profil

Tadeusz Kościuszko - Naczelnik powstania 1794

poleca 84% 1214 głosów

Treść Grafika Filmy
Komentarze
Insurekcja kościuszkowska Tadeusz Kościuszko

Tadeusz Kościuszko - przyszły dowódca pierwszego w historii Polski powstania narodowego pochodził ze średnio zamożnej szlachty. Urodził się 4 lutego 1746 roku jako czwarte i najmłodsze dziecko Ludwika Tadeusza i Tekli z Ratomskich w Mereczowszczyźnie koło Kossowa. W latach 1755-60 uczęszczał do szkoły pijarów w Lubieszowie, której niestety nie ukończył z powodu śmierci ojca w 1758 roku i związanych z tym kłopotów finansowych rodziny. Pamiętać jednak trzeba, że Andrzej Tadeusz Bonawentura uczęszczał do już zreformowanego przez Stanisława Konarskiego kolegium. Dalszą naukę kontynuował Kościuszko dopiero w 1765 roku, kiedy to za protekcją księcia Adama Kazimierza Czartoryskiego lub jak chcą inni magnata Józefa Sosnowkiego został przyjęty do nowo utworzonego Korpusu Kadetów. Nauka w szkole rycerskiej trwała wówczas 1 rok. Po jego zakończeniu kadeci otrzymywali patent chorążego, pobierali niewielką pensję i dołączywszy do kadry oficerskiej dalszą naukę pobierali jako słuchacze nadzwyczajni w ramach powołanej w 1767 roku Szkoły Inżynierskiej K.K. W czasie pobytu Kościuszki w szkole( lata 1765-69/70) zarówno Książe Czartoryski jak i król troszczyli się o szkołę sprowadzając nauczycieli francuskich i niemieckich, który wpajali wychowankom oświeceniowe idee. Jednak szkoła zaczęła cierpieć na brak funduszy, co zmusiło do przyjmowania siedmio i ośmiu letnich chłopców. W ramach cięć etatowych zabrakło w niej miejsca dla Kościuszki. Rok 1768 był dla niego feralny z powodu śmierci matki. W tym samym roku, albo w roku 1769 Kościuszko otrzymał patent kapitana.
Ks. Czartoryski potrafił zatroszczyć się o swoich protegowanych- razem z królem sfinansował wyjazd Kościuszki i Orłowskiego na studia do Francji. Przeszło czteroletni (1769-1774) pobyt w Paryżu pozwolił obu młodym oficerom na pogłębienie wiedzy inżynieryjno-wojskowej. Nie znaczy to jednak, że obył się bez trudności- o ile ks. Czartoryski wypłacał stypendium regularnie, o tyle dużo gorzej było ze zrealizowaniem tej samej obietnicy przez króla. W rezultacie obaj panowie dosyć często znajdowali się w opłakanej sytuacji finansowej. Pobyt we Francji zaważył niewątpliwie na ogólnym rozwoju umysłowym Kościuszki i utrwalił jego demokratyczny światopogląd. Musimy pamiętać, że były to lata panowania znienawidzonego Ludwika XV, a działalność polityczną jak i literacką prowadzili Wolter, Rousseau, Diderot i inni encyklopedyści.
W połowie roku 1774 Kościuszko wrócił do Polski. Znalazł się w bardzo trudnej sytuacji materialnej z powodu konfliktu z bratem Józefem, który zarządzał, bardzo zresztą nieudolnie, ich wspólnym majątkiem. Musiał więc Kościuszko zamieszkać u stryja Jana Nepomucena. Został guwernantem córek hetmana Sosnowskiego, jego wcześniejszego protektora. Wkrótce zakochał się z wzajemnością w jednej z córek hetmana, Ludwice. Nie zdziwi chyba nikogo, że magnat za nic miał romantyczne względy i kiedy już Kościuszko odważył się na oświadczyny, powiedział mu ponoć: "Synogarlice nie dla wróbli, a córki magnackie nie dla drobnych szlachetków". Nasz bohater nie zraził się tym jednak i starał się o pomoc księcia Czartoryskiego, i jak chcą niektórzy, nawet u króla. Gdy jednak i to nie pomogło, zdecydował się porwać pannę ( za jej zgodą). Sosnowski dowiedział się jednak o wszystkim (wiadomość ta doszła najpierw do Poniatowskiego, a on podzielił się nią z hetmanem) i udało mu się udaremnić plan Kościuszki. Ludwika została natychmiast wydana za księcia Józefa Lubomirskiego, a Kościuszko musiał natychmiast uciekać z kraju.
