profil

Obraz społeczeństwa polskiego na podstawie „Dziadów” części III.

poleca 85% 233 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Polskie społeczeństwo po upadku powstania listopadowego nie było całkowicie jednolite. Zdecydowanie przeważali patrioci, ale znajdowali się również kosmopolici, których całkowicie nie obchodził los ojczyzny i którzy pogodzeni byli z władzą cara w Polsce. Byli również tacy, którzy oddali się służbie zaborcy w celu osiągnięcia korzyści materialnych lub uzyskania wysokiej rangi w społeczeństwie. Na podstawie poszczególnych scen dramatu można scharakteryzować postawy ludzi żyjących w tych czasach.

Najbardziej patriotyczną grupą była młodzież. Tą postawą kieruje się między innymi Tomasz Zan, który gotów jest poświęcić swoje życie i wziąć całą winę na siebie, aby ratować swoich przyjaciół:

„ ...Ja stałem na waszego towarzystwa czele,
mam obowiązek cierpieć za was, przyjaciele...”

Patriotyzmem i niezłomnością wykazał się również Cyprian Janczewski, który mimo bólu i cierpienia zachowywał się dumnie i z honorem podczas przygotowań do wywozu więźniów na Syberię. Janczewski wierzył, że Polska odzyska niepodległość. „Jeszcze Polska nie zginęła” – krzyczał do zebranych ludzi, aby dodać im wiary i pobudzić w nich wolę walki. Ludzie obserwujący zesłańców jak i żołnierze współczują im, jednak zbyt boją się cara, aby im pomóc i zapobiec dalszym wywozom w głąb Rosji:

„...Dziwna rzecz! wszyscy czuli, jak nieludzka kara:
lud, wojsko czuje – milczy – tak boją się cara...”

Młodzież była również najbardziej zatwardziała wobec carskiej woli. Mimo torturowania ich podczas przesłuchań nie chcieli wydać swoich przyjaciół. Taką postawę prezentowali między innymi Rollison, który „...zęby tylko zacisnął, krzyczy, że nie chce skarżyć niewinnych przyjaciół...” oraz Adolf Cichowski. Świadczy to również o wielkiej solidarności, koleżeństwie i przyjaźni młodych patriotów.
U większości polskich obywateli panował antycarski nastrój. Taki nastrój panował również wśród więźniów, którzy swoją niechęć do cara wykazywali w pieśniach obrażających władcę Rosji. Taka postawa jest przykładem patriotyzmu, męstwa i odwagi osadzonych, którzy mimo beznadziejnej sytuacji zachowali swoje przekonania.
W społeczeństwie polskim zdarzali się również ludzie, którzy woleli zginąć samobójczą śmiercią niż dostać się w ręce zaborcy. Takim człowiekiem był Ksawery Przeciszewski, wspominany przez Adolfa w scenie więziennej:

„Zmówże i po Ksawerym pacierz, jeśli wola;
wiesz, że on, nim go wzięli, w łeb sobie wystrzelił.”

Niektórzy Polacy oddawali się służbie carowi. Część z nich czyniła to kierując się własnymi korzyściami. Inni zmuszani byli do tego siłą. Takim człowiekiem był Kapral w scenie więziennej. Pierwowzorem Kaprala w świecie rzeczywistym miał być kapitan Paniewski, dawny legionista, dozorca więźniów, który traktował uwięzionych rodaków z szacunkiem. Taki właśnie był Kapral, opisywany przez Antoniego Frejenda:

...Przy tym jest Polak, dawny nasz legijonista,
którego car przerobił gwałtem na Moskala,
Kapral dobry katolik, i więźniom pozwala
przepędzić wieczór świętej Wigiliji razem.”

Służba dla zaborcy jest dla niego hańbą. Świadczy o tym cytat, w którym Kapral zwraca się do Konrada:

„...car mię tym oszpecił mundurem szelmowskim...”.

Różnice w polskim społeczeństwie są najbardziej widoczne w scenie pt. „Salon Warszawski”. Przedstawione tu towarzystwo zostało podzielone na dwie grupy. Pierwsza grupa to tak zwane towarzystwo stolikowe, składające się z wysokich urzędników, wielkich literatów, dam z towarzystwa, generałów i oficerów. Tematem ich rozmów są organizowane w Warszawie bale i zabawy. Wszyscy żałują, że Nowosilcow wyjechał z Warszawy, gdyż nikt nie potrafił zorganizować balu tak jak on:

„Odtąd jak Nowosilcow wyjechał z Warszawy,
nikt nie umie gustownie urządzić zabawy:
nie widziałam pięknego balu ani razu;
on umiał ugrupować bal na kształt obrazu.”

