profil

Horacjański motyw „Exegi Monumentum” inspiracją poetów renesansowych i współczesnych. Omów zagadnienie, analizując celowo wybrane teksty poetyckie

poleca 85% 540 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Poezja jest tak różnorodna jak jej twórcy – mimo wszystko w mnogości literatury potrafimy wyróżnić epoki, kierunki oraz motywy, które mają wspólne założenia, styl czy też po prostu przesłanie. Jednym z elementów sztuki jest wątek poczucia nieśmiertelności twórcy. Jego początki przypisuje się Horacemu.
Quintus Horatius Flaccus – mistrz eolskiej pieśni kształcił się w Rzymie, gdzie uczył się retoryki i studiował Homera w oryginale. W Atenach w nowej Akademii zgłębiał filozofię stoicką i epikurejską. Pisał utwory dojrzałe, pozbawione młodzieńczych potknięć – zadebiutował, gdy miał 30 lat. Poruszał rozmaitą tematykę – począwszy od wierszy miłosnych, utworów opiewających naturę kończąc na refleksjach nad życiem. W takim też duchu stworzył pieśń XXX z Księgi III – „Exegi monumentum aere perennius” poruszającą problem sztuki i jej uniwersalnego, ponadczasowego wymiaru. Podmiot liryczny, którym jest sam poeta ma świadomość wartości swej twórczości – już w pierwszym wersie informuje nas o tym: „Wzniosłem pomnik trwały, trwalszy od spiżu” – hiperbolizuje monument porównując go do najwspanialszych budowli w dziejach ludzkości – królewskich piramid, sił natury – „Akwilony przezwyciężę” czy też bogów i ich sił. Jest to świadectwo jego dumy, pewności słów, które zapisuje, wartości utworów. Świadom dziedzictwa kulturowego, które wniósł w bramy cesarstwa rzymskiego; poświadczają to słowa: „ja wniosłem pierwszy do italskich stopy eolskie”. Z poczuciem swej wielkości i nieprzemijalności stwierdza „nie wszystek umrę”. Prosi również jedną z muz – Melpomena – by opasła jego czoło „delfickim liściem lauru” – symbolem sławy i zwycięstwa. Wyraża przekonanie, co już wcześniej zaznaczyłem, że tworzenie wierszy daje poecie nieśmiertelność. Sztuka jest, bowiem nieśmiertelna i powoduje przez to nieśmiertelne imię artysty. Horacy daje wyraz swojej pewności, że ma już zapewnione wieczne życie w pamięci potomnych i w słowach „Nie wszystek umrę, wiele ze mnie tu zostanie. Poza grobem – po to mną słowa zawsze młody”.
Poeci okresu odrodzenia podobnie zresztą jak twórcy starożytni posiadali świadomość własnej wielkości. Posiadali głęboką wiarę w to co tworzą i własnymi dziełami budują swoja nieśmiertelność. Wybitnym twórcą tego okresu był Kochanowski, który rozczytywał się m.in. w Horacym pisał utwory społeczne, patriotyczne i osobiste. Jego skromności towarzyszyła również pewność siebie, będąca efektem jak już wcześniej wspomniałem świadomości rangi własnego pisarstwa – poczucie wiary we własne siły dodawała mu również epoka, w której żył – renesans. Twórca był niejako wspaniałym wzorem kultury i myśli antycznej. Kochanowski traktował swoje pisarstwo nie tylko profesjonalnie, lecz również jako posłannictwo, które zostanie wynagrodzone słowem – „O mnie Moskwa i będą wiedzieć Tatarowie”. Wydawałoby się, że Kochanowski jest zarozumiały, zadufany w sobie, przesiąknięty poetycką dumą – ”Niezwykłym i nie leda piórem opatrzony” – jednakże w poemacie „Muza” wyraża swój trud, który włożył w tworzenie, nadzieje, że nie pozostanie bez zapłaty. Wierzy również w fakty, iż po śmierci: „kości popiół nie będzie wzgardzony”. Sprzeczne to jest jednak z jego świadomością, iż jest z „dwojej złożony natury” – śmiertelnej i nieśmiertelnej. Opisuje również swoją przemianę w łabędzia – ptaka, który jest symbolem poezji – ukazuje w ten sposób swoją wielkość, obraz lotu nad innymi poetami – nawiązuje w ten sposób do swego pogrzebu, które określa mianem próżnego, gdyż będzie bez ciała umarłego, które uleciało stając się właśnie ptakiem. W Pieśni XIX wyraża swoje przekonanie o tym, iż prawdziwa sława nastanie dopiero po odejściu z tego świata – lecz nie każdy dostąpi zaszczytu, trzeba się o to starać za życia, nie wolno żyć po bydlęcemu, musimy wykorzystywać to, co dał nam Bóg na odróżnienie od zwierząt – rozum i mowę, a jeśli tylko mamy taką możliwość trzeba wspomóc wspólne dobro, szczepić między ludźmi dobre obyczaje, szerzyć religię, być przepełnionym męstwem… Poeta ten nie lekceważył swoich wierszy, uważał, że są one wartościowe nie tylko ludziom współczesnym jego okresu, ale także potomności.

