profil

Powstanie styczniowe

poleca 82% 718 głosów

Powstanie styczniowe

Na początku trzeba przedstawić scenę polityczną tamtych lat. Otóż w 1855 roku carem w Rosji został Aleksander II. Nowy car wstępował na tron po klęsce Rosji w wojnie krymskiej (1853-56). Car rozumiał słabości Rosji i próbował ją zreformować. Zwalniano więc ludzi z więzień, pozwolono wrócić Polakom z Syberii, otwierano stare szkoły, zelżała cenzura, było znacznie więcej swobody. Mówiono o odwilży posewastopolskiej (od miejsca bitwy w wojnie krymskiej). Sytuacja w Królestwie Polskim po przełomie lat 50/60 -tych była związana z przesileniem politycznym w Rosji - wynikiem tak zwanej „odwilży posewastopolskiej”. Liczono na bardziej liberalną politykę caratu i możliwość odzyskania autonomii za cenę ugody. Nadzieje te związane były również ze zmianą na stanowisku namiestnika - po śmierci Paskiewicza urząd ten objął Michał Gorczaków (przeciwnik policyjnego reżimu paskiewiczowskiego, ale też niezbyt przychylny dalej idącym reformom). W 1858 roku powstało w Królestwie Polskim Towarzystwo Rolnicze pod kierunkiem Andrzeja Zamoyskiego. Ta organizacja szybko przekształciła się w swoisty polski parlament. Dochodzono do przekonania, że by odzyskać pełną niepodległość wystarczy działać drogą nacisku moralnego na Rosję, bez użycia siły militarnej. Te poglądy tworzyły pierwszy obóz, którego zwolenników z czasem nazwano białymi ( oparci na działaczach Towarzystwa Rolniczego (rozwiązanego 6 kwietnia 1861), milionerzy i bardziej umiarkowane skrzydło konspiracji młodzieży szkolnej i akademickiej. Kierowała nimi Dyrekcja Krajowa (Kronenberg, Jurgens, Karol Majewski). Celem ich było niedopuszczenie do niekontrolowanego wybuchu powstania, wykorzystania do maksimum ustępstw ze strony władz carskich - bez najmniejszych zobowiązań (słynne powiedzenie Zamoyskiego - formalnie pozostającego poza ruchem - „brać, ale nic nie kwitować”) Drugi obóz to odłam radykalny, który uważał, że niepodległość można uzyskać jedynie dzięki powstaniu zbrojnemu. Jego przedstawicieli zwano czerwonymi (Narcyz Jankowski, Zygmunt Sierakowski, Jarosław Dąbrowski - byli zwolennikami rozszerzenia akcji nielegalnych i doprowadzenia do wybuchu powstania. Dążyli do stworzenia jednolitej organizacji konspiracyjnej, którą miał kierować powołany 17 października 1861 Komitet Miejski - przekształcony w czerwcu 1862 w Komitet Centralny Narodowy ). Trzeci obóz reprezentował pogląd, że Rosja jest nadal silna i jedyne co można uzyskać to zgodę cara na ograniczone reformy i większą samodzielność. Odzyskanie niepodległości będzie możliwe prawdopodobnie w przyszłości, ale na pewno nie teraz. Jednym z jego przedstawicieli był właśnie margrabia Wielopolski. Decydujący wpływ na wybuch powstania miały dramatyczne wydarzenia w Warszawie w latach poprzedzających. W 1858 roku nowy car Aleksander II przekreślił nadzieje na zmiany polityczne; niepodległościowe postawy kształtowały się głównie w środowisku demokratycznej inteligencji warszawskiej i w bliskich im środowiskach patriotycznych młodzieży(gł. ze Szkoły Sztuk Pięknych). Od końca 1858 roku tworzyła się w Polsce konspiracja.