Kiedy próby zatrudnienia się w Saksonii nie powiodły się, wyjechał do Paryża, gdzie zgłosił się jako ochotnik do armii amerykańskiej, która potrzebowała oficerów. W czerwcu 1776 wsiadł na statek płynący do Ameryki. Od kongresu dostał awans do rangi pułkownika i zadanie ufortyfikowania Billingsport. Było to niezwykle odpowiedzialne zadanie, gdyż fortyfikacje miały strzec Filadelfię przed ewentualnym desantem floty brytyjskiej. Na początku roku 1777 komendantem miasta został generał Horatio Gates, z którym Kościuszko się zaprzyjaźnił. Przed Amerykanami stanęło nowe niebezpieczeństwo, ponieważ Anglicy posiadając już Nowy Jork postanowili zawładnąć dorzeczem Hudsonu. W tym rejonie znajdował się bardzo ważny fort, Ticonderoga. Kościuszko kładł nacisk na ufortyfikowanie górującego nad nim wzgórza, Amerykanie jednak tego nie zrobili, ale sposobność tę wykorzystali Anglicy, obsadzając wzniesienie swoimi bateriami, w skutek czego Amerykanie musieli poddać fort. W obliczu tej klęski, Kongres dowództwo nad armią północną powierzył Gatesowi. Kościuszko już wcześniej pełnił funkcję głównego inżyniera, teraz jego odznaczenie wzrosło. Dzięki jego fortyfikacjom na wzgórzu Bemisa koło Saratogi Amerykanie wymusili kapitulacje oddziałów angielskich. Następnym ważnym zadaniem były prace przy fortyfikacji West Point, w latach 1778-1780, które miały utrudnić Anglikom żeglugę rzeką Hudson, i bronić całej Krainy Wyżyn. Kościuszko kłócił się z inżynierem francuskim, ale udało mu się w końcu zdobyć poparcie Washingtona. W międzyczasie zeznawał w procesie mającym oczyścić generała Saint Claira z zarzutu poddanie Ticonderogi bez walki. Podczas tej rozprawy kapitan Carter, z którym polski inżynier miał niezbyt dobre stosunki usiłował go zastrzelić.
Tymczasem Gates został dowódcą armii południowej (1780) i poprosił o przydzielenie mu Polaka w charakterze naczelnego inżyniera. Zanim ten jednak zdążył objąć stanowisko, Gates podniósł druzgocącą klęskę pod Camden, za co odebrano mu dowództwo i powierzono je generałowi Greene'owi. W osobie nowego zwierzchnika zyskał Kościuszko przyjaciela. Teraz do jego głównych obowiązków należało organizowanie przepraw przez rzeki (uratował armię Greene'a od rozbicia przeprawiając ją przez rzekę Dan). Walki toczyły się teraz w Karolinie Południowej. Kościuszko kierował tam planami oblężniczymi fortu Ninety Six, z którego Anglicy się jednak ewakuowali. Walki wkraczały w etap końcowy. Część wojsk angielskich skapitulowała w 1781 roku pod Yorktown, pozostali bronili się w Charlestown, gdzie Kościuszko kierował pracami oblężniczymi. Pierwsze oddziały amerykańskie wkroczyły do wyzwolonego miasta 14.12.1782. Ostatnią większą potyczkę tej wojny stoczył Kościuszko z Anglikami na James Island. Do Charlestown informacja o podpisanym 30 XI 1782 roku pokoju z Anglią dotarła dopiero w kwietniu 1783 roku. Wojna była skończona, więc Kościuszko rozpoczął starania o wypłatę należnej pensji i awans indywidualny (który oficerowie bardziej cenili niż promocję zbiorową). Mimo że wstawili się za nim generałowie Lincoln, Gates, Greene i Washington Kongres prośbę o awans indywidualny odrzucił. Dużą satysfakcję sprawiło mu przyjęcie do elitarnego kombatanckiego Towarzystwa Cyncynatów.
Zaopatrzony w weksel na ponad 12 tysięcy dolarów i obietnice nadania 150 ha ziemi, która przysługiwała mu jako weteranowi, wracał Kościuszko w 1784 roku jako 38-letni, doświadczony generał przesiąknięty ideałami republikańskimi. Uwierzył w możliwość prowadzenia walk przez zaimprowizowana armię, złożoną z wolnych obywateli, którą to koncepcję będzie usiłował przelać na grunt polski. W Ameryce jednak pozostał praktycznie nieznany, w przeciwieństwie do innego polskiego bohatera tej wojny Kazimierza Puławskiego. Po powrocie do kraju starał się Kościuszko o przyjęcie do armii polskiej, ale bez rezultatu. Czartoryski nie mógł mu pomóc, bo w tym czasie był poróżniony z królem. Nasz bohater osiadł więc w rodzinnym majątku i gospodarzył spokojnie do 1788.
Uchwalenie przez Sejm Wielki powiększenia etatu wojska do 100 tysięcy spowodowało, że chwycił na pióro, opowiadając się za teorią Stanisława Staszica z "Uwag nad życiem Jana Zamoyskiego" (Polska jest w stanie utrzymać w najgorszym razie 62 tysiące żołnierzy). Dostrzegał słabość fryderycjańskiego systemu wojskowego, na którym opierała się większość armii europejskich. Pragnął stworzyć armię nowego typu, złożoną z obywateli wolnych i świadomych swoich obowiązków względem ojczyzny, a nie pędzonych pałką do ataku w przeświadczeniu, że nieprzyjaciel jest niemniej groźny od własnego kaprala. Na wiosnę 1789 roku zaczęły dochodzić z Ukrainy i Wołynia wieści o powstaniu chłopskim. Szlachta kresowa, pamiętająca dobrze koliszczyznę biła na alarm. Posłowie z tych ziem domagali się posłania wojsk do spacyfikowania buntów. Ponieważ chłopi byli agitowani przez duchownych prorosyjskich, Kościuszko jedyne rozwiązanie widział w ich polonizacji. Można mu co prawda zarzucić nacjonalizm, ale było to dużo lepsze rozwiązanie niż krwawe stłumienie powstania. Nie znaczy to oczywiście, że ktokolwiek się do tego zastosował. 12 X 1789 Kościuszko otrzymał upragniony patent generała majora. Pod koniec 1790 lub na początku 1791, kiedy Kościuszko stacjonował w majątkach ks. A.K.Czartoryskiego, zakochał się w młodziutkiej ( 18-letniej) Tekli Żurowskiej. I tym razem, los nie był łaskawy dla generała. Ojciec panny nie zgodził się na ślub, nie tyle ze względu na dużą różnicę wieku (a wynosiła ona 26 lat) ale na mały majątek Kościuszki. Zbolałe serce generała szybko jednak ukoiła pułkownikowa Szyrerowa.