Szekspir posiadał skąpe wykształcenie – uczył się w szkole miejskiej gdzie posiadł tylko wiedzę na temat łaciny, historii, literatury antycznej oraz retoryki – nie przeszkodziło mu to jednak w stworzeniu wspaniałych dzieł literackich. Szekspir analogicznie do Kochanowskiego stworzył dzieło mówiące o trwałości jego sławy, dobrego imienia. Podobnie jak on był świadomy swego talentu, choć „Sonet 55” napisał przed rozkwitem kunsztu pisarskiego. Przeczuwał, że po śmierci zostanie mu wystawiony pomnik, lecz już za życia instynktownie wiedział, że to nie on będzie niósł sławę, że „(…)blask(…) istnienia (…)” będzie się tlił dzięki wierszom i poezji. Rzekłbym nawet, iż pragnie zniszczenia gmachów, posągów niosących jego chwałę. Swe słowa kieruje do czytelnika – zwraca się do niego bezpośrednio – jego również instruuje, że jedyne co przetrwa to słowa w których żyje, potwierdza to słowami: „Miecz Marsa nie tknie ani pożar nie osmali Słów w których żyjesz(…)”. Uzmysławia czytelnikowi, że jego imię będzie trwało „wbrew śmierci, zapomnieniu – dwóm potężnym wrogom” – znać je będzie każdy człowiek, który będzie żył na tym świecie „aż po dzień zagłady”. Wymawia też aprobatę tego, by chwała trwała aż do dnia, kiedy to w dzień Sądu „kształt (…) żywy z grobu wstanie”. Szekspir przekazał w ten sposób swoją wizję człowieka – ślady, które pozostawia po sobie w postaci wierszy są nieśmiertelne i niezniszczalne – niezniszczalne przeciwieństwie do wszelakich budowli i monumentów, które są kruche, delikatne i nietrwałe.
Leopold Staff jest poetą trzech epok literackich – Młodej Polski, Dwudziestolecia międzywojennego oraz Współczesności. Czerpał swe inspiracje z różnorodnych prądów literackich – nie zamykał się na wpływy nowych kierunków a wręcz przeciwnie – nowe kierunki zachęcały go do dalszego poszukiwania i odkrywania nowych obszarów tematycznych i nowych środków przekazu. Bez wątpienia jednym z częściej poruszanych tematów przez jest motyw nieśmiertelności – Staff również go podjął. W utworze „Ostatni z mego pokolenia” wyraża swój głęboki żal po stracie drogich przyjaciół – którzy również byli wielkimi twórcami (Tetmajer, Kasprowicz). Będąc twórcą trzech pokoleń widział jak zmienia się świat – wraz z nim on i jego poezja, twórczość. Ma świadomość, iż i on sam wpływał na zmianę tego świata – pierwszy tomik wydał w 1901 – „Sny o potędze”. Ukazuje nie tylko swój żal i ból po pogrzebaniu przyjaciół, lecz także krótki opis dotychczas tworzonej poezji – poezji, która była lekka, opiewająca wolność i swobodę – zapatrzona w przyszłość. Teraz, gdy jak już wcześniej wspomniałem pochował przyjaciół nadszedł czas refleksji i zadumy. Efekty tych rozmyślań przedstawił w ostatniej zwrotce – wyraził w nich swoją skromność, brak pobudek pobudek do tworzenia w postaci wielkiej sławy. Nie pragnął również postawić spiżowego pomnika – tworzył, bo pragnął tworzyć – jednakże i on, podobnie jak pozostali poeci jest świadom swego talentu.
