profil

Czym różni się powieść Bolesława Prusa pt. "Lalka" od filmu Wojciecha Hasa o tym samym tytule?

poleca 85% 734 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

"Lalka" Bolesława Prusa drukowana była w "Kurierze Codziennym" w latach 1887-1889. Jako całość została wydana w 1890 roku. Jej filmowa adaptacja ukazała się 1968 roku w reżyserii Wojciecha Jerzego Hasa. Film został zrobiony z wielkim rozmachem, na jaki zasługiwała tak wielka powieść. Aktorzy dobrani zostali bardzo dobrze: Izabelę Łęcką zagrała Beata Tyszkiewicz, Stanisława Wokulskiego - Mariusz Dmochowski, Ignacego Rzeckiego - Tadeusz Fijewski, Tomasz Łęckiego - Jan Kreczmar, Starskiego - Andrzej Łapicki, Ochockiego - Jan Machulski, można by wymieniać bez końca, ponieważ pojawia się tu wielu wspaniałych aktorów. Również Warszawa pokazana jest tak, jak wyglądała w tamtych czasach, czyli w latach 1878-79, które to obejmuje akcja filmu. Czas akcji w książce jest jednak dłuższy o wspomnienia Ignacego Rzeckiego, które nie są przedstawione w filmie. Jednak oglądając film można się rozczarować Warszawą, ponieważ Prus przedstawił ją w taki sposób, że jest ona piękna, jasna, rozwijająca się, bogata i tylko powiśle jest szare, biedne i zaniedbane. W filmie tego pięknego obrazu nie ma, albo jest niewiele. Ale to nie jedyne różnice pomiędzy książką a filmem. Wiadomo, że tak obszernej powieści nie da się w całości przenieść na ekran, jednak brak tak wielu scen lub skrócenie ich do minimum powoduje, że dla człowieka nie znającego treści książki, staje się on niezrozumiały.

Prus główny akcent w swoim utworze chciał położyć na dramat Wokulskiego - utalentowanej, ambitnej jednostki walczącej o realizację własnych celów wyznaczonych przez osobowość i talenty. W filmie Hasa bohater ten, mimo swej siły i energii, pojawia się jako romantyczny marzyciel. Również w filmie głównym wątkiem jest romans Wokulskiego i Izabeli Łęckiej, w książce obok tego jest wiele innych wątków.

Na 38 rozdziałów powieści 9 to "Pamiętnik starego subiekta" przedstawiany przez Ignacego Rzeckiego. Zawiera on historie i przemyślenia tego bohatera. Niestety w filmie nie pojawił się jako pamiętnik, a jedynie historie opowiedziane przez Rzeckiego wplecione są w akcje. Brakuje również głębokich rozmyślań Wokulskiego, które pokazują jego uczucia i stany psychiczne.

Wiele scen z książki, rozmów lub pojedynczych zdań zostało połączone i pokazane jako jedna scena. Tak na przykład filmowe przyjęcie u księcia zawiera wydarzenia, które w powieści zdarzyły się po, przed a również w trakcie przyjęcia, które jednak szczegółowo nie jest opisane, gdyż nie uczestniczył w nim Wokulski, chociaż w filmie na przyjęciu był i nawet się oświadczył pannie Łęckiej, co w książce stało się później.

Żałuję, że tak piękny wątek Łazienek Królewskich został pominięty w filmie. Prus idealnie przedstawił spotkania Stanisława i Izabeli w Łazienkach, podczas których Wokulski miał okazję porozmawiać z tą, którą tak bardzo kochał. Spotkania te i rozmowy powodowały, ze Wokulski coraz bardziej był zakochany, a panna Łęcka coraz bardziej się upewniała, że mogłaby mieć wielu takich wielbicieli i nie szanowała uczuć Wokulskiego. Widziała jednak, że jest on mężczyzną innym niż wszyscy, ale dla niej Wokulski był kupcem galanteryjnym i nie był jej wart. Uznawała, że za męża może mieć tylko kogoś ze swojej sfery, a nie kupca. Mimo to widziała, że Wokulski jest kimś wyjątkowym, skoro wszyscy wokoło tak nim się zachwycali, a ojciec nawet wszedł z nim w spółkę.

