profil

Motyw rewolucji

drukuj
poleca 85% 113 głosów

MOTYW WOJNY

Wojna, źródło nieszczęść i tragedii, jako zjawisko społeczno-kulturowe, towarzyszyła człowiekowi od zarania jego dziejów. Możemy zadać sobie pytanie, dlaczego jest ona nieodłączną częścią historii i dziejów świata? Czy bez niej byłby niemożliwy rozwój i postęp ludzkości? Z punktu widzenia współczesnego człowieka początku XXI wieku wydaje się, że nie powinno tak być. Jednak już z rysunków naskalnych odnalezionych w jaskiniach Francji, czy Hiszpanii oraz w najstarszych zapisach, kronikach i dokumentach znajdujemy informacje o nieszczęściach i tragediach wywołanych przez krwawe i okrutne wojny. Istotne powody rozpoczęcia wojny bywają skrzętnie skrywane i stanowią mieszankę motywów o zróżnicowanej randze. Przykładowo powodem wybuchu wojny mogły być małoznaczące zatargi, kłótnie lub spory. Czasami jednak wojny były wywoływane przez niezaspokojone ambicje i chore opętanie władców, niepohamowaną chęć zawładnięcia światem, czy podporządkowania sobie innych narodów lub osiągnięcia konkretnych celów politycznych. Na przestrzeni wieków, wraz z rozwojem uzbrojenia, poglądy na doktrynę wojny i formy jej prowadzenia zmieniały się. Początkowo za pomocą środków militarnych doprowadzano do zniszczenia wojsk przeciwnika oraz zagarnięcia jego terytorium. Pierwsze wojny miały formę najazdów, mających na celu zdobycie żywności lub opanowanie żyznych terenów. Ograniczony zasięg terytorialny i czasowy wojen oraz osiąganie sukcesu z reguły poprzez jedno zbrojne starcie utrzymywał się do czasów nowożytnych. Stopniowo w sposobie prowadzenia wojen można zauważyć pewne zmiany. Pojawiają się wojny toczone etapami tzw. kampanie wojenne na większej ilości frontów. Wydłużeniu ulega czas ich trwania. Można powiedzieć, że wojny powoli nabierają charakteru totalitarnego, obliczone na całkowite zniszczenie przeciwnika. Przykładem tych tendencji są pierwsza i druga wojna światowa. Po 1945 roku, w związku z groźbą zagłady ludzkości w wyniku użycia broni jądrowej, wojny ponownie zaczęły przybierać postać konfliktów lokalnych.
Szwajcarski historyk J. Babel wyliczył, że w okresie od IV wieku p.n.e. do roku 1939 stoczono na świecie około 14 000 wojen, czyli średnio około trzech na jeden rok. Jest to przerażająca statystyka.
W mojej pracy spróbuję, cofając się w przeszłość, przytoczyć te wojny, które moim zdaniem miały najważniejszy wpływ na niezliczone pokolenia ludzi oraz znaczący wpływ na rozwój literatury, światowej i polskiej.

Dobrym przykładem może być wojna trojańska z XIII wieku p.n.e. opisana w antycznym dziele Homera pt. „Iliada”. Śmiało można powiedzieć, że rozpoczęła się z banalnego powodu. Parys, syn Priama - króla Troi, w sporze o tytuł najpiękniejszej bogini pierwszeństwo, przed Herą i Ateną, przyznał Afrodycie. W zamian bogini obiecała mu za żonę najpiękniejszą kobietę świata – Helenę, żonę greckiego króla Menelaosa. Oficjalnie jej uprowadzenie do Troi stało się przyczyną rozpoczęcia trwającej 10 lat wojny. Z udziałem wodzów, herosów i bogów toczyła się walka mająca głównie charakter indywidualnych potyczek i pojedynków. Zakończyła się klęską Troi, którą zdobyto podstępem. Za radą Odyseusza Grecy zbudowali olbrzymiego drewnianego konia i ukryli w nim najdzielniejszych wojowników. Potem ogłosili odwrót. Mieszkańcy Troi, upatrując w koniu symbol swojego zwycięstwa, wprowadzili go do miasta. Dzięki temu umożliwili ukrytym wojownikom otwarcie w nocy bramy grodu i zdobycie go. Troja została spalona, mężczyźni wymordowani, a kobiety oraz dzieci uprowadzone do niewoli.

