profil

Wizerunki kobiet fascynujących i irytujących. Przedstaw zagadnienie na przykładzie twórców różnych epok literackich.

poleca 85% 595 głosów

Treść Grafika Filmy
Komentarze
William Szekspir Makbet opracowanie Makbet opracowanie Ignacy Krasicki

Wizerunki kobiet fascynujących i irytujących.
Przedstaw zagadnienie na przykładzie twórców różnych epok literackich.

Kobieto! puchu marny! ty wietrzna istoto!"
Postaci twojej zazdroszczą anieli,
A duszę gorszą masz, gorszą niżeli!...
Dziady cz. IV Adama Mickiewicza

Słowami tymi niejeden dziś człowiek określa kobiety. Inni mawiają, że kobieta zmienną jest., a gdzie diabeł nie może, tam babę pośle. To jedne z niewielu porzekadeł na temat płci pięknej
Jakie są naprawdę kobiety? – to jedno z wielu odwiecznych pytań, na które odpowiedzi nie znają nawet filozofowie. Gdyż tak, jak to bywa ze wszystkimi ludźmi, każda kobieta jest inna, niepowtarzalna, jedyna w swoim rodzaju. Można im jedynie przypisywać cechy, które są dla pewnej grupy wspólne.
Jak w życiu, tak też sprawa się ma w literaturze. Chociażby w samej literaturze polskiej wyróżnia się między innymi następujące typy psychologiczne kobiet:
· demon,
· zbrodniarka,
· kokotka,
· opiekunka,
· wyobcowana,
· znerwicowana.
Cechy, które najczęściej się im przypisuje to:
· cnotliwa,
· niewierna,
· wierna,
· odważna,
· szlachetna.
Wśród wszystkich typów kreacji postaci kobiecych występują takie, które potrafią zarazem fascynować i irytować. Odnajdujemy je w dziełach wszystkich epok literackich. Z każdej epoki wybrano po jednej bohaterce, łączącej w sobie te dwie cechy. Wyboru, w przypadkach kiedy był on w ogóle możliwy, dokonano na podstawie ich wyrazistości i istnienia w świadomości współczesnych ludzi, a tym samym maturzystów. Przykłady przedstawione są w układzie chronologicznym.
Antyczną kreacją omawianego typu są chociażby mitologiczne Amazonki z Hipolitą – ich królową - na czele. Były one wojowniczym plemieniem kobiet, mieszkającym na wybrzeżach Morza Czarnego. „Amazonki wychowywały ze swego potomstwa tylko dziewczęta, chłopców zaś zabijały. Wypalały sobie prawą pierś, aby mieć więcej swobody w rzucaniu dzidą, lewą zaś karmiły dzieci. Utrzymywały się z grabieży i rozbojów.” Zachwycająca jest ich niezależność od mężczyzn, samowystarczalność.
Teza ta jest fałszywa. Mężczyźni w jednej ze sfer ich życia byli niezastąpieni, kto wie czy nie najważniejszej. Gdyby nie oni to same by nie istniały, nie miałyby dzieci. Dlaczego więc zabijały swoje męskie potomstwo? Czy nie jest to sprzeczne z prawami natury, czy nie wyrządzały tym same sobie jako kobietom krzywdy? Współczesny czytelnik odpowie na to pytanie bez zawahania twierdząco. Inną interesującą sprawą, dotyczącą omawianych postaci, jest ich sposób utrzymywania się, bo w końcu nie były one takie zupełnie samowystarczalne, skoro musiały kraść, aby przetrwać.
Epoka średniowiecza przynosi nam postać Izoldy, bohaterki „Dziejów Tristana i Izoldy” – najpiękniejszej i najbardziej wzruszającej legendy miłosnej, posiadającej – jak pisał tłumacz – T. Boy-Żeleński – najgłębsze ludzkie wartości nieśmiertelnego mitu, będących natchnieniem niezliczonych poetów i muzyków. Izolda to piękna, młoda kobieta, córka króla Irlandii, siostrzenica zabitego przez Tristana Morhołta. To osoba dumna i zdecydowana, była gotowa nawet pomścić śmierć wuja. Nienawidziła Tristana, ale jej życiem kierowało Fatum. Najpierw nieświadomie uzdrowiła zabójcę swego wuja, a potem wypiła wraz z nim napój miłosny, który połączył ich serca na zawsze. Poślubiona przez kochającego ją króla Marka, już od nocy poślubnej oszukiwała go na różne sposoby i zdradzała systematycznie.