W realizacji Hasa wiele scen jest niezrozumiałych lub mało zrozumiałych. Jedną z nich jest wyjazd Wokulskiego do Paryża. Pokazane jest, jak żegna się z Rzeckim i wsiada do pociągu. Następna scena wcale nie jest w Paryż a w Zasławku. Dla widza pierwszy raz oglądającego film jest to spore zdziwienie, a dla kogoś, kto nie czytał powieści moment staje się niezrozumiały. Pokazana jest scena, która w powieści następuje po wyjeździe panny Łęckiej z Zasławka, gdzie Wokulski siedzi na polanie w lesie (na której poprzednio siedział z Izabelą) i marzy. Pojawia się pani Wąsowska i zaczynają rozmowę, która w książce rzeczywiście odbywa się na początku tej sceny.

Poza tym pominięto również przeżycia Wokulskiego w Paryżu, jego wrażenia i poglądy, które w książce są szczegółowo opisane. Jedyny opis z tego wyjazdu to wrażenia Wokulskiego z podróży balonem, które opowiadał Ochockiemu, a i te zostały przeniesione do innej sceny. To samo stało się ze sceną dotyczącą metalu lżejszego od wody. Brakuje wątku grzybobrania, w czasie którego Wokulski rozmawia z panną Łęcką i zwierza się jej ze swoich uczuć. A także rozmowy Stanisława z prezesową Zasławską. To co dzieje się w Zasławku w filmie jest bardzo skrócone i chaotycznie przedstawione.

W filmie tylko przez chwilę pojawił się zamek w Zasławiu, w ruinach którego leżał kamień. Prezesowa poprosiła Wokulskiego, żeby znalazł kogoś, kto wyryłby na nim wiersz, który przypominał jej o młodości i romansie ze stryjem Stanisława. Na kamieniu tym przesiadywała wraz ze stryjem Wokulskiego, jak byli młodzi i zakochani w sobie, i jak nie mogli się ze sobą związać ze względów majątkowych. Na tym samym zamku, przy tym samym kamieniu później Wokulski ponownie zwierza się Izabeli.

W książce jest jeszcze jeden ważny wątek, który się nie pojawia w filmie nawet na chwilę. Jest nim znajomość z panią Stawską mieszkającą w kamienicy, którą Wokulski kupił od Łęckich. Helena Stawska jest dosyć ważną osobą w powieści, gdyż przez dłuższy czas stanowi ona kandydatkę na żonę Wokulskiego. Chciał ich zeswatać Rzecki, który w czasie nieobecności Wokulskiego opiekował się kamienicą i poznawał wszystkich jej mieszkańców, a zatem i panią Stawską.

Historia Heleny Stawskiej jest bardzo rozwinięta. Mianowicie ma ona męża, który uciekł oskarżony o morderstwo (później uniewinniony) i już nie wrócił, nawet nie dał znać, gdzie jest i czy wróci. Rzecki zobowiązuje się odnaleźć męża, chociaż sam mam nadzieję, że już ten nie żyje, gdyż widzi w Stawskiej idealną żonę dla Wokulskiego, który wciąż jest zakochany w Izabeli Łęckiej. Ślad pana Stawskiego znaleziono szybko, jednak za późno przyszła wiadomość, że ów człowiek nie żyje, ponieważ pani Stawska, jako piękna kobieta znalazła bardziej zdecydowanego adoratora -Mraczwskiego, wyrzuconego subiekta ze sklepu Wokulskiego - pobrali się. Mimo że Helena Stawska kochała się w Wokulskim, ten uznał, że nie potrafiłby żyć z nią kochając inną kobietę. Według Rzeckiego Wokulski ożeniłby się ze Stawską, gdyby nie to, że ciągle myślał o Łęckiej. Wokulski z Rzeckim bardzo pomogli pani Stawskiej nie tylko dowiadując się o męża, ale również w czasie procesu o kradzież lalki, o co została posądzona Stawska przez baronową Krzeszowską. Jednak lalka, którą miała Stawska, była kupiona w sklepie Wokulskiego, co łatwo było udowodnić; natomiast lalka baronowej pochodziła z innego sklepu. Po wygranym procesie Wokulski znalazł pracę dla pani Stawskiej w sklepie swojej znajomej. Pani Stawska była niezmiernie wdzięczna mu za to, że jej nie opuścił i za to, że jej tak bardzo pomógł.

