profil

Powiastka filozoficzna

drukuj
poleca 85% 128 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Tima była piętnastoletnią dziewczynką. Najzwyklejszą w świecie obywatelką XXII – wiecznej Warszawy. Nigdy nie przydarzyło jej się nic niezwykłego, a jedynymi niespodziankami, jakich doświadczyła w życiu, były prezenty urodzinowe. Mieszkała w najbardziej pospolitym i typowym domu, jakich pełno było w tym okresie w Warszawie. Tima podobna była do swoich rodziców w ogromnym stopniu. Równie zwyczajni jak swoja córka mieszkali szczęśliwie w centrum miasta. Był jednak pewien szczegół wyróżniający ich rodzinę spośród setek innych im podobnych. Rodzice Timy byli naukowcami. Dokładniej mówiąc, to byli świeżo upieczonymi wynalazcami jednego z najbardziej kontrowersyjnych urządzeń: maszyny do podróży w czasie.

Wszyscy wątpili w powodzenie tego projektu, ale Tima wierzyła w niego od początku. W dniu, kiedy dowiedziała się, że rodzicom wreszcie się udało, wszystko inne odeszło na drugi plan. Teraz liczyło się tylko jedno: spełnienie największego marzenia – przeniesienie się w czasie.
Tima była niezwykle niecierpliwa. Błogosławiła fakt, że rodzice pracują w domu i że „czasotransporter”, jak maszynę nazwała mama, stoi w I sekcji. Dzięki temu dziewczynka mogła wykonać swój od dawna dopracowywany plan już tej nocy. Każdy szczegół był dokładnie przemyślany i nie było mowy o pomyłce. Jedyny problem mogłyby wywołać odgłosy maszyny, ale Tima założyła optymistyczny wariant wydarzeń i liczyła na twardy sen rodziców. Przed wejściem do czasotransportera podrzuciła im karteczkę, żeby się nie martwili. Przygotowała plecak z najpotrzebniejszymi rzeczami i odważnie wkroczyła do sekcji I.
Niestety nie uwzględniła faktu, że tata czasem pracuje w nocy. Siedział przy swoim biurku niedaleko czasotransportera. Tima musiała skorzystać z momentu nieuwagi z jego strony. Szybko włączyła maszynę i weszła do kabiny. Jednak zanim czasotransporter przeniósł ją w przyszłość, tata zorientował się w sytuacji i szybko podbiegł do maszyny, próbując wyciągnąć z niej córkę. Nie udało mu się zrobić tego w odpowiednim momencie i oboje przenieśli się do XXIII wieku.
Podróży w czasie nie da się opisać! Przynajmniej Tima nie znalazłaby żadnych odpowiednich słów. Sądząc po minie taty, kiedy w końcu znaleźli się w samym centrum XXIII - wiecznej Warszawy, on również nie spodziewał się takiej przygody. Dwójka podróżnych rozejrzała się wokół siebie i nie zauważyła nic znajomego. Wszystko było idealnie równe i czyste. Żadnego śmiecia, czy napisu na ścianach pobliskich budynków. Ponieważ w ich własnym, dobrze znanym świecie panowała prawdziwa zima, jakże ogromne było zaskoczenie Timy i jej taty, gdy okazało się, że warunki atmosferyczne za równe sto lat będą zupełnie inne. Zachwycający się wszystkimi osobliwościami przybysze wzbudzali zainteresowanie wśród ludzi mknących wokół nich na przedziwnych pojazdach. Nikt nie poruszał się pieszo, bo też nie bardzo było jak. Warszawa nie posiadała już ulic, ani chodników. Tima i jej tata usiedli na chwilę na ziemi. Okazało się, że nie był to żaden ze znanych im materiałów. Tak też coraz bardziej zaskoczeni śledzili tory świateł pojazdów latających tuż nad nimi. Wszystko wydawało się być tylko ulotnym i nieuchwytnym snem.

Po dłuższej chwili rozmarzenia, jak zwykle praktyczny ojciec, zaczął się zastanawiać jak rozwiązać problem powrotu. Cała magia nowoczesnej Warszawy uleciała natychmiast wobec takiego kłopotu. Tima musiała przyznać, że przy całym podekscytowaniu, jakie wzbudziła w niej podróż w czasie, zapomniała o najważniejszym. Ponure myśli przerwał im jakiś nietypowy odgłos. Najpierw zobaczyli niezwykły pojazd, który stanął tuż obok nich. Następnie niechętnie przenieśli wzrok na jego właściciela, a właściwie właścicielkę. Była to sympatycznie wyglądająca dziewczyna. Wpatrywała się w nich jakby oceniając wzrokiem, po czym na jej twarzy zagościł ciepły uśmiech, rozpromieniający całą jej postać.
„I co? Gdzie byliście, że wracając pomyliliście się do tego stopnia?” spytała przyjemnym głosem. Tima wraz z ojcem wyrazili zdziwienie i zmieszanie, nie wiedząc, o co chodzi dziewczynie. Ona zaś powiedziała: „Czekajcie… wy nie jesteście stąd, prawda? Od razu widać. Nasi nigdy nie potrafiliby do tego stopnia upodobnić się do tych z przeszłości. Ale moment. To wy nic nie wiecie? Dobra zabieram was ze sobą! Wsiadajcie. No? Rany, nie ma się czego bać. Opowiem wam o wszystkim, co was interesuję i odeślę do domu.”