Izolda w imię miłości dopuszczała się czynów moralnie nagannych, oszustw ,a nawet zbrodni. Gdy zaczęto podejrzewać jej występki, kazała uśmiercić swą służebnicę Brangien, która jej pomagała w utrzymaniu sekretu, a nawet ją zastąpiła w łożu małżeńskim podczas nocy poślubnej. Miłość była dla niej jedyną wartością: silniejszą od prawa i nakazów religijnych, a także od przyziemnych wygód. Kobieta ta bowiem, zajmująca wyższą pozycję społeczną niż jej kochanek, będąca królową była przyzwyczajona do warunków królewskich, a tymczasem żyła pełnią szczęścia ze swym ukochanym w lesie, gdzie żywili się tym co Tristan upolował. Miłość ta kosztowała ją życie, o czym wiedziała od początku. Dziś taka miłość, z jednej strony pełna poświęceń z drugiej zbrodnicza, jest tylko legendą.
Epoki renesansu i baroku nie można nazwać skarbnica kobiet na tyle kontrowersyjnych, aby wywoływały tak skrajne uczucia jak fascynacja i irytacja.
Lady Makbet to jeden z niewielu renesansowych przykładów kreacji postaci kobiecych, ale mimo roli drugoplanowej bardzo wyrazisty. Jest ona żoną Makbeta, pana szkockiego, tana Glamis i Kawdoru, a następnie króla Szkocji, czyli tytułowego bohatera dzieła Williama Szekspira,
Aby Makbet osiągnął władzę, którą mu przepowiedziały czarownice, namawia go do morderstwa obecnego króla Dunkana. Przekonana bowiem jest, że losowi trzeba pomóc. Jest przy tym przebiegła i bezwzględna. Kieruje mężem jak marionetką, uciekając się przy tym do najróżniejszych sztuczek. Wykorzystuje jego miłość do siebie. Podsyca w nim ambicję i żądzę władzy, wyszydzając go i wyśmiewając, nazywa go tchórzem, krytykuje jego słabość. Lady Makbet jest osobą zimną, wyrachowaną, zupełnie pozbawioną zasad moralnych i niezdolną do refleksji nad swoim postępowaniem. Wszystko to sprawia, że wyrzuty sumienia traktuje jako przejaw słabości, coś, co jej nie dotyczy. Jest przy tym opanowana i zachowuje zimną krew – po zabiciu Dunkana przez Makbeta kończy dzieło męża, odnosząc na miejsce zbrodni sztylet i wymazując krwią króla jego pijanych służących, aby to na nich spadło podejrzenie, a kiedy w czasie wieczerzy Makbet widzi ducha zamordowanego przyjaciela - Banka, jego żona tłumaczy gościom jego dziwne zachowanie tajemniczą chorobą. Wielokrotnie, w dalszym toku akcji, Lady Makbet ratuje swego męża przed nieuważnym wyjawieniem zawiązanego spisku. W chwilach słabości podtrzymuje go na duchu, tłumiąc w sobie wszelkie ludzkie uczucia.
Gdy już osiągnęła to, o co tak wytrwale walczyła przy pomocy męża, popadła w obłęd. Jej szaleństwo doprowadziło ją do śmierci. Wytrwałość i przebiegłość tej kobiety jest imponująca, ale motywy działania oraz jego efekty tragiczne. Doprowadza do klęski swojej i męża. Mimo swej wyjątkowej siły psychicznej, nie mogła „domyć” swych krwawych rąk: „Cóż to? Czyliż te ręce nigdy obmyć się nie dadzą?/ Dość tego, mężu, dość tego!/ Wszystko popsujesz tym obłąkanym wzrokiem.” Prześladuje ją strach przed kara za wszystkie występki.
Barokową kreację kobiety irytującej i jednocześnie fascynującej jest pani Pernelle, jedna z, co prawda mało znaczących, ale wyrazistych bohaterek „Świętoszka” Moliera. To matka Orgona – zamożnego mieszczanina, oszukiwanego przez tytułowego Tartuffe’a. – dwulicowego, obłudnego hipokryty.
