profil

Człowiek wobec wolności: wolność do czynienia zarówno dobra jak i zła, negatywny aspekt wolności, strach przed wolnością, ucieczka od wolności. Rozważ problem, odwołując się nie tylko do wybranych dzieł literackich czy filmowych, ale także

poleca 85% 388 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

„Jestem siłą, co chce być wolna. I nawet trwanie swoje wolności poświęci. Ale zewsząd pod naporem sił innych żyjąca, niewoli zaródź w sobie nosi.”

Człowiek, odkąd zaczyna zdawać sobie sprawę z własnego istnienia (przyjmijmy, iż jest to okres dojrzewania, a więc wzmożonej socjalizacji jednostki), dokonuje mniej lub bardziej istotnych wyborów. Jest posiadaczem woli czynienia dobra i czynienia zła. Różnie na te kwestie zapatrują się filozofowie, przedstawię tu w formie bardzo skróconej trzy różne ujęcia tematu.
Stoicy uznawali wolność za stan, w którym możemy działać niezależnie od uczuć, zgodnie z racjonalnymi motywami ; tradycja chrześcijańska upatruje wolności w świadomym, umiejętny, i skutecznym dążeniu człowieka do wpisanego w jego naturę celu, jakim jest zbawianie, który wie, jaka droga postępowania jest właściwa, moralna. Niektórzy (m.in. Bergson) uważali wolność za niemożliwą w świecie fizycznym, gdzie jednostka poddana jest ciągłym wpływom.
Czy jednak człowiek chce wolności? Czy nie ucieka od niej tworząc religie, kodeksy, prawa, schematy postępowania? Interpretując biblijną Księgę Genesis, Erich Fromm w dziele „Ucieczka od wolności” za pierwszy akt niezależności uznaje zerwanie zakazanego owocu: „[Człowiek] Postępując wbrew boskiemu zakazowi, narusza stan harmonii z przyrodą (…). Z punktu widzenia Kościoła (…) jest to grzech. Z punktu widzenia człowieka jest to pierwszy akt wolności. Działać wbrew rozkazowi Boga znaczy uwolnić się od przymusu, wydźwigając się z przedczłowieczej egzystencji do poziomu człowieka (…)” , podkreśla jednakże, iż konsekwencją tego czynu jest, oprócz wolności, bezsilność i przerażenie; człowiek staje sam wobec świata. I musi w tym świecie żyć, szuka czegoś, co dałoby mu siłę, czemu mógłby się podporządkować, szuka autorytetu. Ścierają się nim przeciwstawne pragnienia: wolności i niewoli.
Na potrzeby niniejszej pracy posłużę się uogólnieniem, iż całe dzieje ludzkości są walką między wspomnianymi chęciami – od rewolucji do totalitaryzmu, od totalitaryzmu do rewolucji.
W okresach klęsk, gdy człowiek czuje się bezsilny wobec niepowodzeń, rośnie w nim potrzeba autorytetu – podporządkowuje się komuś, kto wydaje się silniejszy. „Silny” to wykorzystuje – rodzi się totalitaryzm. Jednak po pewnym czasie odzywa się potrzeba zerwania krępujących więzów – wybuchają powstania pod szczytnymi hasłami „wolności, równości, braterstwa”, po czym owe zrywy przekształcają się w to, z czym walczyły – wystarczy, aby człowiek poczuł władzę… Istotne wydaje się pytanie Dantona: „Jak długo jeszcze każdy krok ku wolności będzie kamieniem grobowym ?”
Pewną, lecz chwiejną, równowagę między wrodzonymi nam potrzebami ustala demokracja – gdzie wolność ograniczona jest przez prawa, ale tylko w takim zakresie, aby wszyscy członkowie wspólnoty mogli się nią cieszyć jednakowo. Jednak same kodeksy nie wystarczą, jeśli społeczeństwo się im nie podporządkuje, jeśli nie uwewnętrzni jego zasad.
Co stanie się, gdy całkowicie poddamy się schematom – lub przeciwnie, gdy zechcemy być zupełnie od nich niezależni ? Zajmę się najpierw drugą częścią pytania. „Może nie przystoi człowiekowi wyzwalać się całkowicie (…) z hamulców wszystkich >>Nie będziesz<< i >>Nie uczynisz<<, może nie wolno mu biec prosto do celu.” Odrzucając wszystkie normy jednostka zostaje sam na sam ze swoim „ja”, swoją psychiką, z „jądrem ciemności”, którego istnienia mogła nawet nie podejrzewać. W tej sytuacji, nie podlegając rygorom, poznaje najmroczniejsze zakamarki swej duszy. Joseph Conrad w dziele „Jądro ciemności” opisuje takie zdarzenie - Kurtz, będąc samotnym w obcym, pełnym pokus i dzikim otoczeniu, odrzuca znane mu konwencje. Pozbywa się oporów oraz zasad wpojonych mu przez społeczeństwo; potrafi wykorzystywać, zabijać ludzi. Choć przestaje podlegać prawom humanitarnym, staje się niewolnikiem innych – dżungli, gdzie silniejszy zgarnia wszystko.