W okresie średniowiecza, epoce krzyża i miecza, usprawiedliwieniem dla rozpoczynania wojen był cel religijny, a ideałem stawał się odważny rycerz toczący walki z wrogami kościoła oraz wiary. W Bretanii opiewano Cyda, bohatera walk z Maurami, a we Francji sławiono czyny Rolanda, wodza Karola Wielkiego, w walkach z Saracenami. Imię genialnego poety, który stworzył „Pieśń o Rolandzie” zaginęło w pomrokach dziejów. Utwór, który powstał na początku XII wieku odpowiada o wyobrażeniach ludzi tamtych czasów, jak powinna wyglądać walka za wiarę. Należy przy tym zaznaczyć, że Roland był postacią historyczną, rycerzem i wodzem Karola Wielkiego. W 778 roku podczas powrotu z wyprawy przeciw Saracenom dowodził on tylną strażą wojsk francuskich. We wspomnianej pieśni ów rycerz bez skazy, szlachetny i głęboko religijny cieszył się tak bardzo z nadarzającej się okazji do walki z niewiernymi oraz z okazji do zdobycia nieśmiertelnej sławy, …”tysiąc trąb gra, iżby było piękniej”… czytamy w pieśni i …”Bitwa jest cudowna i wielka”…, iż zupełnie zapomniał o liczebnej przewadze wroga. Ta postawa w konsekwencji była bezpośrednią przyczyną jego klęski. Mimo, że walczył dzielnie, miażdżył czaszki i kości Saracenów, zginął wraz ze wszystkimi swoimi towarzyszami.
W poemacie przedstawione są drastyczne sceny z pola bitwy, a autor świadomie podkreśla takie cechy postaci głównego bohatera, jak szaleńcza odwaga połączona z okrucieństwem i bezwzględnością, bo celem dla chrześcijańskiego rycerza jest miłość do Boga, szerzenie wiary, wzniosły patriotyzm oraz bycie oddanym lennikiem swojego króla. Między innymi, dlatego dusza zmarłego Rolanda wędruje do raju. Poemat „Pieśń o Rolandzie” kończy zdanie: …"Tu kończy się pieśń, którą Turold spisał"…

Wraz z upływem wieków i stałym doskonaleniem uzbrojenia wojny są coraz powszechne, dłuższe i bardziej okrutne. Cele wojen są podobne do tych z przeszłości. Oficjalnie przyświecają im patriotyzm, obrona granic, czy walka o wiarę. Rzadko wspomina się o zdobyciu władzy, czy pieniędzy. I tak podczas wojny stuletniej (1337 1453) toczy się brutalna walka pomiędzy Francuzami i Anglikami o tron francuski. XVI-wieczna konkwista to hiszpańsko-portugalski, krwawy podbój Ameryki Południowej i Środkowej - w imię Boga oraz rozszerzenia władzy królewskiej i pozyskania niezmierzonych bogactw podbitych terytoriów. Europą wstrząsały kolejne spazmy wojen np. włoskich, trzydziestoletniej…

W tym miejscu chciałabym ”powrócić” do Polski, która również nie była oazą spokoju. W literaturze polskiego baroku często zaczęły pojawiać się utwory sławiące obrazy zwycięstw Polaków w wojnach. Przykładem może być utwór W. Potockiego pt. „Transakcja wojny chocimskiej”, który przybliża czytelnikowi przygotowania i przebieg zwycięskiej bitwy 1621 roku, stoczonej pod wodzą J.K. Chodkiewicza z Turkami pod Chocimiem. W utworze, obok przedstawienia wydarzeń historycznych, autor przestrzega jednak Polaków przed nieuzasadnioną wiarą w potęgę Rzeczpospolitej wskazując, że do zwycięstw i zachowania potęgi państwa oprócz odwagi potrzebny jest rozsądek polityczny, sprawny system obronności państwa, finanse oraz właściwe przygotowanie władzy i społeczeństwa. Dalsza historia Polski potwierdziła w całej rozciągłości jak ważne było przesłanie Potockiego.

Śmiało można powiedzieć, iż literatura jest zwierciadłem, w którym z całą ostrością odbijają się problemy państwa, społeczeństwa i pojedynczych ludzi, a wojna niosąca im chaos, śmierć, zniszczenie i często zagładę ma w niej swoje znaczące miejsce. Nawet, jeśli udział w wojnach był powodem do dumy dla dużej części społeczeństwa i w obronie ojczyzny wybaczano zdradę oraz kłamstwo, to nie jest to powód do zadowolenia. Na przykładzie mojego rodzinnego kraju, który utracił niepodległość na przeszło 100 lat, widać wyraźnie, że przez długi czas byliśmy narodem, któremu łatwiej przychodziło burzenie niż budowanie.