Pani Pernelle jest zachwycona tytułowym bohaterem, zapatrzona jest w niego do tego stopnia, że każdą krytykę i zarzuty wobec Tartuffe’a traktuje jako osobistą zniewagę. Fakt ten bierze się z uczucia, jakim darzy swojego syna. Jako oddana matka na wszystko się zgadza, przyznaje synowi we wszystkim rację. Jako jedyna z kobiet tolerowała zachowanie syna i przyjaźń, jaka go łączyła ze Świętoszkiem. Niezwykle trudno jej było się pogodzić z faktem, iż Tartuffe został zdemaskowany, niemal do końca nie wierzyła w jego zakłamanie.
Fascynująca jest jej wiara w uczciwość ludzką, ale niestety jest to naiwna postawa. Miło by było móc tak ufać drugiemu człowiekowi, ale to wyidealizowany obraz naszego życia.
Oświecenie to raczej czas kobiet cynicznych i liberalnych. Wykazywane są wszelkie złe cechy kobiety, takie jak; głupota, zakłamanie, marnotrawstwo. „Żona modna” Ignacego Krasickiego – jedna z najgłośniejszych (obok „Pijaństwa”) jego satyr, czyli obrazków charakterologiczno-obyczajowych, przynosi nam taką postać płci pięknej.
Żona Piotra, której nie nadano imienia jest mieszczanką. Jej życie ogranicza się do spotkań towarzyskich i zajmowania się modą, oczywiście francuską, którą bezmyślnie naśladuje. Nie liczy się z pieniędzmi i uczuciami męża, któremu nawet nie pomaga, gdy podczas przyjęcia pali się stodoła: „Po wieczerzy fejerwerk. Goście patrzą z sali;/ Wpadł szmermel między gumna, stodoła się pali./ Ja wybiegam, ja gaszę, ratuję i płaczę,/ A tu brzmią coraz głośniej na wiwat trębacze./ Powracam zmordowany od pogorzeliska,/ Nowe żarty, przymówki, nowe pośmiewiska”.
Z jednej strony irytująca jest postawa tej kobiety, ale bardziej jest fascynujące jak moda i ogół są w stanie kierować poglądami i zachowaniem człowieka. W tym ujęciu tytułowa bohaterka jest ciekawym typem psychologicznym kobiety uległej sentymentalnym wzorcom. .
Grażyna, tytułowa bohaterka powieści poetyckiej Adama Mickiewicza, jest romantyczną przedstawicielką postaci kobiecych w literaturze. To żona Litawora – księcia Nowogródka. Choć jej piękno przywodzi na myśl młodziutką, nierozważną pannę, jest ona poważną i rozsądną kobietą, swoją dojrzałością i trzeźwością sądów wspierającą męża w podejmowaniu decyzji: „A chociaż wiekiem od młodej jutrzenki / Pod lat niewieścich schodziła południe, / oboje, dziewki i matrony wdzięki / Na jednym licu zespoliła cudnie. / Powagą zdziwia, świeżością znęca:/ Zda się, że lato oglądasz przy wiośnie:”
Jest ona nie tylko żoną księcia, ale i jego powiernicą, doradczynią w niemalże wszystkich sprawach, nie podważając przy tym autorytetu swego męża: „Nie tylko łoże i serce podziela, / Lecz myśli jego i władzę nad ludem / Wojny i sądy, i tajne układy / Częstokroć od jej zależały rady, / Acz innym rzecz ta nie była świadoma;” Omawiana postać, ma jednak skazę na swej duszy, gdyż sprzeciwia się woli swego męża. Stało się tak, gdy ten uległ jej zwykłym namowom. Przejęła ona wtedy inicjatywę, przyodziała zbroję męża i poprowadziła jego poddanych do walki z Krzyżakami. Było to nierozsądne z jej strony, gdyż nie miała ona żadnego doświadczenia w tym zakresie i zapłaciła życiem.
Nie był to jednak zwykły akt buntu, chodziło o wartości wyższe, o to by zapobiec bratobójczej walki. Grażyna wierzyła w słuszność tego co robi, przed czym nie powstrzymała ją świadomość sprzeczności ze zdaniem męża. Ostatnie słowa które wyrzekła były prośbą o wybaczenie: „Przebacz, mężu mój, pierwsza i ostania zdrada!”. Tyle, że zdrada zawsze pozostanie zdradą. Szlachetne są jej poglądy, ale czyny nie do końca przemyślane i w skutkach dla niej samej tragiczne.
