profil

Wojny polskie w XVII w.

poleca 83% 736 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze
Powstanie Chmielnickiego

W pierwsze dniach sierpnia 1606 roku na rozległych polach pod Sandomierzem w gąszczu partykularnego chaosu, którego w dziejach polskiej demokracji szlacheckiej nigdy nie brakowało unosił się również duch troski o przyszłości kraju . Pod Sandomierzem liczne rzesze szlacheckie zawiązały anty królewską konfederację – rokosz. To był sygnał niezadowolenia z uprawianej polityki Króla, to mógł być sygnał do dialogu społeczno-politycznego dla dobra Rzeczypospolitej.
Z początkiem objęcia tronu przez Zygmunta III Wazę (1587) - dwudziestodwuletniego księcia szwedzkiego wiązano nadzieję na unię personalną ze Szwecją. Argumenty które przemawiały za takim związkiem dotyczyły polityki ekonomicznej – walka z cłem sundzkim, dążenie do niedopuszczenia Moskwy do Bałtyku czy wymiana handlowa ze Szwecją – polskie zborze za szwedzką rudę. Rzeczywistość okazała się zgoła odmienna, między krajami ponad wszystko dominowały spory. Powróciła kwestia panowania na Inflantach, różnice zaznaczyły się głownie na tle religijnym i ustrojowym. Szwedzi obawiali się, że gorliwy katolik jakim był Zygmunt zechce siłą likwidować protestantyzm i ograniczać ich wolności stanowe. Wszystkie te trudności nie pozwoliły na dłuższe trwanie unii, wkrótce Zygmunt został pozbawiony praw do dziedziczenia tronu szwedzkiego. W Polsce, Król gorący wyznawca kontrreformacji powierzając urzędy państwowe swoim zwolennikom oraz przedłużający się brak dialogu między królem a szlachtą niebezpiecznie przybliżył Rzeczpospolitą do narastających konfliktów obejmujących Stary Kontynent gdzie ścierały się prądy religijne, gdzie narastały dążenia imperialistyczne władców europejskich.
Głód imperialistyczny dokuczał władcom szwedzkim coraz dotkliwiej, ale ich pragnienie nieobce było również Zygmuntowi III – szwedzkiemu królowi polskiemu. W atmosferze konfliktu personalnego wybuchła wojna polsko-szwedzka. W początkowej jej fazie u progu nowego wieku Polacy skutecznie potrafili rywalizować w walce o Inflanty (1601-1605), zwieńczeniem tego okresu była wygrana bitwa pod Kircholmem dowodzonej przez Jana Karola Chodkiewicza polskiej husarii, która będąc w zdecydowanej mniejszości liczebnej rozbiła wojsko szwedzkie.
Polska i Szwecja przerwały działania w 1611 z uwagi na zaangażowanie Rzeczypospolitej w wojnę z Rosją. Rosja w tym okresie przechodziła okres „Wielkiej Smuty” , czyli wielkiego zamętu. W roku 1601 za panowania Borysa Godunowa państwo moskiewskie nawiedziła klęska głodu, wywołało to niepokoje i bunty. Historycy zajmujący się genezą wojen z Rosją w XVII w. wspominają niecodzienne wydarzenia, które dzisiaj mogą przypominać fabułę hollywodzką niż z przebieg faktyczny. W 1604 roku na dworze Wiśniowieckich pojawił się człowiek podający się za potomka Iwana Groźnego. Temu właśnie tajemniczemu jegomościowi nazywającego siebie „Samozwańcem” udało się sklecić 1604 roku trzytysięczną armię opłacaną przez przedstawiciela polskiej magnaterii – Mniszcha i pociągnąć na wschód. Chaos panujący w państwie moskiewskim ułatwił mu przemarsz, miasta witały go niczym wybawcę od „Smuty”, w triumfalnym marszu dołączyło do niego wielu bojarów. W 1605 roku na skutek śmierci Borysa Godunowa wojsko Samozwańca bez przeszkód zajął Moskwę i wkrótce został on koronowany na cara, kolejnym krokiem był ślub z przybyłą z Ukrainy córką Mniszcha - Maryną. Rok później przeciwnicy Samozwańca wywołali w Moskwie powstanie podczas którego brutalnie pozbawili Dymitra władzy a jego polską załogę wycinając w pień, oszczędzając jedynie Marynę, którą uwięziono. Na tym nie koniec tej filmowej historii. Rok później w Polsce pojawił się kolejny oszust, jeszcze bardziej podejrzany, który