profil

Późniejsze nawiązania do bohatera

drukuj
poleca 46% 11 głosów

Ta postać inspirowała poetów. Metafizyczny twórca polskiego baroku (czy raczej przełomu renesansu i baroku) Mikołaj Sęp-Szarzyński parafrazował w Sonecie II słowa z Księgi Hioba. Wyeksponował tak typowe dla swojej poezji i wrażliwości baroku motywy, jak marność naszego ziemskiego życia, nietrwałość rzeczy cielesnych, trwałość duchowych i niepokój w dążeniu do Boga oraz barokowe paradoksy („O Święty Panie, daj, niech i my mamy/To, co mieć każesz, i tobie oddamy!”). Do postaci największego cierpiącego Starego Testamentu powrócą kolejni tłumacze Księgi Hioba. Temat bólu po stracie najbliższych i problem stosunku do cierpienia, prowadzącego do rezygnacji i wyobcowania, podjął Juliusz Słowacki w poemacie Ojciec zadżumionych. Tytułowy bohater, Arab, który traci całą rodzinę w wyniku epidemii, przypomina biblijnego Hioba.
Tadeusz Różewicz w uhonorowanym nagrodą Nike tomie Matka odchodzi nazywa swą umierającą, bardzo cierpiącą matkę współczesnym Hiobem. Kobieta odchodzi pełna bólu, jednak do końca stać ją na choćby cień uśmiechu, wsparcie dla synów i miłość macierzyńską, dlatego poeta egoistycznie marzy, by przedłużyć jej obecność wśród żywych.
Ewidentnym nawiązaniem do postaci Hioba jest opowiadanie Gustawa Herlinga-Grudzińskiego Wieża, poświęcone podejściu do cierpienia. Ukazane w nim zostają różne postawy. Nie umie cierpieć godnie niedoszły samobójca, nauczyciel, który stracił bliskich. Z godnością zaś znosi ból fizyczny i psychiczny trędowaty Lebbroso, odosobniony w wieży wraz z chorą siostrą (pod koniec XVIII w. we Włoszech). Życzliwy ludziom i pokorny, zajmuje się ogrodem, rozmowami z siostrą i modlitwą. Stara się hodować dla innych kwiaty, cieszyć się ich widokiem, ale nie dotykać ich, by nie zarażać zrywających. Nie straszy (nawet siostry) swą zeszpeconą przez chorobę twarzą i godnie dożywa swoich dni. Gdy załamany po śmierci najbliższej osoby i ukochanego pieska myśli o samobójstwie, w ręce wpada mu list, napisany przez siostrę tuż przed śmiercią. Prosi ona, by nie poddawał się losowi i spełnił jej ostatnie życzenie: umarł po chrześcijańsku... Pierwszą noc po przeczytaniu listu noc spędza trędowaty na lekturze Księgi Hioba i udaje mu się przetrwać. Lebbroso godnie wypełnia ostatnią wolę najbliższej mu istoty, okazuje siłę i dzielność, nie wyrzekając się miłości wobec Boga i świata. Okazuje się współczesnym, okrutnie doświadczonym przez los Hiobem. Pisarzowi ta postać kojarzy się także z posągiem świętokrzyskiego pielgrzyma, który, cierpiąc samotnie, do końca świata ma wędrować, by dotrzeć na szczyt Świętego Krzyża.
Biblijną postać cierpiącego przywołuje także Jacek Kaczmarski płytą Dzieci Hioba. Piosenka pod tym samym tytułem o powiada o niespodziewanym nieszczęściu spadającym na bogobojnego człowieka i o zakładzie diabła z Bogiem oraz pogrzebanych nadziejach na szczęśliwe życie:

Żyły przecież dzieci Hioba na nadzieję w przyszłość rodu
Siedmiu synów jak te miecze, siedem córek jak te róże
Nie zaznały w swoim życiu smaku krwi ni smaku głodu
I kto tylko żył szczęśliwy los im wróżył
A tej nocy grom i błysk
Śpiących pozamieniał w nic
Boży świt oglądał już dymiący gruz
Patrzył nieomylny kat
Jak litością zdjęty wiatr
Bogobojny lament Hioba w niebo niósł

Piosenka ta stawia pod znakiem zapytania sens zaufania Bogu i sens historii, jest dość obrazoburcza. Podkreśla potęgę śmierci i układów zawartych między Bogiem a czartem poza wiedzą człowieka, a także kruchość życia, kruchość szczęścia:

Za tę ojców nadgorliwość
W wierze w wyższą sprawiedliwość
Która każe ufać w dobra tryumf nad złem
Za lojalność i pokorę
I za łask minioną porę
Za niewiarę w świat za progiem który jest
Za ten zakład diabła z Bogiem
Czyj silniejszy będzie ogień
Dzieci Hioba, Dzieci Hioba
Idzie kres

(Jacek Kaczmarski, Dzieci Hioba)

Warto zobaczyć

obraz Albrechta Dürera Hiob karcony przez żonę

Przydatne hasło? Tak Nie