profil

Sens życia

poleca 85% 107 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Dzisiaj postawiliście mnie przed niezmiernie trudnym zadaniem polegającym na wyjaśnieniu sensu życia. Jako główne motto mojej wypowiedzi posłużą mi słowa piosenki Stanisława Sojki:

„Życie nie po to jest, by brać
Życie nie po to jest, by bezczynnie stać
I aby żyć siebie samego trzeba dać.”

Każdego dnia w naszej głowie pojawiają się tysiące pytań, na które nie znamy odpowiedzi. Tysiące pytań dręczących nas wszystkich. Nikt nie przewidzi tego, co będzie dalej. Życie jest drogą, której końca nie widać. Możemy ją jedynie naprowadzić na odpowiedni kierunek.
Niektórzy z nas nie radzą sobie z przytłaczającymi ich problemami. Po pewnym czasie załamują się i wpadają w depresję. Kiedy byłam młodsza często miewałam chwile, w których miałam ochotę odbić się od szarej rzeczywistości. Chciałam zostać sama ze swoimi smutkami. Dobrze pamiętam dzień, w którym moja siostra złamała nogę. W jaki sposób? – zapewne zapytacie. Przez głupią zazdrość. Była wtedy zima. Bawiłyśmy się na powierzchni zamarzniętego jeziora. Postanowiłyśmy, że urządzimy konkurs. Ta, która pierwsza przebiegnie na lodzie pięćdziesiąt metrów, wygrywa. Tak bardzo chciałam zwyciężyć. Poczułam, że zrobię wszystko, aby to osiągnąć. Byłam szybsza od siostry, lecz w pewnej chwili poślizgnęłam się i upadłam. Wtedy ogarnęła mnie złość i widząc, że nadbiega wystawiłam nogę. Przewróciła się. Ja wykorzystałam sytuację – wstałam i pobiegłam w kierunku mety. Nie zwracałam uwagi na jęki i płacz leżącej Izy. Dopiero później, kiedy dobiegłam do mety i zauważyłam, że nie może się podnieść ogarnęło mnie przerażenie. Przez długi czas byłam smutna. Wstydziłam się swojego czynu. Opuściłam się w nauce. Mimo ogromnego bólu, jaki sprawiłam siostrze ona powiedziała mi, żebym się nie przejmowała, gdyż dobrze wie, iż to zdarzyło się przez przypadek. Wtedy zrozumiałam jak wielki błąd popełniłam. Zrozumiałam, że nie mogę mieć wszystkiego. Zrozumiałam, że „życia jest nie po to by brać”. O wiele lepiej czuję się, gdy mogę coś dać, przekazać. Cieszę się, jeżeli komuś pomogę. Od momentu tego zdarzenia wiele zmian zaszło w moim życiu. Wydaje mi się, iż były one pozytywne. Niektórzy z was znają mnie od dziecka i sami mogą to zauważyć i ocenić. Często zastanawiam się dlaczego tak postąpiłam. Wtedy przypominają mi się przygody Ebenezera Scrooge’a – bohatera książki Karola Dickensa pod tytułem „Opowieść Wigilijna”. Jest to lektura, więc większość z was zna tą książkę. To zamężnym mężczyzną o nieprzyjemnym wyglądzie – posiadający ostre rysy, długi nos, pomarszczoną cerę oraz sine usta. Był człowiekiem bez serca – chciwym, skąpym, przebiegłym i oschłym staruszkiem. Zależał mu tylko i wyłącznie na pieniądzach, których nie potrafił wykorzystać. Podobnie jak ja był „zaślepiony”. Widział tylko siebie. Jednakże jego zmarły współpracownik – Jakub Marley widząc swoje męki (dźwigał ciężki i długi łańcuch utworzony z przykrości i krzywd wyrządzonych innym ludziom), zlitował się nad nim i postanowił mu pomóc. Aby ustrzec go przed podobnym losem zapowiada przybycie do niego trzech duchów. To dzięki nim Scrooge uświadomił sobie jak wiele błędów popełnił w życiu. Postanowił naprawić swoje życie. Chciał, być inaczej postrzegany przez ludzi. Udało mu się. Stał się człowiekiem radosnym , hojnym, otwartym i wrażliwym na potrzeby innych. Przeszedł nieprawdopodobną przemianę wewnętrzną. Z odpychającego sknery stał się przyjaznym i lubianym człowiekiem. Nie wiem kto z nas – współczesnej młodzieży odważyłby się przejść taką przemianę? Raczej nikt. O wiele łatwiej jest powiedzieć coś przykrego, niż przeprosić. Aby zdobyć szacunek innych, musimy na to zasłużyć. Przykładem człowieka, który przez swoją życzliwość podbił serca większości ludzi na świecie jest nasz rodak Jan Paweł II – obecny papież. Poświęcił swoje życie służbie Bogu i bliźnim. Zrezygnował z wielu przyjemności, aby bezinteresownie pomagać nam i krzewić wiarę. Mimo wieku i licznych chorób dalej brnie przez życie. Dla wielu osób stanowi autorytet. Jest żywym potwierdzeniem słów:

„aby żyć siebie samego trzeba dać”. Jako wzór nawołuje młodzież, aby walczyła z przemocą oraz licznymi nałogami.
Zbliżam się do końca mojej wypowiedzi. Mam nadzieję, że niektórym z was pomogłam. Odpowiedziałam bynajmniej na jedno z wielu nurtujących nas pytań. Jako człowiek nikt nie jest i nie będzie doskonały. Jednakże możemy się starać, aby świat, na którym żyjemy nie zamienił się w Obrzydłówek. Bądźmy ludźmi, którzy „potrafili PIĘKNIE żyć i PIĘKNIE umierać”!

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 4 minuty