profil

Tolerancja w dawnej Polsce.

poleca 86% 102 głosów

Treść Grafika
Filmy
Komentarze
Zygmunt August

Minęły karnawałowe szaleństwa, jeszcze w głowie brzmi muzyka ostatniej zabawy. Przed lekcją języka polskiego spotyka się dwóch uczniów. Jeden z nich, kompletnie nie przygotowany do nieubłaganie zbliżającej się lekcji, Paweł, zwraca się do swojego przyjaciela Maćka (prymusa), aby ten wprowadził go w tajniki tematu „Tolerancja w dawnej Polsce”.
-Maciek -zaczął Paweł -wczoraj na imprezie zupełnie straciłem poczucie czasu...
-Znowu piłeś, a może też ćpałeś? -zapytał Maciek
-Nic z tych rzeczy, to przez te dziewczyny. No wiesz, nie dawały mi spokoju. Rozumiesz -potrzebuję twojej pomocy.
-Paweł, ty to jesteś istny „młody Don Juan”! No dobra, pomogę ci, o co chodzi?
-No wiesz... Ten temat...
-”Tolerancja w dawnej Polsce”?
-Dokładnie -jestem ciemny jak kosmiczna dziura.
-Uważaj, zaczynam. Za panowania ostatniego z Jagiellonów -Zygmunta Augusta... Paweł czy ty mnie słuchasz?! Skończ wreszcie oglądać się za dziewczynami i zacznij uważać! Skupmy się może na tym trudnym do zinterpretowania pojęciu, jakim jest „tolerancja”.

Otóż tolerancja pojmowana jest w różny sposób. Niektórzy sądzą, że jest to akceptowanie innych ludzi, ich wyznań oraz ich obyczajów. Profesor Boudouin De Courtnay (1845 -1926) określił ją jako „znoszenie cierpienia obok siebie”.1 Słowo „tolerancja” wywodzi się z języka łacińskiego i znaczy tyle co znosić, dopuszczać, pozwalać. Gdy sięgasz po odpowiedni tom encyklopedii i szukasz w nim owego hasła, rzuca ci się w oczy rozbicie go na kilka podhaseł -jednym z nich jest „tolerancja religijna” albo „tolerancja wyznaniowa”, lub „pokój wyznaniowy”. Owa tolerancja jest to więc prawo do wiary lub niewiary w Boga, do przyjmowania lub odrzucania wierzeń i praktyk narzucanych przez różne religie, wyznania.
-Hej Maciek, skończ z tym, idziemy dalej, już rozumiem co znaczy słowo „tolerancja”.

-Jasne, przejdźmy do setna. Największa świetność „państwa bez stosów” (jak określił nasze państwo Janusz Tazbir), przypada na XVI wiek, okres reformacji i panowania ostatniego z Jagiellonów. W 1550 roku Zygmunt August wydał przywilej, w którym zobowiązał się utrzymać jedność wyznaniową w Polsce, nie dopuszczać zwolenników herezji do senatu i urzędów, a gdyby nie wyrzekliby się swego wyznania -wygnać ich z kraju. Równocześnie w osobnym edykcie, król wezwał starostów do pilnego ścigania i karania zwolenników różnych sekt zgodnie z przepisami prawa. Ośmieleni tym biskupi, sądząc, że mają odpowiednią władzę, mogli bez przeszkód ścigać przeciwników Kościoła np. żonatych księży, bądź obrońców reformacji. Doszło nawet do kilku rozpraw sądowych, w których zapadły wyroki skazujące.

