profil

"Powołał mnie Pan na bunt" Grochowiak - rzecz o ludziach niepokornych.

poleca 85% 309 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Bunt towarzyszył człowiekowi od wieków, motyw buntu i buntowników przewijał się w literaturze przez stulecia, a działo się tak za sprawą ludzi niepokornych. Jednostek, które pozbawione były niewolniczej dumy, a posiadały silna wolę, odwagę, były uparte, zdeterminowane i gotowe na wszystko.

Sam bunt, będący synonimem protestu, oporu i sprzeciwu, różnie może być postrzegany. Możemy go traktować jako zjawisko zdecydowanie negatywne, bo często pociąga za sobą ofiary, łączy się z walką i przemocą. Z drugiej jednak strony można by go postrzegać jako motor postępu, zmian na lepsze, rozwoju, czy walki narodowowyzwoleńczej, a tym samym ocenić jako zjawisko pozytywne, a nawet pożądane.

Cytat zawarty w temacie pracy pochodzi z wiersza Grochowiaka pt. „Święty Szymon Słupnik”. To w nim ironizuje poeta, że „powołał go Pan na bunt”. Grochowiak otwarcie wyraża dezaprobatę dla „świętości” prezentowanej przez tytułowego bohatera utworu. Inaczej bowiem postrzega służbę Bogu. Jego zdaniem Szymon Słupnik to skrajny egoista, który odciął się od problemów tego świata i biernie spoglądał na ziemskie krzywdy. Na cierpienia niewinnych nie zwracał uwagi wierząc, że to nie jego sprawa, bowiem on sam został powołany „na słup”. Buntując się przeciwko takiej „świętości” Grochowiak ironicznie stwierdza, że skoro tacy jak Szymon Słupnik zostali powołani do świętości, to z cała pewnością jego samego powołał Pan na bunt.

Z inną odmiana buntu spotykamy się w dramacie Sofoklesa „Antygona”. Tytułowa bohaterka sztuki buntuje się przeciwko nakazowi swego władcy Kreona, który uznając jej brata za zdrajcę, odmówił mu pochówku. Antygona sprzeciwiając się, daje wyraz nie tylko swojej siostrzanej miłości, ale opowiada się za wyższością praw boskich nad ludzkimi. Jej bunt wyzwala dobro, a nie zło, bo swą postawą dowodzi, że człowiek cokolwiek by nie uczynił, zasługuje na szacunek po śmierci. Nie ma więc złudzeń co do tego, iż bunt w imię zachowania ludzkiej godności jest słuszny. Tak więc traktowanie buntu jak podpowiada kodeks etyczny, jako zjawiska pejoratywnego nie jest do końca właściwe. Ludzie niepokorni, buntując się, są często trybunami całej ludzkości, bronią słusznych racji i to dzięki ich jawnym protestom dokonują się zmiany nierzadko na lepsze.

Jeszcze inaczej dzieje się w przypadku buntowników, którzy nie pojmując boskich wyroków, sprzeciwiają się losowi Stwórcy. Tak właśnie dzieje się w przypadku Czarnoleskiego poety, który po śmierci swojej córki buntuje się, czyni Bogu wyrzuty i zali się, że na próżno wspinamy się do nieba, „Boże tajemnice upatrują, ale wzrok tępy na to”. Zbolały ojciec dowodzi, że gdyby tylko „Bóg chciał” Urszulka „dłużnym wiekiem swoim z pociech przymnożyć mogła”. Bunt Kochanowskiego jest zrozumiały jeszcze po wiekach, jakie dzielą nas od daty powstania Trenów. Jest to bunt zrodzony z cierpienia, bezsilności człowieka, który stracił to, co w swoim życiu uznawał za najcenniejsze.