Największym wydarzeniem politycznym były manifestacje 25 i 27 II 1861 roku w Warszawie z okazji rocznicy bitwy grochowskiej(wcześniejsze manifestacje: 11 VI 1860 roku z okazji pogrzebu generałowej Sowińskiej i 29 XI 1860 roku z okazji rocznicy powstania listopadowego). Wydarzenia, określane mianem "rewolucji lutowej" zapoczątkowały marcowe "dni polskie" w stolicy rozpoczęte stutysięczną manifestacją z okazji pogrzebu Pięciu Poległych. 27 lutego 1861 roku jedna z manifestacji zakończyła się tragicznie. Padły strzały, zginęło 5 reprezentantów wszystkich stanów (później to jednoczyło w działaniach przeciw carskiej Rosji Polaków). Ogromne oburzenie społeczne spowodowało wycofanie się Rosjan z Warszawy i utworzenie przez Polaków Delegacji Miejskiej, która przez miesiąc sprawowała swoje rządy. Wydawało się, że Polska może znowu być wolna i że rację mają biali. Car na czele administracji kraju postawił wtedy Aleksandra Wielopolskiego, który z kolei nie myślał tolerować obozów o odmiennych poglądach i rozwiązał Delegację Miejską i Towarzystwo Rolnicze. Te działania spowodowały wystąpienie ludności Warszawy w obronie rozwiązanych organizacji. Kwietniowa demonstracja zakończyła się jeszcze tragiczniej, poległo ponad 100 osób. Winą za tę masakrę opinia publiczna obarczyła teraz Wielopolskiego, traktowanego jako bliskiego zausznika cara.
Życie polityczne przeniosło się do kościołów. Urzędników rosyjskich starano się bojkotować, wszędzie demonstrowano patriotyzm. Ostatnia wielka patriotyczna manifestacja(10 X 1861 roku z okazji pogrzebu A.Fiołkowskiego) oraz przygotowania do obchodów śmierci Tadeusza Kościuszki (15 X), przyspieszyły decyzję władz carskich o wprowadzeniu stanu wojennego od 14 X. 5 X w gazetach zapowiedziano pobór rekrutów do armii carskiej. 15 X w czasie zapowiedzianych manifestacji, wojska rosyjskie wkroczyły do Katedry Warszawskiej i Kościoła świętej Anny. W odpowiedzi władze kościelne zamknęły kościoły.
Chcąc przeciwstawić się rozprzestrzenianiu tych nastrojów 14 października 1861 roku władze carskie ogłosiły stan wojenny. Na reformy nie było już żadnych szans i Wielopolski musiał ustąpić. Stan wojenny nie odniósł jednak zamierzonego efektu, wręcz przeciwnie, wzmocnił nastroje opozycyjne w kraju. Ze względu na narastającą falę niepokojów w Królestwie władze zdecydowały się na pewne ustępstwa, żądając w zamian gwarancji na opanowanie sytuacji. Odpowiedzialność za taką politykę wziął na siebie Aleksander Wielopolski. Tak zwane reformy Wielopolskiego doprowadziły w latach 1861/2:
- do przywrócenia Komisji Rządowej Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego, Rady Stanu, przywrócenia Uniwersytetu pod nazwą Szkoły Głównej oraz zreformowania systemu szkolnego w duchu „polskości”, ustanowienia nowego rządu: Naczelnik Rządu Cywilnego - miał zapobiegać ingerencji władz wojskowych w sferę działań administracji cywilnej
- w zakresie reform społecznych: zniesienie pańszczyzny i oczynszowanie chłopów z urzędu, równouprawnienie Żydów.
