Jan Kochanowski to niewątpliwie jedna z najwybitniejszych postaci polskiego renesansu. Jest autorem znakomitych fraszek, pieśni i trenów, które uznaje się za największe osiągnięcia w jego dorobku literackim.
Hymn „Czego chcesz od nas, Panie?” oraz Tren XVII mają zbliżoną tematykę, jednak ukazane są w zupełnie innym świetle. Pieśń jest klasycznym dziełem renesansowym, pełnym harmonii i wdzięczności. Z kolei tren to poezja żałobna, wywodząca się ze starożytnej Grecji, wyrażająca ból po stracie bliskiej osoby – w tym przypadku Urszulki, córki poety.
Pieśń „Czego chcesz od nas, Panie?” to pochwała Stwórcy. Człowiek chwali Boga i dziękuje mu za jego dobrodziejstwa. Bóg jest obecny zawsze w życiu człowieka, pełni rolę budowniczego pięknego świata (deus artifex) i twórcy wszystkiego (deus faber). Autor podkreśla, że Bóg jest najwyższym władcą i wyraża swoje uwielbienie oraz podziw, co wyrażają słowa:
„Tyś Pan wszytkiego świata, Tyś niebo zbudował
I złotymi gwiazdami ślicznieś uhaftował”.
Człowiek pragnie chwalić Boga za wszystko, co otrzymał, gdyż, jak pisze Kochanowski:
„Wdzięcznym Cię tedy sercem, Panie, wyznawamy,
bo nad to przystojniejszej ofiary nie mamy”.
Ludziom pozostaje miłować Boga całym sercem i ufać w jego nauki, dobroć i miłość. W świecie stworzonym przez Boga człowiek czuje się bezpiecznie i szczęśliwie, boski majestat go nie przeraża. Harmonia, która panuje w świecie, nie jest zakłócona przez człowieka, a człowiek utrzymuje wewnętrzną równowagę z otaczającą go rzeczywistością. Świat ukazany w pieśni jest całkowicie podporządkowany Bogu, stosuje się do jego pierwotnych nakazów. Każdy element rzeczywistości ma swoje miejsce i znaczenie, co sprawia, że świat jest bezpieczny i dobry.
W Trenie XVII autor wyraża swój osobisty ból i rozpacz po stracie córki. Tren ten przypomina bardziej psalm i jest bliższy poezji modlitewnej średniowiecznej niż renesansowej. Poeta nie może pogodzić się ze śmiercią swojej pociechy. Jako człowiek wykształcony, czerpał wartości z filozofii antycznej, jednak jego spokój i równowaga duszy zostały zakłócone przez ogromne cierpienie. W piątej zwrotce wspomina, że prowadził ciche i spokojne życie, które można uznać za przykładne. Jednak ból wciąż trwa i jest trudny do zniesienia.
Kochanowski, jako dobry i pobożny chrześcijanin, zaczyna wątpić w wiarę w Boga. W tym utworze Bóg ukazany jest jako ten, który boleśnie doświadcza człowieka – co jest przeciwieństwem obrazu Boga z pieśni. Przykładem tego jest użyta metafora: „Pańska ręka mnie dotknęła”.
Poeta zadaje sobie pytania: dlaczego Bóg go ukarał? Co zrobił źle? Czym zawinił? Odpowiedzi na te pytania nie znajdują się ani w utworze, ani w myślach autora. Gdy poeta próbuje podnieść się z rozpaczy, ból po stracie córki powraca, o czym wspomina w szóstej strofie. Nic nie daje mu pocieszenia, a świat stracił dla niego sens. Wcześniej oskarżał Boga o niesprawiedliwość, ale efekt tego buntu to wzmocnienie wiary oraz zrozumienie, że może Bóg czuwa nad światem.
W ostatniej strofie autor pisze, że jedynie Bóg może go wzmocnić. Prosi go o ratunek, ponieważ stracił wszelką nadzieję i jest świadomy, że tylko Bóg może uśmierzyć jego cierpienie.
Podsumowując, oba utwory są ze sobą sprzeczne. Bóg i człowiek są w nich ukazani w zupełnie inny sposób. W pieśni Bóg jest źródłem radości i harmonii, a w trenie – źródłem bólu i rozpaczy. Ten sam autor, choć w różnych okolicznościach życiowych, patrzy na te same sprawy z innej perspektywy. Ukazuje to, jak zmienia się los człowieka, co nie zależy od niego, lecz od Stwórcy, który rządzi wszystkim.