Niezaprzeczalne negatywne piętno na społeczeństwach całego świata, w tym Polski, wywarła I wojna światowa, obliczona na całkowite zniszczenie przeciwnika. Śmiało można powiedzieć, że była to pierwsza wojna o charakterze totalitarnym. Przetoczyła się przez Europę, północną część Afryki i Daleki Wschód. W równiej mierze dotknęła żołnierzy oraz ludność cywilną. Pozostawiła po sobie wspomnienie bezsensownych, wielomiesięcznych, krwawych szturmów, uświadomiła ludziom kruchość życia i nędzę ludzkiej egzystencji. W czasie jej trwania zmobilizowano łączne 65 milionów żołnierzy, a wojna pochłonęła około 12 milionów ofiar. Dla Polaków, wskrzesiła, co prawda, nadzieję na odzyskanie wolności, lecz tak jak pisała M. Dąbrowska w powieści pt. „Noce i dnie” była zapowiedzią nadejścia jeszcze bardziej okrutnych czasów.

Tak właśnie było w przypadku II wojny światowej, która była, moim zdaniem, najgorszą i najokrutniejszą wojną w historii świata. Mam nadzieję, że pamięć o niej nigdy nie wygaśnie. Trzeba przy tym pamiętać, że II wojna światowa to nie tylko krwawe statystyki, ale również bolesny ciężar wspomnień dla wszystkich ocalonych. To wielki obraz działań wojennych na wielu frontach świata, analiza systemów totalitarnych - faszyzmu i stalinizmu. To temat powstań: warszawskiego i powstania w gettcie. To obraz okupowanego kraju, pozbawionego życia kulturalnego, przedstawienie czasu, kiedy Polska inteligencja została uznana za głównego wroga III Rzeszy. To również czas represji, aresztowań, publicznych egzekucji oraz wywózek do obozów koncentracyjnych. Temat ten zdominował literaturę, film, poezję, sztukę. Artyści wszystkich dziedzin włączyli się w dzieło upamiętniania grozy czasów wojny, wielkiej przestrogi dla następnych pokoleń oraz rozważań o człowieku, jego etyce i moralności wobec tak potwornej próby. Wydaje mi się, że najwięcej utworów poświęconych tragediom wojny możemy znaleźć w literaturze polskiej.

Jednym z utworów poruszających tematykę eksterminacji całych narodów są „Medaliony” autorstwa Zofii Nałkowskiej. „Medaliony” stanowią cykl opowiadań napisanych w oparciu o badania i obserwacje poczynione przez autorkę podczas jej prac w Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich. Utwór ten moim zdaniem jest wstrząsającym dokumentem ludobójstwa i cierpień człowieka podczas II wojny światowej. Autorka świadomie nie poddaje materiału obróbce literackiej, między innymi ze względu na to, iż suche, proste fakty najmocniej przemawiają do czytelnika. Ten zbiór relacji przekazanych przez ludzi, którzy ocaleli z hitlerowskiego pogromu jest świadectwem żarliwego protestu Nałkowskiej przeciw krzywdzie człowieka i grozie okupacji „Medaliony, określane są mianem prozy poetyckiej Składają się z ośmiu krótkich opowiadań. Autorka pomija milczeniem dramatyczne pytanie „dlaczego tak było???”, dlaczego w środku Europy XX Wieku powstały piece krematoryjne, w których płonęły ciała masowo mordowanych ludzi. Nie szuka odpowiedzi na zadane pytanie - co leżało u podstaw tego najohydniejszego w dziejach ludzkości kataklizmu? Świadomie minioną rzeczywistość podaje czytelnikowi za pośrednictwem zwięzłego opisu. Forma przyjęta przez Nałkowską jest jednocześnie jej milczącym protestem przeciwko holocaustowi. W mojej pracy przytoczę tylko kilka z nich.
W opowiadaniu „Profesor Spanner” czytelnik odwiedza hitlerowską instytucję naukową, gdzie trwają prace mające na celu produkcję mydła z ludzkiego tłuszczu. Narratorem jest młody gdańszczanin, były preparator trupów. Beznamiętnie opowiada o procesie produkcji mydła. W jego odczuciu było to uczciwie zajęcie, które pozwalało zarobić mu na chleb. Trudno uznać tego mężczyznę za zbrodniarza. To faszyści zniszczyli jego wrażliwość i nauczyli go obojętności wobec ludzkiej tragedii.
W opowiadaniu „Dno” słuchamy monologu kobiety, która przeżyła pobyt w więzieniu na Pawiaku, wielodniowy transport do obozu w Ravensbruck i ciężką pracę w fabryce amunicji. Nie potrafi ona wyrazić pełnymi zdaniami wszystkiego, co przeżyła. Jej milczenie i zająknięcia mówią więcej niż słowa.
W opowiadaniu „Kobieta cmentarna” stróżka cmentarna była świadkiem pacyfikacji getta żydowskiego. W jej świadomości czas zatrzymał się. W uszach wciąż słyszy odgłos spadających na bruk ulicy, z wysokich pięter budynków, ludzkich ciał w momencie rozgrywania się tamtej tragedii.
„Przy torze kolejowym” jest relacją dramatu rannej kobiety, której nie powiodła się ucieczka z transportu do obozu koncentracyjnego. Postrzelona w kolano leżała przy torach i czekała na śmierć. Nie liczyła na pomoc innych ludzi, bo wiedziała dobrze, że paniczny strach przed okupantem i świadomość, że za udzielenie pomocy Żydówce grozi śmierć wywoływał ich obojętność.
W opowiadaniu „Człowiek jest mocny” poznajemy dzieje losów Żyda – Michała P. pracującego w obozowej trupiarni. Michał zapragnął umrzeć, gdy zobaczył ciała swojej najbliższej rodziny. Przeżył, bo praca ta zabiła w nim wszelkie ludzkie uczucia. To gestapowcy nauczyli go, że „człowiek jest mocny”, czyli zdatny do dalszej pracy polegającej na noszeniu trupów.