Epoka kolejna, czas pracy u podstaw i pracy organicznej, przynosi sztandarową dla mnie postać Stanisławy Bozowskiej, tytułowej bohaterki stosunkowo niewielkiej i może nie czołowej, ale ciekawej noweli Stefana Żeromskiego.
Postać ta to młoda nauczycielka, która w imię walki z ciemnotą, zgodnie z ideą "pracy u podstaw" wyjeżdża z Warszawy na zacofaną wieś, by tam szerzyć oświatę wśród chłopów.
Jej postawa - pełna poświęcenia, oddania, wierności własnym ideałom - stała się symbolem heroizmu. Walkę tę przypłaca życiem - chora na tyfus umiera, nie otrzymawszy w porę pomocy lekarskiej. Chociaż rezultaty jej pracy w porównaniu z zamierzeniami są znikome, osiąga wyższość moralną nad swym kolegą ze studiów, lekarzem Pawłem Obareckim, który sprzeniewierzył się podobnym, wyznawanym w młodości, ideałom. Mówi on po jej śmierci: - Niemądra byłaś! Tak żyć nie można, ale i nie warto. Z życia nie zrobisz jakiegoś jednego spełnienia obowiązku: zjedzą cię idioci, odprowadzą na powrozie do stada, a jeśli się im oprzesz w imię swych głupich złudzeń, to cię śmierć zabije najpierwszą, boś za piękna, zbyt ukochana...
Są tacy, którzy uważają, że ta postać przekonuje o konieczności podjętej przez nią walki i prowadzenia jej do samego końca. Pozostaje jedna kwestia, po co to przypłacania życiem, skoro można czynić dobro bez przypłacania tego życiem. Nie byłoby lepiej, gdyby nie poświęcała się całkiem, ale za to dłużej pomagała ludziom?
Młoda polska to czas triumfu kobiet i to nie tylko w roli bohaterek literackich, ale także twórców tejże literatury. Wśród tych pierwszych na wyróżnienie zasługuje Hanka – jedna z bohaterek najpoczytniejszej i największej powieści W. Reymonta. – „Chłopach”. Zwykle mówiąc o tym dziele zwraca się uwagę na trzy postaci: młodego i starego Boryny oraz Jagny, uwikłanych w klasyczny trójkąt. Jednak jest to błędem. Owszem, są to postaci wyraziste i ważne, ale różnie ciekawą kreacją jest owa żona Antka Boryny. Jest to postaci niezwykle silna psychicznie i zaradna, a przy tym szczerze kochająca swego męża.
Co prawda na początku została przedstawiona jako postać płaczliwa, niezaradna oraz zastraszona. Wygnana jednak z domu powoli lecz systematycznie uległa wewnętrznym przeobrażeniom. Ciężka sytuacja materialna po przeniesieniu się do ojca, poczucie tragizmu zdrady zakochanego w Jagnie Antka nie załamały jej, lecz wręcz przeciwnie – podziałały na nią pobudzająco i wyzwoliły z niej niespodziewaną energię, której nikt by się po niej nie spodziewał; jak sama mawiała : „bieda łacniej przekuwa człowieka niźli żelazo”.
Przede wszystkim z czasem stała się podporą rodu Borynów, opiekunką chorego Maćka, zaradną gospodynią podczas pobytu Antka w więzieniu. Przede wszystkim osobą, która potrafi wybaczać. To ona wielokrotnie broniła Jagnę przed mieszkańcami wsi, osobę z winy, której doznała wiele cierpienia. Ponadto zdradzona przez męża, sama go nigdy nie zdradziła, nie przestała go kochać. Mało tego, wszystko co robiła, to że przeszła taką metamorfozę, było dla niego. Chciała, żeby był z niej dumny i zapomniał o Jagusi.
Jej pierwotna postawa jest irytując, ona sama pozwalała swą nieporadnością na to, żeby mąż ją zdradzał. Jej metamorfoza była nieprzewidywalna i tym samym godna podziwu.
Elżbieta Biecka jest postacią kobiecą wykreowaną przez kobietę - Zofię Nałkowską. Jest bohaterką jej powieści, która początkowo miała nosić tytuł „Schematy”, nazwaną ostatecznie „Granicą” .