I w ten sposób Tima razem z tatą trafili do domu Nigi. Nigdy nie wyobrażali oni sobie, że tak może wyglądać miejsce, w którym się mieszka. Dom usiany był najnowocześniejszymi wynalazkami i takimi, których przeznaczenia nawet tata nie mógł odgadnąć. Mimo to, od razu czuło się, że na pewno jest to czyjś dom, że jest to miejsce, do którego się wraca i za którym się tęskni. Niga wyjaśniła, że wiele z przedmiotów jest tu tylko ze względów sentymentalnych, bo są tak stare, że do niczego się nie nadają. Jej zdaniem tak właśnie wyglądało mieszkanie starszej osoby w XXII wieku – jedno wielkie wspomnienie i chciała wiedzieć czy to prawda.

„Mieszkania starszych osób w naszych czasach faktycznie jest świadectwem całego ich życia, ale żadna z pamiątek, jakie kiedykolwiek widziałam w domach XXII – wiecznych staruszek nie przypominała tych zgromadzonych tutaj. Poza tym, ty wyglądasz najwyżej na dwadzieścia lat, więc nie przypuszczam, żebyś była w stanie zebrać równie reprezentatywną kolekcję” powiedziała Tima.
Na tę odpowiedź dziewczyna głośno się roześmiała. „Dla was może to zabrzmieć dość nieprawdopodobnie, ale mam za sobą ładne siedemdziesiąt lat życia. W naszych czasach nie istnieje już nic takiego jak choroby, czy nieoczekiwana śmierć. Wbrew pozorom wiele już przeżyłam…”
Tima i jej tata spojrzeli po sobie znacząco. „ To co się dzieje z całymi kolejnymi pokoleniami? Przecież na ziemi nie ma wystarczająco miejsca dla tylu ludzi!”

