profil

Różne oblicza heroizmu. Na podstawie podanych fragmentów „Nad Niemnem” Elizy Orzeszkowej wyjaśnij symbolikę dwóch mogił.

poleca 85% 101 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

„Nad Niemnem” Elizy Orzeszkowej uważane jest za najwybitniejsze dzieło epoki pozytywizmu. Autorka ukazała w nim panoramę polskiego społeczeństwa w XIX wieku; w tym utworze zawartych jest wiele motywów. Miłość, życie codzienne bohaterów, walka o przetrwanie, poświęcenie dla sprawy narodu – to tylko niektóre z nich. Choć utwór ukazał się w 1887 roku, wyraźnie odcisnęło się na nim wspomnienie powstania styczniowego. Wydarzeniom opisywanym przez Orzeszkową stale patronuje przyroda, której piękno zostało znakomicie oddane, dorównując „Panu Tadeuszowi”, do którego otwarcie nawiązywała pisarka. Podczas czytania powieści wielokrotnie możemy natknąć się na hasła ideologii pozytywistycznej, ponieważ dzieło to powstało w myśl ówczesnej filozofii. Ponadto, poznając kolejne postacie, dopatrujemy się w nich postaw heroicznych, a heroizm to nic innego jak zdolność do dokonywania wielkich, niemalże nadludzkich czynów.
Wydarzenia z fragmentu pierwszego mają miejsce nad słynną mogiłą Jana i Cecylii, legendarnych założycieli Korczyna. To właśnie tam udała się Justyna Orzelska wraz z Jankiem Bohatyrowiczem oraz jego stryjem, Anzelmem. Historia słynnej pary, która dała początek osadzie, była znana trójce bohaterów, jednakże Anzelm, wiedziony prośbą swoich towarzyszy, zaczyna opowiadać o pierwszych mieszkańcach Korczyna. Niegdyś cała okolica była porośnięta puszczą; panowały warunki ciężkie, a mimo to Jan i Cecylia zdecydowali się osiąść właśnie w tym miejscu. To tutaj wybudowali dom, rozpoczynając nowy rozdział w swoim życiu naznaczony bardzo ciężką, niemal krwawą pracą, za pocieszenie mając jedynie siebie. Los bardzo mocno doświadczał tę parę: musieli znosić głód i chłód, ich ciała nosiły znamiona surowej pogody, pojawiały się nowe zmartwienia, na dodatek ich stałym towarzyszem był strach. Mimo tych wszystkich trudów razem udało im się przetrwać. Po dwudziestu latach skomplikowanego życia okazało się, że Jan i Cecylia niebywale dobrze radzą sobie na tej wówczas wyludnionej, zdziczałej ziemi: wykarczowali spory fragment lasu, siali zboże i inne rośliny. Wieści o ich doskonale prowadzonym gospodarstwie dotarły do mieszkających w okolicy ludzi, którzy przybywali, aby czegoś się nauczyć od dwójki zdolnych osób. Można łatwo wywnioskować, że oboje znali wiele różnych technik uprawy roślin, a także budowy domów, ponieważ zadziwiali tym nowoprzybyłych. Wielu z nich zostało przy Janie i Cecylii, co doprowadzało do stopniowego rozrastania się osady. Tak minęło osiemdziesiąt lat, a wkrótce wiadomości o okupowanych trudem i ciężką pracą dokonaniach osiadłej w niezwykłym miejscu pary dotarły nawet do króla, Zygmunta Augusta. Ostatni Jagiellon mógł na własne oczy przekonać się, jak wiele udało się zdziałać Janowi i Cecylii. Osada została zaopatrzona w młyny, hodowano bydło i pszczoły, żniwa przynosiły obfite plony. Zdziwienie i podziw króla na widok tego wszystkiego jest najlepszym dowodem na to, że założyciele Korczyna własnymi, spracowanymi rękoma odnieśli gospodarczy sukces. Z najpiękniejszego domu, niczym z pałacu, została wyprowadzona para staruszków, przed którymi to, wzbudzając zdumienie mieszkańców, król wykonał głęboki ukłon. Oddawał on hołd cierpliwym ludziom, którym w nadzwyczajny sposób udało się stworzyć piękną osadę. Zygmunt August zwrócił się do najprawdopodobniej przekraczającego już setkę Jana, pytając o pochodzenie oraz imię. Choć Jan z równym szacunkiem oddał pokłon władcy, śmiałość w jego odpowiedzi pozwala sądzić, iż uważa się za człowieka