Kobieta pochodzi z mieszczańskiej, rozwiedzionej rodziny. Pierwszy raz pojawia się ona w powieści jeszcze jako młoda dziewczyna, kiedy to mieszka u swej ciotki Cecylii Kolichowskiej, gdy tym czasem jej rodzicielka podróżuje ze swym drugim mężem po Europie. Wyrosła na osobę o złożonej osobowości. W młodości była bardzo egoistyczna, z czasem się to zmieniło, ale pozornie. Wielu rzeczy nie dostrzegała w życiu, na przykład cierpienia najbliższych. To, ile dla niej znaczyła, wychowująca ją ciotka, zrozumiała dopiero po jej śmierci. Z jednej strony była wyczulona na ludzkie cierpienie, gdy przejęła prowadzenie kamienicy próbowała ratować jej mieszkańców przed eksmisją i pomagać im na wszelkie sposoby. Robi to jednak z dystansem, czego dowodzą choćby słowa: „Taki dom to jest rzecz zadziwiająca. Czy to nie szczególne, że ludzie zdecydowali się żyć na sobie warstwami? Co dla jednych jest podłogą, to dla innych staje się sufitem”. Także jako prezydentowa chętnie pomagała biednym ludziom. Po ślubie stała się główną powierniczką męża i to ona najczęściej rozwiązywała problemy Zenona, Z drugiej zaś strony wyrządziła ogromną krzywdę Justynie - kochance Ziembiewicza., gdyż pozwoliła na to aby usunęła ciąże, mając przy świadomość jej słabości psychicznej. W dodatku, pozwala mężowi na to by on wyłożył na ten cel pieniądze. Aby uspokoić swoje sumienie znajduje dla dziewczyny pracę i „umywa ręce”.
Czy pomoc tysiącom ludzi daje nam prawo krzywdzić jednostki? Istnieje jedna słuszna odpowiedź, że nie. Owszem, godne podziwu jest pomaganie biedakom, to że dziewczyna z tak trudną przeszłością, potrafi być wrażliwa na krzywdę innych ludzi. Ale jak bywa w wypadku takich ludzi jej egoizm jest silniejszy i to irytuje, także w życiu.
Współcześnie, w epoce głównie literatury masowej, narzuconej, trudno określić wspólny, preferowany typ kobiety, która jest na tyle intrygująca, żeby wywoływać i pozytywne i negatywne odczucia. Pytając przypadkowych przechodniów, powiedzieliby że to Bridget Jones. W jej dzienniku czytamy o samotnej trzydziestolatce z nadwagą, opętanej pragnieniem znalezienia mężczyzny, z przyczyn głównie użytkowych takich, jak niektóre okazje towarzyskie, wymagające stosownie wyglądającej osoby towarzyszącej. Jest ona odzwierciedleniem stereotypowych singli, którzy chcą jak najszybciej stać się częścią jakiejś pary.
„Dziennik Bridget Jones" nie jest prozą wielkiego formatu, mimo to książka ta znana jest na całym świecie. Zapewne dlatego, że jednych irytuje taki styl bycia, a dla innych jest jakieś odzwierciedlenie ich samych i fascynująca wydaje się wytrwałość i samozaparcie bohaterki. Kobieta ta nasuwa się jak przykład współczesny samoistnie, chyba w wyniku charakteru obecnego „życia literackiego”
Każda epoka ma swoje poglądy, prądy i tematykę. Ma także swój sposób, mniej lub bardziej wyrazisty i odrębny, sposób kreowania postaci literackich. W każdej z nich można odnaleźć preferowany literacki typ postaci kobiecych. Starałam się dobrać opisywane postaci jak najtrafniej. Celem moim było, aby bohaterki te odpowiadały typom danego okresu literackiego i zarówno wywoływały tak skrajne uczucia, fascynacja i irytacja.
Kobiety, będące przedmiotem tej pracy, to zwykle kontrowersyjne postaci, które wywołują wiele sporów swymi poglądami, postępowaniem i wyborami. Dowodem tego sądu jest fakt, że kwestie te są tematami wielu prac, tych najprostszych szkolnych, ale także naukowych. Nigdy nie zostaną jednoznacznie rozstrzygnięte. Dla jednych będą godne podziwu, powodem do zachwytu, a innych będą denerwować, będą nie do pojęcia.

Podoba się? Tak Nie