profil

Warunki życia ludzi w obozach niemieckich

poleca 85% 269 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

1)W krematoriach Oświęcimia i Birkenau splunęło do dnia 18 stycznia 1945 r. Około 5 milionów ludzi . Byli to Polacy aresztowani przez gestapo lub powstańcy przywiezieni z Warszawy, Rosjanie, Jugosłowianie ,Czesi,Anglicy,Holendrzy,Francuzi,Belgowie,Włosi,Ukraińcy,Estończycy,niemieccy kryminaliści i dzieci różnych narodowości, przywiezione do obozu koncentracyjnego lub urodzone tu, oraz Cyganie, których potraktowano podobnie jak Żydów, zabierając do gazu cały ich obóz, mieszczący mężczyzn, kobiety i dzieci.
2)Długi pobyt w Birkenau (1942-1945) i różnorodność prac pozwoliły zgłębić wiele tajemnic. Sprawy najskrytsze były wykonywane rękami więźniów. Przez te ręce, pracowicie spełniające wszystko, co im spełnić kazano, przechodziła cała ewidencja żywych oraz rejestracja tych, którzy wprost z pociągu szli na śmierć, nie podlegając ewidencji ani tatuażowi.
3)Niesłychany chaos i niemożność stwierdzenia tożsamości tysięcy żywych i zmarłych spowodowały wprowadzenie tatuażu. Był to wielki błąd taktyczny, popełniony przez władze obozu.
Dziś w sposób naoczny stwierdzić można, jak nikły procent więźniów Oświęcimia pozostał przy życiu. Wprawdzie papiery zostały zniszczone, całe wozy „Todesmeldunków” wypadło ciągnąć do spalenia, lecz znając liczbę końcową, bardzo łatwo obliczyć, ile osób zginęło w Oświęcimiu. Miliony ludzi weszło do lagru. Opuściło lager zaledwie kilkadziesiąt tysięcy. Niemcy nie przypuszczali, że każdy numer nakłuty na ręce więźnia stanie się dokumentem. Tatuując, ustawiono słupy graniczne tysięcy dziesiątków i setek tysięcy. Spróbujmy powołać ich na jeden jeszcze generalny apel. Spróbujmy ich ustawić piątkami i zliczyć, ilu ocalało z każdego tysiąca. Wynik byłby przygnębiający. Staneliśbyśmy nieliczni, jako żywy, tragiczny dokument, jako pojedyncze, kaprysem losu zachowane ogniwa wielkiego łańcucha ludzi których pozbawiono ludzi.
4)Dziś można uzyskać dokładnie te miejsca gdzie krew lała się najobficiej. W prawdzie w roku 1944 zakładano ogródki , siano , kwiaty i urządzano koncerty, lecz to nie zatarło w pamięci widoku nagich trupów leżących w potwornych stosach pod barakami. To nie zatarło wspomnienia selekcji, w wyniku których osoby stare, schorzałe i niedołężne uleczono na 25 blok, który był blokiem śmierci. Zbyt długo trwały godziny konania chorych na tyfus i czerwonkę leżących w błocie, żeby można było to zapomnieć kiedykolwiek. Zbyt wyraźnie mówiły apele generalne, jak nikły procent zostaje przy życiu. Marli artyści , ludzie talentu, ludzie geniuszu, ludzie przeszłości i ludzie przyszłości. Z tych licznych śmierci, z tych strasznych hekatomb ludzkich, z każdych gasnących oczu podnosiła się niema prośba, ostatnia wola konających. Wola ta zapadła w pamięć zostających przy życiu, rozszerzała ścianki serca, zdawało się, że rozerwie druty, aż do państw wolnych, do narodów miłujących wolność.
5)Z Oświęcimia wraca niewielu. Gdy pamiętnych dni styczniowych 1945 r.otwarto szeroko bramy i wyprowadzono pośpiesznie pod gęstym konwojem 1000 ludzi, gdy na trasie Oświęcim-Gross-Rosen rozwiną sie wielu kilometrowy pochód zgiętych w trudzie, nędzarzy i ciągną nieprzerwanie drogami Śląskimi, zostawiając tu i ówdzie na śniegu ciemna postać więźnia dobitego przez SS-mana, Ślązacy z pobliskich miast i wsi przystawali ze zdumienia. Z daleka z progów , bojąc się zbliżyć do złowieszczej drogi, unosili dłonie i kreślili znak krzyża nad idącymi.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 3 minuty

Teksty kultury