profil

Plotki i ploteczki, czyli należy uważać nawet we własnych czterech ścianach, bo ściany mają uszy.

poleca 85% 583 głosów

Treść Grafika
Filmy
Komentarze
Gabriela Zapolska

Proszę Państwa z wiarygodnych źródeł* mogę donieść, że w domu państwa Dulskich wydarzyła się tragedia! Tak, tak! Prawdziwy dramat. W tej zacnej, porządnej, wydawałoby się rodzinie bez skazy, doszło do takiego wydarzenia. Syn państwa Duskich znany powszechnie wszystkim bywalcom, najlepszych przybytków rozpusty Krakowa będzie miał dziecko! Jednak to nie to jest najgorsze, tutaj najważniejszy jest fakt, któż jest matką ów dziecka? Oto odpowiedź niejaka Hanka, służąca w domu Dulskich.
Ta wiadomość z pewnością szokuje. Jednak dochodzi jeszcze sposób rozwiązania tego problemu przez rodzinę. W mieszczańskim środowisku dobrze wiadomo, że pani Aniela Dulska jest niezwykle silnym charakterem i rządzi w domu iście żelazną ręką, także i tym razem to ona „rozwiązała” problem syna.

Wszystkim mogłoby się wydawać, że wyjście z sytuacji jest jedno – mezalians. Bolesne i z pewnością sprzeczne z przekonaniami pani Anieli, ale jedyne właściwe. W tym momencie nastapiło jednak coś zaskakującego! Otóż panna Hanka nie mieszka już w domu Dulskich.

Po rozmowach z naszym informatorem dowiedziałam się, że po długich rozmowach i pertraktacjach między matką chrzestną dziewczyny Tadrachową a „przyjaciółką” Dulskiej Juliasiewiczową Hanka została odprawiona w rodzinne strony z tysiącem koron.

Jednak to nie wszystko! Wiemy także, że Zbigniew Dulski w pewnym momencie próbował nawet przeciwstawić się matce i zaproponował Hance małżeństwo. Niestety nie wiemy, co dalej się stało, z nieoficjalnych pogłosek wiadomo, że kuzynka Juliasiewiczowa wyperswadowała ten pomysł młodemu bardzo szybko.

To wszystkie wieści na dzisiaj z kamienicy Dulskich. Cóż jak widać w każdej rodzinie zdarzają się problemy, ale sposób postępowania pani Anieli nie wzbudza uznania. W dodatku jeszcze rodzina Dulskich dopuściła podobno całkiem świadomie do zaistniałej sytuacji, a później nie przeciwdziała jej rozprzestrzenieniu się w szerszym gronie. A wydawać by się mogło, że ta rodzina wie dobrze, że „po to są cztery ściany i sufit, żeby brudy prać we własnym domu”.

Napisała: Smerfetka
naszym informatorem jest panna H.

Natomiast tak wyglądał poranek u Dulskich w dniu, kiedy ukazała się gazeta...
Wchodzi Juliasiewiczowa z gazetą w ręku i uśmiechem na ustach. Pada uprzejme pytanie:
- Czytała już może ciocia najnowszy numer Dziennika?
- Ja takich rzeczy nie czytuję! – dumnie odparła pani Dulska
- Ohhhhh... zapewniam ciocię, że to wydanie ciocia chce przeczytać. O właśnie ten artykuł. – podaje gazetę pani Anieli i stuka palcem w zaznaczony fragment.
Dulska cicho czyta, mijają minuty, a ona tylko coraz bardziej spazmatycznie oddycha. Rozlega się dramatyczny okrzyk:
- TO PRZECIEŻ KONIEC ŚWIATA!!!
... i upada zemdlona na podłogę...


Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 2 minuty

Teksty kultury