profil

"...Ludzkie przygody, ludzkie noś..." walka z rozpacza w świetle trenów Jana Kochanowskiego.

poleca 85% 1038 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Tren - wiersz żałobny, lament, żal, epitafium, to ważny gatunek liryczny wywodzący się z poezji żałobnej antycznej Grecji.
Pisano je już w starożytności, ale poeci najczęściej opiewali zalety zmarłych wielkich ludzi często im nieznanych, dlatego niejednokrotnie wyrażone w nich uczucia były sztuczne. Utwory te pisano zazwyczaj na zamówienie przyjaciół, lub rodziny zmarłego według ustalonego schematu: przedstawienie osoby zmarłej, wyliczenie zalet i zasług, opis bólu i pustki powstałej po jej śmierci. Gatunek ten po częściowym zaniku w starożytności odrodził się w okresie renesansu za sprawą Jana Kochanowskiego, który swoje treny oparł na starożytnych wzorcach, lecz niczym nie przypominają one już utworów okolicznościowych z tamtych czasów - są arcydziełami poezji pełnymi autentycznych uczuć. Nie jest to także jeden utwór, ale cały cykl złożony w jedną kompozycję, w artystyczną całość. Całkowitą nowością było poświęcenie utworów żałobnych osobie dziecka , maleńkiej dziecinie, której nikt nie znał poza gronem najbliższych ludzi, oraz to że pisane były przez cierpiącego ojca będącego w utworach tych podmiotem lirycznym, wypowiada- -jącego własne sądy i myśli, wątpiącego w sens życia ludzkiego.

Śmierć Orszulki przyszła nagle niespodziewanie burząc szczęśliwe sielskie życie poety. Dziewczynka miała zaledwie 2,5 roku, ale była dzieckiem utalentowanym i nad wiek rozwiniętym. Mówi o tym nie tylko jej ojciec, bo pewnie nie dalibyśmy mu wiary, że tak małe dziecko układa już wierszyki, ale potwierdzają to listy i relacje przyjaciół rodziny, którzy odwiedzali ich w Czarnolesie - oni widzieli i słyszeli Orszulkę. Tak więc maleńka dziewczynka odziedziczyła zapewne po ojcu talent, a poeta miał nadzieje, że osiągnie ona sławę starożytnej poetki Safony. Córeczka zmarła, a śmierć jej była dla rodzica ciosem tak wielkim, że nie potrafił się z nią pogodzić. Z ojcowskiego bólu i żalu powstał cykl 19 utworów, które tworzą całość artystyczną i uczuciową, choć każdy z nich jest odrębną całostką artystyczną. Przypuszcza się, że nie powstały one od razu i nie w takiej kolejności jak są ponumerowane. Jako pierwsze zostały prawdopo-dobnie napisane treny środkowe najbardziej wzruszające i tragiczne w odbiorze będące bezpośrednią reakcją na śmierć ukochanego dziecka. Kolejność nie jest więc przypadkowa. Początkowe wiersze są wyrazem smutku po zgonie ukochanej osoby, oraz żalu do śmierci, która je zabrała. Smutek potęguje myśl, że Orszulka zmarła tak młodo, przysparza go też wspomnienie jej ""uciesznego śmiechu", nowych piosenek i słów zabawy które układała. Można stwierdzić, że pierwsze oddają charakterystykę córeczki i opisują opustoszały dom, w którym rodzice przeży-wają swoją tragedię. Tak wiec tren I to lament i ból po stracie ukochanej osoby, a wiersze III - VII opisują przedmioty należące do dziecka podkreślając, że nie będzie ona już ich nigdy potrzebować. W utworach tych przedstawia ją jako istotę "boską" nie mającą wad. Zastosowane są tu porównania homeryckie - długie na zasadzie obrazów, gdzie smok to śmierć, zaś słowik to Orszulka. "..Jako oliwka mała jeszcze ani gałązek ani listków rodzic..." - tu autor przedstawia śmierć córki jako ścięcie młodej delikatnej oliwki. Druga część skierowana jest do Persefony, którą obwinia o stratę swojego dziecka. Zaczerpnięcie elementu mitologicznego jeszcze raz wskazuje na znajomość antyku. Tren VIII to kontrast porównujący dom w Czarnolesie za życia Orszulki "...tyś za wszytki mówiła, za wszytki śpiewała wsztkiś w domu kąciki zawżdy pobiegała. Nie dopuściłaś nigdy matce się frasowac".... kiedy to wszystkie pokoje rozbrzmiewały jej śmiechem, z ciszą i smutkiem, który zawitał w jego progi po śmierci dziewczynki "...pełno nas, a jakoby nikogo nie było: Jedną maluczką duszą tak wiele ubyło...". Te wersy wyrażają niezwykły ból po śmierci dziecka - postać dziecka nie przysłania jednak głównego bohatera cyklu czyli poety, który zawarł w nich wszystkie myśli i doświadczenia życiowe, a także wypowiedział prawdę o człowieku, którego rozpacz prowadzi do obłędu i poszukiwania sensu życia. Smutek i ból rodzicielski stopniowo narasta osiągając poziom kulminacyjny w trenach IX, X, XI, gdzie mamy opis spustoszenia jakiego śmierć dokonała w myślach ojca. On, który starał się zgłębić tajniki filozofii stoickiej i wierzył że udało mu się to zadanie, rozpacza traci zmysły " jak jeden z wiela". Po cóż więc tyle lat ćwiczył swoją wolę i charakter, po cóż zaufał starożytnej nauce. Tren IX przedstawia rozważania autora nad wartością mądrości w życiu człowieka. Do śmierci córki Kochanowski wierzył, że mądrość to pancerz chroniący przed ciosami losu. Wiara ta załamuje się i choć poeta mówi, że całe życie stracił na naukę, teraz cierpi jak każdy zwykły człowiek. Dlatego poddaje w wątpliwość jej wartość, przywołuje poglądy Cycerona po to, by pokazać ich nieskuteczność. Mądrość zdaniem Cycerona ma wykorzeniać wszystkie smutki, a jak pokazuje Kochanowski jest nieprzydatna i złudna w obliczu nieszczęścia. Tak więc polemika ze stoikami jest zarazem polemiką z własnym poglądem stoicyzmu. Zdaje się mówić, że w obliczu śmierci i cierpienia wszystkie poglądy i ideały okazują się złudne, chociaż są oparte na najbardziej niewzruszonych podstawach, na ładzie moralnym i religijnych dogmatach. W kontekście trenów zarówno ład okazuje się złudzeniem, jak również dogmaty tracą wartość pewników, zostają opatrzone znakami zapytania. Aluzje odnoszą się też do wyobrażeń chrześcijańsko - platońskich, do starożytnego wyobrażenia Wysp Szczęśliwych, do rzeki Lety, której wody dawały zapomnienie, do przekonań do reinkarnacji. Kryzys dotyczy całokształtu doświadczeń humanistyczno - religijnych Kochanowskiego. Oto mistrz i nauczyciel renesansowy, wielbiciel życia i człowieka, poeta ufnie rozmawiający z przyjaznym ludziom Bogiem, staje się bezradny i załamany wobec tajemnicy losu i przeznaczenia. Dlatego ukazuje wątpliwości dotyczące ważnych poglądów religijnych to jest życia poza grobowego, zadaje pytanie "...gdzieśkolwiek jest , jeśliś jest, lituj mej żałości!...pociesz mię, jako możesz, a staw się przede mną lubo snem, lubo cieniem, lub marą nikczemną...". Zbolały ojciec zwątpił więc w nieśmiertelność duszy i szukał ukochanej córeczki w różnych krainach umarłych. Rozpatrywał możliwe miejsca jej pobytu, między innymi Niebo, Czyściec, mitologiczne Wyspy Szczęśliwe. Szuka pociechy, łapie kurczowo każdą ewentualność, która pozwoliłaby mu odnaleźć utracone dziecko.