twierdził, że jest cudownie ocalałym Dymitrem Samozwańcem, ten również zyskał poparcie tych samych ludzi - Polaków i Moskali a dodatkowo przekonał do siebie kilku litewskich magnatów, między innymi bratanka Kanclerza Litewskiego – Jan Piotr Sapiehę, pikanterii tej baśniowej historii dodał (ponowny?) ślub uwolnionej z więzienia Maryny z „odrodzonym Samozwańcem”, zaś kolejnym odcinkiem tego serialu był ( jak by to określili smakosze kina) sequel, czyli kolejna wyprawa na wschód ale już bez moskiewskiego finału. Do tego momentu wojna była sprawą prywatną, jednak w roku 1609 Szwecja zawarła przymierze obronne z Rosją, dało to początek kolejnej wojnie z kolejnym sąsiadem – Rosją. Tu kończy się filmowa fabuła a powraca do tego wypracowania podręcznikowa chronologia. Celem Zygmunta III Wazy było sprowadzenie Rosji na katolicyzm, ponadto Polacy liczyli na opanowanie nowych ziem uprawnych. Działania wojenne skupiły się na oblężeniu przez wojska dowodzone przez samego Zygmunta III Smoleńska, który został zdobyty w 1611r, na odsiecz miasta nie zdołał dotrzeć car rosyjski, dowodząc wojskami szwedzko-rosyjskimi został powstrzymany pod Kłuszynem przez wojsko dowodzone przez Stanisława Żółkiewskiego. Żółkiewski to dobry przykład połączenia talentu wojskowego i dyplomatycznego, to dzięki jego pomysłowości bojarzy moskiewscy obwołali carem królewicza Władysława, syna Zygmunta III. Postawili jednak przy tej nominacji dwa warunki :
- że będzie on na stałe przebywał w Rosji,
- że przejdzie na prawosławie.
Do dnia dzisiejszego toczą się spory wśród Polaków na temat decyzji jaką wówczas podjął Król Polski, gorliwy katolik - jego odpowiedź była jednoznaczna – nie. Konsekwencją tej decyzji był wybuch powstania i wyrżnięcie prawie całej polskiej załogi w Moskwie. Po przejęciu władzy w Rosji przez Michała Romanowa podjęto jeszcze jedną próbę przejęcia władzy w Rosji, jednak wyprawa królewicza Władysława w latach 1617-1618 nie przyniosła spodziewanych skutków. Zatem zadowolono się czternastoletnim rozejmem przyznającym Polsce ziemie - smoleńską, czernihowską, siewierską.
Zawarty pokój w Dywilinie (1619) był dla Rzeczypospolitej dzwonkiem na krótką przerwę przed kolejnym zadaniem jakim była wyprawa na południowy-wschód Europy. Bezpośrednią przyczyną wojny z Turcją był udział wysłanych prywatnie przez Króla Zygmunta III oddziałów polskich „lisowczyków” w odsieczy wiedeńskiej w 1620 roku. Skutki kontrowersyjnej decyzji króla polskiego o udzieleniu pomocy Habsburgom przypominały efekt domina. W tym samym roku wojska Stanisława Żółkiewskiego poniosły klęskę w Mołdawi, gdzie dopełnieniem czary goryczy była śmierć na polu bitwy polskiego dowódcy. W następnym roku Turcy podjęli walkę o polską twierdzę warowną pod Chocimiem. Obowiązki głównodowodzącego ze strony polskiego wojska przejął hetman Chodkiewicz, który w trakcie walk zmarł. Wyczerpujące walki skłoniły strony do zawarcia rozejmu, ustanowiono granicę polsko-turecką na rzece Dniestr, podjęto zobowiązania wobec utemperowania zbójeckich zapędów Kozaków (Polska) i Tatarów (Turcja) .
Dzwon wojenny, coraz bardziej dokuczliwy wybił Polakom kolejne wyzwanie – w tym samym 1621 roku Szwedzi ponownie uderzyli na Inflanty wykorzystując nasze zaangażowanie w walce z Turkami. Mimo ofiarnej obrony Krzysztofa Radziwiłła Szwedzi przejęli Inflanty z Rygą, Mitawą i Parnawą. Polska jednak potrafiła w potyczce o Inflanty skutecznie walczyć. Mimo zawartego porozumienia na mocy którego Inflnaty przeszły pod panowanie korony szwedzkiej (1622) bitwa morska pod Oliwą (1627) oraz walki pod Trzcianą (1629) pozwoliły Rzeczpospolitej powstrzymać na ten czas zapalczywość szwedzką i po niegasnących walkach w roku 1635 zawarto pokój w Sztumskiej Wsi na mocy którego udało się Polsce zachować Prusy Książęce i Królewskie.
