profil

Martyrologia narodu polskiego na podstawie sceny 1 "III cz. Dziadów" i całości dramatu.

poleca 85% 307 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Trzecia część „Dziadów” powstała wiosną 1832 roku, czyli bezpośrednio po klęsce powstania listopadowego. Uważa się, że miał to być m.in. hołd złożony młodym wojownikom o wolność. Utwór ukazuje dwoistość narodu polskiego. Obraz społeczeństwa podzielony jest na część nienawidzącą cara i część serwilistyczną, całkowicie podporządkowaną i lojalną wobec tyrana. Wśród pierwszej części zaś, zwłaszcza na przykładzie młodych patriotów Mickiewicz ukazuje męczeństwo i cierpienie Polaków.

Martyrologia jest przedstawiona w różnych miejscach dramatu, jednak najsilniej odznacza się w scenie pierwszej. Akcja tej sceny dzieje się w wigilię Bożego Narodzenia 1823 roku w Wilnie, w klasztorze bazylianów przerobionym na więzienie. Na korytarzu spotykają się więźniowie – młodzi ludzie aresztowani za przynależność do tajnych związków. Następnie akcja przenosi się do celi Konrada, jednego ze współosadzonych. Na obraz martyrologii składają się tu rozmowy więźniów o aresztowaniach oraz opowiadania Sobolewskiego.

Z rozmów więźniów wynika, iż aresztowania są spowodowane postępowaniem Senatora(Nowosilcowa), który pragnie ponownie wkupić się w łaski cara po nieudanym pobycie w Warszawie i roztrwonieniu majątku. Chcąc odzyskać przychylność cara posługuje się wyjątkowo makiawelicznymi sposobami: węszy wszędzie spisek i aresztuje młodzież. Oprócz tego aresztowani mówią o beznadziejności sytuacji, w jakiej się znaleźli, nie znając ani przyczyny aresztowania ani czasu trwania śledztwa.

Kolejnym przykładem martyrologii są opowiadania Sobolewskiego. Na początku opowiada on o małych chłopcach prowadzonych pod eskortą Rosjan do kibitek, mających wywieźć ich na Syberię. Sobolewski widział ich w drodze na przesłuchanie. Przykładem bezwzględności wobec Polaków był stosunek policmajstra wobec małego chłopca skarżącego się, że nie może unieść kajdan, w które był zakuty: „najmłodszy, dziesięć lat, niebożę, skarżył się, że łańcucha podźwignąć nie może […] Policmajster człek ludzki, sam łańcuch oglądał; Dziesięć funtów, zgadza się z przepisową wagą”. Sobolewski dostrzegł też Janczewskiego, który w obecności tłumu zgromadzonego na rynku, przy kibitkach krzyknął trzykrotnie: „Jeszcze Polska nie zginęła” oraz Wasilewskiego. Historia tego ostatniego może być przykładem okrucieństwa władz więziennych i osób przesłuchujących aresztowanych. Według cytatu „Dano mu tyle kijów onegdaj na śledztwie, że mu dotąd kropli krwi w twarzy nie zostało. Żołnierz przyszedł i podjął z ziemi jego ciało. Niósł w kibitkę na ręku, ale ręką drugą tajemnie łzy ocierał; - niósł powoli, długo; Wasilewski nie zemdlał, nie zwisnął, nie ciążał, ale jak padł na ziemię prosto, tak otężał.”. Bezwzględność władz widać także w wypowiedzi Tomasz Zana, który opowiadał o tygodniowej głodówce i licznych chorobach przechodzonych w więzieniu z powodu wyczerpania.