Twórcą, który również podjął ten trudny temat był Tadeusz Borowski. W cyklu opowiadań Borowski przedstawia losy zwykłych ludzi, więźniów obozu koncentracyjnego. Pokazuje nieuchronne zmiany zachodzące w ich psychice na skutek powolnego przystosowywania się do ekstremalnych warunków obozu. Obraz przedstawiony przez twórcę jest bardzo wiarygodny. Borowski sam był więźniem obozów koncentracyjnych. Świat obozu widziany jego oczyma jest pozbawiony wszelkich wartości. Tam naczelnym celem każdego więźnia było przetrwanie.
Pierwsze z opowiadań pt. „U nas w Auschwitzu”, spisane w formie listów do Marii, narzeczonej głównego bohatera Tadka, ukazuje system demoralizacji więźniów, którzy psychicznie i fizycznie należąc do świata lagru utracili podstawowe wartości moralne. Strach o własne życie oraz silny instynkt przetrwania popychał zamkniętych w obozie ludzi do czynów szokujących i zatrważających czytelnika. Jak silna musiała być wola przetrwania, jak bardzo obojętnym musiał być syn, żeby zepchnąć własnego ojca do komory gazowej? Jak można było beznamiętnie rozmawiać o nowym sposobie palenia zwłok dzieci, tak jak zrobił to Tadeusz i Abramek? Jednocześnie w opowiadaniu tym możemy odnaleźć uogólnienia pisarza świadczące o przemyśleniach człowieka wykraczającego myślami poza obóz, człowieka który próbuje oddać tylko istotę jego funkcjonowania.
W innym opowiadaniu pt. „Proszę państwa do gazu”, ilustrującym rozładunek nowych transportów ludzi na rampie, z których to większość szła od razu na śmierć, nie znajdziemy już takich rozważań. Czytelnik rzeczywistość obozową ogląda oczami człowieka „zlagrowanego”, odartego z człowieczeństwa, który przetrwa tylko wtedy, gdy ulegnie prawom odwróconego dekalogu. Tylko od czasu do czasu w rozmowach pojawia się dalekie echo realnej oceny rzeczywistości, tak jak w dialogu …”Słuchaj Henri, czy my jesteśmy ludzie dobrzy?”…
Jeszcze bardziej wstrząsające wrażenie na współczesnym czytelniku budzi opowiadanie pt. „Dzień na Harmenzach”, gdzie ponownie spotykamy ludzi, którzy przyjmują rzeczywistość obozową bez sprzeciwu. Jednym z nich jest stary Żyd Beker – człowiek, który powiesił własnego syna za kradzież chleba. Jego słowa wyjaśniające czym jest głód: …”Głód jest wtedy, gdy człowiek patrzy na drugiego człowieka jako na obiekt do zjedzenia”… brzmią w jego ustach jak hipokryzja – tak mówi człowiek, który zabił własnego syna tylko dlatego, że był głodny?
Wstrząsające wrażenie na czytelniku sprawia również inne wyznanie Borowskiego z utworu pt. „Kolacja” - …”Żyd z Estonii, który nosił wraz ze mną rury, przez cały dzień zapewniał mnie żarliwie, jakoby mózg ludzki naprawdę był tak delikatny, że można go jeść bez gotowania, zupełnie na surowo”…
W tym miejscu, moim zdaniem, należałoby przytoczyć za Borowskim pojęcie tzw. „człowieka zlagrowanego”, oznaczające, w ocenie autora, powolne odczłowieczenie, pozbawienie elementarnych odruchów i uczuć ludzkich oraz sprowadzenie życiowych funkcji człowieka do zaspokajania potrzeb fizjologicznych. Tak w Auschwitz, jak i w innych obozach koncentracyjnych człowieka pozbawiono jego podmiotowości, wyzuto z wszelkich praw. Można go było pobić, zagłodzić, zagazować i spalić w „fabryce”, której głównym produktem była śmierć.