Tymczasem pod koniec 1791 i na początku 1792 niebezpieczeństwo zawisło nad Rzeczpospolitą. Szczęsny Potocki, Seweryn Rzewuski i Ksawery Branicki, goszczeni najpierw przez feldmarszałka rosyjskiego w Jassach, potem w Petersburgu zabiegali usilnie o zbrojna interwencje rosyjską. W styczniu 1792 roku caryca Katarzyna II zawarła pokój z Portą i mając do dyspozycji 100 tysięczna armię pod dowództwem generała Kachowskiego mogła spokojnie zabrać się do realizacji odłożonego dotąd planu polskiego. Tak więc polscy malkontenci zawiązali pod jej dyktando 27 IV 1792 roku konfederację w przygranicznym miasteczku Targowica. Unieważniono postanowienia Sejmu Wielkiego i wezwano caryce na ratunek ojczyzny i dawnej wolności.
Król wraz z księciem Józefem Poniatowskim i księciem Wirtemberskim opracowali program działań na wypadek wojny. I tak dowództwo armii koronnej miał objąć Poniatowski, a litewskiej Wirtemberski. Plan przewidywał tez pomoc pruską w wysokości 30-tysiecznej armii. Bez niej polskie siły liczyły 24 tysiące żołnierzy i 58 armat. Kachowski dysponował 64 tys. żołnierzy i 136 armatami. Zdecydowano jednak podzielić armie polską na trzy dywizję, nową oddano Kościuszce. 18 V poseł rosyjski Jahow Buhakow wręczył posłowi polskiemu deklarację rządu rosyjskiego o wypowiedzeniu wojny. Kiedy wiadomość o tym doszła do Anglii zaczęli zgłaszać się oficerowie, którzy chcieli walczyć w polskiej armii. Nie zdążyli jednak, bo król dołączył do konfederacji. Na razie jednak, 18 VI książe Józef dysponując przewaga liczebną pobił korpus Markowa pod Zieleńcami, ale nie podjął za nim pościgu, więc zwycięstwo nie przyniosło żadnych korzyści. Kościuszko na polu bitwy pojawił się dopiero wieczorem, chociaż był dosyć blisko i musiał słyszeć kanonadę. Nieproszony jednak przez Poniatowskiego o pomoc, tłumaczył się naiwnie "dla gór nic widzieć nie mogłem". Król postanowił jednak rozdmuchać zwycięstwo pod Zieleńcami, chcąc podreperować autorytet swojego rodu. Po tej bitwie ustanowił order Virtuti Militari.
Tymczasem Kachowski odrzucił proponowane przez Poniatowskiego zawieszenie broni. Kościuszko obstawał przy bronieniu przeprawy przez Bug, przez co naraził się na nowy konflikt z Poniatowskim, który odmówił mu posiłków. Nie przewidywał, że generałowi przyjdzie się mierzyć z 25 tysięczna armia przeciwnika, kiedy sam dysponował ( w optymistycznym rachunku) 3-krotnie mniejszymi siłami. 18 VII rozegrała się bitwa pod Dubienką o przeprawę przez Bug. Nie wiemy, czy Kościuszko dowodził obrona przeprawy przez cały czas czy też jak chcą niektórzy, został uniesiony przez uciekająca kawalerię i wysłał do księcia Józefa raport, w którym zawiadamiał, że stracił całą dywizję. Jeśli tak było, zdarzył wrócić i zorganizować odwrót. Straty po stronie polskiej wyniosły 900 zabitych i rannych, Kachowski stracił około 2 tysiące ludzi, dlatego bitwę pod Dubienką uznaje się za wygraną przez Kościuszkę, który po tej bitwie został odznaczony orderem Virtuti Militari. Tym razem to książe Józef i książe Wielhorski stali z wojskami niedaleko i słyszeli kanonadę, ale niepoproszeni o pomoc nie udzielili jej. Na tym przykładzie widać antagonizm między starszym i bardziej doświadczonym Kościuszką, a jego zwierzchnikiem, wyniosłym księciem Poniatowskim. Pomijając propagandę królewską sławiącą oba zwycięstwa, armia polska cały czas się cofała. Nie wystawia to pochlebnego świadectwa o jej wodzach. Na ich plus jednak należy zapisać, że cofali się z honorem przez kilkukrotnie silniejszym przeciwnikiem i uchronili wojsko przed zagładą.
Król otrzymawszy 22 VII ultymatywny list od carycy w dwa dni później przystąpił do konfederacji. Kościuszko, książe Józef i Wielhorski udali się do Puław, gdzie podczas narady narodził się pomysł porwania króla, na który jednak książe Poniatowski nie przystał, bojąc się zabójstwa monarchy. Stanęło na tym, że Wielhorski z Mokronowskim pojechali do Warszawy, aby namówić króla do udania się z nimi do obozu. Poniatowski jednak był ta propozycją przerażony. Przez wojskowymi stanął teraz trudny wybór: czy zostać w wojsku i złamać przysięgę złożoną na wierność Konstytucji 3 maja, czy zachować honor, ale stracić posadę. Jako pierwsi przykład dali Poniatowski i Kościuszko, prosząc o dymisję, zaraz za nimi podobny wniosek złożyli Zajączek, Wielhorski, Mokronowski. 26 VIII 1792 roku francuskie zgromadzenie prawodawcze nadało Kościuszce honorowe obywatelstwo.
