profil

„Świat jest wielkim teatrem, ale my wszyscy nie siedzimy na widowni pełnej świateł”. Omów cytat na podstawie „Sklepów cynamonowych”

poleca 85% 232 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

„ Świat jest wielkim teatrem, ale my wszyscy nie siedzimy na widowni pełnej świateł”. Omów cytat na podstawie „Sklepów cynamonowych”.


Wszystko, co nas otacza, cały ten bezkresny świat, codziennie, co godzinę i minutę przekazuje nam cenne nauki, mądrość życiową, uczy nas odróżniać dobro od zła, sytuacje, których doświadczamy pokazują nam komu ufać, a kto na to zaufanie nie zasługuje. Świat to teatr pełen ludzi, dla których życie to gra aktorska, a uczucia są tylko po to by dokładnie i wyraźnie pokazać graną przez siebie postać. Czy tak należy rozumieć świat?
„ Świat jest wielkim teatrem, ale my wszyscy nie siedzimy na widowni pełnej świateł”- świat teatrem? Tak, zgadza się. Teatrem jest całe nasze życie, od momentu kiedy się rodzimy aż do dnia naszej śmierci, chwili, w której opuszczamy świat. Czy zastanawialiście się kiedyś jak „ duże” jest słowo „ świat”? Tak naprawdę człowiek zdaje sobie z tego sprawę dopiero wtedy, gdy pisze takie zadanie. Świat to nasze życie, które przeżywamy z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień, z roku na rok. W tym długim i skomplikowanym labiryncie poszukujemy, dążymy do określonych przez siebie celów, do spełnienia marzeń, błądzimy, bo tak już jest, że nikt na tym świecie nie jest nieomylny. W ten właśnie sposób nasze życie nabiera sensu, jest wartościowe i niepowtarzalne. Nigdy nie przestajemy wierzyć, że znajdziemy światło w tym labiryncie nocy i staje się to dla nas niezbędne. Działa jak narkotyk, od którego nieświadomie jesteśmy uzależnieni. Świat jest dla nas zagadką, której rozwiązać najprawdopodobniej nigdy nie będzie nam dane. Z dnia na dzień poznajemy kolejne jego tajemnice, bez których nasze życie stałoby się nudne, ogarnięte wiecznym marazmem, pełne ludzi, dla których nic nie jest niespodzianką, dokładnie wiedzą co ich spotka na ich drodze. Na szczęście nasze życie jest okryte płaszczem zagadki.
Człowiek w świecie, które jest teatrem jest aktorem. Na deskach sceny życia odgrywa swoją rolę, ukazuje widzom wszystkie emocje i ujawnia swoje wnętrze. Odgrywa rolę wędrowca, który przemierza całe swoje życie, labirynt swojego bytu, istnienia. To jest jego główne zadanie, rola przydzielona odgórnie, w której nie przewidziano żadnych zmian. Nie ma od niej ucieczki, nie ma możliwości zmiany, rezygnacja jest tylko przejawem tchórzostwa, słabości, dlatego nie pozostaje nic innego jak zmierzenie się ze światem, swoim życiem labiryntem pogrążonym w otchłani ciemnej nocy, w której czekamy na pojawienie się światełka. Jest to walka z samym sobą, ze swoim wnętrzem, w którym drzemią dwie przeciwne siły: ciekawość i.... No właśnie jak nazwać coś, co nie jest ani tchórzostwem ani odwagą? To uczucie, które pcha nas do przodu i jednocześnie cofa z powrotem? Nie wiem, ale jestem pewna, że to uczucie siedzi w każdym z nas, choć możemy się do tego nie przyznawać. Nikt jednak nie zaprzeczy, że aktor, niekoniecznie najlepszy potrafi zagrać każde uczucie, każdą role. Człowiek świadomy jest tajemniczości tego świata, życia i swojego bytu. Doskonale zdaje sobie sprawę, że nie można odkryć tej tajemnicy, tajemnicy świata, pomimo, że jest ona największą niewiadomą ludzkiego losy. Ludzie nie starają się poznać swojej przyszłości tylko cierpliwie czekają na odgadnięcie tej skomplikowanej zagadki. Gdyby tak popatrzeć na to całkowicie z boku. Wyjść ze swojej skóry, odciąć się od świadomości, że też czekamy na rozwiązanie swojej niewiadomej bylibyśmy zszokowani tym jak ludzie spokojnie czekają...Czekają nie robiąc nic, co przybliżyłoby ich do jej rozwiązania oprócz życia. Można by nazwać to biernością, przyjmowaniem tego, co nadejdzie bez jakiejkolwiek walki o