Inną formę literacką reprezentuje „Zdążyć przed Panem Bogiem” Hanny Krall opis wywiadu z doktorem Eldmanem, znanym kardiochirurgiem, który w okresie powstania w getcie warszawskim był zastępcą komendanta Żydowskiej Organizacji Bojowej. W rozmowie tej Eldman wspominał o ludziach, którzy tysiącami tłoczyli się w kolejkach „na wyjazd do Treblinki” oraz o nielicznej garstce młodych, którzy nie chcieli ginąć w gazie i rozpoczęli beznadziejną walkę z przeważającymi siłami okupanta. Egzystencja wewnątrz getta była nieustannym wyborem pomiędzy życiem, a śmiercią. Hanna Krall w swoim wywiadzie podkreśla właśnie egzystencjonalne wybory człowieka, poprzez nieustannie zadawane pytanie o wartość ludzkiego życia oraz wartość śmierci. Na mnie osobiście olbrzymie wrażenie wywarł heroizm ginących w getcie Żydów, którzy pragnęli pokazać całemu światu to, że potrafią umierać godnie. Sam Eldman, po doświadczeniach wojennych, za nadrzędne wartości uznawał życie ludzkie, a przede wszystkim odpowiedzialność za życie.

Dzięki relacji Kazimierza Moczarskiego, określanej mianem literatury faktu, czytelnik może spojrzeć na ówczesną rzeczywistość oczami oprawcy, który uległ indoktrynacji systemu. W utworze pt. „Rozmowy z katem” Moczarski przedstawia w najdrobniejszych szczegółach przebieg holokaustu z punktu widzenia generała SS, likwidatora getta - Jurgena Stroopa. Zgodnie z jego relacją Niemcy przystępując do likwidacji getta nie spodziewali się oporu ze strony Żydów. Opór wzbudził w okupantach najpierw zdziwienie, a potem wściekłość. Na rozkaz generała wojsko niemieckie systematycznie zaczęło wzniecać pożary, w wyniku których getto wydzielona część Warszawy, wyglądało jak piekło. Większość żydowskich powstańców wybierało śmierć w płomieniach. Do wyskakujących z balkonów strychów i dachów ludzi SS-mani strzelali, jak do ruchomych tarcz, traktując zabijanie jak dobrą zabawę. Zaciekły opór, bohaterska obrona i śmierć wielu Żydów nie wzbudziły w generale SS szacunku. W dalszym ciągu traktuje ich jak pod-ludzi w myśl antysemickich haseł wyznawanych przez nazistów. Dla Stroopa zagłada tysięcy mieszkańców getta oraz zamiana części miasta w ceglaną pustynię jest niekwestionowanym zwycięstwem. Jest on przerażającym przykładem ukształtowania mordercy w warunkach wojennych pod wpływem systemu faszystowskiego i niepohamowanej ambicji.
W ocenie autora likwidacja getta jest moralną porażką generała, którego wojna i ideologia przekształciły do tego stopnia, że stał się katem beznamiętnie szerzącym śmierć.