Targowiczanie nie tylko obalili konstytucje 3 maja, ale i chcieli upokorzyć króla, który się z nią identyfikował. Postanowiono pozbawić go władzy nad wojskiem i anulowało wszystkie odznaczenia i ordery, jakie nadał, a więc i Virtuti Militari, oraz zakazano ich noszenia pod kara utraty rangi. Większość oficerów zbojkotowała uniwersał, Poniatowski postanowił poprosić o pomoc Kościuszkę, który urastał do rangi bohatera narodowego. Jego interwencja spowodowała, że Targowica nie wprowadziła gróźb w czyn, a Sejm Grodzieński anulował uniwersał. Szczęsny Potocki zaproponował mu rangę generała w wojsku, ale Kościuszko odmówił. Za niezmierną popularnością, jaka cieszył się generał, stali niewątpliwie Czartoryscy ( Konstancja z Czartoryskich Zamoyska rozważała nawet ożenienie go z jedną z córek), którzy nasilili propagandę jeszcze po jego wyjeździe chcąc postawić go na czele przyszłego powstania.
W Lipsku spotkał Kościuszko Hugona Kołłątaja i Ignacego Potockiego, którzy stali na czele Komitetu Emigracyjnego. Sprzymierzeńcem Polski w działaniach niepodległościowych miała być wg nich Francja. Komitet wysłał Kościuszkę do Paryża na rozmowy z przedstawicielem rządu i wyposażył go w "Memoriał o Polsce", "Notę o obecnym stanie Polski" i instrukcję jak ma prowadzić negocjacje. Oczekiwano od Francji przesłania powstańcom floty na Bałtyk, zaopatrzenia w broń stutysięcznej armii, zachęcenia Turcji i Szwecji do wojny z Rosją. Przesłano także plan odbudowy Polski w duchu rewolucyjnym, który był jedynie fikcją mającą zachęcić Francuzów do udzielenia pomocy Polakom. Rząd w Paryżu nie miał nic przeciwko, aby powstańcy związali siły Rosji, Austrii i Prus, nie zamierzał im jednak udzielić pomocy tym bardziej, że Francja miała własne problemy w postaci wojny z Anglią, Hiszpanią, Austrią i powstań chłopskich. Misja Kościuszki rzecz jasna się nie powiodła. Mimo to polscy patrioci wciąż rozwijali działalność konspiracyjną.
W 1793 r. zawiązano Tajny Komitet Rewolucyjny z Ignacym Działyńskim, Franciszkiem Eliaszem Aloe i Andrzejem Kapostasem na czele. Organizacja spierała się o to, kto ma zostać naczelnikiem przyszłego powstania: Kościuszko czy książe Poniatowski. W miarę, jak król stawał się coraz bardziej uległy rządom Targowicy, szanse jego bratanka malały, a generała rosły. Kościuszko miał ponadto poparcie wpływowych rodów jak Czartoryscy, Sapiehowie, Sagnuszkowie a także Stanisława Małachowskiego i Ignacego Potockiego. Pod koniec sierpnia tego samego roku delegaci poinformowali Kościuszkę o wyborze na naczelnika, generał zgodził się, ale zrobił to niechętnie. Nie wyraził jednak zgody na natychmiastowe rozpoczęcie powstania, ponieważ wojsko było - wg niego- nieprzygotowane, a sytuacja w kraju nieodpowiednia. Mianował Małą Radę (Działyński, Kapostas, Konstanty Jezierski, Aleksander Walichowski), która miała się zająć przygotowaniami po walki, zostawił Akt Powstania i obiecawszy wrócić kiedy zajdzie taka konieczność, wyjechał do Włoch. Na tym zebraniu maił powiedzieć "Za samą szlachtę bić się nie będę, chcę wolności całego narodu i dla niej tylko wystawię me życie".
