profil

Ktore utwory literackie pozwolily Ci ustalic kodeks moralny czlowieka?

poleca 87% 101 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Moralność – czymże ona jest? Jest to ogół dominujących ocen, norm zasad określających zakres poglądów i zachowań uważanych za właściwe w danej epoce, czy środowisku – jak mo-żemy się dowiedzieć się ze „Słownika wyrazów obcych” – pod redakcją Jana Tokarskiego.

Myślę, że wpływ literatury na system wartości każdego człowieka, w tym i na mój jest ogromny. Każda książka, którą czytam , wiersz czy też artykuł w prasie wpływają na moje stano-wisko wobec poruszających przez nie problemów. Jednakże istnieje kilka pozycji, tkwiących ko-rzeniami w różnych epokach literackich, które uważam za szczególnie dla mnie ważne.

Utworem, który zajmuje istotne miejsce w moim kanonie lektur jest z pewnością „Anty-gona” – Sofoklesa. Tytułowa bohaterka przeciwstawia się rozkazowi Kreona – nie pozwala na porzucenie sępom ciała brata Polinejka i sama urządziła mu pogrzeb. Ponosi odpowiedzialność za swój czyn. Zamurowana w skale, popełnia samobójstwo.

Podziwiam Antygonę za wierność swoim ideałom, za konsekwencję, musi wybrać nie między dobrem a złem, ale między równorzędnymi wartościami. Umiera, ale „odnosi zwycięstwo poprzez klęskę”, bo jak sama powie: „współkochać przyszłam, nie współnienawidzić”.

Bohaterka budzi mój szacunek, bo przecież w życiu ważne jest, aby podejmować najwła-ściwsze decyzje i aby fundamentem tych decyzji był własny zbiór wartości tak, jak u Antygony.
Księgą do, której często wracam jest oczywiście „Biblia”. To ona reguluje wszystkie dziedziny życia ludzkiego, daje wskazówki , jak postępować w każdej sytuacji. „Biblia” mówi nie tylko o relacji człowiek – Bóg, lecz również o relacjach między ludzkich.

Myślę, że jedną z najważniejszych przypowieści biblijnych pochodzących z Nowego Te-stamentu jest przypowieść „ O miłosiernym Samarytaninie”. Porusza ona bardzo istotny i dzisiaj problem – problem obojętności na krzywdę drugiego człowieka. Świat końca XX wieku i począ-tek XXI jest często przerażający – stała konkurencja popularyzowana przez środki masowego przekazu, konieczność bycia najlepszym powoduje, że człowiek cały czas goni za sukcesem, pie-niędzmi. Nie dostrzega albo nie chce dostrzec wielu problemów innych ludzi, którzy są bezbronni i słabi.

Tak jak Kapelan czy Lewita z przedstawionej nie zatrzymali się nad cierpiącym, pobitym człowiekiem, tak i człowiek współczesny nie chce poświęcić swego czasu na pomoc bliźniemu a przecież właśnie bycie Samarytaninem daje radość, nie pozwala na zatracenie człowieczeństwa, na bycie ludzkim.

Takim bohaterem, który decyduje się na poświęcenie, cierpienie, walkę o społeczne ideały jest z pewnością doktor Tomasz Judym z powieści Stefana Żeromskiego „Ludzie bezdomni”. Uważał, że tylko jako człowiek samotny, będzie mógł poświęcić się swojej idei. „Otrzymałem wszystko, co potrzeba […] muszę to oddać, com wziął. Ten dług przeklęty […]. Nie mogę mieć ani ojca, ani matki, ani żony, ani jednej rzeczy, którą bym przycisnął do serca z miłością, dopóki z oblicza ziemi nie znikną te podłe zmory. Muszę wywrzeć się szczęścia. Muszę być sam jeden. Żeby obok mnie nikt nie był, nikt mnie nie trzymał.”

Dzisiaj dr Tomasz Judym może być postacią kontrowersyjną, ale mnie imponuje jego postawa, wrażliwość, bezinteresowność, dostrzeganie problemów ludzi, którzy są bezbronni i słabi. Szanuję jego wybór.

