profil

Ojczyzna dwa razy utracona. Porównaj refleksje dwóch emigrantów. „Ostatni – despotyzm” Cypriana Kamila Norwida i „Garden Party” Stanisława Barańczaka. Zwróć uwagę na to, jak Barańczak nawiązał do wiersza Norwida

poleca 85% 244 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Na przestrzeni wieków Ojczyzna wszystkich Polaków – Polska często napiętnowana była przez inne państwa. Niekiedy przez sojuszników, oferujących pomoc, narzucaną niewolę i niesłusznie wypowiadane słowa. Polak, który wyjeżdża za granicę, może przekonać się, jak nieistotne dla obcokrajowców są losy Polski. Uważam, że właśnie te postawy ukazane są w wierszach „Ostatni – despotyzm” Cypriana Kamila Norwida oraz „Garden party” Stanisława Barańczaka. Przedstawione są w nich doświadczenia dwóch pisarzy, którzy odbywali liczne podróże po świecie. Mimo że ich życia dzieli ponadstuletnia przepaść, zauważyć można pewne podobieństwa w ich biografiach. Barańczak podążał śladami Norwida podróżując po Europie, a następnie wyjeżdżając do Stanów Zjednoczonych. Znał dobrze jego poezję, ponieważ zajmował się jej tłumaczeniem na język angielski. Czy ta znajomość w znacznym stopniu przyczyniła się do wspólnych zależności i podobieństw? Uważam, że tak.
Interpretację utworu Cypriana Kamila Norwida pt. „Ostatni - despotyzm” należy rozpocząć od faktu, że jego dzieła są bardzo skomplikowane. Przesłania tych tekstów nie wynikają wprost z podanych słów, należy odczytywać je „między wierszami”. Dlatego odczytanie treści utworu jest dość trudne.
Już w pierwszych słowach wiersza uwagę zawraca hasło „depesza”. Ważna wiadomość, jaką otrzymał adresat została przez pisarza wielokrotnie wspomniana. Nie dość, że słowo to napisane jest rozstrzelonym drukiem, by wzbudzało zainteresowanie czytelnika, to jeszcze autor powtórzył je trzy razy, co dodatkowo nadaje mu ważności. Później zostaje ono jednak pominięte. Utwór porusza również temat zachowań ludzi i społeczeństw, uwypuklenie tego zagadnienia wzbogaca problematykę tekstu.
W utworze obserwujemy sytuację liryczną, którą jest spotkanie towarzyskie. Pojawia się na nim słowo despotyzm, czyli forma sprawowania władzy. Powiązany jest on z dziejami Polski, sytuacjami, które miały miejsce w określonym miejscu i czasie. „Despotyzm runął!”- głosi ważna dla jednego z bohaterów lirycznych depesza. Dla niego jest to okoliczność, która ma znaczenie, ponieważ doprowadziła do istotnych zmian, dla innych uczestników spotkania, to tylko jeden ze zbywanych tematów konwersacji. Problem ten dla innych niby jest istotny, ale nie do końca. W rezultacie okazuje się bowiem, że dla obcych nie ma to żadnego znaczenia – błahe są sprawy innych. Najistotniejsze, że dla nich wszystko toczy się dalej. Człowiek po prostu nie umie lub nie chce kojarzyć przemian świata ze swoją własną osobą, – bo to zawsze dotyczy „innych, a nie mnie”.

Ważny jest także język. Często dla innych (zwłaszcza ludzi obcego pochodzenia i narodowości) język, jakim posługuje się w tym przypadku emigrant, staje się „językiem nieznanym”. U Norwida owa nieznajomość „języka” u odbiorców wynika z kryzysu kultury salonowej i utraty zwyczajów. Świat, w którym żył poeta był gnuśny, opieszały, a cywilizacja przeżywała kryzys. Norwid upadek skojarzył z kryzysem świata arystokracji. Podkreślają to puste formuły salonowych dyskusji.
Norwid opisuje w swym dziele sytuację, która zaistniała, jednak nie posiada zakończenia. Postać otrzymała list, który zbanalizowano i odłożono na półkę, między inne błahostki. Być może jednolitość nastroju utworu przyczynia się do tego, że wydaje się on pozbawiony patosu? Wynika to również z tego, że poeta wykorzystał w swoim wierszu liczne elementy kolokwialne. Potoczność dotyczy przemilczania niektórych kwestii i połączenia różnych tekstów. Właśnie za pośrednictwem tych potocznych rozmów, choć w ramach etykiety spotkania towarzyskiego, poeta przelał na papier trzy miniaturowe scenki, trzy rodzaje zachowań, które różnią się tym, że pochodzą od różnych osób.
