profil

Antysemityzm

poleca 85% 182 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

W dzisiejszej Polsce niemal na każdym kroku napotykamy przejawy bardziej lub mniej tajonej niechęci do Żydów: mury upstrzone graffiti, szubienice z powieszoną gwiazdą Dawida i napisy "Jude raus!". W "patriotycznych" księgarniach książki demaskujące "żydowskie spiski". Okrzyki pseudokibiców na trybunach: "Legia Jude, śmierć Żydom!". Antysemickie wydawnictwa w kioskach. Skalały też język potoczny („pożycz, nie bądź Żyd"). Wypowiedzi w Radio Maryja. Wszystkie te przykłady są przejawem jednego zjawiska - jawnego, bądź też ukrytego, świadomego lub nieuświadomionego antysemityzmu.
Według "Słownika wyrazów obcych" PWN antysemityzm to "nienawiść, wrogość w stosunku do Żydów jako do religijnych lub narodowościowych grup mniejszościowych, której często towarzyszy socjalna, ekonomiczna lub polityczna dyskryminacja; także: teoria uzasadniająca taką postawę". Definicja ta nie wyjaśnia złożoności zjawiska, jego kulturowego i historycznego uwarunkowania. I w końcu - nie wyjaśnia, dlaczego w Polsce, kraju praktycznie bez Żydów, tlą się jeszcze antysemickie sentymenty.
Żydzi na przestrzeni wieków nie podlegali w ogóle asymilacji. Historia Żydów jest czołowym przykładem na poparcie ogólniejszej tezy, że trwaniu mniejszości sprzyjają trudne warunki jej egzystencji, prześladowania, dyskryminacja, natomiast rozpływaniu się mniejszości w morzu "autochtonicznych" społeczeństw - dynamiczny rozwój gospodarczy i społeczny oraz tolerancja - w społeczeństwach, w których Żydzi stanowili część pomyślnie rozwijających się układów społecznych i gdzie byli tolerowani, podlegali oni "normalnym" procesom asymilacyjnym. Tak było w Babilonie, kalifatach bagdackim i kordobańskim, Maroku, Turcji. Także w szybko rozwijających się i poszerzających sferę demokracji krajach zachodnich. Żydzi szczególnie ci z warstw wykształconych i posiadających, czuli się w XIX i XX wieku, raczej Niemcami, Francuzami, Anglikami i Amerykanami niż Żydami. Wniknęli w struktury miejscowych społeczeństw, przejęli ich języki, kulturę, obyczaje, często także religię. Dopiero retorsja średniowiecznej ksenofobii w hitlerowskich Niemczech, przypomniała im boleśnie, że Żyd zawsze pozostanie Żydem.

Trwaniu "narodu wybranego" sprzyjały i sprzyjają nadal także nakazy obyczajowo - prawne, które przy powierzchownym potraktowaniu, skłonni jesteśmy traktować jako ciekawostki obyczajowe (nie wynikające w sposób dosłowny z nakazów biblijnych). Koszerność i czystość sprzyjały zdrowemu żywieniu - było to szczególnie istotne w czasach, gdy fatalny sposób odżywiania i brud były powszechnie akceptowaną normą. Tak więc wykpiwana koszerność jest prawdopodobnie wcale niebłahym składnikiem żywotności i prężności demograficznej Izraelitów w dawnych wiekach. Prosty i jednoznaczny jest kwalifikator przynależności do narodu żydowskiego: Żydem jest każdy kto urodził się z matki - Żydówki i spełnia wymogi religii. W czasie wojen i pogromów, wykluczanie ze społeczności żydowskich "bękartów" bardzo by tę społeczność osłabiało. A z kolei akceptowanie możliwości ożenków Żydów z kobietami innych nacji, niewątpliwie poddawało by erozji system tradycyjnych obyczajów i wierzeń. Przyjmowanie do społeczności dzieci spłodzonych przez "innych" ojców wzbogaciło żydowski genotyp, zapobiegło degeneracji wynikającej
z krzyżowania się. Tak więc dziś tylko niewielka część populacji żydowskiej zachowała semicki typ rasowy - i to chyba w znacznej mierze raczej jako rezultat wielowiekowego bytowania wśród Arabów i innych ludów semickich Bliskiego i Środkowego Wschodu, a nie spadek genetyczny z czasów Abrahama, Dawida i Machabeuszy. Z kolei nakaz obrzezania mężczyzn bardzo utrudniał ich wnikanie w inne społeczności, szczególnie w czasach prześladowań i eksterminacji, gdy zapewne wielu potomków Abrahama chętnie by zrezygnowało z przynależności do przeklętego "narodu wybranego”.

Antysemityzm w Polsce nie jest widoczny na pierwszy rzut oka - nikt przy zdrowych zmysłach nie wskazuje na Żydów jako na winnych naszych polskich bolączek. Mistrzem tej słownej żonglerki był Władysław Gomułka, który w marcu 1968 roku wygłaszał słynne przemówienia, w których nawet słowo Żyd zastąpiono określeniem "syjonista"! Wydarzenia marcowe były ostatnim masowym antysemickim wystąpieniem Polaków. W tym czasie do opuszczenia kraju zmuszone zostało niemal całe ocalałe z zagłady środowisko żydowskie (w tym wielu ludzi kultury, nauki, inteligencji).

„Rabin " oznacza nauczyciela. W rzeczywistości funkcja ta daleko wykracza poza jej formalne znaczenie. Rabin jest nie tylko nauczycielem, ale także kimś, do kogo ludzie zwracają się po radę. Poza tym rabin ucząc żydowskiej tradycji, stanowi także jej żywy przykład, co oznacza, że musi przekazywać wiedzę nie tylko w teorii, ale poprzez całe swoje życie i postępowanie. W każdej chwili - nawet jedząc czy chodząc po ulicy - rabin może czegoś nauczyć – tłumaczy naczelny polski rabin Michael Schudrich - Przed wojną było tutaj 3,5 mln Żydów. Dziś dokładnie nie wiadomo ilu ich jest - 20 tys., być może 30 tysięcy. Porównując te liczby, rzeczywiście można powiedzieć, że to prawie nic. Myślę jednak, że jak dla jednego rabina, to i tak aż nadto wystarczająca ilość.

Współczesne oblicze antysemityzmu w naszym kraju łączy się ze skandalicznym brakiem wiedzy na temat samych Żydów: ich kultury i obyczajowości, zwyczajów, religijności, doktryny religijnej. Większość z dzisiejszych ideologicznych antysemitów nigdy na własne oczy nie widziała Żyda, w ich rozumieniu tzw. żydostwo łączy się nierozerwalnie z komunizmem.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 4 minuty