profil

Treny Kochanowskiego jako wyraz ojcowskiego cierpienia i traktat filozoficzny

poleca 83% 1073 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Jan Kochanowski nie bez powodu jest uznawany za ojca poezji polskiej. Jego dzieła były i są nadal bardzo wyjątkowe. Wiersze, fraszki, pieśni , a szczególnie treny, które pisał z dość nietypowego powodu jak na ten gatunek, przyniosły mu ogromnej sławy. Kochanowski był uznawany za jednego z najwybitniejszych humanistów ówczesnej Polski. Mimo, iż pisał głównie pieśni i fraszki, podziw budzą treny pisane po śmierci najukochańszej córeczki artysty – Urszuli. Zbiór trenów poety liczy 19 utworów odpowiednio ponumerowanych. Były one tworzone według pewnego schematu kompozycyjnego składającego się z 5 części. Jan Kochanowski był pierwszym w historii poetą, który napisał treny po zmarłym dziecku, do tego czasu tworzono jedynie krótkie epitafia.
Kochanowski pisał swoje treny z wielkim bólem, żalem i cierpieniem. Wszystkie emocje zawarł w swoich dziełach, mimo, iż często odbiegał od stylu patetycznego posługując się potocznym słownictwem i zdrobnieniami. Owe zdrobnienia miały na celu podkreślenie ciepłych uczuć i ogromnej miłości, którą darzył Urszulkę. Treny są bardzo dopracowane i mają charakter prywatnego wyzania, w którym odzwierciedlone są wszystkie emocje Kochanowskiego. Swoją córeczkę przedstawia w różnych postaciach – dorosłego człowieka i dziecka.
Ból jaki został przedstawiony w trenach jest niesamowity. Cierpienie jakie dostarczyła Kochanowskiemu śmierć córki było ogromne. Autor w pierwszym trenie ukazuje ból, który zawitał w jego domu po utracie córeczki. Używając rozległej metafory porównuje śmierć do smoka jedzącego ptaszki symbolizujące życie Urszuli. Swój smutek kontynuuje w trenie drugim, gdzie mówi o tym, iż wolałby pisać wiersze wesołe dla dzieci, niż treny, pyta dlaczego Urszulka musiała umrzeć tak wcześnie, pyta Boga jaki był sens, że w ogóle przyszła na świat. Ojcowski ból towarzyszący Kochanowskiemu jest bezpośrednio przedstawiony w trenie trzecim, w którym to mówi, iż wolałby oddać własne życie w zamian za choć jedno spotkanie z ukochaną córeczką. Tren piąty jako najdoskonalsze porównanie homeryckie w literaturze polskiej porównuje śmierć małego, niewinnego dziecka do ścięcia oliwki w sadzie, a więc pokazuje że śmierć Orszulki jest jakby zjawiskiem zaburzającym naturalne procesy w przyrodzie. Jest to także przypomnienie Persefony – królowej podziemi, która sprawia, że rodzicom płyną łzy z bólu jakiego doświadczyli. Dodatkowym cierpieniem, które przysporzyła ta śmierć Kochanowskiemu jest fakt, iż pokładał on ogromne nadzieje w związku z poezją i talentem jaki pokazywała za życia Urszulka. Kochanowski widział w niej spadkobierczynię swojej sztuki. Jednak jedyny posag jaki jej zostawił była to biała bluzeczka, w której została pochowana. Ogromny posag, który poeta chciał zostawić córce musiał pozostać przy nim i przysparzać kochającego ojca o wielki żal, lecz po kilku latach, w końcu przyszło mu się pogodzić w wolą Boga. Dopiero tren dziewiętnasty zatytułowany jako „sen” jest obrazem ukojenia ojcowskiego bólu. W trenie tym Jan Kochanowski opisuje sen, w którym przychodzi do niego jego matka z Urszulką na rękach lecząc ogromne rany powstałe na jego sercu i uspokajając jego duszę, pokazując mu, że jego córeczka jest szczęśliwa w niebie, a przez swoją przedwczesną śmierć uniknęła wielu smutków i cierpień. Matka poety uświadamia go, że wszyscy ludzie są śmiertelni i każdy umrze wcześniej czy później, ale umrze.
Kochająca się rodzina Kochanowskich była pełna radości kiedy w ich życiu pojawiła się Urszulka, lecz to co może być najgorszym bólem w życiu przydarzyło się właśnie im – śmierć ukochanej córeczki. Rozpamiętując śmierć Urszulki, Kochanowski bardzo cierpi, powątpiewa w Boga i w niektórych swoich trenach daleko odbiega od wcześniejszych przekonań światopoglądowych. Tren dziewiąty jest wyrazem kryzysu renesansowego powstałego w umyśle Kochanowskiego. Wierzył on, że żyje w zrozumiałym świecie, gdzie Bóg jest miłosierny i sprawiedliwy. Kochanowski kierował się filozofią stoicko-epikurejską, której poglądy i zasady jednak odbiegły od priorytetów życia Kochanowskiego. Tren dziesiąty wydaje się być szczytem żalu poety, kulminacją wszystkich smutków, bólu i rozgoryczenia wobec wszelkich filozoficznych zaleceń. Zaczyna powątpiewać w Boga. Pojawia się motyw wędrówki dusz. Jednak poeta wołając do córeczki, by ta mu się ukazała, chce rozproszyć swoja najbardziej skrywana wątpliwość, czy w ogóle istnieją jakiekolwiek zaświaty, a więc czy istnieje Bóg, bo też do takich hipotez dochodził poprzez cierpienie Kochanowski-„Gdzieśkolwiek jest, jeśliś jest”. Tren jedenasty to kontynuacja zwątpień wobec swoich filozoficznych przekonań i zaprzeczenie całemu budowanemu przez długie lata optymistycznemu światopoglądowi poety. Mówi też tutaj o ludzkim rozumie, który jest w ogóle nie przydatny w sytuacjach nieuniknionych, takich jak śmierć Urszulki. W końcówce trenu dziewiętnastego Kochanowski parafrazuje Cycerona i mówi, by ludzkie sprawy znosić po ludzku. W myśl tych słów nawołuje by z godnością przeżywać to co przynosi los. Tak więc poeta z kryzysu filozoficznego wychodzi zwycięsko. Jednakże kryzys ten, który zachwiał postawę humanistyczną nie przyniósł pogardy trenami, a wręcz przeciwnie wyniósł je na szczyty literatury renesansowej. Kochanowski pokazał w trenach subtelność, ból, cierpienie tworząc wspaniałe dzieła nasycone pierwiastkami filozoficznymi, które czyniły je jeszcze bardziej pięknymi.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 4 minuty

Teksty kultury