W filmie brakuje wątku o lokatorach kamienicy, którą Wokulski kupił od Łęckich. Wydaje mi się, że historia studentów straszących baronową Krzeszowską jest najśmieszniejsza w książce, więc dlaczego scenariusz filmu ją pominą? Scena, w której jeden ze studentów wylewa wodę lub rzuca śledzia na wystającą przez okno głowę baronowej, w filmie byłaby również najzabawniejszą.

W filmie rozwinięty jest wątek pokazujący dobroczynność Wokulskiego. Lecz tylko tyle, że dawał pieniądze na zacne cele. Jednak nie tylko potrafił pośredniczyć w takich sytuacjach, a również sam pomagał pojedynczym osobom, choć zawsze wspominał, że za tyle, ile on zarabia, wyżyłyby tysiące rodzin. W filmie Has pokazał, jak Wokulski pomógł biednej dziewczynie - Mariannie, która z braku pieniędzy pracował jako prostytutka. Wokulski wysyła ją do Magdalenek, gdzie nauczyła się szyć i już porządną dziewczynę ulokował u znajomego Wysockiego. Daje jej pieniądze i umożliwia pracę. Nie ma w filmie jednak wątku Węgiełka, chłopaka, który w Zasławiu wyrył napis na kamieniu prezesowej. Wokulski postanowił i jemu ułatwić życie i wyciągnąć go z marnej sytuacji. Dał chłopakowi pieniądze na naukę i tak jak Mariannę umieścił w pokoju u Wysockiego. Chłopak poznał dziewczynę, dowiedział się kim była, a mimo to po pewnym czasie postanowił się z nią ożenić. Historia ich małżeństwa nie jest poruszona w filmie, chociaż to przez pana Starskiego Węgiełek poczuł obrzydzenie do swojej żony, gdy dowiedział się, że Starski był pierwszym, któremu się oddała za pieniądze.

Zakończenie w filmie znacznie różni się od tego z książki. Pozornie są podobne, gdyż i tu, i tu Rzecki umiera. Jednak w książce jest to wszystko jakby jaśniej wytłumaczone. Właściciel sklepu po Wokulskim - Szlangbaum prawdopodobnie wyznaczył nagrodę na odnalezienie Wokulskiego z powodu jego pieniędzy. Dowiedział się, że widziano go niedawno, jak kupował dynamit. Niedługo potem widziano go w okolicach Zasławia. Znaczyło by to, że wcale nie wyjechał, jak mówiono do Indii ani do Chin, tylko został z kraju. Jeszcze przed śmiercią Rzecki dostał list od Węgiełka adresowany do Wokulskiego. W tym liście Węgiełek dziękuje za pieniądze, które otrzymał z podzielonego majątku Wokulskiego. Węgiełek pisał też, że się martwił o pana Wokulskiego, bo niedawno był wybuch na zamku i zawaliły się ściany. Jako że Wokulski niedawno był w okolicy zamku, Węgiełek, szukał w guzach, czy nie został przywalony. Ale że nie znalazł, to się ucieszył, że panu się nic nie stało, ale mimo to prosi o odpowiedź. Kilka dni po otrzymaniu listu Rzecki umarł. W filmie przez brak postaci Węgiełka listu takiego nie mogło być, a Rzecki umarł w dziwnym ataku, właściwie trudno powiedzieć dlaczego.

Widać z tego, że film Hasa jest jedynie oparty na powieści Prusa. Zawiera jedynie główne wydarzenia tego utworu i nie pokazuje jego istoty w pełni. Film nie zrobił na mnie takiego wrażenia jak książka, mimo to nie mogę powiedzieć, że mi się nie podobał. Aktorzy według mnie dobrani byli bardzo dobrze do swoich ról. Jednak film różni się od książki o tyle, że nie zawiera wszystkich scen, a z tych, które zostały pominięte, wyciągnięto pojedyncze fakty wplątano je pomiędzy pozostały sceny, co spowodowało, że niektóre wydarzenia dzieją się bez uprzedniego ich wytłumaczenia i staje się to niejasne i dość chaotyczne momentami. Muszę przyznać, że czytanie książki sprawiło mi więcej przyjemności aniżeli oglądanie filmu, w którym cała historia jest tylko naszkicowana, a w książce namalowana pędzlem genialnego artysty.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 9 minut

Gramatyka i formy wypowiedzi