profil

Sen - Tren XIX. Wykład mądrości życiowej w ostatnim utworze cyklu trenów Jana Kochanowskiego.

poleca 85% 164 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Na pozór zwykły człowiek wywodzący się ze średnio zamożnej rodziny szlacheckiej, jednak zyskał sławę jako twórca polskiego języka poetyckiego i już współcześni uznali wielkość jego poetyckiego kunsztu, niedościgłego artyzmu, cenionego przez kolejne pokolenia twórców i czytelników. Ale nawet najwybitniejszego polskiego artystę epoki renesansu, poetę – Jana Kochanowskiego nie ominęły w życiu ludzkie cierpienia i przenikliwy ból. Przyczyną jego życiowej tragedii stała się śmierć córki, która była powodem do napisania ze łzami w ojcowskich oczach cyklu trenów dla „wdzięcznej, ucieszonej, niepospolitej dziecinie, która, cnót wszystkich i dzielności panieńskich początki wielkie pokazawszy, nagle, nieodpowiednie, w niedoszłym wieku swoim, z wielkim a nieznośnym rodziców swych żalem zgasła.”
Tych dziewiętnaście utworów napisanych po przedwczesnej śmierci córki wyraża całą gamę uczuć, wywołanych tragedią. Cykl tych liryków ukazuje rozmaite fazy cierpienia ojcowskiego i wspomnienia zmarłej. Początkowe utwory wprowadzają w atmosferę, a zanim ukaże się postać ukochanej Urszulki, poeta odtworzy różne stadia rozpaczy: od smutku po lament nad życiem tak nagle przerwanym. Autor w trenach przywołuje także wygląd córki i jej zachowanie. Ukojenie przynosi dopiero ostatni XIX tren –„Sen” – gdzie matka poety we śnie „czy na jawie” pociesza strapionego ojca, że Urszulka jest szczęśliwa. Treny Jana Kochanowskiego nazywane są „koroną jego liryki osobistej”. I mimo okoliczności ich powstania, zwycięża w nich filozofia humanistyczna.
Wszelkie cierpienia autora przelane na papier atramentem zmieszanym ze łzami, które narastają w tak cykliczny sposób jakby do Kochanowskiego coraz bardziej docierał fakt straty Urszulki i życie w świecie bez niej. Pozornie wszystko jest tak jak powinno być, ludzie wokoło ci sami ze swoimi obowiązkami ale jednak zauważyć da się, że bez niej „pełno nas, a jakoby nikogo nie było”. Szuka porównanie swoich żałości w wielu słowach i myślach, nie mogąc jednak znaleźć odbicia swoich cierpień ani we „wszytkich łzach Heraklitowych” ani też pocieszenia w „nieszczęsnym ochędóstwie, żałosnych ubiorach” i zdaje sobie coraz bardziej bolesną prawdę, że nie ma nadziei. W pewnym momencie pełen żalu staje nawet naprzeciw samego Boga przedstawiając mu swoje pretensje i niesprawiedliwość jaką został przez Niego dotknięty „pańska ręka mię dotknęła, wszytkę mi radość odjęła.” Opamiętawszy się prosi Boga o przebaczenie ze względu na jego stan po stracie najukochańszej osoby nie był w stanie trzeźwo myśleć lecz wie, że w może w Bogu pokładać nadzieję i liczy że mu przebaczy „wielkie przed Tobą są występy moje, lecz miłosierdzie Twoje przewyższa wszytki złości: użyj dziś, Panie, nade mną litości.”
W ostatnim trenie noszącym podtytuł „Sen” przychodzi do poety jego matka by ulżyć mu w cierpieniach. Autorytet matki dla poety bardzo mocno daje się tu odczuć. Zjawa matki poety, z Urszulą na ręku, pragnie pocieszyć syna. W przemowie podsumowuje i wytacza mu program życiowy po przeżytym wstrząsie. Jest to apel do rozsądku i stateczności, która musi miarkować najgłębszy nawet żal. To postulat życia zgodnego z naturą i uwzględniającego jej prawa. Maksymą są słowa nakazujące \"ludzkie znosić z godnością\". Mówi Kochanowskiemu, że najlepszym lekarstwem na ból i cierpienie jest czas. \"Czas doktór każdemu, ale kto pospolitym torem gardzi, temu tak późno lekarstwa czekać nie przystoi!\". Zauważa na złożoność sytuacji w życiu każdego człowieka że każdy ma w życie wpisane i rozkosze i cierpienia, nie można przed nimi uciec bo zawsze znajdą sposób aby wtargnąć do ludzkiej egzystencji. Przekazuje synowi, że każdy musi doświadczyć złych i dobrych chwil; \"co człowiek z baczeniem pierwej, niż przyjdzie, widzi i takim myśleniem przeszłych rzeczy nie wściąga, przyszłych upatruje i serce na oboję fortunę gotuje.\" Musi przekonać ojca że Urszulce zostało zabrane tylko kruche i wątłe ciało ludzkie a jej nieśmiertelna dusza, nie popsuta jeszcze przez okrucieństwa świata wstawia się za rodziców choć jeszcze nie domawiała słów modlitwy. Stara się wytłumaczyć mu, że jego córka nigdy nie odeszła duszą i aby wierzył w Boga;\"O to się ty nie frasuj, a wierz niewątpliwie, że twoja namilejsza Orszuleczka żywie.\"
Tren XIX jest ostatnim z cyklu więc i jest on znakiem dla Jana Kochanowskiego, że mimo żałości i łez wylanych tu na ziemi za najbliższą istotę jego sercu, Urszulka jest szczęśliwa w niebie, gdzie nie jest narażona na niebezpieczeństwa jakie niesie ze sobą życie człowieka. Poeta na sam koniec wypowiada moim zdaniem najbardziej znamienne słowa, które obrazują kres jego cierpień i wyrwania się z amoku, ze snu żalu i bólu. Sam jakby zauważa, że próżne są żale, a życie toczy się dalej i mówi o końcu snu i matce jakby mówił o końcu rozpaczy i samym sobie; „tu zniknęła. Jam się też ocknął.”

Załączniki:
Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 4 minuty

Teksty kultury