Że była to niefortunna decyzja okazało się 21 listopada 1793, kiedy Sejm Grodzieński uchwalił redukcję wojsk w Koronie o 60 %, na Litwie ok. 48% a na początku roku następnego tajna policja generała Osipa Igelstrma wykryła sprzysiężenie i zatrzymała Działyńskiego oraz Kapostasa. Kościuszko jednak nie chciał jeszcze zaczynać powstania, ostatecznie jego początek ustalił na 24 III 1794 w Krakowie, Warszawie, Wilnie, na Ukrainie a niedługo potem w Wielkopolsce. Jednak w drugiej połowie marca rozpoczęły się aresztowania na Litwie, a Antoni Madaliński odmówił redukcji wojska w swojej brygadzie I wielkopolskiej kawalerii narodowej i 12 III, na czele 1200 ludzi ruszył z Ostrołęki na Kraków faktycznie rozpoczynając powstanie. Dla Kościuszki strata takiej ilości żołnierzy byłaby zbyt dotkliwa, więc wyruszył natychmiast do Krakowa, gdzie zjawił się w nocy z 22 na 23 III. 24 III zamknięto bramy miasta i , po ślubowaniu Kościuszki w kościele że jeśli będzie trzeba, odda życie za ojczyznę, na Rynku odczytano "Akt Powstania obywatelów, mieszkańców województwa krakowskiego", którego autorem był Kołłątaj. Dokument wymieniał Katarzynę II, Fryderyka Wilhelma II oraz Targowiczan jako wrogów Polski i ogłaszał Kościuszkę Najwyższym Naczelnikiem Siły Zbrojnej Narodowej o niemal dyktatorskiej władzy. Do jego obowiązków należało: organizowanie i kierowanie armią, nominacje na stopnie wojskowe, powołanie Rady Najwyższej Narodowej, w której miał prawo zasiadać. Miała ona gromadzić fundusze, ściągać rekruta, zapewnić ludności wyżywienie, dbać o sądownictwo i bezpieczeństwo w kraju, zabiegać o zagraniczną pomoc dla powstańców. W razie śmierci Kościuszki RNN miała powołać nowego naczelnika, ale byłby on pozbawiony dyktatorskiej władzy. Ani Kościuszko, ani Rada nie mieli prawa uchwalać konstytucji a władze powstańcze były tylko tymczasowe. O ustroju przyszłego państwa miał zdecydować sejm. Nazajutrz Kościuszko powołał Komisję Porządkowa Województwa Krakowskiego, która nakazała dostarczenie jednego rekruta z karabinem lub piką z 5 dymów. Ponadto mężczyźni w wieku 18-40 lat mieli się uzbroić i ćwiczyć co tydzień, a ci w wieku 18-28 lat powinni być gotowi do ewentualnego poboru. W ciągu kilku następnych dni trwała bardzo wytężona praca. Kościuszko dążył do zneutralizowania Austrii, do czego postanowił posłużyć się magnatem galicyjskim Józefem Maksymilianem Ossolińskim. Ponieważ wrogowie rozsiewali plotki, że Kościuszko zamierza wprowadzić w Polsce jakobińskie rządy, usunął z haseł zaczerpniętych z rewolucji francuskiej słowa "Równość" i "Braterstwo" i zastąpił je dewizą "Wolność, Całość, Niepodległość". Interesujące, że Czatroryscy i Zamoyscy, którzy "wylansowali" Kościuszkę, teraz nie wzięli udziału w powstaniu. Jedyne, czego nie żałowali, to pieniędzy.
I kwietnia Kościuszko opuścił Kraków, prawdopodobnie dlatego, że ścigający Madalińskiego Tormasow zbliżył się za bardzo do miasta, którego ze względu na szczupły garnizon i słabe mury trudno byłoby bronić. Dodatkowo wielką niewiadomą było zachowanie się Austrii i Prus. Kościuszko podjął więc, jak się zdaje, jedyną słuszna decyzję. Miał pod rozkazami około 6 tysięcy ludzi, z czego około 4 tysięcy regularnego żołnierza. Generałowie Denisow i Tormasow postanowili z dwóch stron zaatakować Naczelnika w obozie w Koniuszy i tym sposobem zgnieść powstanie w zarodku. Kościuszko jednak przed świtem 4 kwietnia opuścił obóz. Nie wiemy, czy znał plan przeciwników. Wojska Tormasowa i Kościuszki spotkały się w Janowiczkach pod Racławicami, jednak cztery godziny stały bezczynnie, ponieważ Rosjanie cały czas czekali na Denisowa, który w tym czasie błądził gdzieś w okolicach Luborzycy. Tormasow nie chciał czekać dłużej, i wydał Kościuszce bitwę. Toczyła się ona ze zmiennym szczęściem (niektórzy kawalerzyści uciekając, zapędzili się aż do Krakowa, gdzie rozgłosili wieść o śmierci Kościuszki), do czasu aż Naczelnik rozkazał oddziałowi 320 chłopów ruszyć na baterie rosyjskie. Zaskoczeni kanonierzy zdążyli dwa razy wystrzelić, kiedy chłopi z Wojciechem Bartosem, Jędrzejem Łakomskim i Stanisławem Świstackim na czele dopadli armat, a ich załogę wycieli w pień. Nie znając pardonu, nie brali jeńców, a ich zadanie było tym łatwiejsze, że kosy i piki były dużo dłuższe niż karabiny, którymi posługiwali się Rosjanie. Denisow przybył około 18, kiedy było już praktycznie po bitwie. Przekonany, że trafił jedynie na przednie straże Kościuszki, nie wydał mu bitwy. Po zwycięstwie w szeregi wojsk polskich wkradło się rozprężenie, co uniemożliwiło Kościuszce pościg za Tormasowem. Bitwa miała niewielkie znaczenie militarne, jednak jej duży rozgłos miał poważne znaczenie polityczne i moralne. 7 kwietnia odbyły się w Krakowie uroczyste obchody zwycięstwa, nazajutrz Kościuszko zjawił się w mieście ubrany w chłopską sukmanę. Był to początek mitu o "Naczelniku w sukmanie". Awansował trzech chłopów, którzy pierwsi zdobyli armaty, więc Bartosa, który otrzymał nazwisko Głowacki, Świstackiego i Łakomskiego do stopnia chorążych nowo utworzonego regimentu grenadierów krakowskich. W obozie pod Bosutowem Kościuszko wydał dwie odezwy w sprawie chłopskiej, prosząc o zmniejszenie pańszczyzny o połowę i zakazując arbitralnych kar, jednak komisja porządkowa, złożona z konserwatywnej szlachty bojkotowała oba zarządzenia.