Apogeum ustępstw caratu stanowiło przysłanie do Warszawy na stanowisko namiestnika brata cesarza Aleksandra II - wielkiego księcia Konstantego. Niepowodzenie ugodowej polityki Wielopolskiego (nieudane próby pojednania z Zamoyskim zakończone deportowaniem tego ostatniego po manifestacyjnym odrzuceniu propozycji zostania członkiem Rady Stanu) spowodowały podjęcie przez niego zdecydowanych działań w celu zdławienia ruchu patriotycznego - „branka” do wojska w połowie stycznia 1863 miała do reszty rozbić siłę obozu „czerwonych”, którzy od połowy 1862 zdołali rozbudować struktury tajnego państwa polskiego, nadszarpnięte falą aresztowań. Wielkopolski chciał stworzyć nowoczesne państwo, wzorowane na strukturach zachodnich, ale politycznie związane ze Wschodem. Jego zamiarem było wywalczenie z czasem coraz większej autonomii. Nikt za nim jednak nie poszedł. Pozostał sam. Część z spiskowców przygotowywała dalej powstanie. Nawiązano współpracę z rewolucjonistami rosyjskimi, planowano termin jego wybuchu na wiosnę 1863 roku. Wielopolski był przerażony, tracił kontrolę nad sytuacją. Za żadną cenę nie chciał dopuścić do powstania, wiedział czym to grozi. Aby mu zapobiec zarządził słynną „brankę" - nagły pobór do wojska ok. 10 tys. młodych ludzi podejrzanych o sprzyjanie „czerwonym". Mógł w ten sposób opóźnić, a nawet rozbić powstanie. W oczach większości Polaków uchodził teraz za zdrajcę. Czerwoni postanowili przyspieszyć więc działania. 22 styczeń 1863 - Komitet Centralny wydał manifest, w którym ogłosił się Tymczasowym Rządem Narodowym i wezwał naród do walki o niepodległość. Ogłoszono dekret o pełnym uwłaszczeniu oraz nadaniu ziemi bezrolnym z dóbr narodowych. Zachowane miały być serwituty. Władze powstańcze nie były jednak w stanie wprowadzić tych postanowień w życie. Tym niemniej ich treść wyznaczyła granicę, które musiały być brane pod uwagę przez władze carskie. Tak się zaczęło powstanie styczniowe. Stefan Bobrowski ( 1841 – 1863 ), najwybitniejszy działacz obozu czerwonych, przekonał Centralny Komitet Narodowy, że powstanie powinno się rozpocząć właśnie w momencie przeprowadzenia branki zarządzonej przez Wielkopolskiego. Słabo uzbrojone, nie wyszkolone oddziały polskie prze puściły atak na kilkadziesiąt rosyjskich garnizonów. W pierwszym okresie ( do marca ), mimo pozornej inicjatywy strony polskiej, nie zdołano ani trwale opanować żadnego terytorium, ani też wykorzystując zaskoczenie, zadać poważnych strat wojskom rosyjskim. Często zdarzało się, że sprawozdania nadchodzące z terenu, nieco ( a czasem nawet bardzo ) przesadzone i upiększone. Na paierze powstańcy mieli znacznie więcej broni i ludzi niż w rzeczywistości. W niedzielę 15 lutego 1863 r. odbył się w Staszowie przegląd wojsk powstańczych. Marian Langiewicz zakwaterował się - jak pisze ks. W. Siek - w domu propinatora Lewandowskiego. Przed Langiewiczem i nowym generałem Krzesimowskim, byłym dowódcą Krakusów w 1831 r. oraz członkami Rządu Narodowego przedefiladowała kawaleria majora Ulatowskiego i trzy bataliony piechoty dowodzone przez majorów m.in.: Czachowskiego, Koryckiego i Pióro. W dwa dni później powstańcy stoczyli potyczkę z oddziałami majora Zagrzażkiego, który przybył do Staszowa od strony Stopnicy. Bitwa rozegrała się nad Czarną. Rosjanie zaatakowali powstańców z przedmieścia (Staszówka), ale zatrzymał ich ogień Polaków. Kilkugodzinna wymiana strzałów między żołnierzami rozdzielonymi Czarną nie dała rezultatów. Rosjanie chwilowo wycofali się w kierunku Stopnicy. Następnego dnia, tj. 18 lutego Langiewicz wyruszył ze Staszowa w kierunku Kielc. Marsz zakończył się noclegiem w Rakowie. Kolejnego dnia powstańcy szli przez Korzenne, Cisów, Pierzchnicę, docierając do Morawicy.