swoje szczęście, o życie, jakiego pragniemy. Jednak to raczej podświadomość nami kieruje. Gdzieś w środku, w głębi swojej duszy wiemy, że dzięki tej tajemnicy istnienia nasze życie ma sens. We współczesnym życiu dorośli ludzie nie mają czasu rozwiązywać zagadek, nie myślą nawet o tym. Dla nich najważniejsze jest dziś i jutro. Nie patrzą jak młodzież czy dzieci na świat, ciągle tylko walczą o godne i spokojne życie. Możliwe, że nawet nie zastanawiają się nad sensem istnienia. Ich tajemnice maja zupełnie inny wyraz i charakter niż te dotyczące istnienia. Maja one przynosić korzyści i poprawiać samopoczucie. Współcześni ludzie zamknięci są pod kloszem, który oddziela ich od marzeń sennych, fantazji, życzeń. Nie ma w nim ani odrobinki magii, zapomnienia, oderwania się od świata rzeczywistego by, choć na chwilę odwiedzić te zakątki swojego wnętrza, w których wciąż jeszcze żyją mistyczne i czarodziejskie dzieci, dla których świat jest tylko jednym, wielkim teatrem.
„Świat jest wielkim teatrem, ale my wszyscy nie siedzimy na widowni pełnej świateł”. Kiedy czytam ten cytat to pierwszą myślą, jaka pojawia się w mojej głowie jest porównanie życia do spektaklu teatralnego, a człowieka do aktora. Jednak, kiedy zastanawiam się głębiej nad tym cytatem, odnosząc się do opowiadań pt.: „ Sklepy cynamonowe” B. Schulza i do tego niezwykłego chłopca moja wyobraźnia przenosi mnie w fantastyczny, magiczny świat bliski temu z opowiadań. Zauważam wtedy ukrytą głębie i przesłanie, które do mnie kieruje ten mały chłopiec, symbole i nieogarnięta przestrzeń, mistyczny czas wszechobecny w opowiadaniach.
Rola chłopca, jego zachowanie i uczynki pokazują zupełnie odmienny świat, dziecinny i beztroski, pełen czaru. Nasz bohater to aktor na scenie świata. Jego rola jest niezwykła, niesamowita, nierzeczywista. Tylko dziecko ze swoja ogromną fantazją jest w stanie ogarnąć magiczny świat. Kiedy rodzice wysyłają go po portfel do domu, sam w nocnej ciszy przenosi się bezwiednie do nierzeczywistego świata. Nadarza się okazja by odciąć się od szarej rzeczywistości i odwiedzić sklep, w którym jego świat zmienia się w magiczną przestrzeń. Przenosząc się „swój” świat wszystko staje się dla niego nowe, tajemnicze, magiczne. Nic już nie jest takie jak w rzeczywistości, wszystko ogarnięte jest magią. Nic już wtedy nie jest niemożliwe. Kiedy oddaje się w ręce fantazji nie potrzebne mu są światła na widowni. On nie chce tak siedzieć oświetlony tylko dlatego żeby go ktoś zauważy. Woli być sam, zapomniany, ukryty, ale pogrążony w marzeniach, w magii, która pozwala mu na wszystko. Ten chłopiec nie chce być bierną postacią, która siedzi i obserwuje tylko chce brać udział w tworzeniu świata, chce mieć wpływ na to jak kształtuje się jego życie. Wybiera to, co jest dla niego ważne, co odgrywa dla niego najważniejszą rolę. On chce być aktorem, a nie widzem. Chce brać udział w kreowaniu świata, a nie patrzeć z widowni, która mimo świateł nie ma na nic żadnego wpływu. Te światła są po to by odwrócić uwagę od ich bezczynności.
W swoich opowiadaniach Schulz przez szereg symboli i metafor chce nas nakierować na właściwy tor naszego istnienia, naszego życia. Chce byśmy błądzili po labiryntach, szukali, odnajdywali, poznawali. Nie chce byśmy byli jak ci na widowni, którzy obserwują życie z boku i nie chcą brać w nim udziału. Pokazuje nam sens naszego istnienia, czym jest świat, jaką odgrywamy w nim rolę. Nie bójmy się żyć pełnią życia, przenosić się w marzenia, być twórcami swojego losu. Życie to nie tylko szara rzeczywistość, to również marzenia, które sprawiają, że życie nabiera barw, że chce nam się przechodzić nasz labirynt. Każdy dzień to nowe doświadczenie, lepsze poznanie siebie, swojego wnętrza, swoich marzeń i pragnień. Świat jest teatrem i musimy umieć grać na jego scenie.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 6 minut

Teksty kultury