Poeta z dużą rozwagą stosuje przemilczenia i wielokropki:
„Ktoś nadchodzi! – to Baron – jakże? cenne zdrowie…”
Używa liczne zwroty potoczne, takie jak na przykład: „siądzie”, „cóż nowego”.. Wśród elementów kolokwialnych w „Ostatnim - despotyzmie” znalazły się także teksty zaczerpnięte z druku, z nagłówków prasowych: „Upadły szarańcze w Grecji”, „Na Cyprze brzeg się w otchłanie usunął”. Przez kolokwializmy wykreowany został portret mówiących w wierszu.
W utworze uderza obfitość znaków przestankowych – myślników, przecinków, znaków zapytania, wielokropków – „Depesza ta… co? mówi… może pomarańczę?...”. Oddają one całą gamę uczuć, jakie towarzyszą czytaniu tego dzieła. Niebagatelną rolę pełni tutaj także intonacja. Przeczytanie wiersza w zgodzie z interpunkcją nadaje znaczenia. Choć schemat rozmów jest właściwie jednakowy, daje się zauważyć, że wszystkie polegają na zbagatelizowaniu informacji - depeszy.
Podmiot liryczny ujawnia się dopiero w ostatniej strofie, pokazując jednocześnie swoje stanowisko – ironizuje, nie zmieniając jednak atmosfery rozmów salonowych.
Utwór Norwida warto odczytać w kontekście historycznym. Tytuł „Ostatni – despotyzm” odnosi się zapewne do ważnego dla Polski wydarzenia, jakim było obalenie rządów Romualda Traugutta. Dlatego też można przypuszczać, że osoba, do której kierowane są pytania jest Polakiem. Przekazywane jest w ten sposób pewne doświadczenie emigracyjne. Ponadto upadek państwa, w tym przypadku także formy sprawowania władzy, jest jednocześnie upadkiem nadziei. Oczywiście nadziei dla tych, którzy liczyli na pozytywne rozwiązanie problemów i lepsze życie.
Polakiem jest również bohater liryczny tekstu Stanisława Barańczaka pt. „Garden party”. Na początku warto jednak zwrócić uwagę, kiedy został on napisany, bowiem odnosi się do kontekstu biograficznego poety. W czasach PRL-u był on zaangażowany w działalność opozycyjną. W 1981r. wyjechał do USA, gdzie zapewne napisał ten wiersz, choć przedruk w Polsce ukazał się dopiero w 1997r.
Barańczak w swym wierszu przedstawia tytułowe garden party – jest to opisywana sytuacja liryczna. Gospodarzami przyjęcia są Amerykanie, natomiast gościem – Polak. Z tekstu można się domyślić, że znalazł się na obczyźnie jako emigrant polityczny, zmuszony do opuszczenia kraju przez wydarzenia stanu wojennego, takie jak: „demonstracje”, „cenzura”, czy „Wałęsa”, (choć to nazwisko do końca nie zostało wypowiedziane).
Cytat przytoczony na samym początku doskonale ukazuje nawiązanie do twórczości Norwida, ale także wskazuje na zawartość wiersza:
„Pomarańcza, jak widzę z Malty – wyśmienita!” /Norwid/
Utwór dzieli się na małe scenki, gdzie w każdej bohaterem jest cudzoziemiec - Polak, zagłuszany przez głosy miejscowej ludności. Zasypują oni przybysza masą pytań, nie pozwalając mu jednocześnie na odpowiedź. Utwór przedstawia groteskowy obraz społeczeństwa amerykańskiego. Jego naczelną cechą jest głośna uprzejmość: „jakże miło”, „cześć”, „co słychać”, zainteresowanie wyłącznie własnymi sprawami. Okazuje się, że przeciętny Amerykanin zna Polskę wyłącznie z ekranu telewizora. Znają oni tylko najwybitniejsze postaci – w tym wypadku Lecha Wałęsę oraz papieża - czy najważniejsze (często sensacyjne) wydarzenia, takie jak antyrządowe demonstracje i strajki. Jeden z rozmówców krytykuje nawet fragmentaryczność przekazu telewizyjnego:
„czy można wierzyć
tej naszej telewizji, koszmar, prawda?”.
