profil

Na podstawie sceny z „Potopu” Henryka Sienkiewicza scharakteryzuj bohaterów powieści. Zwróć uwagę na relacje między nimi oraz ich postawę wobec prawa i ludzi.

drukuj
poleca 85% 102 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

„Potop” to druga i najbardziej rozbudowana część trylogii Henryka Sienkiewicza. Podobnie jak „Ogniem i mieczem” oraz „Pan Wołodyjowski”, napisana jest na tle historycznym, jednakże wątek miłosny stanowi niezwykle istotny element powieści. Podczas lektury poznajemy ciekawą parę, a mianowicie Andrzeja Kmicica i Aleksandrę Billewiczówną. Podany fragment przedstawia scenę pomiędzy tym dwojgiem, mającą miejsce na początku utworu.
Andrzej Kmicic to młody dowódca oddziału żołnierzy, z którymi przybył do Laudy, aby wypełnić ostatnią wolę Herakliusza Billewicza zawartą w testamencie. Według niego młodzieniec miał poślubić Oleńkę i otrzymać w spadku miejscowość o nazwie Lubicz. Andrzej znany był z odwagi na polu walki, brał udział w licznych bitwach, a jego chorągiew cechowała się walecznością. Aleksandra natomiast jest wnuczką samego Herakliusza, mieszkającą w Wodoktach. Swojego przyszłego męża nie znała prawie wcale, dopóki nie pojawił się w jej okolicach, by złożyć wizytę. Oboje bardzo przypadli sobie do gustu.
Podany fragment ma miejsce w domu panny Billewicz. Na początku przytoczonej sceny Kmicic nie jest już mężnym żołnierzem. Przeobraża się w niepewnego młodego mężczyznę, któremu wyraźnie zależy na opinii Oleńki: stąd obawa przed wyjawieniem prawdy dotyczącej jego poczynań w Upicie. Musiał udać się do tej miejscowości ze względu na awantury powstałe między jego ludźmi a mieszczanami. Andrzej rozkazał wychłostać burmistrza, a oficerów pognać nagich po śniegu. Młodzieniec wyraźnie krępuje się wyznaniem prawdy, jednakże bardziej paraliżuje go strach, iż pozytywne zdanie narzeczonej o jego osobie może ulec znacznemu pogorszeniu. O skrępowaniu Andrzeja wyraźnie mówi język ciała: nerwowe przygładzanie włosów, maszerowanie w tę i we w tę po pokoju. Gdy Oleńka pyta go o wizytę w Upicie, początkowo serwuje swojej przyszłej żonie stosunkowo niewinną odpowiedź, by po chwili przyznać się do wszystkich przewinień. Kmicic próbuje ułaskawić pannę Aleksandrę, jednakże jej rozczarowanie jest widoczne od samego początku. Najpierw dziewczyna milczy, by w końcu wyrazić swoją niepochlebną opinię na temat Andrzeja. Oleńka to bardzo wrażliwa kobieta, która liczy się ze zdaniem innych ludzi i nie chce, aby ktokolwiek miał powód do złego wypowiadania się o jej narzeczonym. Ponadto niezmiernie smuci ją fakt, iż Kmicic zachował się tak okrutnie wobec kogoś innego, wiadomość o jego postępowaniu wzbudza gniew w jej drobnym ciele. Panienka nie skrywa swoich emocji, od razu atakuje Andrzeja ostrymi słowami, który jest bardzo zaskoczony jej wybuchem. Można sądzić, że najwyraźniej przypuszczał, iż przyznanie się do wszystkiego oraz prośba o łagodność załatwi całą sprawę. Świadczy to w pewien sposób o egoizmie Kmicica, który najwyraźniej nie do końca pojmuje wagę swoich przewinień. Nie zwraca on także najmniejszej uwagi na to, jakie mniemanie mogą mieć o nim mieszkańcy okolicznych wsi, zdaje się go to w ogóle nie interesować. Postawa Andrzeja wzmaga gniew Oleńki. Ponieważ jest to dziewczyna