadeusz Konwicki ukazał bohatera w sposób bardzo realistyczny i prawdopodobny, jednakże i on nie zapomniał podkreślić znaczenia tego człowieka dla narodu polskiego podczas powstania styczniowego. Z małą jednak różnicą: Orzeszkowa ukazuje Traugutta bowiem już w czasie walki, a Konwicki przedstawia bohatera jeszcze, jako spiskowca, konspiratora, który dopiero tworzy plany pomocy swym rodakom:
„Trzeba wstać i ruszyć naprzeciw śmierci – szepnął do siebie Traugutt.”
Dyktator również w „Kompleksie polskim” jest patriotą, trzeźwo patrzy na świat i dostrzega grozę panującej sytuacji. Widzi niedolę zwykłych ludzi i buntuje się przeciwko niej. Wie także, że jedyną nadzieją na odzyskanie niepodległości są właśnie ci prości, anonimowi ludzie:
„Nieznani ludzi walczyli zawsze o wolność. Dla pamięci, dla otuchy zachowywano nazwiska mianowanych bohaterów, ale kajdany rozgryzł własnymi zębami o każdej porze, w każdej złej czy dobrej chwili, w każdym momencie obrotu Ziemi anonimowy człowiek…”
Zanalizowane fragmenty pokazują nam, jak bardzo może się różnić obraz jednego człowieka, ale widzianego oczyma dwojga ludzi. Nie można jednoznacznie stwierdzić, który z nich jest bardziej prawdopodobny, gdyż każdy z nich zawiera jakąś część prawdy. Są to bowiem odczucia subiektywne autorów tekstów, którzy mieli pełne prawo do opisania bohatera w sposób im odpowiadający. Jednakże oba te opisy są pozytywne i z całą pewnością mogą świadczyć o wielkości i ważności tego człowieka. Pokazują bowiem jego ogromny patriotyzm, oddanie i męstwo, a także chęć przysłużenia się Ojczyźnie, pragnienie wyswobodzenia jej z niewoli.
Myślę, że Romuald Traugutt to wielki człowiek wielkiego czynu. Był zdolny poświęcić swoje życie, aby ratować kraj i naród. Nawet ze świadomością, iż to, co robi, może nie przynieść spodziewanych efektów, nie wycofał się z raz obranej drogi. Należy więc podziwiać go za upór, konsekwencję i oddanie. Uważam również, że warto było poznać sylwetkę Polaka, który tak wiele zrobił dla naszego narodu. W końcu dzięki takim ludziom, możemy żyć w wolnym kraju, a podjęte kroki w kierunku beatyfikowania jego osoby, jako symbolu poświęcenia i męczeństwa dla Ojczyzny są w pełni uzasadnione.


Polecasz? Tak Nie
Komentarze (2) Brak komentarzy
8.3.2009 (14:13)

moze byc onka 4

12.9.2007 (17:13)

Nie jestem pewna czy "chrystianizacja" nie powinna być zastąpiona raczej "gloryfikacją",bo jak wiemy z lekcji historii o św.Wojciechu chrystianizacja to jest nawracanie ludzi niewiernych na katolicyzm...

Gramatyka i formy wypowiedzi