Stefan Bobrowski
Bobrowski, który faktycznie kierował walką zbrojną w lutym i w marcu, uratował powstanie przed żałosnym końcem i kompletnym upadkiem w pierwszych jego dniach. W lutym 1963 roku, gdy zachęceni przez Napoleona III biali poparli powstanie, ale w zamian chcieli przejąć kierownictwo, Bobrowski wyraził gotowość oddania im jednego miejsca w rządzie koalicyjnym. Ostatecznie skończyło się na ogłoszeniu przez białych 11 marca 1863 roku, dyktatorem powstania generała Mariana Langiewicza, niezbyt zorientowanego w zakulisowych rozgrywkach. Przeciwny dyktaturze Stefan Bobrowski, zaraz po uwięzieniu Langiewicza przez Austriaków ( 17 marca ), ogłosił – sygnowaną swoim nazwiskiem – odezwę o ponownym przejęciu władzy przez Rząd Narodowy. Z odezwy wynikło, że teraz i w przyszłości dowódcy wojskowi mają podlegać władzy cywilnej. W rewanżu biali uwikłali Bobrowskiego w pojedynek : sąd honorowy uznał, że nie stoi na przeszkodzie, by szef Rządu Narodowego, kierującego walką zbrojną, a do tego jeszcze krótkowidz, stanął do pojedynku zna pistolety i dał satysfakcję obrażonemu Adamowi hrabiemu Grabowskiemu, człowiekowi o wielce podejrzanej reputacji. Ale świetnemu strzelcowi.
Stefan Bobrowski zginął w pojedynku 12 kwietnia w Lesie Łaszczyńskim niedaleko Rawicza, zastrzelony przez Grabowskiego, który w obawie przed policją, wyjechał na wszelaki wypadek za granicę. Tak oto w majestacie szlacheckiego kodeksu honorowego pozbyto się najenergiczniejszego i bez wątpienia najwybitniejszego działacza obozu czerwonych.
Powstanie bardzo szybko zmieniło się w nie skoordynowaną i rozproszoną walkę partyzancką. Współpraca między oddziałami miała charakter jedynie doraźny i incydentalny. Jeżeli nawet do niej dochodziło, to po osiągnięciu zwycięstwa oddziały ponownie rozchodziły się. W okresie od kwietnia do września strona polska przyjęła podstawę bierną : ograniczana się bowiem do walk obronnych.
Romuald Traugutt
Dopiero w październiku 1863 roku Romuald Traugutt ( 1825-1864 ), ostatni dyktator powstania, próbował – bez powodzenia – przygotować skoordynowany atak z udziałem kilku dużych oddziałów partyzanckich. Traugutt, dymisjonowany podpułkownik wojsk carskich, 18 października 1863 roku, zaraz po odbyciu podróży inspekcyjnej po Europie, przejął pieczęci Rządu Narodowego, a tym samym władzę. Faktycznie była to władza dyktatorska, formalnie – bo przecież tylko najbliżsi współpracownicy wiedzieli, jak odbyło się jej przyjęcie i jaki był sposób sprawowania rządów – nadal powstaniem kierował Rząd Narodowy. Traugutta nie można zaliczyć ani do obozu białych, ani do czerwonych, choć częściej posługiwał się taktyką właściwą tym ostatnim. Kierował powstaniem w jego najtrudniejszym okresie z uporem i niezwykłą konsekwencją, nawet z determinacją. Był w pełni świadomy, że niczego już nie można zmienić, że koniec powstania jest tylko kwestią czasu. Mimo to, potrafił jeszcze przeprowadzić reorganizację wojska narodowego, zreformować powstańczą administrację, służbę dyplomatyczną i propagandę, a przede wszystkim dopilnować reorganizacji dekretu uwłaszczeniowego.
