profil

Motyw ziemiańskiego dworku w „Granicy” Zofii Nałkowskej i „Ferdydurke” Witolda Gombrowicza. Porównaj, uwzględniając również środki literackie i funkcje tego motywu w ramach utworów.

poleca 85% 278 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Motyw dworku często pojawia się w literaturze. Jego występowanie jest elementem świata przedstawionego utworu, a dla czytelnika stanowi często bogate źródło wiedzy o danej epoce. Można m.in. dowiedzieć się jak wyglądały dawne obyczaje i tradycje kultywowane w określonych grupach społecznych, elementy ubioru, posiłki itd. W utworach, które będą przedmiotem mojej pracy, opisy dworku różnią się od siebie, odmienne są sposoby ich przedstawiania, występują jednak także pewne podobieństwa.

Walerian Ziembiewicz, ojciec Zenona,jest rządcą w majątku hrabiów Tczewskich w Boleborzy. Tam znajduje się dworek Ziembiewiczów. Walerian gospodaruje źle, bezładnie i nieumiejętnie. Nie lubi gospodarki i zdecydowanie nie nadaje się do pełnienia swojej funkcji. Sporządzanie rachunków, które jest jednym z jego obowiązków, przekazuje żonie. Sam chodzi po polu z dubeltówką, pilnując jedynie ludzi, by nie kradli. Często zamyka się w gabinecie, nazwanym kancelarią i naprawia różne przedmioty domowe, chlubiąc się tym, że umie wszystko zreperować. Nie stroni również od towarzystwa kobiet. Gdy jego żona dowiaduje się o kolejnych romansach, on błaga ją na kolanach prosząc o przebaczenie i okazując przy tym skruchę, prawdopodobnie nieszczerą.

Walerian jest konserwatystą, przywiązanym do dawnych tradycji, ustalonych hierarchii i przeświadczonym o ich słuszności. Według mnie można tu mówić o jego zacofaniu. Ignoruje sprawy współczesne świata, nie mając żadnych podstaw ekonomicznych, ani możliwości intelektualnych dla podtrzymania mitu o swojej społecznej ważności. Herb jego rodziny tak naprawdę nic już nie znaczy, dla Waleriana jest jednak symbolem dumy i szlacheckiej godności. Gospodarz fałszywie udaje patriotę. Mówi o miłości do ojczyzny, ale są to tylko puste, nic nie znaczące słowa.
W Boleborzy brakuje pieniędzy. Sużba oczekuje miesiącami na swoją wypłatę. W dworku pracuje chłopak,Florek,zatrudniony tylko do czyszczenia pańskich butów i nastawiania samowaru o każdej porze dnia na życzenie gospodarza. Jest to bezsensowne wydawanie pieniędzy, pielęgnowanie nieuzasadnionych pozorów zamożności.

Wszystko zmierzało do tego, aby zachować kształt życia, z którego wyciekła już wszystka treść.

Wszystkimi siłami i wbrew realiów rzeczywistości gospodarz nie chce dopuścić myśli o tym, że dawny porządek zanika, a jego rodzina ubożeje.
Zachowywanie hierarchii przejawia się między innymi w stosunku Waleriana do chłopów. Gospodarz krzyczy na nich,bije po twarzy. Ta demonstracja siły podkreśla wyższość nad pracownikami folwarcznymi i zarazem pokazuje jak w domu Ziembiewiczów ważne jest przywiązanie do starych zwyczajów w relacji pan- chłop.
Podobny stosunek do służby występuje w „Ferdydurke”. Dworek państwa Hurleckich, rodziny Józia, znajduje się w Bolimowie. Domownicy, zwłaszcza Konstanty Hurlecki, odnoszą się do chłopów w sposób pogardliwy i brutalny. Używanie siły wobec nich jest na porządku dziennym. Gdy tylko ktoś ze służby zrobi coś niewłaściwie od razu dostaje po uszach lub twarzy. Mało tego, mieszkańcy domu lubią to robić. Zygmunt nie tylko popiera zachowanie Józia, gdy ten uderza parobka w twarz. Fakt ten staje się pretekstem do dalszej, jakże przyjaznej rozmowy kuzynów.


Nie poznawałem kuzyna, który dotąd traktował mnie raczej z rezerwą, apatia jego zniknęła, oczy zabłysły, wybicie Walka po pysku spodobało mu się i ja się mu spodobałem(…)

Policzek wymierzony Walkowi zbliżył nas jak kieliszek wódki(…) – tak myśli Józio podczas rozmowy z Zygmuntem.

