profil

Rodzina Dulskich, a moje wyobrażenie o idealnym domu.

poleca 85% 102 głosów

Treść Grafika
Filmy
Komentarze
Gabriela Zapolska

"Rodzina jest w życiu oparciem, czymś co chroni, daje siłę" ( Zofia Loren). Rodzina jest bardzo ważna i nasze życie jest od niej uwarunkowane. Więzi jakie istnieją miedzy członkami rodziny przyczyniają się do tego jak postrzegamy świat i co rozumiemy poprzez stwierdzenie; ‘idealny dom’. Chciałabym przedstawić swoje zdanie na ten temat i jednocześnie nawiązać do relacji jakie miały miejsce w rodzinie Dulskich.

Ważną rolę w rodzinie odgrywa kobieta, gospodyni domu. Moim zdaniem powinna to być osoba, która dba o gniazdo rodzinne, o dzieci i męża, załagadza wszelkie spory, troszczy się o to, aby panowała wśród niech przyjazna atmosfera. Dokładnym przeciwieństwem tego typu postaci jest pani Dulska. Zaniedbuje dom. Jest tam ciągle zimno, gdyż szkoda jej pieniędzy na ogrzewanie. Każe marznąć własnym dzieciom, mówiąc im, żeby się hartowały. Niedorzeczne jest to, że interesuje ją wyłącznie to, co mówią o niej ludzie. Zupełnie jej nie obchodzą zainteresowania dzieci i ich problemy. Uważam ze wyrządza im w ten sposób straszną krzywdę. Dzieci potrzebują oparcia przynajmniej w jednym z rodziców. Ważne jest, aby z nimi dużo rozmawiać, być dla nich oparciem. W rodzinie Dulskich z pewnością tego nie było. Gdy czytałam tę książkę wyobrażałam sobie ich dom jako bardzo ponury, ‘zimny’. Zabrakło w nim tego normalnego rodzinnego ciepła. Przez postępowanie pani Dulskiej dzieci mogły liczyć jedynie na siebie. Skutkiem tego było ich nierozsądne zachowanie (Zbyszko), brak wiedzy w wielu dziedzinach, która matka powinna przybliżyć (Mela), brak szacunku dla starszych, dbanie tylko na swój interes (Hesia). Trudno powiedzieć co dzieci wychowywane w taki sposób czują do swojej matki. Na pewno jest to w pewnym sensie miłość, ale myślę że po pewnym czasie przeradza się ona w żal. Moim zdaniem kontakt rodzic – dziecko jest najważniejszy. Nie znam też uczuć pani Dulskiej do jej dzieci, ale wydaje mi się, że zatracił się w niej instynkt macierzyński. Każda matka bowiem chce dla swego potomka jak najlepiej robi wszystko, aby miał on wszystko czego zapragnie (oczywiście w pewnych granicach). Obserwując Dulską nie zauważyłam, żeby kiedykolwiek zrobiła coś dla swoich pociech. Ciągle na nie krzyczała, o czym świadczą słowa Hesi ; „…Krzyczałaby – ona wiecznie krzyczy. „ , nie zabierała ich do teatru mówiąc, że jest to niemoralna sztuka o czym również dowiadujemy się od Hesi ; „Wczoraj – jak mama poszła do teatru, a nas nie wzięła, bo to nie moralna sztuka.”, w ogóle ich nie przytulała, nie okazywała im miłości. Wydaje mi się, że najbardziej cierpiała Mela, która była tam zagubiona i samotna. Szczęście w jej oczach pojawiło się tylko na chwile, gdy jej brat Zbyszko ją przytulił. Dziękowała mu wtedy i cieszyła się, że nareszcie nikt na nią nie krzyczy. Żal mi jest tej dziewczynki, gdyż uważam, że jest ona najwrażliwsza i najbardziej cierpi.

Dzieci niestety nie maja wsparcia również w ojcu. Felicjan Dulski traktuje dzieci jak powietrze i w ogóle się do nich nie odzywa. Uważam, że jego życie jest rutyną i jest mu z tym dobrze. Pozawala na to, aby żona dyrygowała jego życiem. Dulska wydziela mu pieniądze i cygara. Żyją obok siebie, ale z pewnością nie razem. Każde z nich ma swój własny świat. Przez to brak w ich domu rodzinnej atmosfery. Uważam, że idealny dom nie może istnieć, gdy nie ma w nim miłości i wzajemnej akceptacji. Dzieci bardzo cierpią, gdy widzą, że ich rodzice się nie kochają.
Moim zdaniem rodzina powinna wyjeżdżać razem na wakacje, na różne wycieczki, spędzać ze sobą jak najwięcej czasu. Dzięki temu więzi między jej członkami cały czas są umacniane.

Najmniej zastrzeżeń mam do relacji miedzy rodzeństwem w rodzinie Dulskich. Uważam, że są one najbardziej realistyczne. W każdym bowiem domu można zauważyć, że między dziećmi są nieporozumienia. Jest to normalne i w późniejszym okresie zazwyczaj przechodzi. Osobiście jednak jestem zdania, że rodzeństwo powinno być ‘drużyną’ i pomagać sobie nawzajem. Bardzo mi się nie podoba rywalizacja i konieczność wypadnięcia jak najlepiej przed innymi. Wiem niestety, że jest to nie możliwe. Sama mam brata i od samego początku starałam się mieć z nim pokojowe stosunki. Nie mogę narzekać bo nie jest źle, ale bywają momenty, że bardzo mi zachodzi za skórę. Myślę, że z tego wyrośnie bo ma na razie tylko sześć lat. Jest to jednak dowód na to, że większość dzieci ma już to we krwi i musi czasami naskarżyć czy tez coś złośliwie zniszczyć.

Mam nadzieję, że wystarczająco przedstawiłam moje wyobrażenie o idealnym domu. Ja jestem bardzo zadowolona ze swojej rodziny i nie zamieniłabym jej na żadną inna. Ma pewne wady jak każda, ale czuję, że jestem tu kochana i potrzebna co dodaje mi siły i pozwala przezwyciężyć najgorsze porażki. Uważam, że rodzinie pani Dulskiej wiele brakuje do ideału.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 4 minuty

Teksty kultury