profil

Kultura śródziemnomorska – źródłem inspiracji dla wielu twórców literackich. Interpretując wybrane teksty wyjaśnij jaką funkcję pełnią nawiązania.

drukuj
poleca 82% 509 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Antyk, pierwsza epoka literacka, stał się źródłem inspiracji dla wielu późniejszych twórców. Mówiąc o tej właśnie epoce, największą wagę przywiązuje się do Biblii oraz kultury śródziemnomorskiej, czyli mitów starożytnych Greków, a później także Rzymian. Wyrażają one wierzenia ich społeczności, wyjaśniają powstanie świata (mity kosmogeniczne), opowiadają o bogach (mity teogeniczne), o człowieku (mity antropogeniczne) i opisują dzieje rodów (mity genealogiczne). Zbiór mitów greckich, ich ogół, nazywamy mitologią. Wiele obrazów, motywów, często powraca w literaturze. I one nierzadko zaczerpnięte są z mitologii. Obrazy takie nazywamy toposami, a najsłynniejszy z nich to bodajże topos Arkadii – mitologicznej krainy szczęścia. Należy również zwrócić uwagę na archetypy, czyli uniwersalne sposoby myślenia, pierwowzory zachowania, odczuwania, które to również czerpiemy z kultury śródziemnomorskiej. Niewątpliwie w większości epok odnaleźć można dzieła literackie, których treść lub budowa, a w niektórych przypadkach zarówno jedno jak i drugie, nosi ślady literatury mitologicznej.
W średniowieczu z pewnością odczuwa się dużo większy na ówczesną literaturę Biblii, aniżeli mitologii. W jej przypadku można właściwie wymienić tylko kult Arystotelesa i Wergiliusza, będącego przewodnikiem po piekle i czyśćcu w „Boskiej Komedii” Dantego. Wergiliusz jest tu także symbolem mądrości. Data powstania wspomnianego utworu mieści się w późnym średniowieczu, lecz mnóstwo innych cech „Boskiej Komedii” sprawia, że przez wielu uważana jest za „pomost” między średniowieczem a renesansem.
Z kolei w renesansie do tematyki mitologicznej nawiązuje większość z najważniejszych twórców epoki. Już sama jej nazwa w języku francuskim oznacza odrodzenie. Chodzi tu o odrodzenie się zainteresowania ideałami starożytności. Okres renesansu zwany w Polsce był „złotym wiekiem kultury polskiej”, dlatego też do omówienia wybiorę utwór naszego rodzimego pisarza, Jana Kochanowskiego. Jego „Odprawa posłów greckich” to pierwsza polska tragedia humanistyczna utrzymana w konwencji tragedii greckiej, nawiązuje do konwencji wydarzeń z „Iliady” Homera. Opowiada o tym, jak Parys, królewicz trojański, porwał piękną Helenę – żonę Menelaosa, władcy grecki8ego. Mit głosi, że miłość Heleny obiecała Parysowi bogini Afrodyta. W dramacie Kochanowskiego obserwujemy krótki fragment tych dziejów – moment, gdy do Troi przybywają posłowie greccy, aby wyperswadować oddanie Heleny mężowi i tym samym zapobiec wojnie. Król Troi – Priam, chce podjąć decyzję w oparciu o werdykt Rady Królewskiej. Parys pragnie zatrzymać Helenę – używa więc argumentów takich jak honor Troi, twierdzi, że ustępstwo oznaczać będzie słabość państwa, stosuje także przekupstwo – stara się zdobyć jak najwięcej głosów. Popiera go Iketaon – symbol stronniczości, przekupstwa i demagogii. Z kolei Antenor – wzorowy patriota nie daje się przekupić, jego zdaniem należy zwrócić Helenę mężowi, nie narażać kraju na krwawą wojnę. Wygrywa stronnictwo Parysa, posłowie greccy odjeżdżają z niczym, wojna jest nieunikniona. Troja staje się alegorią Rzeczypospolitej. W budowie utworu zachowane są niektóre z cech tragedii klasycznej: podział na epizody i komentarze chóru, który zwraca uwagę odbiorcy na określone problemy; liczba osób na scenie nie przekracza trzech; zachowana jest zasada trzech jedności (miejsca, czasu, akcji); zachowana jest także zasada odpowiedniości stylu wypowiedzi do pozycji ważności postaci, tzw. decorum. Tak więc zarówno temat, jak i budowa utworu pochodzą z kultury śródziemnomorskiej.
Epos, czyli utwór ukazujący życie i dzieje określonej grupy społecznej na tle ważnych wydarzeń historycznych, wywodzi się z czasów starożytnych. Najbardziej znana epopeja o tematyce mitologicznej, to oczywiście „Iliada”. W polskim baroku obserwujemy próby stworzenia narodowego eposu rycerskiego. Najwybitniejsza z tych prób to „Transakcja wojny chocimskiej” Wacława Potockiego. To nasz, polski, barokowy epos. Dotyczy wojny z Turkami w 1621 r., ze zwycięską bitwą pod Chocimiem. W zasadzie utwór jest swobodnym przekładem dziennika prowadzonego przez Jakuba Sobieskiego, uczestnika tej wojny, a zarazem ojca króla Jana III. Kompozycyjnie trzyma się schematu eposu: rozpoczyna się inwokacją – zwrotem do Boga o pomoc i opiekę w pisaniu; utrzymuje się w podniosłym tonie, godnym epopei; opisuje przełomowe, ważne wydarzenie historyczne – wojnę chocimską; prezentuje szczegółowo opisane sceny batalistyczne; mowa Chodkiewicza jest bogatą oracją; sam opis wodza przypomina portret herosa, silnego, nawołującego do walki, zwyciężającego.