Józio rośnie w oczach kuzyna w momencie gdy uderza parobka. Świadczy to o tym, jak mieszkańcy Bolimowa cenią sobie brutalne zachowanie wobec służby. Według nich bicie chłopów wzbudza szacunek wśród podwładnych.
Chłopi są pomiatani przez panów domu. Przy kolacji wujowi Konstantemu upada papierośnica. Zwraca uwagę słudze Franciszkowi i ten od razu ją podnosi. Później Miętus, przyjaciel Józia to komentuje:

Pojąłem owej strasznej nocy, leżąc bezsennie w łóżku tajemnicę dworu wiejskiego, ziemiaństwa i obywatelstwa(…). Dlaczego [wuj] nie podniósł upuszczonej papierośnicy? Aby służba mu ją podniosła(…) Dumna pańskość rodowa wujaszka wyrastała wprost z podściółki chamskiej, z chamstwa czerpała swe soki(…).

A zatem wujowi chodzi głównie o podkreślenie jego wyższości nad służącym, pokazanie tego „kto tu jest panem”, dumne zademonstrowanie swojej władzy.
Sposoby obchodzenia się ze służbą w „Granicy” i „Ferdydurke” są więc podobne. Różne są natomiast sposoby ich przedstawienia w utworach. W „Granicy” obraz dworku, jego mieszkańców i ludzi, którzy w nim pracują jest rzeczywisty. Dokładnie taki mógł występować w czasach współczesnych Nałkowskiej. „Ferdydurke” jest natomiast satyrą na życie mieszczan. Gombrowicz korzysta z groteski, wyolbrzymia pewne sytuacje, nadając im nienaturalne formy. Jest to absurdalne w zderzeniu z rzeczywistością. Oczywiście Gombrowicz także krytykuje, ale jego krytyka zupełnie inaczej działa na czytelnika. Czytając „Ferdydurke” odbiorca tekstu śmieje się z mieszkańców Bolimowa, obserwuje ich żałosne zachowania, które wzbudzają negatywne emocje. Wszystko jest obrócone w żart. Na pozór krytyka u Nałkowskiej wydaje się być bardziej poważna, bo jest bezpośrednia. Piszę na pozór, gdyż krytyka Gombrowicza także dotyczy ważnych spraw społecznych, praktycznie tych samych, które zostały poruszone w „Granicy”.(oczywiście jeżeli chodzi o dworek). W „Ferdydurke” są one tylko ukryte pod maską groteski i satyry.
Mogę tu przytoczyć fragment obrazujący ukaranie podejrzanego o kradzież parobka.

I walili, żeby raz na zawsze przebić i przemóc to wszystko! Forsowali, ale z zachowaniem reguł, nigdy w nogę, nigdy po plecach, tylko rękami walili, przewalali, wwalali w gębę! Nie bili się z nim, nie bili go- tylko po mordzie dawali. (…) Parobek łapał powietrze, posoka płynęła mu z ucha, gębę i głowę miał zbitą do cna. (…)
To tamto przynieś- krzyczeli- Kieliszki! Serwety!Chleb!(…)Nakryj! Podaj!(…)- I zaczęli jeść przed nim, smakować, popijać i zagryzać(…)

Państwo bili parobka „tylko po mordzie”, a więc według jakiegoś schematu, tak, jak robiono to w przeszłości. Podobnie jak Walerian Ziembiewicz, Konstanty Hurlecki także jest konserwatystą.Trzyma się dawnych tradycji i postępuję według utartych w przeszłości wzorców zachowań. Te zachowania ulegają jednak ostremu przejaskrawieniu. Nam wydaje się absurdalne zachowanie tradycji bicia akurat w „gębę”, a nie w inną część ciała! Poza tym sam sposób bicia jest wyolbrzymiony: doprowadza do tragicznego stanu parobka, co raczej w rzeczywistości nie byłoby możliwe.
Przywiązanie do tradycji widać jeszcze w wielu innych fragmentach. Przyglądając się bliżej dworkowi z Bolimowie zauważyć to można po licznych przedmiotach, meblach, czy starych obrazach. Józio siedzi na „starym, rodowym biedermeierze, pamiątce po przodkach dziedzicznej”, a kolacja spożywana jest w „stołowym, w stylu Henri IV, gdzie na ścianach liczne portrety, a w kącie samowar syczący.”

Dużą wagę przywiązuje się również do posiłków. Ich spożywanie nie jest jednak zgodne z manierami znanymi nam między innymi z „Pana Tadeusza”.

„Konstanty jadł dosyć głośno(…), ujmował płat szynki (…) i wtykał w otwór gębowy, (…) a raz nawet wypluł kawałek, który mu nie zasmakował”.

Posiłki są bardzo obfite, Józio i Miętus wręcz się na to skarżą, jednak nie mogą odmówić, gdyż wymaga tego odpowiednie w tym domu zachowanie.

„Jedliśmy, choć już nie bardzo mogliśmy, ale nie mogliśmy nie jeść, ponieważ były na tacy przygotowane do jedzenia, a także ponieważ częstowali i zapraszali.
„Lecz nie mogę wstać i powiedzieć dobranoc, nie można jakoś bez wstępu…(…) Wtem Zosia kichnęła i to nam umożliwiło odejście”.