Żeby „dusza oszalała” nie trzeba znaleźć się pośrodku Afryki – za przykład może tu posłużyć głośna niedawno sprawa znęcania się nad jeńcami w amerykańskich więzieniach w Iraku – zadziałał opisany przez Conrada „schemat” – człowiek ( w „Jądrze ciemności” – wybitny, w Iraku – przeciętny, co pozwala wysnuć wniosek, że każdy) w obcym środowisku, w obliczu przerastającej go sytuacji zagrożenia, czując w pewnym momencie swą siłę (być może, paradoksalnie wyrosłą z tego strachu), staje się bestią. Jeśli uda mu się podporządkować innych, osiągnąć swój cel - władzę, wprowadza terror, by tłumić wolność pozostałych, zagrażającą, jak mniema, jego niezależności. Czemu nikt mu się nie przeciwstawi? Z lęku, z obawy o własne życie – jak często ludzie byli zdolni poświęcić nawet niepodległość po to, by istnieć? Jak często godzili się z niewolą?
Jednak zawsze znajdują się jednostki zdolne do buntu, choćby z góry były w swej walce skazane na przegraną, to ma ona sens- daje im, choćby wyłącznie im, wolość. Bohater „Małej Apokalipsy” Tadeusza Konwickiego początkowo przyjmuje postawę konformistyczną, godzi się z gwałcącym poczucie człowieczeństwa ustrojem. Czuje się w pewnym sensie niezależny, ale to uczucie negatywne – polega na apatii, rezygnacji. Wybawieniem okazuje się, absurdalna z początku, propozycja samospalenia przed Pałacem Kultury i Nauki, symbolem socjalizmu, nowej władzy. Nie jest ważna tutaj wędrówka bohatera, istotna natomiast jest jego decyzja – gdy zostaje zwolniony z „przymusu” samobójstwa, sam wybiera tę drogę. Jest świadomy winy trzymania się „stada”, winy posłuszeństwa. Akt samospalenia staje się oczyszczeniem, ratunkiem, krzykiem o wolność i wreszcie – wyzwoleniem.
Wracając do postawionego wcześniej pytania – co stanie się, gdy za bardzo poddamy się schematom? Z tym zjawiskiem spotykamy się najczęściej. Można by mnożyć przykłady całkowitego podporządkowania się komuś, czemuś – poruszane w wielu dziełach , jak również sytuacji „z życia”, gdy coraz groźniejszy staje się fundamentalizm, nie tylko religijny. Jednakże chciałabym skupić się na innym aspekcie sprawy – kiedy ludzie dobrowolnie poddają się stworzonym przez siebie konwencjom, sami siebie zniewalają , ustanawiają Formy.
Gombrowicz opisuje to w „Ferdydurke” i „Ślubie”. Mimo groteskowości i komizmu tych utworów, ich wymowa jest nader pesymistyczna; funkcjonowanie poza światem form wydaje się niemożliwe, wszyscy uwięzieni jesteśmy w skostniałych konwencjach. Łamiąc jeden schemat popadamy w inny, jak Józio w „Ferdydurke”. Jedyne, co możemy zrobić, to zdać sobie sprawę z uwarunkowań zewnętrznych i wewnętrznych, dzięki czemu zdobędziemy dystans do Formy, jednak uwolnić się od niej nie możemy, gdyż ciągle jej podlegamy – nawet myślimy Formą- czym innym, jak nie schematem, jest język? Pewną nadzieję daje chaos, w tym stanie mamy szansę choć na chwilę zbliżyć się do autentyczności, znaleźć siebie pośród „pomieszania form”, jak Józio uciekający od Młodziaków przez sekundę poczuł się wolny, przez sekundę – bo zaraz został „złapany” przez Miętusa. Henryk ze „Ślubu” tak wyraża gombrowiczowską ideę:
„ O deklamatorzy! (…) Co pełną gębę macie moralności
I odpowiedzialności (…). Daremne wasze ksiązki, filozofie
I artykuły, przemowy, systemy
I racje, definicje, obserwacje.
Natchnienia, uniesienia, objawienia wobec
Wobec tej masy dwóch miliardów ludzi (…).

Odrzucam wszelki ład, wszelką ideę
Nie ufam żadnej abstrakcji, doktrynie,
Nie wierzę ani w Boga ani w Rozum!
Dość już tych Bogów! Dajcie mi człowieka!
Niech będzie jak ja mętny, niedojrzały,
Nieukończony, ciemny i niejasny (…)”

Skoro jesteśmy zależni, podlegamy różnorakim prawom, tradycjom, konwenansom – czy jesteśmy zdolni do wyrwania się z tych więzów – i czy to są więzy? Odrzucając wszelkie zasady stajemy się zwierzętami, nie jesteśmy wolni, rządzi nami instynkt. Zaś przyjmując je bezkrytycznie tracimy indywidualność, siebie, stajemy się marionetkami. Tylko od nas zależy czy będziemy masą podobnych do siebie ludzi, czy każdy z osobna – człowiekiem, czy znajdziemy harmonię między pragnieniem wolności i niewoli.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 6 minut