profil

Samuel Beckett "Końcówka".

drukuj
poleca 85% 514 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Końcówka to najwybitniejszy dramat Samuela Becketta, mimo że nie zyskał takiej popularności jak „Czekając na Godota”. Mnie osobiście bardzo się podobał. Nie ukrywam jednak, że długo zastanawiałam się nad znaczeniem niektórych symboli w tym dramacie. Szczególnie zainteresowała mnie postać głównego bohatera, Hamma, ślepego inwalidy.
„Hamm” fonetycznie równa się angielskiemu ham (szynka, czyli mięso trefne), jednocześnie stanowi skrót angielskiego hammer (młotek) oraz łacińskiego hamus (hak). Należy wziąć pod uwagę, iż pozostałe imiona kojarzą się z gwoździami. Ma to olbrzymie znaczenie dla zrozumienia całości przesłania, gdyż mówi nam o tym, że Hamm (młotek) ma przewagę nad ojcem o imieniu Nagg (niem. nagel – gwóźdź), matką o imieniu Nell (ang. neil – gwóźdź, ćwiek) i sługą o imieniu Clov (franc. clou – gwóźdź).
Już pierwsza kwestia Hamma, wypowiedziana w dramacie, wstępnie go charakteryzuje: „...ja teraz. Gram” – to osoba, która „gra”, w jakąś grę i jakąś rolę. Bardzo często ziewa, a ziewanie jest symbolem nudy. Hamm to zły pan, który się nudzi. W szachach byłby Królem.
Hamm jest synem Nagga i Nell, którzy kiedyś, w okresie narzeczeństwa „w popołudnie kwietniowe” pływali łódką po jeziorze Como i byli szczęśliwi. Z tego związku, wskutek niejako zapomnienia, nieprzytomności, uśpionej odpowiedzialności, zrodzony był syn, który okazał się nieszczęśliwym potworem. Nagg pytany przez niego po latach, dlaczego go spłodził, odpowiada: „Nie wiedziałem (...) że to będziesz ty”. Jednak rodzice nie odznaczali się specjalną dobrocią i rodzicielską miłością. Cechował ich raczej egoizm, miłość własna: „Nie reagowaliśmy na twe wrzaski. Później, żeby móc spać, przenieśliśmy cię gdzieś dalej”. Fakt faktem, że Hammowi mogło brakować rodzinnego ciepła, ale to nie usprawiedliwia jego zachowania wobec rodziców. Przeżyli oni katastrofę w Ardenach i stracili nogi. Hamm trzyma ich zamkniętych w kubłach na śmieci. Nie traktuje ich jak ludzi, szantażuje, traktuje jak zwierzęta. Nagg mówi do Nell: „Zmienił ci trociny? (...) No więc piasek. Co za różnica. (...) Kiedyś były trociny. (...) A teraz jest piasek. Z plaży. (...) Zmienił ci? (...) Mnie też nie”. Gdy Nell zanikł puls, co nie było jeszcze tożsame z jej śmiercią, Hamm powiedział: „Och, pod tym względem to próchno jest nadzwyczajne”. Czarny humor Becketta objawiał się np. w szantażowaniu ojca pralinką. Skończyło się na tym, że po opowieści Hamm oświadczył ojcu, że nie ma już pralinek, i sprawiło mu radość rozczarowanie własnego ojca. Mimo że w momencie, gdy Nell zmarła jej syn uniósł myckę na znak szacunku, to według mnie było to tylko na pokaz. Ten człowiek nie kochał rodziców, zresztą kto go tej miłości miał nauczyć...
Hamm nie jest ślepy i sparaliżowany od urodzenia. Z jego wypowiedzi – jak choćby ze wspomnienia o malarzu, którego odwiedzał w zakładzie – wynika, iż postradał wzrok i władzę w nogach znacznie później. Być może jest to jeden z głównych powodów dlaczego stał się taki zgorzkniały i delikatnie mówiąc, niemiły.
Teoretycznie przejawem ludzkich uczuć było przyjęcie Clova pod swój dach. Usynowił go i uczynił z niego służącego i partnera do rozmowy. Fakt ten wskazuje na miłosierdzie Hamma, a jest to cecha można powiedzieć boska. Wierzył w Boga, ale najwyraźniej przestał. Aby potwierdzić to, o czym napisałam, przytoczę pewien fragment dramatu:
„HAMM: Módlmy się do Boga. (...) Cicho! Po cichu! Odrobinę taktu! (...) No, jazda! (...) No i co?
CLOV: Żadnego odzewu. A ty?
NAGG: Czekaj, czekaj! (...) Nie, nic.
HAMM: Drań! Nie istnieje!
Nie wierzy już w nic – w Boga, w cudowną odmianę losu, w jakąkolwiek formę zbawienia. Nie wierzy nawet w ostateczną i bezwzględną zagładę. Jego świadomość to świadomość nicości i pustki. Jego życie, podobnie jak pozostałych bohaterów dramatu przypomina piekło. Jest tu widoczne nawiązanie do Dantego. Brak wszelkiej nadziei, poczucie nieskończoności czasu, cierpienia wzbudzające nie litość, ale szyderstwo, dręczenie się dla zabawy, upokarzanie się nawzajem i urąganie sobie, chichot spleciony z płaczem, szepty zmieszane z wrzaskiem, niezdrowe pobudzenie przeradzające się nagle w dławiący, paniczny strach, zamknięcie się w „starych murach” za którymi jest „inne piekło”. Tak wygląda jego świat i jego życie.
Podsumowując, jest to człowiek, w którym ciężko znaleźć pozytywne, a nawet czysto ludzkie uczucia. Jest cyniczny, okrutny, zły. Wspomniane miłosierdzie okazało się czymś zupełnie innym. Rzeczywiście Clov miał dach nad głową, ale nic poza tym. Hamm traktuje go jak sługę, gardzi i pomiata nim. Hamm to nie człowiek, tylko potwór w ludzkiej skórze.


Polecasz? Tak Nie
Komentarze (1) Brak komentarzy
12.3.2011 (23:15)

O Matko! Przecież tego nie można interpretować dosłownie.

Teksty kultury