Trzy lata przed rozejmem ze Szwedami Rosjanie upomnieli się o Smoleńsk licząc na chaos elekcyjny w Polsce. Polacy jednak tym razem szybko uporali się z procedurą elekcyjną wybierając królem Władysława IV na następcę swojego ojca Zygmunta. Nowy król przy pomocy Kozaków dokonał udanej odsieczy, której konsekwencją było zawarcie pokoju w Polanowie (1634) gdzie potwierdzono warunki z poprzedniego rozejmu zawartego w Dywilinie, zaś Władysław IV zrzekł się ostatecznie pretensji do korony rosyjskiej.
W roku 1640 i ponownie w 1644 potężne czambuły tatarskie spustoszyły Wołyń i Podole. Hetmanowi Koniecpolskiemu udało się pokonac Tatarów, ale wcześniej Tatarom udało się uprowadzić mnóstwo ludzi w jasyr. W ramach panujących dobrosąsiedzkich stosunkach z Rosją, zimą 1645 Król Władysław IV zamierzał wysłać wojsko przeciwko nieposkromionym Tatarom.
W historii stosunków polsko – rosyjskich czy polsko – sowieckich jeśli myślimy o współpracy to zawsze kojarzy się ona z jakimś kuriozum z którego nic dobrego nie wyniknie i obiektywnie rzecz ujmując nie zawsze to stwierdzenie wynika z winy naszych wschodnich sąsiadów. Tak było i tym razem. W podboju Krymu – państwa innowerców Król Władysław IV zamierzał wykorzystać Kozaków, niepokornych rozbójników opłacanych żołdem na podstawie rejestru(spisu) wprowadzonego w życie za panowania Stefana Batorego. I o żołd w tym przypadku poszło bo Sejm nie poparł królewskich planów wojennych a przygotowania kozackiego zaciągu były już na finiszu. Niezadowolenie Kozaków z zaistniałej sytuacji wykorzystał Bohdan Chmielnicki – człowiek, który zjawił się niczym piorun z jasnego nieba, pełen żalów , przepojony poczuciem osobistej krzywdy, wkroczył na scenę i spowodował wybuch, wybuch powstania Kozaków przeciw Rzeczpospolitej. Kozacka rebelia i niezdarne postępowanie wobec jej stłumienia wywołały wrażenie że Rzeczpospolita jest chora. Przeciągająca się wojna do której włączyła się Rosja (1654) wykazała, że żadna ze stron nie była zdolna do utrzymania w swoim ręku całości ziem ukraińskich. Finał tej (mówiąc potocznym językiem dzisiejszej młodzieży) „zadymy” był taki, że w roku 1667 wytyczona została granica dzieląca Ukrainę między Polską a Rosją. Wówczas Kozacy dla Rzeczypospolitej pozostali już tylko wątkiem historycznym.
Po raz kolejny przebiegli okazali się Szwedzi uderzając na Polskę w okresie ukraińskiej „zadymy”. Był rok 1655 kiedy czterdziestu tysięczna armia szwedzka rozniosła w puch polskie Pospolite ruszenie pospiesznie zwołane przez Króla Jana Kazimierza. Szwedzi opanowali Warszawę następnie Kraków. Król polski schronił się na Śląsku Potop szwedzki - jedna z najbardziej barbarzyńskich napaści na Polskę zdawała się mieć swój finał, Szwedom pozostał do pokonania jeszcze jeden cel.
