profil

Piekło

poleca 88% 101 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Nastała wieczna ciemność, koniec wielkiej tułaczki zachwianego od wszelkich norm życia. I tak zmierzałem ku potężnym bramą niebios królewskich by usłyszeć wyrok za żywot swój. Przekroczywszy próg domu Bożego stanąłem na końcu kolejki, która ciągnęła się w nieskończoność. W końcu nadeszła moja kolej. Zmęczone me oczy ujrzały w oddali postać. To był On, Ojciec nieba i ziemi, stwórca wszystkiego, pan nad panami , Bóg.
Gdy patrzył na mnie całe me ciało drżało, siedział i myślał nad moim losem. Był bardzo zmęczony , zawiedziony, smutny. Czułem jego myśli , to co chciał mi przekazać a ja nie mogłem nic powiedzieć, zrobić, usprawiedliwić się. Stałem tam i czekałem jak skazaniec na wyrok, który nieubłaganie się zbliżał. Przed oczyma mymi ukazało się całe me życie, rzeczy dobre a przede wszystkim te złe bo w większości one górowały w mych aktach. Byłem złym człowiekiem i wiem o tym dobrze i On to wiedział. Zastanawiałem się dlaczego to tak długo trwa, przecież wyrok już znał od początku.
W końcu nadszedł moment ogłoszenia wyroku. Powoli bardzo ociężale wstał z lśniącego tronu i ostatni raz spojrzał na mnie. Opuścił głowę i nagle poczułem jak spadam w otchłań. Nie było ciemno, do o koła widziałem jakby flesze wyrwane z mojego życia. Lot do piekła trwał wieczność, był odniesieniem do ilości krzywd wyrządzonych innym. I upadłem w nicość. Odwieczna ciemność, chłód przeszywający całe me ciało. Ja i tylko ja. Moje zbłąkane myśli otaczały mnie do o koła, atakowały mnie z każdej strony. Czułem jak wżerają się we mnie i wyjadają kawałek po kawałku. Zacząłem biec ile sił w nogach po tym odwiecznym pustkowiu. Ale nadal nie mogłem się opętać od tych wszystkich strasznych rzeczy. I nagle dopadły mnie głosy, nie mogłem początkowo zrozumieć co wołają, do kogo należę. Zbliżały się w bardzo szybkim tempie, coraz bardziej były zrozumiałe. To były głosy osób, które zostały przeze mnie skrzywdzone. Krzyk, płacz, pytania. Nie mogłem uciec od nich. Moją duszą zawładną Pan wiecznej ciemności, wszelkiego, okrucieństwa, zła. Za każdym razem towarzyszył mi w tej niekończącej się wędrówce po bezkresach ludzkiego cierpienia. Czułem jego zimny, odrażający oddech, który wlókł się za mną jak cień. Czułem ból, który wyrządzałem wszystkim tym , którzy na niego nie zasłużyli. To jest straszne jak ja sam. W mojej głowie narodziły się dwie siostry Paranoja i Schizofrenia a ojcem ich był Lucyfer. Były piękne niczym anioły, które swym blaskiem ogrzewają ciała ludzi, wędrujących w spokoju i w odwiecznym dostatku po niebiańskim Raju. Lecz para tych przeklętych istot przebrane w anielskie szaty zatruwały mi umysł. Jad ich był tak okropny, że momentami padałem na kolana i wyłem do Boga o pomoc. Lecz on mnie nie słyszał, Był za daleko a może nie chciał usłyszeć. Na jakiś czas dawały mi spokój, nieraz trwało to wieczność a nieraz tylko chwilę. Ale zawsze powracały, coraz to z potężniejszą siłą zatruwały mi umysł. Robiły to tak długo aż nie straciłem przytomności a potem odchodziły tak po prostu. Z czasem chciałem je przechytrzyć i symulowałem konanie. Ale jego nie można oszukać, on czuwa nad wszystkim, wie wszystko. Nie pozwalał aby można było się do tego wszystkiego przyzwyczaić.
Wygnany z Raju zostałem skazany na wieczność w wielkim obłędzie, na potępienie, ból i pogardę . Taka jest właśnie kara za niegodne życie na Ziemi, jaką stworzył nam Bóg po to, by cieszyć się szczęściem jakie nas dookoła otaczało.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 3 minuty