Rozkazem z 15 grudnia 1863 roku Traugutt wprowadził w oddziałach powstańczych strukturę typową dla regularnej armii, z podziałem na korpusy ( było ich 5 ). Korpusy dzieliły się na dywizje, pułki i bataliony, kompanie i szwadrony. Najlepiej zorganizowany był II Korpus, dowodzony przez gen. Józefa Hauke Boasaka, składający się z dwóch dywizji w sile 3 tysięcy ludzi. Mimo wysiłków Traugutta, walki partyzanckie w trzecim okresie powstania, tj. od października 1863 do kwietnia 1864 roku, wyraźnie stracił impet. Staczano coraz mniej bitew , zmniejszała się też liczba oddziałów partyzanckich. Traugutt planował co prawda przeprowadzenie wiosną 1864 roku ofensywy, ale zamiaru tego nie udało mu się zrealizować gdyż w nocy z 10 na 11 kwietnia został aresztowany, uwięziony i w sierpniu stracony na stołach Cytadeli warszawskiej. Tydzień przed aresztowaniem Romualda Traugutta, 2 marca 1864 roku, rząd carski ogłosił reformę uwłaszczeniową na warunkach przedstawionych w dekrecie Rządu Narodowego z 22 stycznia.
Podczas powstania stoczono ponad 1000 bitew i potyczek. Obok niewielkich starć z udziałem kilkudziesięciu żołnierzy, stoczono większe bitwy, decydujące o przebiegu powstania na znacznym obszarze, na przykład województwa. Z powodu ogromnej przewagi liczebnej i technicznej armii rosyjskiej liczącej 100 a później 170 tysięcy żołnierzy, zwycięstwa polskie ( w oddziałach partyzanckich jednocześnie służyło do 25-30 tysięcy ludzi ) nie miały wpływu na losy powstania. Niefortunna wyprawa Apolinarego Kurowskiego na Miechów 17 lutego 1863 roku, w trakcie której jego dwutysięczny oddział został rozgromiony, uniemożliwiła utworzenie silnej bazy wojsk powstańczych w woj. Krakowskim. Na początku maja oddział Antoniego Jeziorańskiego liczący 740 żołnierzy, odniósł błyskotliwe zwycięstwo pod Kobylanką. Drugi atak Rosjanie przeprowadzili dysponując przytłaczającą przewagą ( pięcioma tysiącami żołnierzy i sześcioma działami ). Mimo zwycięstwa, Jeziorański musiał opuścić obóz, a w trakcie marszu wzdłuż granicy austriackiej jego oddział rozpadł się.
Największe i najefektowniejsze zwycięstwo Polacy odnieśli 8 sierpnia 1863 roku w bitwie pod Żyrzynem. Gen. Michał Heydenrich Kruk, zgromadziwszy około 3 tys. partyzantów ( w tym 1400 strzelców ), przygotował zasadzkę na kolumnę eskortującą pocztę z Warszawy do Lublina. Cała akcja na szosie koło Żyrzyna została dobrze przygotowana i przeprowadzona; z rosyjskiego oddziału liczącego 500 żołnierzy uratowało się jedynie stu; partyzanci przechwycili 200 tys. rubli. Niedługo potem jednak gen. Heydenrich, ścigany przez wojska rosyjskie, musiał rozpuścić oddział.