W oświeceniu odwołanie do literatury kultury śródziemnomorskiej obserwujemy m. in. w utworach Jonathana Swifta „Podróże Guliwera do wielu odległych narodów świata” oraz w „Mikołaja Doświadczyńskiego przypadkach” Ignacego Krasickiego. W obu dziełach narzuca się wręcz odwołanie do „Odysei” w postaci motywu wędrówki.
Z kolei w romantyzmie jako źródło inspiracji w twórczości zarówno Adama Mickiewicza jak i Juliusza Słowackiego pojawia się mit prometejski. Prometeusz stworzył człowieka z gliny i łez i ukradł ogień z Olimpu. Ukarano go za to niekończącymi się mękami. Po dziś dzień symbolizuje on postawę poświęcenia się jednostki dla ogółu. Tak też postępują trzej bohaterowie polskiego romantyzmu. U Mickiewicza tytułowy „Konrad Wallenrod” w pojedynkę niszczy potęgę zakonu krzyżackiego, poświęcając swój honor rycerski i rodzinne szczęście u boku ukochanej żony. Kolejny bohater najwybitniejszego twórcy polskiego romantyzmu, Konrad z III części „Dziadów” także przyjmuje postawę prometejską. Buntuje się przeciwko Bogu, w upadku Polski widząc dowód jego bezduszności. Bunt Konrada okazuje się bezskuteczny, a od potępienia ratują go modlitwy skromnego ks. Piotra i głęboki patriotyzm, który był powodem wystąpienia przeciw Stwórcy. Także tytułowy „Kordian” z dramatu Słowackiego samotnie idzie zabić cara – w ten właśnie sposób chce uratować Polskę. W tym utworze autor dokonuje krytyki romantycznego indywidualizmu. Scena w szpitalu dla obłąkanych pokazuje, że złudzeniem jest przekonanie jednostki o możliwości dokonania wielkiego czynu, wzięcia na siebie odpowiedzialności za cały naród. Wspominając utwory, których budowa oparta jest na ich pierwowzorach z mitologii, nie wolno też zapominać o najznamienitszej polskiej epopei – „Panu Tadeuszu”, autorstwa również Adama Mickiewicza.
Pozytywizm to jedyna epoka, w której wśród jej najwybitniejszych twórców na próżno szukamy znaczących śladów kultury śródziemnomorskiej.
W kolejnej epoce znów zauważalne są wpływy mitologii. Za przykład może posłużyć „Noc listopadowa” Stanisława Wyspiańskiego. To dramat narodowy, którego treścią jest powstanie listopadowe. Autor stwarza oryginalną wizję – miesza mitologię z historią Polski, do powstańczej Warszawy sprowadza greckich bogów, oczywiście zaangażowanych w wielkie powstanie, które kończy się jak wiemy klęską. W tym dramacie jednak pojawia się, jak w „Weselu”, motyw uśpionej nadziei przywołany za sprawą mitu o Korze i Demeter. Ten mit wyjaśnia następstwo pór roku, zamieranie natury zimą i odradzanie się życia wiosną. Kora porwana przez władcę Hadesu może przebywać na ziemi tylko trzy czwarte roku, a na zimę wraca do władcy zaświatów. Uśpiony naród też musi przeczekać zimowe miesiące, ale wiosna - „jutrzenka swobody” – wreszcie przyjdzie. W Młodej Polsce powstała również następna polska epopeja, czyli „Chłopi” Władysława Reymonta, a także po raz kolejny pojawia się bohater prezentujący postawę prometejską. Tym razem jest to dr Tomasz Judym z „Ludzi bezdomnych” Stefana Żeromskiego.
W dwudziestoleciu międzywojennym James Joyce w „Ulissesie” świadomie i specjalnie nawiązuje do „Odysei” Homera. Tu też odbywa się wielka podróż, tyle że oceaniczną przestrzeń zastępuje opisane z detalami miasto, mianowicie Dublin. Głównym bohaterem jest Leopold Bloom. Utwór to właściwie jego wewnętrzny monolog, choć narracja jest bardziej skomplikowana. Całość akcji rozgrywa się tylko jednego dnia, dokładnie 16 czerwca 1904 r., a zajmuje wiele setek stron.
W literaturze współczesnej XIX-ego wieku jeszcze wielu innych autorów odniosło się do motywów mitologicznych. Korzystali z nich m.in. polscy nobliści, Czesław Miłosz w „Heraklicie” i Wisława Szymborska w „W rzece Heraklita”.
Wymienione utwory, a także wiele innych nie wspomnianych przeze mnie, świadczą o tym, że kultura śródziemnomorska nie skończyła się wraz z odejściem antyku. Jest ona żywa aż do dnia dzisiejszego, chociaż gatunki takie jak np. epopeja odchodzą powoli w zapomnienie. Nawiązania do mitów greckich i rzymskich częstokroć ukazują zachowania uniwersalne, wydaje się, że taka jest też ich główna funkcja. Mimo, iż minęło tak wiele lat, nie wszystko się zmieniło, prawdy zawarte w mitach pozostały aktualne. Można odnieść wrażenie, że takie pozostaną na zawsze, nie pozwolą nam zapomnieć o początkach cywilizacji.