Tymczasem, w dniach 17-18 kwietnia odbyła się insurekcja warszawska. Król postanowił nie dopuścić do wybuchu powstania w stolicy. Rada Nieustająca, pod jego naciskiem wydała dekret przeciwko powstaniu. Naczelnik wysłał uprzednio do stolicy Tomasza Maruszewskiego powołując Związek Rewolucyjny. Wybuch insurekcji przyspieszyła wieść o planowanej przez Rosjan pacyfikacji Warszawy 19 IV. Na czele ruchu stanęli Fryderyk Melfort, Dionizy Poniatowski, Stanisław Kosmowski, Józef Górski, Józef Zeydlitz, Jan Kiliński. Zaskoczeni Rosjanie nie stawiali dużego oporu. Przerażeni Targowiczanie (Piotr Ożarowski, Józef Ankwicz, Fryderyk Józef Muszyński i Kazimierz Poniatowski) schronili się na zamku królewskim. Stanisław August starał się bezskutecznie zatrzymać powstanie. Usiłował zapanować nad sytuacją powołując Ignacego Wyssogotę Zakrzewskiego na prezydenta miasta, a Stanisława Mokronowskiego na komendanta. Nic to jednak nie dało. Warszawa była wolna. 22 i 23 IV powstanie wybuchło w Wilnie, gdzie po aresztowaniu spiskowców decyzję o walce w czterystu ludzi przeciw 2 tysiącom Rosjan podjął Jakub Jasiński. Głównymi organizatorami powstania byli Karol Prozor i Antoni Chlewiński. Po zaciętej walce, 24 kwietnia zajęto Wilno, ogłaszając Akt powstania narodu litewskiego. 25 IV powieszono oskarżonego o zdradę hetmana litewskiego Szymona Kossakowskiego. Naczelnik tymczasem pragnął rozszerzyć powstanie na województwa: Sandomierskie i Lubelskie, a także na Ukrainę i Wołyń. Słusznie podejrzewał warszawską Radę Zastępczą Tymczasową o ambicje odgrywania roli centralnej magistrali w powstaniu. Stanisław August 22 IV zgłosił akces do powstania, licząc, że będzie mógł odegrać w nim znaczącą rolę. Niemało zmartwień przysporzyli Kościuszce także Litwini i ich widoczne w akcie akcesu separatystyczne dążenia.
Kościuszko wydał 7 maja w Połańcu "Uniwersał urządzający powinności gruntowe włościan i zabezpieczający dla nich skuteczna opiekę rządową, bezpieczeństwo własności i sprawiedliwości w Komisjach Porządkowych" zwany Uniwersałem Połanieckim. Usiłował w ten sposób pozyskać masy chłopskie do powstania. Dokument liczący 14 paragrafów adresowany był do Komisji Porządkowych. Nawiązywał do Konstytucji 3 maja, mówiąc, że lud jest pod opieką rządu, ale już w następnych paragrafach naruszał postanowienia czwartego artykułu Konstytucji, stwierdzając, że chłopi są wolni. Postulował o tymczasowe zmniejszenie pańszczyzny, zakazał dziedzicom usuwania chłopów z ich gruntów i stosowania wobec nich ucisku. Chłopi zostali zobowiązani do posłusznego odrabiania pańszczyzny. Uniwersał miał być ogłoszony przez cztery niedziele z ambon. Wprowadzenie go w życie szło opornie z powodu częstych sabotaży. Warszawska RZT nie odważyła się nawet podać go do wiadomości, gdyż uważała go za zbyt radykalny. 10 maja Kościuszko powołał Radę Najwyższą Narodową. Składała się ona z następujących wydziałów:
1. Wydział Porządku odpowiedzialny za pocztę, transport i ogłaszanie proklamacji Kościuszki z Alojzym Sulistrowskim na czele.
2. Wydział Bezpieczeństwa odpowiedzialny za śledzenie podejrzanych i nadzór nad więźniami. Kierował nim Tomasz Wawrzecki.
3. Wydział Sprawiedliwości zajmował się opieką nad więźniami, nadzorem nad sądami kryminalnymi. Kierował nim Franciszek Myszkowski.
4.Wydział Skarbu zajmował się zarządzaniem dobrami narodowymi i mennicą. Kierował nim Hugo Kołłątaj.
5. Wydział Żywności troszczył się o zaopatrzenie wojska w żywność, opiekował się młynami, piekarniami i handlem. Na jego czele stał Ignacy Wyssogota Zakrzewski.
6. Wydział Potrzeb Wojskowych zajmował się poborem, zaopatrzeniem wojska i manufakturami. Kierował nim Ignacy Wielowieyski.
7. Wydział Interesów Zagranicznych - na jego czele stał Ignacy Potocki.
8. Wydział Instrukcji Narodowej- zajmował się opieką nad szkołami i propagandą powstania. Kierował nim Jan Jaśkiewicz.
Kościuszko usiłował również doprowadzić do neutralizacji Prus. W tym celu został wysłany Antoni Dziedziszycki. Król pruski podjął jednak decyzję o nie prowadzeniu jakichkolwiek rozmów z Polakami, bojąc się narazić carycy. 27 maja Kościuszko spotkał się z księciem Józefem Poniatowskim.