-Ale skoro Polska była krajem tolerancyjnym, to chyba te wyroki nie zostały wykonane? -wtrącił „błyskotliwą” uwagę Paweł.
-Masz rację. Drugi z edyktów zakazywał druku ksiąg heretyckich. Także bezskuteczny. Nasuwa się pytanie: co było przyczyną niemocy owych dekretów? Jeżeli chodzi o Kościół katolicki to czuł on się pewny swego. Jeśli natomiast o szlachtę, odpowiedź na to pytanie jest prosta i udzielił jej już w 1547 roku dobrze poinformowany leksykograf -Jan Mączyński pisząc, że „przeciw szlachcie ani duchowieństwo, ani sam król nie był w stanie nic postanowić”.2
W ówczesnej Polsce szerzył się ruch reformacyjny. Szlachta zamieniała kościoły na świątynie protestanckie, fundowała szkoły i drukarnie różnowiercze. Największe grono wyznawców zyskał sobie wtedy kalwinizm. Taki obrót sprawy nie był korzystny dla kraju, zwłaszcza po śmierci Zygmunta Augusta w 1572 roku, w okresie bezkrólewia. Świadomość zbliżającej się rewolty zmusiła szlachtę do ustanowienia tzw. konfederacji warszawskiej w dniu 28 stycznia 1573 roku. Miała ona na celu utrzymanie pokoju w państwie. Można tak twierdzić, ponieważ członkowie rady, która ją ustanowiła, byli różnych wyznań. Do dziś słynne są słowa wypowiedziane przez ówczesnych sygnatariuszy, którzy zobowiązali się „pokój między sobą czynić, krwie dla różnej wiary i odmiany w kościołach nie przelewać... jako po inszych królestwach jaśnie widzimy”.3 Do uchwalenia konfederacji przyczyniły się także krwawe wydarzenia do jakich doszło we Francji w głośną „noc świętego Bartłomieja”, kiedy to wymordowano dziesiątki tysięcy wyznawców kalwinizmu -hugonitów. Dzięki owej ustawie o Polsce dało się słyszeć w całej Europie. Nasz kraj został uznany za „azyl heretyków”. Sławny poeta polski -Stanisław Witkowski tak to opisał: Polska jest „pewną ucieczką wszem narodom”, albowiem „gdy tu kto skłonił, każdego skrzydły swymi ten orzeł zasłonił”.4 Państwo ze stolicą w Krakowie stało się zbiorowiskiem różnowierców, ludzi wielu narodowości prześladowanych za swoje przekonania, nie mających we własnym kraju wolności sumienia. Obywatele naszego kraju (ludność miejską Rzeczypospolitej, obok Polaków, Litwinów i Rusinów tworzyli również: Niemcy, Ormianie, Żydzi, a także -daleko mniej jednak liczni -Anglicy, Szkoci, Węgrzy, Holendrzy oraz Czesi) nie podlegali jakiejkolwiek dyskryminacji ze względów narodowościowych, cieszyli się rozległym samorządem i korzystali z pełnych swobód religijnych.

-Maciek mógłbyś mi wyjaśnić dlaczego w Polsce w przeciwieństwie do innych krajów, różnowierców traktowano tak „pobłażliwie”. Dobre pytanie, naprzykład we Francji, Włoszech i innych krajach Europy, za przejawy herezji, uprawianie czarów itp. karano najczęściej śmiercią, dążąc do udowodnienia winy za wszelką cenę.

Autor „nieboskiej komedii”, Zygmunt Krasiński, pisał tak: „że wojen u nas religijnych nie było, to tylko dowód, że nikt w nic nie wierzył mocno. O to, w co ludzie wierzą, biją się. Wojna jest znakiem życia. Naród polski bywał zawsze leniwy do wojny, do pospolitego ruszenia”.5 Podobne tony odnajdujemy kilkadziesiąt lat później w uwagach Tadeusza Boya Żeleńskiego, o Polsce jako „kraju, który umiał przetłumaczyć renesans na treny po Urszulce, rewolucję francuską na 3 maj, a samego Byrona na miłość ojczyzny”.6 Być może innymi powodami, dla których w „azylu heretyków” nie prowadzono wojen domowych było to, że społeczeństwo polskie, jak wszyscy Słowianie, brzydziło się krwią rodaków. Albo też, pragnęło za wszelką cenę utrzymać w państwie pokój, który mógł być zakłócony walkami między różnymi grupami religijnymi.
Słowa pochwały dla polskiej tolerancji dochodziły z wielu krajów Europy. Niemieccy antytrynitarze nawoływali do osiedlenia się w Polsce swoich rodaków pragnących wolności sumienia. W roku 1607 Walenty Szmak zwracając się do Polaków pisał „Ludzie rozmaitego narodu, wygnańce z ojczyzn swoich nie dla żadnej złości, tylko dla samej prawdy i sumienia swego u was gospodę mieli i mają”.7 Inny zaś wybitny pisarz ariański, Marcin Ruar, przyznawał iż przybył do Polski „z powodu złotej wolności sumienia, umocnionej konfederacjami stanów królestwa i uroczystymi przysięgami królów”.8 Francuzi podobnie Niemcy również nie mogli się nadziwić panującej w naszym kraju tolerancji. Wszyscy zgodnie podkreślali iż mieszkańcy Rzeczypospolitej „mimo różnic religijnych żyją w pokoju”. Z kolei w angielskim czasopiśmie „News from Poland” (London 1642), czytamy, iż Wilno zamieszkują przedstawiciele kilku religii, a mimo to bez trudów wykonują swe praktyki religijne, wszyscy żyją w zgodzie i pokrewieństwie. To co powiedziałem świadczy o tym, że szeroka tolerancja wyznaniowa, o czym mówił Aleksander Brucker rozsławiła nasz kraj bardziej niż zwycięstwa militarne czy unia lubelska.