Książką, która wywarła na mnie ogromne wrażenie i wiele mnie nauczyła jest „Dżuma” Camusa. Zawiera ona ogólnoludzkie, ponadczasowe treści ukazujące ludzi w ekstremalnych sytu-acjach życiowych. Ich heroizm, jest heroizmem tragicznym, pozbawionym gwarancji nagrody. Główny bohater, doktor Bernard Rieux traktuje swój zawód jak posłannictwo. Najwyższą warto-ścią dla niego jest uczciwość pojmowana jak rzetelne wypełnianie obowiązków lekarza : „Obcho-dzi mnie tylko, żeby być człowiekiem” – wyznaje w rozmowie z Jeanem Tarrou, opowiada się po stronie tragicznej i paradoksalnej wierności ludzkim wartościom. Obraz cierpień dziecka sędziego Othona umacnia w nim przekonanie, że niezgoda na dżumę, walka z nią jest jedyną postawą, jaką może zająć. Decyzja pozostania w Oranie, by przeciwstawić się zarazie, jest tym tragiczniejsza, ponieważ okupiona jest rozłąką z ciężko chorą żoną, przebywającą z dala od miasta. Doktor Rie-ux to najszlachetniejsza postać, która uczy, że sens ludzkiego życia tkwi w pokonywaniu ko-lejnych szczebli na drodze do pełni człowieczeństwa. Dążenie wzwyż, wbrew rozpaczy i bezna-dziejności. W eseju „Człowiek zbuntowany” Camus pisze: „Buntuję się więc jestem, buntujemy się więc jesteśmy.” Uznaje więc bunt za istotę człowieczeństwa, który decyduje o wartości czło-wieka. Pozwala na solidarność pomiędzy sobą a drugą osobą, prowadzi do przezwyciężenia osa-motnienia i złagodzenia rozpaczy. Sądzę, podobnie jak Campus, że człowiek jest ten, kto potrafi się poświęcić innym.

Bezkompromisowym moralistą jest z pewnością Zbigniew Herbert. Jego cykl „Pan Co-gito” zapadł mi głęboko w sercu, jest sumą przemyśleń poety a „Przesłanie Pana Cogito” stanowi wzór moralnych nakazów dla człowieka „wyprostowanego” tego, który ma ocalić wartości naj-ważniejsze. Stanowi „Dekalog” postępowania. Obok „Dżumy” jest to utwór dla mnie najważniej-szy, który stawia na odwagę, gniew na zło, aktywność, bezkompromisowość, wierność, honor – „bo tak zdobędziesz dobro, którego nie zdobędziesz”, „ […]Bądź wierny. Idź […]” – a więc bądź aktywny, wciąż w drodze, w walce o dobro, bądź bezkompromisowy. Ukazuje tu Herbert jedno-znacznie moralnie, wyprostowaną postawę, która jest manifestem etyki opartej na wierności naj-istotniejszym wartościom: cnocie, godności, prawdzie, braterstwie, honorze. Pan Cogito zwraca-jąc się do czytelnika mówi: „[…]masz mało czasu, trzeba dać świadectwo […]”. Każdy więc z nas winien się zdecydować, kim tak naprawdę chce być. Każdy też powinien świadczyć o wybo-rze wartości, jakie uznał za swoje, świadczyć własnym postępowaniem, a ni tylko słowem. Her-bert każe „dać świadectwo”.

Poetą moralistą jest także Czesław Miłosz, który w takich utworach jak: „Który skrzyw-dziłeś”, „W Warszawie” mówi o nakazie powtarzania dwóch słów. Brzmią one: „prawda” i „sprawiedliwość”. W hymnie „Veni Creator” wprowadza marzenia o człowieku, jakim powinien być, czyli patrząc na niego – można podziwiać Boga:
„ Zbudź więc jednego człowieka, gdziekolwiek na ziemi
(nie mnie, bo jednak znam co przyzwoitość)
i pozwól, abym patrząc na niego podziwiać mógł Ciebie”.
„Veni Creator” przypomina poezję Księdza Jana Twardowskiego, który uważa, że miłość i wiara – nawet przy pełnej gamie wątpliwości winny być podstawą każdego systemu etyki i najważniej-szą wartością w życiu. Mówi o tym „Vroibre”:
„Sam nie czyniłem dobrego
ani mniej ani więcej
to tylko anioł rozdawał
czasami przez moje ręce”
miejsce każdego człowieka jest ściśle określone, trzeba tylko umieć je odnaleźć, ciągle szukać, „być człowiekiem” i jak pisze Leopold Staff – warto umieć: „we łzach widzieć słodycz smutną, dobroć chorą w grzechu”.

Profesor Tadeusz Katarbiński napisał kiedyś, że w sferze moralności niema miejsca na półcienie, że czerń i biel muszą być oddzielone wyraźnie. Takich bohaterów przywołałem w mo-jej pracy, taki też ustaliłem kodeks moralny dla każdego człowieka – wyraźny i konkretny, chodzi w nim tylko o to, by być człowiekiem uczciwym i żyć zgodnie z przyjętymi zasadami. To rzecz elementarna, tego uczy literatura. Myślę, że do tego nie musze dorabiać żadnej legendy bohatera.

Załączniki:
Podoba się? Tak Nie
(0) Brak komentarzy