Zdobywanie twierdz i zamków warownych nie stanowiło dla nich zbytniej trudności, ostatnim celem miał być klasztor – Jasna Góra. W początkowej fazie oblężenia Przeor Klasztoru O. Augustyn Kordecki wykazał gest świadczący o zamiarze poddania klasztoru, mimo wiernopoddańczej deklaracji klasztor przystąpił jednak do obrony. Szanse obrońców okazały się bowiem wcale nie takie znikome jak to wydawało się zapewne Szwedom. Dzięki ufortyfikowaniu w związku z toczącą się na nieodległym Śląsku wojną trzydziestoletnią klasztor jasnogórski był odpowiednio przygotowany na odparcie nieprzyjaciela. Wyprawiony pod Częstochowę korpus szwedzki choć znacznie liczniejszy od załogi klasztoru zdolny był raczej do blokady niż długotrwałego oblężenia. Drobne potyczki, wzajemne ostrzeliwanie się bez widocznych efektów i rokowania ze Szwedami – tak wyglądało oblężenie Jasnej Góry. Było tak nawet gdy po miesiącu zmagań korpus szwedzki został wzmocniony oddziałem piechoty i dwoma ciężkimi działami. W nocy z 26 na 27 grudnia wojska szwedzkie zwinęły nagle swoje chorągwie i wycofując oddziały w różnych kierunkach wywołały spore zdziwienie. Decyzja ta do dzisiaj jest zagadką, być może powodem były pojawiające się informację o możliwej odsieczy chłopskich oddziałów partyzanckich, jednak sam przeor Kordecki przyczyny wycofania się Szwedów widział całkiem inaczej. Według jego wersji powodem rezygnacji Szwedów był lęk przed pojawiającą się olbrzymią postacią – widmem kobiety, której widok budził ich paniczny strach. Wiara w przesłanie wersji opowiedzianej przez dzielnego Paulina poderwała Polaków do narodowego zrywu, zrywu, który pozwolił uchronić Polskę przed klęską. Z upływem lat opowieść jasnogórska dodawała i dodaje polskiemu narodowi sił w pokonywaniu trudności, zaś Jasna Góra z pełną ufnością Polaków pełni rolę stolicy duchowej Polski.
Zakończenie wojny przyniosło Rzeczpospolitej ulgę, ale okupioną ogromnymi zniszczeniami, Polacy utracili znaczą część dostępu do morza, Prusy przestały być lennikiem Rzeczpospolitej.
W 1672 roku na Polskę wyruszyła armia turecka, w krótkim okresie Turcja zdobyła województwa podolskie, bracławskie i kijowszczyznę. Rzeczpospolita musiała ponadto płacić Turcji haracz . Upokorzeni Polacy uchwalili w sejmie podatki na wojsko, Przełomem w wojnie była wygrana batalia króla Polski Jana III w bitwie pod Chocimiem (1673) i choć po niej w wielu potyczkach polsko-tureckich dochodziło do różnych rozstrzygnięć polska oręż zdawała się odzyskiwać dawny wigor.
Był świt 12-go września 1683, dumna stolica Habsburgów pogrążona była w głębokim śnie, śnie o którym Austriacy woleli by zapomnieć na wieki. Miasto opanowane przez Turków przypominało wielkie pole usiane namiotami, po porannej mszy spoglądał nań ze wzgórza Kahlenberg Król Polski Jan III Sobieski. Król przewodził blisko siedemdziesięciu tysięcznej wielonarodowej armii, której celem była obrona chrześcijańskiej wiary. Po latach Odsiecz Wiedeńska będzie relacjonowana jako jedna z kluczowych w historii Europy ale zarazem jako jedna z najmniej krwawych, dzięki udziałowi w niej polskiej ciężkiej jady konnej – Husarii.

Wojny toczone w XVII w. pociągnęły za sobą tragiczne konsekwencje. Od przygranicznych starć przekształcały się w krwawe wojny. Wojny doprowadziły do upadku gospodarki i co z tym idzie dużą destabilizacją społeczno-ekonomiczną. W polityce wewnętrznej panował chaos, przerażała postawa szlachty, która poprzez zawiązywanie przeróżnych konfederacji destabilizowała państwo doprowadzając niekiedy do wojen domowych oraz przedłużających się okresów bezkrólewia. Wprowadzenie obyczaju politycznego - „Liberum Veto” doprowadzało niejednokrotnie do paraliżu legislacyjnego państwa. Brakowało pieniędzy w skarbie państwa, co szczególnie odczuwano w działaniach wojennych. Rzeczpospolita z końcem XVII wieku stała się państwem rządzonym przez potężne rody magnackie, rywalizowały one – także zbrojnie - o wpływy w państwie wykorzystując do tego szlachtę co doprowadziło do całkowitego upadku władzy centralnej.
Symbolem polskiego oręża jest do dzisiaj żołnierz na koniu. Dzięki Henrykowi Sienkiewiczowi pokrzepiającego serca Polaków w trudnych momentach walki o niepodległość utrwalony został wizerunek polskiej doskonałości rycerskiej, nie zapominajmy jednak, ze fantazja literacka Sienkiewicza oparta jest na tragicznych wydarzeniach, które będą jeszcze wiele kosztowały Rzeczpospolitą.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 12 minuty