wartościowego, godnego stanięcia przed obliczem króla. Zdawał on sobie sprawę, jak wiele dobrego udało mu się zrobić i był z tego dumny. Tutaj dowiadujemy się, w jaki sposób Jan i Cecylia dotarli na to porośnięte puszczą miejsce: on wywodził się z niskiej klasy społecznej, podczas gdy Cecylia urodziła się szlachcianką. Ich związek prawdopodobnie spotkał się ze sprzeciwem, dlatego młodzi wybrali wygnanie, byleby tylko być razem. Jasno wynika więc z tego, że musieli darzyć się ogromną miłością, która pozwoliła im na rozpoczęcie życia w innym środowisku. Król, wciąż pozostając pod wrażeniem ciężkiej pracy, jaką odbyli stojący przed nim staruszkowie, nadał im nazwisko Bohatyrowiczów, wywodzące się od ogromnego męstwa, jakie wykazali. Ród pochodzący od Jana od teraz miał być na równi ze szlachtą i pieczętować się herbem. Zatem Jana i Cecylię okryli szacunkiem nie tylko ludzie, którzy zamieszkali w ich pobliżu, ale także sam król, co świadczy o tym, że założyciele odznaczyli się nadludzką siłą w dążeniu do stworzenia poprawnie funkcjonującej osady.
W drugim fragmencie Janek Bohatyrowicz opowiada Justynie Korczyńskiej dzieje słynnej Mogiły; jest to dla niego miejsce bardzo bliskie i ważne, ponieważ wiąże się z ostatnim wspomnieniem ojca, Jerzego. Mogiła jest miejscem niezwykłym, gdyż przez wszystkie pory roku stoi nie okryta żadną roślinnością. Jan jednak doskonale pamięta dzień, kiedy „niemało łez spadło” na ten pagórek. Wydarzenia te są oczywiście związane z powstaniem, w którym brali udział Andrzej Korczyński, a także Jerzy i Anzelm Bohatyrowiczowie. Młody Bohatyrowicz opowiada Justynie, że dźwięki dochodzące z Mogiły przywodziły na myśl burzę - mieszkańcom Korczyna zdawało się, iż grzmoty stale uderzają we wzniesienie, słychać było jedynie trzaski i stuki, które z czasem zamieniły się w ludzkie krzyki. Ludzie z niepokojem oczekiwali na finał tej strasznej walki, a ponieważ nie widzieli, co dzieje się na polu bitwy, mogli jedynie interpretować dobiegające stamtąd hałasy, co znacznie potęgowało ich lęk. Z czasem przerażające dźwięki umilkły, a wśród tej ciszy do uszu Janka i jego bliskich dotarł plusk wody. Z ciemności wyłonił się Anzelm, który nakazał małemu wówczas Janowi pobiec do korczyńskiego dworu i przekazać straszne wieści o śmierci zarówno Andrzeja, brata Benedykta, a także Jerzego. Można zatem nabrać wrażenia, że Anzelm, choć bardzo poraniony, był jedynym ocalałym. Dzień ten niezwykle utkwił w pamięci Janka, a Mogiła, będąca pamiątką czterdziestu poległych dla obrony państwa ludzi, stała się osobliwym pomnikiem na grobie zmarłych.
Na podstawie historii dwóch mogił można stwierdzić, że istnieją różne oblicza heroizmu. W przypadku Jana i Cecylii heroiczny był ich wysiłek, jaki wykazali, osiedlając się w dzikim, obcym miejscu i zmieniając go w liczną osadę cieszącą oko. Choć na początku był ich tylko dwoje, poradzili sobie ze wszystkim przeciwnościami, znosząc nie tylko trudy fizyczne, jakie wiązały się z przygotowaniem terenu pod uprawę roli, ale także psychiczne katusze, jakie spadają na człowieka żyjącego na wygnaniu. W przypadku opowieści o Mogile, heroiczną postawę przyjęli mieszkańcy Korczyna, ruszając do walki w powstaniu i tracąc życie dla ojczyzny. Każdy z nich odznaczył się wyjątkową odwagą, decydując się na tak ciężki, straszny bój. Grób Jana i Cecylii symbolizuje zatem istotę pracy, to, co można dzięki niej osiągnąć. Tymczasem wzniesienie będące zbiorową mogiłą powstańców przypomina o poświęceniu, na jakie może zdobyć się człowiek, walcząc w obronie narodu. Dla samego Jana Bohatyrowicza Mogiła jest także wspomnieniem zmarłego ojca.

Podoba się? Tak Nie
Sprawdzone hasła:

Czas czytania: 6 minut

Teksty kultury