Nawet taki szczegół obrazuje absurdalność tych sytuacji. Od kiedy bowiem kichnięcie może być pretekstem do opuszczenia gospodarzy!
Zachowania mieszkańców Bolimowa rzeczywiście naśladują pewne wzorce z przeszłości: chociażby sposób przyjęcia gościa w domu. Gdy Józio pojawia się w dworku wywołuje zamieszanie wokół swojej osoby, wszyscy zaczynają się serdecznie witać.

„Ściskanie rąk, całowanie policzków, zahaczanie częściami ciała, objawy radości i gościnności(…)”

Później gościa należy zająć ciekawą rozmową. Jej pierwszym tematem zawsze jest zdrowie. Jednak rozmowa ta się nieprzyjemnie przedłuża, zaczyna nudzić słuchaczy, jest całkowicie wymuszona. Zosia, która ją rozpoczęła, wymyśla kolejne choroby, po to tylko, by podtrzymać konwersację. Nawet Józio zauważa, że Zosię stawia to w dość przykrej sytuacji, bo z niechęcią mówi o swoich dolegliwościach.
Odwieczne zachowanie hierarchii w stosunkach ze służbą niszczy postępowanie Miętusa, który chce pobratać się z parobkiem. Jakież oburzenie wywołuje on wśród państwa! Służba jest przecież po to i tylko po to, by usługiwać, czynić życie panów łatwiejszym! Powoduje to chaos i w konsekwencji bijatykę. Bałagan wywołany tą sprawą może świadczyć o tym, że utrzymanie hierarchii jest fundamentem prawidłowego porządku panującego w Bolimowie.

Mieszkańcy Bolimowa, próbując zachować pewne tradycje, zamykają się w schematy, które tak naprawdę przynoszą więcej szkody, niż pożytku. Po pierwsze ich zachowania są sztuczne i nieprawdziwe. Nie mają takiego charakteru, jaki powinny mieć, są przejaskrawione. Ci ludzie to są stworzeni do pustego, próżniaczego i nudnego życia. Po drugie: zapominają oni o innych bardzo ważnych cechach. Dawne rody charakteryzował między innymi patriotyzm, którego w Bolimowie w ogóle nie ma!
Obraz dworku w „Ferdydurke”, wraz z zasadami, jakie w nim panują i zachowaniami jego mieszkańców, wywołuje bunt Józia, który pragnie się wyrwać z narzuconych form, oderwać od sztuczności. Główny bohater przybył tu przecież ze swoim przyjacielem, aby szukać naturalności, zapomnieć o schematach. Tymczasem nawet na wsi jest to niemożliwe. Motyw dworku, który z reguły był symbolem szczęścia i rodzinnego ciepła, teraz staje się przyczyną zwątpienia i rozczarowania bohatera.

Życie w dworku w Boleborzy ma duży wpływ na Zenona. Tam się przecież wychował, obserwując zachowania swoich rodziców. Główny bohater studiuje za granicą, nabiera innego spojrzenia na świat i krytycyzmu wobec tego, co dzieje się w jego domu. Jest przeciwny zachowaniom swojego ojca, jego bezmyślności, złego traktowania chłopów, licznych romansów. Drażni go również zła francuszczyzna matki. Zenon widzi więc wszystkie wady swoich rodziców, wiedząc, że wzięły się one ze złego wykształcenia i tępego patrzenia w przeszłość. Obserwacje kształtują go, wyrabiają pogląd na pewne sprawy. Wykształcenie, jakie zdobywa pomaga mu zauważyć braki i błędy rodziców, ale samo przebywanie w Bolimowie wywołuje w nim pewien bunt, który narasta z biegiem czasu. Zenon dojrzewa do decyzji: nie będzie taki jak ojciec, zmieni coś w swoim życiu.

Dworki przedstawione w „Granicy”i „Ferdydurke” dalekie są do sielankowej tradycji ukazywania gospodarstw. Żyją w nich ludzie o powierzchownym wykształceniu, ograniczonych horyzontach, hołdujący przeszłości i niektórym dawnym tradycjom. Panujące stosunki społeczne są żywcem wzięte z głębokiego, średniowiecznego feudalizmu, co świadczy o zacofaniu gospodarzy. Pojawiający się motyw dworku obrazuje nam rzeczywistość współczesną pisarzom. W „Ferdydurke” jest to oczywiście przejaskrawione, nie mniej jednak także służy do przedstawienia problemów społecznych i skrytykowania ich. Jednocześnie pojawienie się tych złych przyzwyczajeń i zachowań, na stałe zakorzenionych w mieszkańcach dworków, wywołuje duży wpływ na głównych bohaterów utworów. Powoduje w nich sprzeciw i bunt wobec panującego porządku.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 10 minut

Ciekawostki ze świata