Telewizja przekazuje także obraz, dzięki czemu obcokrajowiec zapamiętuje wygląd człowieka, a nie jego nazwisko – jak w przypadku Wałęsy – wąsy. Jak już wspomniałam Amerykanie znają Polskę (choć także inne kraje) jedynie ze „srebrnego ekranu”, dlatego zabawnie brzmią słowa:
„znam Polskę, widziałem dwa filmy
z Papieżem - ten wasz Papież nic nie wie o świecie,
straszny konserwatysta”.
Jedyne, co przeszkadza im w telewizji to reklamy. Od ich nadmiaru, aż „jeży się włos” na głowie.
Z wiersza Barańczaka łatwo odczytać obraz społeczeństwa, które zna tylko własne problemy. Mentalność ludzi wychowanych wśród dobrobytu pokazuje kontrast z rzeczywistością, jaką zna emigrant. Świat nie jest przez niego krytykowany, lecz nie może być także w pełni zrozumiany. Ma to związek zarówno z różnicą doświadczeń dziejowych, sposobem myślenia i odczuwania własnej roli w aktualnie przeżywanej historii, jak i specyficznymi regułami towarzysko - obyczajowych podporządkowanymi etykiecie i grzeczności.
Wiersz Barańczaka kończy się charakterystyczną mini - scenką:
„Hej, wy tam, kończcie wreszcie, co to za fatalny
obyczaj - dyskutować przy winie, zakąsce
na poważne tematy”.
Na przyjęciach nie wypada po prostu rozmawiać o sprawach „poważnych” – psuje to biesiadny, pogodny nastrój.
W utworze Barańczaka Polak nie odzywa się ani słowem, bowiem nie może dojść do głosu, wśród tylu pytań i odpowiedzi. Pytanie: „I co też się dzieje ostatnio w Polsce” znaczy tyle samo, co retoryczne: „Co słychać?”. Nie można, więc nawiązać konkretnego dialogu. W swym dziele Barańczak stara się wskazywać na problem z różnych jego aspektów: różnicy kulturowej, obyczajowej czy narodowościowej, ale także językowej. Współcześnie to najczęściej język staje się barierą nie do pokonania.
Motto utworu Barańczaka ma charakter nawiązania intertekstualnego – są to słowa z wiersza Norwida „Ostatni – despotyzm”:
„Pomarańcza, jak widzę, z Malty – wyśmienita!”
Zabieg ten jest celowy, bowiem teksty mają wiele cech wspólnych - niejako ze sobą rozmawiają. Wiersz Norwida jest kontekstem interpretacyjnym dla wiersza Barańczak. Analizując oba wiersze od razu widać, że Barańczak pisał pod wpływem Norwida. Wskazuje na to podobna sytuacja liryczna - spotkanie towarzyskie. U Norwida przyjęcie salonowe, u Barańczaka zaś tzw. „garden party” – czyli „przyjęcie towarzyskie pod gołym niebem”, a także motyw niezwykłego gościa. Tematem obu wierszy są trudności w porozumiewaniu się ludzi. Obaj poeci wskazują na takie bariery, jak etykieta, różnica doświadczeń historycznych uniemożliwiająca kontakt czy język. Warto jednak zwrócić uwagę na problematykę obu utworów, z którą wiąże się temat wypracowania. Bohaterowie tych dzieł utracili to, co było dla nich najważniejsze. Utracili Ojczyznę, dla której walczyli, o którą dbali i pielęgnowali.
Ponadto w obu wierszach sytuacja liryczna przedstawiona jest w postaci wypowiedzi dialogowych, są to relacje rozmów ujęte w cudzysłowie, natomiast podmiot liryczny właściwie nie występuje. W obu mamy do czynienia z rymami dokładnymi żeńskimi.
„Ostatni – despotyzm” Cypriana Kamila Norwida, który bez wątpienia był pierwowzorem dla „Garden party” Stanisława Barańczaka przedstawia podobną sytuację. Tu również temat Polski nie należy do najważniejszych. Efekt jest taki, że nie dowiadujemy się ani tego, „co słychać w Polsce” ani „jak runął ów despotyzm”. Refleksje po przeczytaniu i interpretacji obu utworów są podobne: sprawa Polski dla obywateli innych narodowości, nigdy nie będzie najważniejsza. Dlatego to my powinniśmy sami zatroszczyć się o naszą Ojczyznę, bo nikt inny tego za Polaków nie uczyni.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 9 minut