profil

Nazywam się Gilbert Blythe - charakterystyka Ani z Zielonego Wzgórza.

drukuj
poleca 81% 546 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Nazywam się Gilbert Blythe. Mieszkam w Avonlea. Kiedy w wieku czternastu lat poszedłem do szkoły, poznałem ładną jedenastoletnią Anię Shirley. Miała rude włosy, była chuda o ślicznych szarozielonych oczach, jasnej cerze i piegowatej twarzyczce. Chciałem ją zaczepić, bo nie zwracała na mnie uwagi i dlatego przezwałem ją marchewką. Nie chciałem jej obrazić, ale ona odebrała to jako szyderstwo i rozbiła na mojej głowie tabliczkę. Była bardzo interesująca, honorowa, delikatna, wrażliwa i łatwo ją można zranić. Nie gniewałem się o to, ale pan Philliphs ukarał Anię tak naprawdę z mojej winy. Było mi jej bardzo żal. Po tym incydencie chciałem ją przeprosić. Próbowałem na próżno, bo była zawzięta i uparta. Nie chciała mi przebaczyć. Następnego ranka i przez kilka następnych dni nie przychodziła do szkoły.
Zdarzyło się kiedyś, że wypłynąłem na staw Barrych żeby łowić ryby. Kiedy płynąłem koło pomostu zobaczyłem Anię przyczepioną do pala. Była śliczna i dumna. Wydała mi się jeszcze bardziej interesująca. Zabrałem ją do łodzi, a kiedy na brzegu jeszcze raz chciałem ją przeprosić i zaprzyjaźnić się z nią odmówiła.
Kiedy wróciła do szkoły stała się bardzo pilną uczennicą. Nie dawała się prześcignąć w nauce ? była inteligentna, mądra, ambitna i wciąż nie obdarzała mnie sympatią.
Uczyła się pilnie, a do tego jeszcze przepięknie recytowała. Byłem kiedyś na koncercie, na którym Ania deklamowała ?Ślubowanie dziewicy?. Wyglądała fantastycznie ubrana w piękną sukienkę, z włosami związanymi w warkocze. Na jej twarzy malował się wyraz skupienia, zupełnie nie zwracała uwagi na mój uśmiech, który jej posłałem, żeby dodać jej odwagi.
W seminarium była równie pilna i pracowita jak w szkole. Oboje zdaliśmy najlepiej egzamin żeby się do niego dostać, ale to jej nazwisko było pierwsze na liście przyjętych. Kiedy ja zdobyłem złoty medal, ona wygrała walkę o stypendium Avery?ego. Mogła, więc bez problemu zacząć studia.
Kiedy bank Abbey zbankrutował Ania i jej opiekunka straciły wszystkie oszczędności. Maryla chciała sprzedać Zielone Wzgórze i zamieszkać z panią Linde. O swoją podopieczną nie musiała się martwić, bo stypendium zapewniałoby jej studia, jedzenie i inne małe przyjemności. Drugą przyczyną, dla której postanowiła to zrobić był fakt, że jej wzrok znacznie się pogorszył i nie mogła sprzątać, czytać książek i wyszywać. Ania kochała stary dom, w którym spędziła swoje dzieciństwo, pokoik, w którym snuła marzenia. Nie chciała tego wszystkiego stracić, dlatego postanowiła ratować Zielone Wzgórze. Nie pojechała na studia tylko została w domu i chciała objąć posadę nauczycielki. Była dzielna, opiekuńcza, troskliwa i wdzięczna. Potrafiła cieszyć się życiem i dostrzegać piękno. Rada szkolna przydzieliła mnie szkołę w Avonlea. Ze względu na to, w jakiej sytuacji znalazła się Ania postanowiłem Zrezygnować z posady na jej korzyść i objąć inną w Białych Piaskach. Po tym zdarzeniu ta piękna dziewczyna o szarozielonych oczach i kasztanowych włosach mi wybaczyła i zostaliśmy przyjaciółmi.


Polecasz? Tak Nie
Komentarze (1) Brak komentarzy
23.8.2011 (16:45)

bardzo l książke ,,Ania z zielonego wzgurza tej nocy po tym jak myślałam o recenzji ani na uniwersytecie przyśniło mi sie że ana idzie do gilberta pod koniec jesieni odpowiedzieć Gilbertowi na oświadczyny że się zgadza. A zobaczyła w drewnianej górskiej chatce małego Gilberta który z małymi dziećmi robi na drutach szaliki,czapki i rękawiczki na zimę . i wtedy gilbert sie przywitał . Ania zaprotestowała temu co on robi bo wiedziała co on ma zamiar robić w życiu on zapytał -wienc po cosie żyje .-ania odpowiedziała i tupneła nogom - żeby się oświadczać. KOŃEC