Natomiast jedną z najbardziej znanych powieści poruszającą tematykę walki z okupantem są „Kamienie na szaniec” autorstwa Aleksandra Kamińskiego. Książka ta opowiada o grupie młodych ludzi, których losy zostały tragicznie odmienione przez wojnę. Okrutna wojna odebrała im dzieciństwo lub młodość. Są to spisane na żywo zapiski z dziejów harcerskiego ruchu oporu w Warszawie w pierwszych latach okupacji niemieckiej. Rudy, Zośka i Alek – bohaterowie książki – walczą i kolejno poświęcają życie w obronie ojczyzny, bo jak napisał o swojej powieści sam Kamiński: …„książka ta jest opowieścią o ludziach, którzy potrafią pięknie umierać i pięknie żyć”... Inspiracją tytułu powieści był fragment wiersza Juliusza Słowackiego „Testament mój”: …„A kiedy trzeba, na śmierć idą po kolei, Jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec!...”.

Kolejne, ważne moim zdaniem, dzieło to „Pamiętnik z powstania warszawskiego” autorstwa Mirona Białoszewskiego, książka poświęcona najważniejszemu przeżyciu z okresu młodości autora – powstaniu warszawskiemu. Białoszewski, w roli narratora, opisuje kolejne dni powstania. Nie patrzy jednak okiem uczestnika-powstańca, lecz cywila przypadkowo zaplątanego w ten wielki i tragiczny zryw patriotyczny. Pamiętnik w przeciwieństwie do „Kamieni na szaniec” wyraża sprzeciw wobec tradycji „bohaterszczyzny narodowej”, a być może i głęboki uraz psychiczny. Czytając tę książkę poznajemy tragedię ludności cywilnej, cierpienia i ból, a często śmierć. Autor powieści, tak jak tysiące innych cywilów, nie należał do żadnej organizacji konspiracyjnej i walczył głównie o przetrwanie.

Moim zdaniem na uwagę zasługuje również opowiadanie pt. „Wszystko co najważniejsze” Oli Watowej, którego wątek nieodłącznie wiąże się z wojną. Jest to fragment wspomnień autorki z okresu wygnania na Syberię, w którym pisarka opisuje trudy życia wygnańców, głód oraz walkę o przetrwanie w zdawałoby się nie pozwalających na to warunkach. I tam znalazł się człowiek, który podając autorce kubek gorącej zupy uratował od śmierci dwa życia, jej samej i jej dziecka.

Literatura to jednak nie tylko proza, to również poezja. W poezji odnajdujemy wiele utworów poświęconych wojnie. Jednym z najbardziej refleksyjnych autorów, który był świadkiem wojny i opisywał ją w swojej poezji jest z pewnością Tadeusz Różewicz.

W wierszu pt. „Warkoczyk” poeta opowiada o tragedii holokaustu, odnosząc się do motywu odwiedzin w muzeum oświęcimskim. „Warkoczyk” to krajobraz po katastrofie, w którym powrót do koszmaru i brudu wojny nie przystaje w żaden sposób do sterylnej, muzealnej czystości. Zamykający wiersz obraz tytułowego szarego warkoczyka, który jest jedynym śladem po uduszonej w komorze gazowej dziewczynce, pogłębia duchowe przeżycia odbiorcy.

Inny wiersz Różewicza pt. „Ocalony”, jest utworem opowiadającym o człowieku, który cudem ocalał od śmierci. Fizycznie uratowany, psychicznie pozostanie do końca życia kaleką. W wyniku doznanych przeżyć nie potrafi odróżnić podstawowych wartości takich, jak dobro i zło, przyjaciel i wróg, przyjaźń lub miłość i nienawiść. Zatracił poczucie bezpieczeństwa, stał się wrakiem życiowym okaleczonym przez okrutną wojnę. Jedynym ratunkiem dla niego będzie mistrz i nauczyciel, który na nowo nauczy go żyć.

Innym poetą piszącym o wojnie jest Krzysztof Kamil Baczyński. W wierszach Baczyńskiego wojna nieodmiennie łączy się z katastrofizmem, apokalipsą spełnioną i śmiercią. Zdaniem poety wojna budzi grozę, bezpowrotnie niweczy "dawny świat", wyniszcza ludzi fizycznie i psychicznie. Taka wizja otaczającego świata jest wynikiem doświadczeń poety, którego okres dojrzewania zbiegł się z czasem wojny.

W utworze "Ten czas" poznajemy czas wojny. Otaczający świat jest mroczny i upiorny. Czytelnikowi towarzyszą krzyż, trumny i szubienice oraz przerażające odgłosy przeszywające ciszę. Słyszymy …"łamanych czaszek trzask"… i to jak …"głowy dudnią po ziemi"…. Patrzymy na …”drzewa wydarte z ziemi”… i na …”niebo krwawe”…
W wierszu „Pokolenie II" poeta przedstawił czytelnikowi świat, w którym wojna bezwzględnie niszczy spokojny i sielankowy czas dzieciństwa. Nowy, straszny świat jest cały we krwi, a ziemia pełna trupów. Świat przesiąknięty brutalnością i śmiercią narzuca ludziom nowe, odwrócone wartości moralne oraz obojętność na śmierć.