Julian Tuwim podobnie jak Jan Kochanowski, w pierwszych słowach swojego wiersza wyraża swoje szczególne dary od losu. Dzieło jest refleksją na temat życia i twórczości poetyckiej, podsumowaniem dotychczasowego dorobku twórczego, ukazuje stosunek twórcy do sukcesu, bogactwa i chwały – jest owocem przemyśleń już dojrzałego, ukształtowanego ideowo i artystycznie poety. Podmiot liryczny reprezentuje postawę daleką od optymizmu i entuzjazmu – przepełniony jest goryczą, sarkazmem i ironią – zdaje sobie sprawę, że ludzkie życie nie jest wieczne, lecz jest świadom, iż jego poezja przetrwa wieki – fakt ten nie wzbudza jednak u niego radości gdyż blask sławy, jaki może osiągnąć jest pustym lśnieniem – zimnym, okrutnym, pozbawionym miejsca na bezpieczeństwo czy też uczucia. Dar, którym został obdarowany traktuje jako krzyż, który musi dźwigać przez całe życie – mimo wszystko poeta wykorzystuje swój talent i kontynuuje pisanie. Nie zważa również na przeciwności losu i swoją twórczość uważa za wysoki kunszt. Nawiązuje do Apollińskiego wzoru doskonałości – nakazującego dbałość o doskonałość harmonię poetyckiego dzieła. Pogrąża się w smutku i melancholii – wyraźnie się dystansuje do swojej twórczości. Tuwim dogłębniej przeanalizował problem ludzkiego przemijania – dlatego teżuważa, że wszystko przemija, nic nie trwa wiecznie; zdaje się mówić „memento mori”. Wyraża przekonanie, iż w obliczu śmierci nie ma lepszych i gorszych; a poeta nie jest kimś wyjątkowym – to tylko zwykły, szary człowiek który został obdarzony talentem. Poświadczają to dwa ostatnie wersy dzieła: „I smutnie brzmi: „Dum Capitolium…” I śmieszne jest: „Non omnis moriar”” budzące w poecie smutek i gorzki śmiech.
Stanisław Grochowiak, podobnie jak Leopold Staff czy też Julian Tuwim jest poetą współczesnym, choć odróżnia go fakt, iż jest przedstawicielem turpenizmu. W swych utworach sięgał po leksykę nie tylko kolokwialną, ale często wręcz odrażającą z określeniami oraz zwrotami nieomal z fizjologicznego podręcznika do biologii; czerpie źródło ze sprzeciwu wobec tradycyjnych norm estetycznych. Odcinał się od owego estetyzmu, konwencji nakazujących poetom upiększać ludzi, zjawiska i pejzaże nawet poprzez ukazywanie cielesnej i fizjologicznej istoty tak wzniosłych uczuć jak miłość. Nie odszedł od tego motywu w utworze „Introdukcja” (co znaczy tyle, co wstępna, wprowadzająca część utworu, wprowadzenie na nowy teren) który jest swoistym exegi monumentum Grochowiaka. Już na samym początku utworu stwierdza „Nie cały umrę”, wie, że coś po nim zostanie. Jest to zasługa jego stylu pisania, brak estetyki, wulgarność czy też porównania stanowiące kontrast do porównań homeryckich. Pozostawi również po sobie akceptację świata takiego, jakim jest – okrutnego, obrzydliwego i odrażającego. Czyni to, czego czynić nie każdy by się odważył – kocha i całuje chorą kobietę – łączy zachwyt z pogrążeniem w smutku tworząc tym samym „życiowe oksymorony”.