Tymczasem korpus Denisowa połączył się z korpusem pruskim w Szczekocinach, gdzie przybył nawet Fryderyk Wilhelm II. Kościuszko był przekonany, że Prusacy nie wezmą udziału w walce. Myślał o stoczeniu w 5 tys. żołnierzy bitwy z 9 tys. Rosjan, tymczasem 6 czerwca napotkał 26,5 tys. armię rosyjsko-pruską. Sagnuszko i Poniński wobec tak miażdżącej przewagi wroga odradzali Kościuszce bitwę, ten jednak zdawał się nie przejmować 16,5 tysięcznym korpusem pruskim. Rezultatu bitwy można było się spodziewać. Straty polskie wyniosły ok. 1250 poległych, 750 rannych i 500 wziętych do niewoli. Straty pruskie były minimalne, natomiast o rosyjskich nie mamy danych. Na szczęście Fryderyk Wilhelm II zaniechał pościgu za Kościuszką. Dwa dni później rosyjsko- pruski korpus gen. Derfeldena rozbił dwukrotnie słabszy korpus polski dowodzony przez gen. Józefa Zajączka pod Chełmem. Wojsko polskie uratował brawurowy odwrót zorganizowany przez Karola Kniaziewicza. 9 czerwca od ran odniesionych w bitwie pod Szczekocinami zmarł Wojciech Głowacki.
Na domiar złego tchórzliwy komendant Krakowa Ignacy Wieniawski poddał 15 maja gen. pruskiemu miasto praktycznie bez walki. Natomiast w Warszawie 28 czerwca tłum agitowany przez Kazimierza Konopkę zaczął wznosić szubienice dla targowiczan. Następnego dnia warszawski plebs wtargnął na obrady RNN, potem do więzienia i wywlókłszy z niego najbardziej znienawidzonych zdrajców: Antoniego Czetwertyńskiego, biskupa Ignacego Massalskiego, Michała Wultersa i szpiegów rosyjskich: Karola Lasopolskego, Stefana Grabowskiego i Mateusza Ropulskiego powiesił ich. Ponadto ofiara zamieszek padł niewinny urzędnik. Kościuszko zgodził się na represje, jakie zastosowano wobec tłumu. Aresztowano 100 osób, 7 z nich powieszono, przy czym głównych sprawców wybronili Kołłątaj i Potocki. Kościuszko nakazał zaprzestania represji, ale wiadomość o tym doszła już do Francji, która po ostrej krytyce generała miała nie pomagać polskiej, szlacheckiej rewolucji. Jakby tego było mało, Kościuszko nie mógł sobie poradzić z Kilińskim, który otrzymawszy pozwolenie na utworzenie pułku urządzał prawdziwe obławy łapiąc kogo popadnie.
Ponieważ niebezpiecznie blisko Warszawy operowały korpusy króla pruskiego i Iwana Fersena, Kościuszko postanowił bronić stolicy, obawiając się, że jej utrata doprowadzi do upadku powstania. Utarczki na przedpolu miasta rozpoczęły się już 7 lipca. Właściwe oblężenie trwało od 12 lipca do 7 września. Kościuszko dysponował 36 tys. żołnierzy i 35,5 milicji, korpus rosyjsko - pruski liczył 40 tys. żołnierzy. Naczelnik dopiero podczas oblężenia mógł pokazać w pełni talent inżyniera i organizatora. Wyraźnie poprawiły się jego stosunki z ks. Józefem, który podczas szturmu dowodził dywizją. W stosunku do króla odnosił się z szacunkiem, ale konsekwentnie odsuwał go od spraw państwowych. S.A. Poniatowski stał się więźniem we własnym pałacu, cały czas pilnowali go żołnierze, a opuścić go nie mógł ze strachu przed nieprzychylnie nastawionym do niego ludem. W połowie sierpnia doszło do poważnego zatargu między Kościuszką a Sądem Kryminalnym. Poszło o biskupa Wojciecha Skarczewskiego, targowiczanina i zdrajcę, którego sąd skazał na kare śmierci. Kościuszko po interwencji króla i nuncjusza apostolskiego, który miał mu ponoć grozić klątwą, zmienił biskupowi kare na dożywotnie więzienie. Pokłócił się o to z Kołłątajem, który miał ponoć rozmyślać o pozbawieniu go dowództwa, do niczego takiego jednak nie doszło. Tymczasem w sierpniu przybyli do Kościuszki delegaci z Wielkopolski. Naczelnik wysłał tam swojego najzdolniejszego generała J. H. Dąbrowskiego, któremu udało się 25 sierpnia doprowadzić do wybuchu powstania. Dużo gorzej rzecz się miała w Wilnie. Kościuszko już wcześniej odsunął od władzy szykanowanego Jasińskiego. Przysyłani przez niego dowódcy nie mieli jednak talentu i charyzmy młodego generała. W końcu 12 sierpnia Wilno dowodzone bardzo nieudolnie przez gen. Chlewińskiego upadło. 7 września król pruski odstąpił od oblężenia. Warto wspomnieć, że Kościuszko przez cały ten czas nie posiadał własnej kancelarii, a był tak sumienny, że czytał każdą skargę jaką przysyłali mu jego żołnierze i zajmował się wszystkim od dowodzenia obroną po troskę o obuwie wojskowych.