Tren XI jest kolejnym wyrazem załamania się filozofii poety, jest punktem kulminacyjnym w całym cyklu. Kochanowski wątpi w opatrzność Boską, a także podważa główne zasady stoicyzmu i ważną dla renesansu cnotę piękna, dobra i mądrości. Również i pobożność nie daje poczucia bezpieczeństwa i nie broni przed nieszczęściem "...nieznajomy wróg jakiś miesza ludzkie rzeczy, nie mając ani dobrych ani złych na pieczy...". Jest to poddanie w wątpliwość podstawowej zasady ładu moralnego to jest Bożej sprawiedliwości; poeta pyta "...kogo kiedy pobożność jego ratowała, kogo dobroć przypadków złego uchowała...". Pojawia się nieznajomy wróg który "miesza ludzkie sprawy". Autor buntuje się przeciwko niebu i Bogu, a gorzkie doświadczenia życiowe prowadzą do bluźnierstwa. Wyraża zwątpienie w możliwości poznawcze rozumu ludzkiego, tak wiec przyznaje się poeta - myśliciel do porażki, do bezskuteczności własnych rad znanych z wcześniejszych utworów. Stwierdza, iż nie warto żyć cnotliwie ponieważ los doświadcza jednakowo ludzi cnotliwych jak i nierządników. Rozpacz osiągnęła szczyt.