Powstanie Styczniowe rozpoczęło się i trwało, w porównaniu z minionymi powstaniami, w okresie zdecydowanie trudniejszym, przesadzającym w zasadzie negatywny, z naszego punktu widzenia, wynik zmagań. W przeciwieństwie bowiem do insurekcji kościuszkowskiej i listopadowej nie mieli bohaterowie "styczniowej nocy" regularnej armii, toteż ustępowali przeciwnikowi wyszkoleniem i liczebnością. A jednak zapoczątkowane nocą 22 stycznia 1863 roku walki trwały najdłużej z polskich doświadczeń insurekcyjnych, w niektórych regionach ziem polskich ponad dwa lata... To właśnie Powstanie Styczniowe było tym zbrojnym wystąpieniem, które wciągnęło w swa orbitę największe masy ludzi, znalazło najwięcej sojuszników wśród cudzoziemców, co nie pociągnęło za sobą, niestety, zdecydowanych antyrosyjskich reakcji rządów innych państw. Przez partyzanckie szeregi przeszło około 200 tysięcy ochotników, nierównie więcej ludzi zaangażowało się pośrednio na rzecz walczących powstańców, płacąc na przykład podatki "na skarb narodowy". Natomiast o wojskowych reperkusjach zbrojnego zrywu Polaków świadczy fakt, iż władze rosyjskie musiały zmobilizować ponad 400 tysięcy żołnierzy „dla uśmiercenia polskiego ducha”. Miała wiec ta wojna odmienne odsłony, w zależności od wieku uczestników, doświadczeń, politycznych ambicji i świadomości niekorzystnych realiów. Kiedy po fiasku powstańczych dyktatur Ludwika Mierosławskiego i Mariana Langiewicza, nieudanych próbach kolektywnej pracy w łonie Rządu Narodowego, władze obejmował Romuald Traugutt, postawił sobie za cel - dotrwanie w czynnej walce do wiosny 1864 roku, kiedy miała nadejść realna pomoc państw zachodnich, a co najmniej skuteczna interwencja dyplomatyczna na rzecz walczących. Każdy z uczestników walk, konspiratorów, na miarę swej wiedzy poszukiwał podobnych, mniejszych lub większych nadziei, bez których trudno narażać własne życie. Dla wszystkich, którzy przeżyli, owe nadzieje okazały się zawodne. Może jednak pozwalały zachować, aż do pojmania przez którąś z kolei kozacka obławę, przekonanie o dobrze wypełnionym obowiązku. Zresztą miesiące spędzone w ukryciu, pasmo trudnych życiowych perypetii, nie eliminowały ludzkich słabości i podłości. Wielu bohaterów powstańczych potyczek "sypało" w śledztwie, ratując siebie za cenę narażenia na represje rodzin poległych kolegów. Wojny o niepodległość nie zmieniają charakterów.
Po niemal dwuletnich walkach straty ludzkie po stronie polskiej zsumować można było tylko szacunkowo. Około tysiąca osób zostało straconych, kilkaset zmarło w więzieniach, około 20 tysięcy poległo w walkach bądź zostało zamordowanych. To była brutalna wojna, w której trudno było o przestrzeganie honorowego kodeksu zachowań bojowych. Ponad 30 tysięcy ludzi władze carskie zesłały na katorgę i zmusiły do osiedlenia w głębi Rosji. Większość z nich już nigdy nie wróciła w rodzinne strony. Tradycyjnie tez, jak po każdym powstaniu, "paryskie bruki" zaroiły się od polskich uchodźców - na emigracje do państw Europy Zachodniej udało się tym razem prawie 10 tysięcy osób. Kolejny raz najaktywniejsze kadry, świadome swej narodowości i niepodległościowych aspiracji, musiały opuszczać terytorium Polski, porzucając jakże często złudzenia, iż możliwa jest odbudowa przedrozbiorowej Polski pod znakiem Orla i Pogoni, Polski z "Pana Tadeusza"...Trzeba także pamiętać o poważnych stratach materialnych, spalonych wsiach i miasteczkach, spadku produkcji przemysłowej i zubożeniu ziemiaństwa a, także o uszczupleniu polskiego stanu posiadania na kresach wschodnich. Z drugiej strony warto podkreślić, że społeczeństwo polskie bardzo szybko podźwignęło się z tej klęski ostatnie trzy dziesięciolecia XIX w. to czas niezwykłego , żywiołowego rozwoju Królestwa Polskiego we wszystkich dziedzinach, od gwałtownego wzrostu demograficznego po rozwój przemysłu i kulturę. W okresie popowstaniowym dokonał się w Królestwie bardzo szybki postęp na drodze kapitalistycznego rozwoju. Powstańcy wprawdzie przegrali, ale nadając chłopom ziemię, przyczynili się do uczynienia ich obywatelami, przygotowali tym samym podstawy rozwoju polskiej świadomości narodowej. Ponadto, tradycja powstańcza okazała się niezwykle trwała i doniosła w pamięci pokoleń we wszystkich środowiskach społecznych, nie tylko inteligenckich czy szlacheckich, ale także chłopskich i roboczych.


Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 16 minut