niezwykle pobożna i czuła na krzywdy innych ludzi, wyraża swoją dezaprobatę w bardzo oczywisty sposób. W tym momencie ujawnia się jej wewnętrzna siła; choć można zauważyć, jak bardzo Andrzeja rozsierdziły jej słowa, panna nie poddaje się i krzykami próbuje wbić narzeczonemu rozum do głowy. Porusza nawet sprawę pijackiej uczty w Lubiczu, podczas której Kmicic i jego kompania strzelała do portretów Billewiczów i niemal siłą zaciągnęła okoliczne dziewczyny do hulaszczej zabawy. W jednej chwili złość Andrzeja przygasa, a jego oblicze zaczyna nosić oznaki wstydu. Tłumaczy się ze wszystkich sił, byleby tylko zachować dobre imię i uzyskać przebaczenie Oleńki. Jego zabiegi mogłyby poskutkować, gdyby nie szybkie zreflektowanie się i nadmierna chełpliwość. Kmicic odczuwa dumę na myśl o tym, że jego ludzie czują przed nim respekt, podczas gdy on sam nie boi się absolutnie nikogo, jak gorąco zapewnia swoją przyszłą żonę. Panna Aleksandra jest zrozpaczona zachowaniem Andrzeja. Okazuje się, że młodzieniec ma zbyt duże mniemanie o sobie i nic sobie nie robi z jej gniewu, choć tak bardzo ją przecież zawiódł. Billewiczówna postanawia wyłożyć wszystkie karty na stół; oznajmia Kmicicowi, że nie zostanie jego żoną, skoro krzywdzi innych ludzi. Dodaje również, iż ludzie uważają go za zdrajcę. Oleńka wykazuje się hardością ducha i wolą walki o dobrą stronę swojego narzeczonego, swoimi słowami trafia w samo serce dumnego pana Kmicica. Uważał on bowiem, iż zawsze broni państwa, ilekroć zachodzi taka potrzeba. Złości się natychmiast, gdy Aleksandra zaczyna grozić mu rekuzą, której Andrzej pragnie chyba najmniej ze wszystkich rzeczy na świecie. Śledząc przebieg kłótni narzeczonych można dojść do wniosku, że oboje wcale nie żywią do siebie tak silnych uczuć, jak zapewniali siebie nawzajem. Nie jest to jednak prawdą; Kmicic zatracił się we własnej dumie, nie dostrzegając powagi sytuacji. Zależy mu na Oleńce, a choć jest porywczy i postępuje nie zawsze tak, jak powinien, pragnie ożenić się z panną Billewiczówną, choćby od tego zależało jego życie. Sama Aleksandra przejawia w tej rozmowie swoją bardzo wrażliwą, ale zarazem i waleczną naturę. Odwiedziny Kmicica niezwykle ją ucieszyły, jednakże on sam zafundował jej olbrzymie rozczarowanie w związku z wydarzeniami w Upicie. Rzuca się więc na głęboką wodę, otwarcie krytykując młodzieńca i próbując sprowadzić go na dobrą drogę. Między narzeczonymi występuje wyraźny konflikt, jednakże wciąż można dostrzec istniejącą między nimi zażyłość. W tym czasie, w którym rozegrała się owa scena, Kmicic był jeszcze gwałtownym, zbyt pewnym siebie dowódcą chorągwi, który najwyraźniej uważał się za wszechmocnego i bezkarnego. Inni ludzie niespecjalnie go obchodzili: zarówno ich opinia na jego temat, jak i ból, który musiał wywoływać poprzez swoje niegodne uczynki. Tymczasem z Aleksandrą jest wręcz odwrotnie. Krzywda ludzka zawsze ją dotyka, dziewczyna nie potrafi znieść myśli, że to Kmicic może być powodem łez drugiego człowieka. Nie chce, aby narzeczony został ukarany zarówno przez ludzi z okolicy, jak i przez Boga, któremu jest niezwykle oddana. Postacie te sprawiają wrażenie skrajnie od siebie różnych i podczas tej kłótni rzeczywiście tak jest.


Polecasz? Tak Nie
(0) Brak komentarzy
Teksty kultury