„Kto powiedział, że muszą żyć na Ziemi? Ludzie mieszkają teraz na wszystkich planetach Układu Słonecznego, a już za jakieś sto lat mają się zacząć wprowadzać na planety kolejnych układów. Każda z planet rządzi się tymi samymi prawami, ustalonymi przez Podróżników W Czasie, którzy na podstawie tego, co wiedzieli stworzyli idealne prawo. Jak widać, prawo jest przestrzegane zawsze. Ja, ponieważ nigdy nie byłam w przeszłości, nie potrafię sobie wyobrazić zaśmieconych miast, ani zabazgranych murów, czy też głodu albo wojny. U nas wszystko normalnie funkcjonuje. Ponieważ interesuję się historią, wiem co nieco o XXII wieku, ale gwarantuję wam, że na przykład ludzie zajmujący się produkcją substytutów jedzeniowych nie mieliby pojęcia, co to jest przestępstwo.”
„To wszystko jest takie nieprawdopodobne! I to wszystko dzięki waszemu wynalazkowi tato!” Wykrzyknęła Tima.
„Czy pan jest… nie, to niemożliwe. Czy to pan wynalazł czasotransporter?”
„Tak, to ja razem z moją żoną. A to jest moja córka, która postanowiła go wykorzystać bez mojej zgody!”
„To jest niesamowite! Jest pan u nas postrzegany prawie jak sam Bóg! Muszę wam koniecznie pokazać wszystko, co zawdzięczamy waszemu wynalazkowi!”
Niga oprowadziła podróżnych, a może raczej obwiozła ich po okolicach Warszawy, tłumacząc, że Ziemia osłonięta jest teraz sztuczną atmosferą, która utrzymuje odpowiednią ilość tlenu, temperaturę dwudziestu pięciu stopni Celsjusza i ciśnienie 1013hPa. Strefy klimatyczne, znane w XXII wieku zanikły właściwie, ale utrzymywanych jest kilkaset miast w specjalnych warunkach je przypominających. Jedzenie traktuje się jako rozrywkę i przyjemność – można jeść ile się chce, ale można też nic nie spożywać przez całe życie. I tak każdego wieczoru otrzymuje się tabletkę wyrównującą wszelkie zaburzenia w całym organizmie, łącznie z dostarczeniem wszystkich niezbędnych składników.
Wszyscy są równi i mają takie same prawa. Każdy jest szczęśliwy. Ludzie płaczą tylko w filmach historycznych i ze szczęścia. Nie ma żadnego przywódcy. Propozycję zmiany czegokolwiek może wystosować każdy i wszyscy się do tego odnoszą, gdyż natychmiastowa komunikacja nie stanowi najmniejszego problemu. Wszyscy są zadowoleni.
Tima i jej tata byli zachwyceni. „To prawdziwy raj” stwierdziła dziewczynka. Każdy, kogo napotkali na drodze, był niezwykle miły i uczynny.
Tak minęła cała noc i kolejny dzień. Nie czuli najmniejszego zmęczenia, bo Niga potraktowała ich odpowiednią tabletką.
Ojciec z córką byli bardzo wdzięczni i wzruszeni. Szukali sposobu, żeby odpowiednio się zrewanżować, ale nie wpadli na pomysł, co mogłoby poprawić już idealne życie. Ostatecznie spytali się swojej gospodyni, co mogliby jej ofiarować w zamian za tak miłą gościnę. Niga wcisnęła jakiś przycisk i stół w kuchni zaczął się sam nakrywać. Ona zaś odwróciła się w stronę rozmówców i nie wiedziała, co powiedzieć. Co jakiś czas otwierała usta, jakby chciała coś powiedzieć, ale najwyraźniej uznawała kolejne pomysły za niewłaściwe.
„Naprawdę jest tylko jedna rzecz, o którą mogłabym was poprosić. Proszę, zabierzcie mnie ze sobą z powrotem”. To zdanie zdziwiło Timę i jej tatę jeszcze bardziej niż wszystko, co dotychczas widzieli. „Widzicie, wiem, że to może być nieco dziwne, ale to jedyne marzenie, jakie mam. Dotychczas żyłam jakby w nieświadomości. Nie myślałam, że możliwe jest inne funkcjonowanie niż tu, u nas w XXIII wieku. Ale jak was poznałam, zobaczyłam, że tak naprawdę, to nie tutejsi ludzie są szczęśliwi, ale wy. Tylko wy doceniacie potęgę tych wszystkich wynalazków, cieszycie się z każdej chwili, bo nie wiecie, czy przypadkiem nie jest to wasza ostatnia. Nie mówiliście tego, ale to widać. Być może jest to podświadome, ale wystarczy na was spojrzeć. Nie chcę już dłużej żyć zaplanowanym życiem. Tutaj nie mam miejsca na spontaniczność. Cała nasza kultura współczesna opiera się na historii. Nikt nie robi filmów, nie pisze książek o XXIII – wiecznych ludziach. Wszyscy są tacy sami i ich życia są niezmiernie nudne. Ile razy byłam w kinie, zawsze chciałam przejść do świata z ekranu. Proszę, zabierzcie mnie ze sobą. Obiecuję, że nie będę się narzucać.”
Zapadła dłuższa chwila ciszy. Po czym tata powiedział: „Oczywiście spełnimy pani prośbę. Jesteśmy tylko bardzo zaskoczeni. Czemu jednak nie mogła pani sama się przenieść? Czy potrzeba do tego naszej specjalnej zgody?”
„Poniekąd. Istnieje bowiem prawo, które pozawala tylko niektórym - Podróżnikom W Czasie używać waszego wynalazku. Oni są specjalnie wyszkoleni. Wyobrażacie sobie, co by się stało, gdyby nagle waszą XXII – wieczną Warszawę zalało społeczeństwo XXIII wieczne? Dlatego potrzeba specjalnej zgody na użycie czasotransportera. Wy na pewno ją otrzymacie, nie ma wątpliwości. Jeśli się za mną wstawicie, możliwe jest, że i ja będę mogła się przenieść.”
„To na co jeszcze czekamy?” Spytała Tima. Niga od razu wysłała prośbę o pozwolenie na użycie maszyny i po piętnastu minutach otrzymała pozytywną odpowiedź od siedemdziesięciu trzech procent ludzi we wszechświecie. To zrobiło ogromne wrażenie na Timie. Nie omieszkali też natychmiast wykorzystać pozwolenia i odbyli kolejną podróż w czasie, tym razem we troje.
Wrócili do sekcji I w najzwyczajniejszym w świecie XXII – wiecznym domu. Mamę przywołały niezwykłe odgłosy, ale jedyne, co udało się jej zauważyć wewnątrz czasotransportera, to jakby chwilowy zanik obrazu męża i córki. Podeszła bliżej i wtedy zauważyła również trzecią postać.
Wszyscy zebrali się w salonie popijając najprawdziwszą herbatę. Kiedy cała przygoda została już opowiedziana, odezwała się Tima. „ Wiecie co? Im dłużej tak sobie myślę, to stwierdzam, że dużo dała mi ta podróż. Sama się sobie dziwię, ale zgadzam się z panią Nigą. Co to byłoby za życie bez zmartwień i przeciwieństw losu? Przecież wtedy nie byłoby niczego dobrego, ani pozytywnego, jeśli nie byłoby do czego się odnosić. Jeśli nie byłoby błędów, to jak mielibyśmy się czegokolwiek nauczyć? Nie dziwię się pani, że uciekła pani z takiego świata. Wolę swoje czasy. Dużo więcej radości może przysporzyć nam naprawianie czegoś niż życie w ciągłym Eldorado.” Tata Timy postanowił zniszczyć swój wynalazek. „Nie wszyscy będą tak rozważni jak my, mogą nawet zmienić bieg historii. Nie wiadomo, co mogłoby się wtedy stać, a nie chcemy przecież idealnego świata.”


Polecasz? Tak Nie
Komentarze (1) Brak komentarzy
6.11.2008 (14:41)

super;) polecam

Teksty kultury