profil

Kreacja ojca w "Sklepach cynamonowych" Bruno Schulza

poleca 85% 498 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

"Sklepy cynamonowe"" są jednym z pierwszych opublikowanych opowiadań Schulza. Tak jak wiele innych one także osnute są wspomnieniami z dzieciństwa autora. Charakteryzuje je głównie autobiografizm oraz próba przedstawienia świata dziecięcych fantazji i urojeń. Zanika w nich granica pomiędzy irrealną fantazją a rzeczywistością. Wszystko staje się możliwe; jawa zamienia się w sen, a sen w jawę.

Główną postacią utworu jest ojciec, Jakub. Już na początek imię to kojarzy się nam z biblijnym Jakubem, który spierał się z aniołem. Podobną scenę przedstawia nam też Schulz w opowiadaniu "Nawiedzenie"". "Aż pewnej nocy podniósł się ten głos groźnie i nieodparcie, żądając, aby mu dał świadectwo usty i wnętrznościami swymi. (...) Nie widziałem nigdy proroków Starego Testamentu, ale na widok tego męża (...) - zrozumiałem gniew boży świętych mężów. Był to dialog groźny jak mowa piorunów. (...) Nie patrząc widziałem go, groźnego Demiurga, (...) leżąc na ciemnościach jak na Synaju... ""

Ojciec jednak ma w "Sklepach cynamonowych"" wiele twarzy. Raz jest kupcem, raz czarodziejem, innym razem amatorem hodowli ptaków czy nawet karakonów. Jednakże, zawsze jest wielką i potężną indywidualnością. W specyficzny sposób postrzega świat. Chciałby stworzyć coś wielkiego, ulotnego, ale posiadającego znaczenie, gdyż wierzy, iż wtedy dopiero mógłby należeć do uduchowionej klasy twórców; szuka także doznań niższych. Bardzo chciałby naśladować Boga, ukształtować swoją osobowość aż do takiej doskonałości, ale wie, iż jest to niemożliwe gdyż jest tylko człowiekiem, a jego dzieła są przemijające.

Postać ojca ma także głębokie znaczenie metaforyczne. Jest on bowiem symbolem od-chodzącego świata wspomnień, małych miasteczek i spokoju, który zastępowany jest wysoko ucywilizowaną rzeczywistością oraz rozwijającą się przedsiębiorczością. Najwyraźniej dostrzec to można w opowiadaniu "Ulica krokodyli"": "Był to dystrykt przemysłowo-handlowy z podkreślonym jaskrawo charakterem trzeźwej użytkowości. Duch czasu, mechanizm ekonomiki, nie oszczędził i naszego miasta i zapuścił korzenie na skrawku jego peryferii, gdzie rozwinął się w pasożytniczą dzielnicę. (...) Mało kto, nie uprzedzony, spostrzegał osobliwość tej dzielnicy: brak barw, jak gdyby w tym tandetnym, w pośpiechu wyrosłym mieście nie można było sobie pozwolić na luksus kolorów."

Ojciec należy właśnie to wymierającego gatunku osób, które potrafią dostrzec owe zmiany. Wie co niosą one ze sobą, wie w co zamieniają ludzi - w manekiny. Zwykłe lalki bez duszy i rozumu, marionetki, którymi co inteligentniejszy człowiek może bezkarnie manipulować, a one i tak pozostaną bierne.

Tego właśnie boi się najbardziej. Ucieka od tego swego rodzaju odczłowieczenia, stara się odwlec ten moment jak najdalej, bowiem manekin jest jedynie tworem stworzonym do pełnienia określonej funkcji, rzeczą, której człowiek nadaje nazwę, znaczenie i miejsce we wszechświecie. Ojciec nie chce być taki sam jak reszta bohaterów "Sklepów cynamonowych"", takich jak wuj Karol, przedstawiony jako lalka, nie posiadająca żadnych ludzkich cech: "Potem leżał długo nieruchomy, z szklanymi oczyma, które były koloru wody, wypukłe i wilgotne. W wodnistym półmroku pokoju, rozjaśnionym refleksem dnia upalnego za stora-mi, oczy jego jak maleńkie lusterka odbijały wszystkie błyszczące przedmioty... "", ciotka Agata - "wielka i bujna, o mięsie okrągłym i białym"", czy też wuj Marek - "mały zgarbiony, o twarzy wyjałowionej z płci (...) w swym szarym bankructwie, pogodzony z losem... "" Ludzie ci są już nie tylko zdehumanizowani, ale sprowadzeni do rangi niczego więcej jak ka-wałka mięsa, będącego już bez życia.

Wszystko to jest wynikiem komercjalizmu. Człowiek ugrzązł już w szarej codzienności, zajął się sprawami zawodowymi, finansowymi, odrzucając to, co w życiu najważniejsze na bok. Teraz niestety nie będzie mu już łatwo uciec z tego przytłaczającego świata manekinów, z tej nicości. Zatracił bowiem zdolność odróżniania rzeczy dobrych od złych, szarych od kolorowych, wszystko stało się dla niego takie samo, zlało się w jedną bezbarwną całość.

Pozwalając głównemu bohaterowi powrócić do dzieciństwa, autor daje mu ostatnią szansę na odzyskanie utraconego szczęścia. Tylko ten okres w życiu człowieka nie uznaje bowiem żadnych granic, pozwala na beztroskie lawirowanie między jawą a snem. I tak przemieniając się w egzotycznego ptaka, jak małe, niewinne dziecko, ojciec wyraża swój protest przeciwko degradacji i unifikacji jednostki we współczesnym świecie. Tymczasem metamorfoza w karakona, sponiewieranego i wyrzuconego na śmietnik symbolizuje utratę wiary w tradycyjny system wartości.

Jednakże, moim zdaniem najważniejszym utworem z całego cyklu opowiadań jest "Traktat o manekinach"". Jest to rodzaj wykładu, w którym ojciec przedstawia istotę swojego lęku. Manekin cechuje się tym, że w środku jest pusty, nie ma żadnych cech ludzkich, staje się niepotrzebną zabawką, którą łatwo można wyrzucić na śmietnik, gdy się już znudzi. Redukcja człowieka do marionetki, pokazanie, że człowieczeństwo nie jest już w dzisiejszych czasach czymś istotnym, to sprawy, które najbardziej nurtują ojca. Sprawiają, że boi się jasno spojrzeć na rzeczywistość. To one sprawiają, że czuje się wyobcowany i sam żyje w swoim wyimaginowanym świecie. Dziecięcym świecie snów i marzeń.

Podoba się? Tak Nie
Komentarze (2) Brak komentarzy
7.5.2008 (23:56)

Ja tez wiele z niej wyciagnalem, do prezentacji maturalnej na temat "Portret ojca w literaturze"

27.7.2006 (12:21)

praca mi sie podoba, jest ok sporo z niej skorzystalem

Treść zweryfikowana i sprawdzona

Czas czytania: 4 minuty