Od trenu XII emocje zaczynają opadać, znowu zmienia się charakter i klimat utworów. Kochanowski usprawiedliwia się przed samym sobą, że zwątpił w opatrzność Boga. Temu płaczowi serca towarzyszy wspomnienie córeczki i budzenie się nadziei na ukojenie bólu. Przywołuje mitologiczne postacie dotknięte wielkim cierpieniem - Hioba, Niobe, i Orfeusza. Znów można znaleźć polemikę z tezami stoików, gdyż Kochanowski zarzuca Cyceronowi rozbieżność miedzy słowem, a czynem. Twierdzi, że pisać o smutku i cierpieniu jest łatwo gdy ono nas nie dotyczy. Przyznaje się do ludzkiego prawa do łez i rozpaczy "...jemu w smutku żałowanie jest prawem człowieka...". Jest to zarazem polemika z zasada "próżno płakać " i poglądem Cycerona, że smutek i łzy nie przystoją mężczyźnie.

Istotnym elementem jest tren XVII rozpoczynający się do zdania "... Pańska ręka mnie dotknęła...", a kończący stwierdzeniem, że skoro złudna okazała się nadzieja na pomoc rozumu, to w cierpieniu Bóg tylko może pomóc. Stąd też utwór ten to niejako psalm, prośba do Boga o litość "...my nieposłuszne Panie dzieci Twoje...wielkie przed Tobą są występy moje... użyj dziś Panie nade mną litości...". Autor odwołuje swoje bluźnierstwa i odżegnuje się od sporu z Bogiem, następuje tu pogodzenie się z wyrokami boskimi. To chęć odbudowy świadomości religijnej w myśl nowych zasad. Obraz Boga nawiązuje do tradycji średniowiecznej, religijność poety zaś jest pełna pokory i skruchy charakterystycznej dla literatury wczesnobarokowej. Odpowiada również Cyceronowi "... próżne są ludzkie wywody, żeby szkoda nie zwadz szkody ...bo mając zranioną dusze rad i nie rad płakać musze..." jest to obrona ludzkiego prawa do płaczu i boleści, a także sformułowanie nowej tezy, że "człowiek nie kamień". Jest on uzależniony nie tylko od kaprysów Fortuny, ale także od własnej świadomości. Przedstawia tezę, że psychika ludzka nie jest raz na zawsze ukształtowana, reakcje człowieka są zmienne i zmieniają się też okoliczności życia. Cykl trenów opowiada nie tylko o kryzysie światopoglądu, ale poszukiwaniu nowego ładu.

Wiersz XIX ostatni i jako jedyny noszący tytuł "Sen" zamyka cały cykl i zawiera zapowiedź powrotu do równowagi wewnętrznej, Jest próbą uzdrowienia się, pocieszenia, uspokojenia, pojawia się tu refleksja o zbawczym działaniu czasu, który uwalnia od cierpienia, oraz przywrócona wiara w życie pozagrobowe. Śpiącemu poecie ukazuje się zmarła matka z Orszulką i prosi syna, aby nie mącił spokoju dziecka swoim płaczem i rozpaczą. Bóg powołując dziewczynkę do nieba zaoszczędził jej wielu zgryzot i cierpień ziemskich, dlatego należy pogodzić się z wolą Boga i wierzyć, że tam w niebie dziecko jest szczęśliwe. Głównie dzięki matce, która zwraca się do syna z prośba, aby po ludzku, godnie i w sposób przemyślany znosił to wszystko co los mu niesie, Kochanowski odzyskuje stoicki spokój.

Treny są pamiętnikiem cierpienia, oraz zrodzonych z tego cierpienia przemyśleń są wiec ważnym świadectwem przygód człowieka myślącego epoki renesansu. Są one ostatnim z wielkich dzieł Jana Kochanowskiego, często uważanym za najwybitniejsze w jego dorobku, będące ukoronowaniem twórczości. Początkowo pisał je dla siebie, płakał bo musiał, ojciec - poeta czuł potrzebę dania poetyckiego wyrazu temu co przeżył. Kiedy ból nieco zelżał zmienił się i styl jego pisania - miał nadzieje że poezja ta okryje jego zmarłe dziecko nieśmiertelną sława i miał racje, bo każdy kto wspomni Kochanowskiego ten pomyśli także o jego kochanej córeczce. Głównym bohaterem trenów nie jest jednak Orszulka, lecz opłakujący ja ojciec przeżywający głęboką depresje, wielki ból i cierpienie, w swym żalu obwiniający Boga, odrzucający wszelkie przyjęte ideologie, zasady i wartości. Treny są utworem głęboko humanistycznym i renesansowym opisującym szczere i autentyczne uczucia zrozpaczonego rodzica po stracie dziecka. Dzięki temu wiersze te do dziś wzruszają czytelników.

Kończąc cykl utworów poeta daje bardzo praktyczną radę dotyczącą wartości zdobytej mądrości i wartości cnoty, udziela nauki: "...tego się synu trzymaj, a ludzkie przygody, ludzkie noś. Jeden jest pan smutku i nagrody...". Tak wiec w tej nauce zawarty jest nakaz noszenia człowieczej doli z godnością, ze zrozumieniem, bo ludzką rzeczą jest i radość i cierpienie.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 10 minut