W scenie siódmej, mającej miejsce w salonie warszawskim również dostrzegamy motyw martyrologii. Adolf (należący do towarzystwa przy drzwiach) przedstawia dzieje Cichowskiego. Był on członkiem Towarzystwa Patriotycznego, ujęty w niewyjaśnionych okolicznościach został wypuszczony dopiero po czterech latach. Początkowo myślano, iż zaginął. Informacja ta, potwierdzona przez policję została rozpowszechniona w Warszawie. Następnie, na dowód tego, że zginął, lecz nie znaleziono jego ciała przyniesiono żonie jego płaszcz. Gdy pewnego dnia wieziono jednak więźniów z klasztoru do Belwederu, jeden z warszawskich młodzieńców wyśledził wśród nich Cichowskiego. Na nowo jednak rozeszła się plotka o tym, że zginął. Ostatecznie okazało się, że żyje i nie złożył na śledztwie żadnego zeznania pomimo bezdusznego traktowania („przez wiele nocy spać [mu] nie dawano pojono opijum, nasyłano strachy, larwy; łaskotano w podeszwy, pod pachy”). Po czterech latach, gdy w końcu wyszedł był cieniem człowieka, nie poznawał swych dawnych przyjaciół, ciągle bał się ponownego aresztowania. Pobyt w więzieniu doprowadził w jego przypadku do prawie całkowitego wyniszczenia osobowości, Cichowski nie mógł już odzyskać ani zdrowia ani sił witalnych. Historia tego człowieka to nie tylko znęcanie się nad nim samym, ale również nad jego rodziną. Cierpienie żony i reszty bliskich, wywołane niepewnością, co do jego losu musiało być, bowiem niewyobrażalne.

Innym miejscem występowania motywu męczeństwa jednostki są sceny trzecia i ósma. Przedstawiona w nich opowieść o Rollisonie i jego matce są dowodem na to, że nie tylko młodzież cierpiała za sprawę narodową. Rollison został aresztowany i z powodu torturowania zamierzał popełnić samobójstwo. Gdy na balu do Senatora przychodzi pani Rollison prosząc o możliwość spotkania z synem i wpuszczenia do niego księdza, Nowosilcow udaje zdziwienie, rzekomo nic nie wie o tej sprawie. Pozwala ponad to wierzyć kobiecie, że będzie mogła zobaczyć syna. Po jej wyjściu każe zaś wpuścić ją do celi i zaryglować drzwi. Doktor, obecny przy rozmowie, sugeruje również, aby otworzyć okno w celi Rollisona i umożliwić mu samobójstwo, które planował.
Postępowanie wobec rodzin aresztowanych mężczyzn jest wyjątkowo bezlitosne i bezcelowe. Nie pomaga w żadnym przypadku w śledztwach, jest jedynie grą na uczuciach niewinnych osób.
W mniejszym stopniu ból społeczeństwa polskiego widać w innych scenach, np. w widzeniu Ewy: „Zły car kazał ich wszystkich do ciemnicy wsadzić i jak Herod chce całe pokolenie zgładzić”, w wypowiedzi starego Polaka: „Trzy pokolenia przeszły, jak nas przemoc dręczy: Męczyła ojców naszych, -dzieci, wnuków męczy!” czy w widzeniu księdza Piotra: „Tam od Giedymia grodu, śród gęstych kłębów zamieci, kilkadziesiąt wozów leci, wszystkie lecą ku północy”.
Wszystkie obrazy cierpień i prześladowań Polaków, te realne (historie więźniów i ich rodzin) oraz symboliczne(m.in. Widzenie księdza Piotra) można uznać za wierne ówczesnej rzeczywistości, w co pozwala nam wierzyć dedykacja, którą Adam Mickiewicz zawarł na początku III części „Dziadów”:

Świętej pamięci
Janowi Sobolewskiemu
Cyprianowi Daszkiewiczowi
Feliksowi Kółakowskiemu

„współuczniom, spółwiężniom, współwygnańcom
za miłość ku ojczyźnie prześladowanym,
z tęsknoty ku ojczyźnie zmarłym[…]”

oraz wstęp, w którym pisze cytuję „Kto zna dobrze ówczesne wypadki, da świadectwo autorowi, że sceny historyczne i charakter osób działających skreślił sumiennie, nic nie dodając i nigdzie nie przesadzając”. Możemy, więc stwierdzić, że dramat ten to niepowtarzalny dokument zbrodni carskiej na młodzieży i całym narodzie polskim.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 5 minut

Teksty kultury