Przeciwko Bogu buntuje się również Konrad z III części „Dziadów” Adama Mickiewicza. Jego bunt ma jednak inne podłoże. Bohater sam mówi, że zwrócił się przeciw Niebu nie wtedy, gdy Bóg wydarł mu osobiste szczęście, lecz uczynił to w sytuacji, gdy Stwórca obojętnie spoglądał na umęczony naród polski.
Odmówił on Bogu miłosierdzia, a przyznał jedynie mądrość. Uważając siebie za zdolnego do dokonania czegoś wznioślejszego niż dzieło Boga, bluźni i uważa, że to właśnie on jest w stanie „zanucić swojemu narodowi pieśń szczęśliwą”. Buntuje się więc w imię miłości do Ojczyzny, w imię tej miłości bluźni i grzeszy. Nie pojmuje, niestety, ze droga, jaka wybrał, chcąc uszczęśliwić naród, jest zła, a on sam, choć sprzeciwia się despotyzmowi cara, też zaczyna w kierunku despotyzmu zmierzać. Nie ukrywa przecież, ze chce rządzić wszystkimi, a gdyby tak się złożyło, iż ludzie nie zechcą go słuchać, musieliby oni cierpieć i ginąć. Jest więc Konrad nie tylko niepokorny wobec Boga, ale też pełen pychy wobec ludzi. Buntując się, uzurpuje sobie prawo do reprezentowania narodu, do której to roli nikt go nie upoważnił. Konrad jednak nie dba o to, czego dowodem są słowa „Depcę was wszyscy poeci, wszyscy mędrce i proroki, których wielbił świat szeroki”. Bunt tego bohatera jest niezwykle trudny do oceny w kategoriach dobra i zła, bo walczył on przecież w sprawie słusznej, tyle że obrał złe drogi postępowania. Jego postawę orzeka się często jako prometejska, co ma uświadamiać, że bohater III części „Dziadów” był zdolny do uczynienia ofiary ze swego życia, byleby tylko uszczęśliwić innych. Nie do końca zgadzam się z takim określeniem, bo nie wiemy, jak zachowałby się Konrad, gdyby Bóg rzeczywiście powierzył mu „rząd dusz”. Być może stałby się takim despotą jak car.

Mitologiczny Prometeusz nie budzi takich wątpliwości. Wykradł on bogom ogień, by dać go ludziom, za co dotknięty zemstą Zeusa musiał cierpieć po wszystkie czasy. Jego bunt można określić jak szlachetny, bo zwrócił się przeciwko bogom, chcą uszczęśliwić tych, których zechciał. Był altruistą, nic nie żądał w zamian za swój dar, pragnąc jedynie, by na Ziemi zapanowało szczęście, by światło rozjaśniło urodę. Jak wszyscy buntownicy świadom był konsekwencji swojego czynu i gotów był je ponieść.

Literatura ucz, że bunt może być wymierzony przeciw różnym aspektom życia.
Poeci często buntują się, aby zmienić świat na lepszy. Tak też postępuje Czesław Miłosz, autor wierszy „Campo di Fiori” i „Który skrzywdziłeś”. Pierwszy z utworów kończy się nawet obietnica, że jeszcze „po wielu latach (…) bunt wznieci słowo poety”. Bunt ten autor wiersza uznaje za swój poetycki obowiązek w sytuacji, gdy ludzie nie reagują na zło. Takie przypadki jak spalenie Giordana Bruna czy też likwidacja żydowskiego getta nie mogą być, jak zwraca uwagę poeta, ignorowane. Nie wolno biernie mijać „męczeńskich stosów”. Zadaniem poety jest więc buntować się, targać sumieniami, uświadamiać krzywdy, skłaniać do likwidacji zła… poeta musi zajmować miejsce w pierwszym rzędzie buntowników, szczególnie wtedy, gdy widzi krzywdę „człowieka prostego”. Wie, że nie można mu się utożsamiać z „gromadą błaznów i pochlebców”. Fakt bycia poety ustawia go pośród niepokonanych, którzy rzetelnie spisują haniebne „czyny i rozmowy” i w swojej poezji dają świadectwo prawdziwe. Zdaje on sobie sprawę, że może za to zginąć i cierpieć jak Prometeusz czy Antygona, a jednak on i jemu podobni nie ustępują, bo nawet gdy zostanie zabity- „narodzi się nowy” poeta buntownik. Taki rodzaj buntu można ocenić tylko pozytywnie.

Bunt może też mieć charakter światopoglądowy. Z taką jego odmianą spotykamy się w wierszu Władysława Broniewskiego „Ballady i romanse”. Autor utworu buntuje się przeciwko naiwnej wierze narratora romantycznych ballad, który dowodzi, że „nie ma winy bez kary” i dlatego wszyscy winni muszą ją ponieść. W wierszu współczesnego poety giną niewinni, a zbrodniarze uchodzą z życiem. „Głucha salwa” podkreśla nieodwracalność popełnionej zbrodni i wyraża ironię losu oraz sarkazm poety wobec romantycznych wierzeń. Bunt przybiera tu formę polemiki i uświadamia, że historia ostatnich lat przeczy dawnym przekonaniom i zmusza do rewizji niektórych poglądów.

Przytoczone przeze mnie przykłady dowodzą, iż różne mogą być odmiany buntu, i że może on powstawać na różnych płaszczyznach. Różnie też można go oceniać, jak to wynika z mojej pracy. Mnie najbardziej przekonuje stwierdzenie Alberta Camma, który pisał „buntuje się więc jestem”. Oznacza ono, że bunt, niezgoda na świat i protest pozwalają jakoś człowiekowi zaistnieć, zaznaczyć swoje ja.

Podoba się? Tak Nie