Rzym i Genewa potępiały nasz kraj, ponieważ nie podobały im się nasze stosunki wyznaniowe. Zarówno kalwini francuscy, jak angielscy katolicy stawiali ją za wzór swoim władcom. Przykład Polski świadczył ich zdaniem, że państwo nie słabnie przez to, iż „rządzone jest przez ludzi różnych religii, a główne urzędy są im rozdawane bez różnicy”.9 Mimo iż Polska tolerancja napotkała wiele oporów to jednak miała znacznie więcej sprzymierzeńców niż wrogów, czuła się w miarę bezpieczna.

-Wydaje mi się, że trafne jest stwierdzenie, iż kraj ten dał początek epoce renesansu -wtrącił, uważający Paweł.
-Raczej nie. Epoka renesansu rozpoczęła się we Włoszech. Chociaż pod względem religijnym, nasz kraj wyprzedził swoją epokę.
-Czyli nie do końca się myliłem?

-Chyba nie. Ale „lećmy” z tym dalej! Przebywający w Polsce emigrant religijny Bernardo Bonifacio d`Oria, pragnąc zachęcić głośnego szermierza tolerancji Sebastiana Castelliona do osiedlenia się w tym kraju, pisał do niego tak: „Wielką, a nawet bardzo wielką miałbyś tu wolność życia według swych poglądów i zasad, jak również wolność pisania i wydawania. Nikt nie byłby cenzorem. Znalazłbyś tu ludzi, którzy by ochraniali Cię i bronili i -co powinno być Ci szczególnie miłe -związanych z tobą wspólną sprawą”.10 Słowa te odnoszą się także do każdego człowieka, żyjącego w tamtym czasie, okresie reformacji i prześladowań religijnych.

Po tym wyczerpującym wykładzie Maćka, w którym niezbędne było przytoczenie pewnych cytatów i stwierdzeń, Paweł zaczął snuć pewne wnioski...

-Tolerancja religijna, jak mi to udowodniłeś, w Polsce była, mało tego, dała początek nowemu spojrzeniu na otaczający nas świat. Do naszego kraju zjeżdżało się na pewno dużo hołoty z innych krajów, ale również ludzie inteligentni: pisarze, malarze, profesorowie, oraz wielu innych. Ludność naszego państwa jest więc bardzo zróżnicowana, zarówno narodowościowo jak i wyznaniowo. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby moi przodkowie byli całkowicie różnych narodowości. Polska jako kraj środkowej Europy stała się zbiorowiskiem ludzi przybyłych tutaj nawet z bardzo daleka.

-Paweł! -przerwał rozważania Pawła zdenerwowany Maciek -Już był dzwonek, musimy iść na lekcję.
-Już, chwila, moment!
-Nie ma czasu ja idę, a ty jeśli chcesz mieć spóźnienie to sobie tu siedź. Na razie.
-Dobra, dobra idę.

Paweł poszedł szczęśliwy na lekcję, nie bojąc się o to, że zostanie spytany. Pani profesor zrobiła z tego tematu kartkówkę, a piątki dostali, z pośród trzydziestosiedmio- osobowej klasy, tylko Maciek i Paweł. Jaki stąd morał? Warto podyskutować na tematykę będącą przedmiotem lekcji. A i od przodków wiele można się nauczyć, szukajmy więc korzeni.
























Przypisy:

1. Andrzej Tokarczyk: „Tolerancja”. Warszawa 1979 str.20
2. Janusz Tazbir: „Tradycje tolerancji religijnej w Polsce”. Warszawa 1986 str.33
3. Andrzej Tokarczyk: „Tolerancja”. Warszawa 1979 str.28
4. Janusz Tazbir: „Tradycje tolerancji religijnej w Polsce”. Warszawa 1986 str.9
5. Janusz Tazbir: „Szlaki polskiej kultury” Warszawa 1986 str.166
6. Janusz Tazbir: „Szlaki polskiej kultury” Warszawa 1986 str.164
7. Janusz Tazbir: „Dzieje polskiej tolerancji”. Warszawa 1973 str.76
8. Janusz Tazbir: „Dzieje polskiej tolerancji”. Warszawa 1973 str.76
9. Janusz Tazbir: „Szlaki polskiej kultury” Warszawa 1986 r. str.164
10. Janusz Tazbir: „Dzieje polskiej tolerancji”. Warszawa 1973 str.99































Bibliografia:

 Tazbir Janusz:

1. „Dzieje polskiej tolerancji”. Warszawa 1973
2. „Państwo bez stosów. Szkic z dziejów tolerancji w Polsce XVI i XVII wieku”. Warszawa 1967
3. „Tradycje tolerancji religijnej w Polsce”. Warszawa 1980
4. „Szlaki kultury polskiej”. Warszawa 1986

 Ambroise Jobert:

5. „Od Lutra do Mohyły”

 Tokarczyk Andrzej:

6. „Tolerancja”. Warszawa 1986

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 10 minut