Laureatka Nobla w roku 1996, Wisława Szymborska, podobnie jak Szekspir już na początku swej twórczości napisała utwór będący refleksjami i rozważaniami nad sensem tworzenia – porusza ważny moment uchwycenia natchnienia i roli poezji w naszym życiu. Wielce wymowny jest już sam tytuł – „Radość pisania”, który wymawia wprost, iż samo tworzenie daje ogromną satysfakcję. W wierszy ujawnia powody – mówi jak wielką władzę posiada poeta, jest ona wręcz nieograniczona gdyż kreuje świat – zupełnie nowy świat, inną rzeczywistość można bez obaw przyrównać ową władzę do władzy posiadanej przez Boga. Jest również niczym tytan wstrzymujący działanie praw fizyki oraz przywracający im ich funkcje. Zdumiona i zakłopotana rolą stwórcy i tytana poetka podziwia swe dzieła z przymrużeniem oka – prawie każde jej zdanie jest tutaj wynalazczym obrazem językowym, biegnie poruszone dowcipnym paradoksem. Cieszy ją sama zdolność pisania, „możność utrwalenia” myśli i wątpliwości, zabawą w demiurga, który wg. Własnych poetyckich reguł prowadzi napisaną sarnę przez napisany las, jednakże nie potrafi określić celu, do którego dąży. Ową sarną jest twórczość, animizuje ją – jest reakcją na otaczający świat, na to coś się w nim dzieje. Jest w pełni świadoma, iż błędy, które może popełnić są nieodwracalne, nie ma przed nimi ratunku oraz tego, iż są inni poeci, którzy tylko czyhają na ten błąd, po to, by móc „złożyć się do strzału”. Uświadamia tym samym odbiorcy, iż świat poety nie jest zwykłym światem, „(…)inne, czarno na białym panują tu prawa(…)”. Po raz kolejny ukazuje rangę poety – nie tylko tworzy świat, rządzi prawami fizyki lecz także jest zegarmistrzem - w swych mocach ma również zatrzymywanie i wznawianie ruchu wskazówek.. Jakby tych mocy było mało – każdy proces, który zachodzi musi uzyskać akceptację jej osoby. Pytania, które zadaje w przedostatniej zwrotce są tylko symboliczne – odpowiedziała na nie już wcześniej. Jednak głównym kluczem do utworu jest ostatni trójwers, będący próbą określenia poezji, jej roli i zapłaty za jej tworzenie. Czymże, zatem jest owa poezja? Jest formą buntu przeciw niedoskonałości ludzkiej natury, zwycięstwem nad czasem dzięki utrwaleniu tego, co przemija. „Radość pisania” mówi właśnie o tym, że człowiek porwawszy się na pracę twórczą jaką jest pisanie przekracza przeznaczone mu obszary, łamie zasadę boskiego porządku, wierności i posłuszeństwa. Łamie zasadę nieśmiertelności i przemijalności.
Poezja na przestrzeni wieków odgrywała niepoślednią rolę, nie była bowiem sztuką w sobie, nie służyła jedynie wywołaniu estetycznego wrażenia, była swego rodzaju nośnikiem idei, przekonań, doświadczeń zdobywanych przez wiele pokoleń ludzi. Miała zatem charakter utylitarny, stworzony przez ludzi dla ludzi. Ona opiewała bohaterskie czyny, wielkich ludzi zagrzewała do walki o własne przekonania to ona uczyła miłości do ojczyzny, do Boga i ludzi. Poezja zawiera w sobie ponadczasowe treści bliskie zarówno Horacemu, Kochanowskiemu czy Szymborskiej. Z tego właśnie źródła wypływa określenie, iż poezja jest nieśmiertelną, a przez to nieśmiertelny jest jej twórca – poeta.
Pozwolę sobie sparafrazować, podobnie jak Edward Balcerzan, jeden z konceptów Wisławy Szymborskiej – proszę wybaczyć, że wolałem ułomność mówienia od ułomności niemówienia o tak wspaniałej poezji.
Na podsumowanie przytoczę cytaty innych osobistości:
„Jeżeli chcecie, aby nie o was nie zapomniano po śmierci i zgniciu, to albo piszcie rzeczy warte czytania albo czyńcie rzeczy warte napisania” (B. Franklin)
„My nie umrzemy nigdy(…) Umiera tylko czas. Przeklęty czas(…) Kiedy kochamy się, stajemy się nieśmiertelni i niezniszczalni, jak bicie serca, jak deszcz lub wiatr” (E.M. Remarque)
„Czemu Ty się, zła godzino, z niepotrzebnym mieszasz lękiem? Jesteś – a więc musisz minąć. Miniesz – a więc to jest piękne”. Nic dwa razy – Wisława Szymborska.

Załączniki:
Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 12 minuty