Jednym z najbardziej znanych utworów Baczyńskiego jest wiersz pt. „Elegia o... (chłopcu polskim)”, w którym poeta porusza problem wewnętrznego rozdarcia młodego człowieka pomiędzy tęsknotą do zwyczajnego życia, a obowiązkiem młodego Polaka wzywanego do obrony ojczyzny. Wiersz kończy się poetycko-retorycznym zwrotem autora do opisywanego chłopca: …„Zanim padłeś, jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką. Czy to była kula synku, czy to serce pękło?”….

W tym miejscu przytoczę jeszcze kolejny, istotny wiersz K. K. Baczyńskiego pt. „Z głową na karabinie”, który stanowi opowieść o stale zaciskającym się wokół poety kręgu śmieci. Z dnia na dzień jest coraz gorzej. Codziennie ginie ktoś bliski. Poeta czuje, że każdego dnia śmierć może przyjść i po niego. Jednak nie poddaje się i walczy dzielnie w obronie ojczyzny. W ostatniej zwrotce Baczyński nazywa swą miłość do ojczyzny „głupią”, ponieważ ukochał ją tak bardzo, że miłość ta stała się dla niego ważniejsza niż życie. Pamiętajmy o przesłaniu poety …„Umrzeć przyjdzie, gdy się kochało wielkie sprawy głupią miłością”...
Jak już wcześniej wspominałam motyw wojny, jako źródła nieszczęść, został podjęty nie tylko przez pisarzy i poetów, ale także przez reżyserów, którzy poprzez swoje filmy pragnęli przekazać innym prawdę o czasie wojny. Z pewnością godnym obejrzenia jest film „Akcja pod arsenałem”, w reżyserii Jana Łomnickiego, adaptacja powieści Kamińskiego pt. „Kamienie na szaniec”. Kryjący się pod pseudonimem „Rudego” Jan Bytnar zostaje złapany przez gestapo. Masakrowany w śledztwie – milczy. Zośka, Alek oraz inni przyjaciele Rudego organizują jego odbicie. Akcji tej nadają kryptonim „Akcja pod arsenałem”. Odbicie się udaje, jednak kilka dni później, na skutek odniesionych ran, Jan Bytnar umiera. Wkrótce, w wirze wojennych zmagań z wrogiem, giną także inni bohaterowie. Grupa kształcących się i cieszących pełnią życia młodych ludzi rozpada się. Wojna niszczy po kolei każdego z nich.
Inny, głośny film opowiadający o drugiej wojnie światowej to „Europa, Europa” Agnieszki Holland. Opowiada on o losach pewnego Żyda. W czasie wyławiania ludności żydowskiej przestraszony i zdesperowany bohater niszczy żydowskie dokumenty i przedstawia się jako Niemiec. W wyniku przypadku hitlerowcy nie poznają, iż jest on Żydem. Już jako Niemiec główny bohater zostaje wcielony do armii niemieckiej, gdzie musi walczyć po stronie Hitlera i w konsekwencji zabijać swoich współbraci - Żydów. Podczas zajęć w szkole wojskowej jest pokazywany młodszym żołnierzom jako czysty i rasowy Aryjczyk. Chłopak stara się ukryć swoje pochodzenie. Jednak w końcu jego sekret poznają najbliżsi przyjaciele. Dopiero odkrycie prawdy powoduje, że część otoczenia młodego Żyda pojmuje bezsens wojny i rozmiar krzywdy, jaką wyrządzają innym. Przyjaciele postanawiają nie wydawać kolegi. Film do pewnego stopnia ośmiesza, podających Żyda za rasowego Aryjczyka, Niemców. Ważniejszym jest ukazanie odbiorcy bardzo wątłej i prawie niedostrzegalnej różnicy między tymi dwiema rasami, które zgodnie z faszystowską ideologią, zostały ustawione na dwóch przeciwstawnych biegunach, najgorsza i najlepsza oraz to, że w imię ideologii człowiek mógł bezkarnie zamordować innego człowieka.