Katarzyna II, pragnąc zakończyć wojnę przysłała do Polski 12 tys. korpus gen. Suworowa. Ten 17 i 19 września pobił o wiele słabszy korpus gen. Sierakowskiego najpierw pod Krupczycami, potem pod Terespolem. Kościuszko nie mógł dopuścić do połączenia się oddziałów Fersena i Suworowa, ponieważ nie miał na tyle silnej armii, aby walczyć z nimi na raz. Postanowił więc rozbić każdy korpus z osobna. Na domiar złego konflikt między nim a RNN wzrastał. Kościuszko z pominięciem stacjonującego 40 km od Maciejowic korpusu Ponińskiego 7,5 tys. ludzi, Fersen 14 tys. Taka dyslokacja sił miała jak się zdaje wzięcie Fersena w dwa ognie z zaskoczenia. Naczelnik nie przewidział jednak, że rosyjski generał znał dobrze polskie pozycje. Dodatkowo Kościuszko, wbrew propozycjom Sierakowskiego wybrał sobie stanowisko bardzo niekorzystne w czasie ewentualnego odwrotu. Nie wiemy, czy Kościuszko za późno wysłał rozkaz, czy tez przechwycili go Kozacy, faktem jest, że Poniński odebrał go dopiero o 7 rano 10 X, kiedy w oddalonych o 40 km Maciejowicach już trwała bitwa, i mimo forsownego marszu nie zdążył na czas. Polacy stracili 4 tysiące ludzi, do niewoli wzięto 2 tysiące z Kościuszką ciętym pałaszem w głowę (propaganda pruska przypisywała mu słowa: "Finis Poloniae", które miał wypowiedzieć przed straceniem przytomności. Najprawdopodobniej jednak Kościuszko prosił rosyjskich żołnierzy o wodę.), Kniaziewiczem, Sierakowskim. Wina za klęskę obarczano Ponińskiego, który rehabilitacje otrzymał dopiero w 1803 roku. Wracając do sytuacji powstańców, była ona opłakana. RNN wbrew powszechnej rozpaczy po pojmaniu Kościuszki powołała nowego naczelnika w osobie Tomasza Wawrzeckiego. Nie miał on jednak autorytetu poprzednika. 4 XI żołnierze Suworowa zdobyli warszawską Pragę, dokonując straszliwej rzezi 13 tysięcy cywilów i wojskowych. 7 XI stolica skapitulowała, 18 XI Wawrzecki poddał resztę wojsk pod Radoszycami. 24 X 1795 Rosja, Prusy i Austria podpisały traktat o trzecim rozbiorze Polski. Rosji przypadły wszystkie ziemie na wschód od Niemna i Bugu (120 tys. km2). Na zabranych terenach utworzono gubernie: wołyńską ze stolicą w Izasławiu, grodzieńską, mińską oraz litewską z siedzibą w Wilnie. Otrzymała największy powierzchniowo obszar. Austria jako główny inicjator trzeciego rozbioru a także w ramach rekompensaty za straty w wojnie z rewolucyjną Francją zajęła Lubelszczyznę. Zaanektowała także resztę Małopolski z Krakowem, część Podlasia i Mazowsza. Otrzymała tereny najliczniej zaludnione. Prusom przypadła najmniejsza zdobycz. Musiały zadowolić się częścią Podlasia, Mazowsza z Warszawą i Żmudzi, za to były to tereny o rozwiniętej infrastrukturze. 25 XI 1795 Poniatowski abdykował na rzecz Rosji. Polska przestała istnieć.
Kościuszko tymczasem trafił do twierdzy pietropawłowskiej. Ciągłe napięcie i przesłuchania poważnie nadwerężyły zdrowie psychiczne generała. Przed trzecim rozbiorem Katarzyna II chciała się nim nawet posłużyć przeciw Prusom, ale zdążyła się pogodzić z Fryderykiem Wilhelmem II. Sytuacja Kościuszki polepszyła się po jej śmierci, która nastąpiła 17 II 1796 roku. Jego stosunki z niezrównoważonym psychicznie carem Pawłem układały się całkiem pomyślnie. Car chciał go ponoć uwolnić, jednak Jerzy Wiekorski namówił go na wymuszenie na byłym Naczelniku złożenie przysięgi wiernopoddańczej uzależniając od tego los 20 tysięcy jeńców polskich, którzy przebywali w Rosji już od upadku konfederacji barskiej. Kościuszko i Potocki, nie mając wielkiego wyboru złożyli przysięgę, zostali dodatkowo obdarowani chłopami rosyjskimi, co uczyniło ich poddanymi cara. Kościuszko wyjechał do Ameryki, a po powrocie do Francji namówiono go do wypowiedzenia przysięgi w 1798, co spowodowało, że car wpadł w szał. Kościuszko mieszkając u Piotra Zeltera i romansując z jego żoną Angielką (miał być ponoć ojcem jej córki Thadei) odrzucił propozycje kierowania Legionami Polskimi, niemniej jednak bardzo się o nie troszczył. Po wstąpieniu do radykalnego Stowarzyszenia Republikanów Polskich i zlikwidowaniu przez Napoleona Legionów, nie przyjął propozycji Cesarza Francuzów i nie zorganizował w 1808 powstania w Polsce. Zażądał bowiem od niego nierealnych gwarancji granic Polski do Rygi i Odessy. Rzecz jasna Napoleon propozycji nie przyjął i nazwał Naczelnika starym głupcem. Swoje poglądy wyraził Kościuszko już wcześniej w broszurze "Czy Polacy wybić się mogą na niepodległość" z 1800 roku, w której autor twierdził, że jedyną szansą dla Polski jest powstanie całego narodu, a pomoc z zagranicy nic nie da. Żywił jeszcze pewne nadzieje, co do cara Aleksandra, ale podobnie jak książe Adam Jerzy Czartoryski zawiódł się co do rosyjskiego monarchy. Kościuszko w 1815 roku przeniósł się do szwajcarskiej Solury, gdzie zmarł dwa lata potem. W 1819 złożono jego prochy w krypcie zasłużonych na Wawelu, w rok później krakowianie usypali mu kopiec.


Bibliografia:
B. Szyndler "Tadeusz Kościuszko 1746-1817
A. Zamorski "Naczelnik w sukmanie"

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 29 minut