Polecasz? Tak Nie
Komentarze (4) Brak komentarzy
11.4.2008 (13:50)

trochę długie

27.7.2006 (12:13)

Praca napisana językiem, którego autor prawdopodobnie sam nie rozumiał, by dużo nie wymieniać - nie istnieją w języku polskim słowa: "kosmogeniczny", "teogeniczny", (czy pierwsze słowo miałoby oznaczać "światodajny"? ...; z języka greckiego pochodzą wyrazy Theos=Bóg, ghonia=pochodzenie, zatem theogonia, ściślej teogonia, mity teogeniczne itd... Teogonia to po prostu pochodzenie bogów. Poza tym autor pominął chyba istotny dla tej pracy fakt, iż mity były początkowo utworami przez nikogo niespisywanymi, stanowiły tradycję ustną. Tyle co do mitów, choć jest się jeszcze do czego przyczepić, np. fragment w rozumieniu filologicznym znaczy "część niezachowanego utworu", przekazaną w toku tradycji pośredniej. Jeszcze wiele mniejszych i większych błędów, literówki, praca wydaje się być nieco tendencyjna, ale jeśli ktoś czegoś właśnie takiego szukał...
Pozdrawiam i życzę poprawy języka. anonim

27.7.2006 (12:13)

nie czepiaj się tej pracy, bo jest ona w miarę dobra. A jeśli chodzi o te mity to on prawidłowo użył tych słów i te słowa istnieją. Może masz stary słownik języka polskiego i u Ciebie tego nie ma, ale to nieznaczy że woóle ich nie ma. Widze, że za bardzow lekcjach polskiego to ty nie uczesticzysz, bo sam krytykujesz coś o czym nie masz zielonego pojęcia.