Świadczy to o kosmopolityzmie i bezmyślności towarzystwa stolikowego. Los Polski jest im całkowicie obojętny. Kosmopolityzm ujawnia się również w zachowaniu polskiej Damy i Kamerjunkiera. Dama mówi, że „...choć umiem po Polsku, ale polskich wierszy nie rozumiem.”. W polskim społeczeństwie następuje proces wynarodowienia w skutek zbytniego zainteresowania inną kulturą, zwłaszcza francuską. Kamerjunkier natomiast mniej wie o Litwie niż o Chinach, gdyż w we francuskich gazetach – a tylko takie powinna czytać arystokracja – nie było informacji o tym kraju.
Kluczowym momentem tej sceny jest opowiedziana przez jednego z młodzieńców, Adolfa, historia Adolfa Cichowskiego, ofiary carskich prześladowań. Gdy tylko wspomniano o Cichowskim, Szambelan postanowił wyjść, gdyż „...o takich rzeczach słuchać nie bardzo bezpiecznie...”. W tej scenie można zauważyć również poddaństwo arystokracji. Mistrz ceremonii stwierdził, że Cichowski nie mógł przebywać w więzieniu bez winy, tylko rząd nie może jej ujawnić, gdyż jest to tajemnicą.

Gdy Adolf kończy opowieść Hrabia nazywa historię Cichowskiego szpargałem. Literaci natomiast toczą dyskusję, czy dzieje Adolfa mogą stać się tematem literackim. Wszyscy zgodnie stwierdzają, że nie, ponieważ po pierwsze temat jest zbyt nowy, zbyt współczesny, żyją jeszcze uczestnicy i świadkowie tragicznych wydarzeń, a w dodatku temat jest zbyt okrutny, zbyt krwawy dla polskiego społeczeństwa:

„...Nasz naród się prostotą, gościnnością chlubi,
nasz naród scen okropnych, gwałtownych nie lubi; -
śpiewać, na przykład, wiejskich chłopców zalecanki,
trzody, cienie – Słowianie, my lubimy sielanki.”

Druga grupa - towarzystwo przy drzwiach - pozostaje w wyraźnej opozycji do obozu
kosmopolitów zupełnie obojętnych na sprawy narodowe. W grupie tej rozmawia się po polsku, a nie po francusku, ostro krytykuje się postawę arystokracji. A*** G*** (Adam Gurowski) twierdzi, że arystokracja zasłużyła sobie na to, aby zawisnąć na haku, natomiast N*** (Ludwik Nabielak) ubolewa, że ludzie o takim obliczu ideowym stoją na czele polskiego narodu:

„Patrzcie, cóż my tu poczniem, patrzcie, przyjaciele,
otóż to jacy stoją na narodu czele.”

Podsumowaniem tej sceny są słowa Piotra Wysockiego, które najlepiej charakteryzują polskie społeczeństwo:

„...Nasz naród jak lawa,
z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa,
lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi,
plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi".

Plugawa, zimna i twarda skorupa to polska arystokracja, kosmopolityczna, obojętna na losy narodu, pogodzona z niewolą i władzą cara, natomiast wewnętrzna, gorąca lawa to patriotyczna, nienawidząca carskiego zaborcy młodzież polska.
W społeczeństwie polskim znajdują się także jawni zdrajcy ojczyzny, ludzie z otoczenia Nowosilcowa - Pelikan (postać autentyczna - dr Wacław Pelikan) oraz Doktor, posiadający cechy dr Augusta Becu, ojczyma Słowackiego. Wszelkimi sposobami próbują oni wkraść się w łaski senatora, prawiąc mu komplementy:

„Właśnie mówię, Jaśnie Panie,
że potrzeba mieć większe o zdrowie staranie.
Po obiedzie mówiłem zawsze, niechaj Pan te
Sprawy odłoży na czas: - ςa mine la santẻ.”

oraz śpiesząc z donosami. Obaj zausznicy rywalizują nawet między sobą o względy senatora, oni obmyślają perfidną metodę zgładzenia młodego Rollisona. Ich okrucieństwo i podłość na pewno nie pozostanie bez kary.

Społeczeństwo polskie po upadku powstania listopadowego różniło się pod
względem poglądów i postawy ideologicznej. Dzieliło się na patriotyczną młodzież, odważną i gotową do walki z zaborcą oraz na kosmopolityczną arystokrację, obojętną na losy państwa polskiego.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 6 minut

Teksty kultury