Również w malarstwie możemy odnaleźć wiele motywów wojennych. Jednym z wielu obrazów poświęconych tematyce wojennej jest „Rozstrzelanie poznańskie” pędzla Andrzeja Wróblewskiego. Obraz przedstawia jedną z częstych podczas wojny scen rozstrzelania ludności żydowskiej. Pod „ścianą śmierci” stoją ustawieni ludzie. Mężczyźni i kobiety. Starzy i dzieci. Przestraszeni, modlący się czekają na egzekucję, na ten jeden strzał, który zakończy męki i cierpienie.
Inny obraz: pt. „Morze krwi” autorstwa Bronisława Linke przedstawia umowne morze ofiar wojny. W wodzie, zabarwionej na czerwono jak krew pływają szkielety, ciała i czaszki poległych. Woda jest wzburzona. Na niebie widać czarne, gęste burzowe chmury. Chmury nie wróżą spokoju, lecz sztorm, nieszczęście i śmierć. Przedstawiony na obrazie krajobraz symbolizuje cierpienie, oraz zło jakie niesie ze sobą wojna.

Trzeci, równie istotny obraz, w który nawiązuje do obrazu wojny – niezgłębionego źródła nieszczęść, jest „Powstanie warszawskie” pędzla Stanisława Garwatowskiego. Obraz ten przedstawia walczących, wśród gruzów Warszawy, młodych powstańców. Z biało czerwonymi opaskami na ramieniu walczą, ofiarując swoje młode życie w obronie ojczyzny. Są patriotami. Choć sytuacja wydaje się bezsensowna, a przewaga wroga olbrzymia, oni nie poddają się bez walki. Chcą zwyciężyć okupantów, wygrać powstanie i odzyskać wolność.

Reasumując:
W literaturze, filmie, czy malarstwie możemy odnaleźć wiele, zupełnie różnych od siebie, obrazów wojny. Każdy z nich jest przedstawiony w inny sposób, lecz każdy w swojej treści zmierza do podobnego wniosku. Wszystkie przykłady obrazu wojny skłaniają nas do głębokiej refleksji nad sensem i celem prowadzenia wojen. W tym miejscu można zadać pytanie; co powoduje, że społeczności ludzkie od zarania swojego istnienia akceptują siłowe rozwiązywanie konfliktów, a przedstawiciele władzy decydują się na pomnażanie pieniędzy i rozszerzanie swojej władzy wykorzystując narzędzia mordu, grabieży, tortur i zadawania śmierci? Dlaczego powszechnie przy realizacji zamierzonych celów wykorzystują bez zmrużenia oka cudze nieszczęście, kłamstwo, czy zdradę? Przecież osiągnięte w ten sposób korzyści są niezmiernie krótkotrwałe. Historia uczy nas, że w perspektywie dłuższego czasu, prowadząc wojny, nikt nie osiągnął trwałych korzyści. Stare polskie przysłowie mówi …”kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie”… i potwierdza tezę. iż nikomu
nic dobrego z wojny nie wynikło. Wojna była, jest i będzie jedynie źródłem bólu, męki, cierpienia oraz śmierci. Czy ludzie różniący się od siebie pochodzeniem, kolorem skóry lub religią muszą traktować siebie jak wrogów? Czym gorszy jest Żyd od Aryjczyka lub Muzułmanina? Czy w świecie, w którym pojęcie tolerancji jest powszechnie znane odgrywa to jakąkolwiek rolę?
Przez tysiąclecia wiele pokoleń ludzi doświadczyło już cierpienia wojny, dlatego myślę, że przyszedł już czas, aby ucząc się na błędach społeczeństwa i narody oraz ich przywódcy zrobili wszystko, aby zapobiec rozpętaniu kolejnej. Receptą może być głębokie zaangażowanie każdego człowieka w walce z podłością i złem tego świata, bo tylko ono daje szansę na odbudowanie kodeksu moralnego oraz powrót do wyznawanych pozytywnych wartości. To swoiste „zmartwychwstanie człowieka” wymaga czasu, przeogromnej wiary i chęci. Mam jednak gorącą nadzieję, że w XXI wieku, w stuleciu, w którym człowiek wykształcony porzucił w niepamięć niepotrzebne przesądy nie będzie już więcej wojen. Dzięki temu życie stanie się pełne szczęścia i radości, wypełnione twórczą pracą i wolne od bólu, cierpienia i męki.


Polecasz? Tak Nie
W słownikach:
Komentarze (1) Brak komentarzy
24.10.2007 (18:48)

dług ale na temat wiele można sie dowiedzieć z tej pracy... BARDZO DOBRA:)

Teksty kultury