profil

Wojna Trzynastoletnia z krzyżakami (3 strony)

poleca 85% 365 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze
Wojna trzynastoletnia

Wojna trzynastoletnia (1454 – 1466 r.) zadała ostateczną klęskę państwu Krzyżackiemu, które już nigdy nie odbudowało swej potęgi.
Krzyżacy po klęsce w 1410 r. odczuwali coraz dotkliwiej kryzys wewnętrzny swego państwa. Ucisk fiskalny rujnował ludność wieśniaczą i rycerstwo, a monopole handlowe Zakonu silnie krępowały rozwój miast i mieszczaństwa. Już w 1437 r. został założony przez rycerstwo ziemi chełmskiej Związek Jaszczurczy, mający charakter konfederacji, której tajnym celem było połączenie tejże ziemi z Polską. W 1440 r. powstał tzw. Związek Pruski o obliczu antykrzyżackim, w którym na czoło wysunął się element mieszczański. Przeciwko temu Związkowi Krzyżacy odwołali się aż do władzy papieskiej i cesarskiej, jednak ani ekskomunika (na podstawie sfałszowanej bulli papieskiej) jak i wyrok cesarski, rozwiązujący Związek i skazujący około 300-stu jego członków na śmierć lub banicję, nie mogły usunąć konfliktu, tak jak nie mogły powstrzymać rozkładowego procesu państwa zakonnego.

Z początkiem 1454 r. przedstawiciele Związku zwrócili się do Kazimierza Jagiellończyka aby przyjął Prusy pod swą władzę. W ślad za tym związek wzniecił zbrojne powstanie antykrzyżackie.

6 marca 1454. r. kancelaria królewska wydała dokument, w którym Kazimierz Jagiellończyk ogłaszał uroczyście i poddawał współczesnym oraz potomnym do wiadomości włączenie Prus w skład Korony Polskiej. Ale od tego obwieszczenia inkorporacji do rzeczywistego przyłączenia objętych ich ziem do Polski wiodła daleka i uciążliwa droga. Obóz szlachecki i miasta pruskie, które podejmowały walkę o zjednoczenie Pomorza z macierzą, miały przeciwko sobie w kraju potężną grupę magnatów. Cesarstwo oraz Stolica Apostolska opowiadały się po stronie Zakonu, który stawał do walki ubezpieczony przez potężnych sojuszników. Wojna ujawniała zaraz na początku słabość władzy królewskiej oraz kryzys wprowadzonego do działań pospolitego ruszenia. Szlachta wielkopolska bowiem, zwołana do obozu pod Cerekwicą okazała się zupełnie niesforna i zanim podporządkowała się królowi, postawiła mu szereg żądań. Ich spełnienie było warunkiem udziału pospolitego ruszenia w wojnie. Król znalazł się w sytuacji przymusowej. Wystawił więc przywilej, mocą którego, wśród licznych klauzul udzielił Wielkopolanom gwarancji, że nie będzie podejmował nowych decyzji dotyczących państwa ani nie będzie powoływał pospolitego ruszenia bez zgody zjazdów ziemskich. Przyrzekł nie pomijać Wielkopolan przy obsadzie głównych urzędów w państwie. Szlachta dopiero wtedy ruszyła pod twierdzę krzyżacką - Chojnice. Wojska polskie zajęły pozycje na wzgórzach ułożonych na południowy zachód od Chojnic. Od zachodu tj. od strony, z której miały nadciągnąć z pomocom oblężonym wojska zaciężne z Niemiec i Czech, chroniły je głębokie jezioro i bagna, przecięte jedynie wąską groblą. Było to więc stanowisko obronne, wygodne dla niedoświadczonego żołnierza. Straże wysyłane na zwiady donosiły, że przyjaciel jest już blisko, a więc w obozie polskim spodziewano się go już od rana. Zaciężne oddziały krzyżackie dotarły dopiero pod wieczór 18 września 1454 r. pod dowództwem sławnego wodza Bernarda Szumborskiego. Chorągwie nasze ruszyły przez groble na wroga, a uderzenie ich było tak silne, że zmieszało szeregi nieprzyjaciela. Zwycięstwo zaczęło się chylić na stronę polską, kiedy załoga krzyżacka zamknięta w Chojnicach wypadła nagle z twierdzy i uderzyła na tylne straże polskie. We wziętym w dwa ognie wojsku powstał zamęt i panika. Garstka mężniejszych rycerzy wraz z królem usiłowała stawić czoła nieprzyjacielowi i zatrzymać uchodzących. Musiano uciekać z placu boju. Klęska pod Chojnicami naraziła Polaków na znaczne straty w ludziach i sprzęcie, wywołała wielką radość wśród Krzyżaków, a strach i zamieszanie na całym Pomorzu. Ustało oblężenie Malborka niektóre zamki i miasta ponownie dostały się w ręce krzyżackie. Ostatecznie klęska pod Chojnicami pobudziła stronę polską do wzmożenia wysiłku. Przestano lekceważyć przeciwnika, który pokazał, że mimo osłabienia stać go na zadawanie zabójczych ciosów. Król natychmiast powołał pospolite ruszenie z pozostałych ziem kraju, ale gdy zgromadziło się ono pod Opokami na Kujawach, powtórzyła się sytuacja z obozu cerekwieckiego. Szlachta wystąpiła z licznymi żądaniami przeważnie zbieżnymi z postulatami wielkopolskimi. Król musiał iść na nowe ustępstwa, ale opanował sytuacje o tyle że na żądania tego nieskoordynowanego ruchu szlacheckiego odpowiedział jednolitym w kwestiach zasadniczych prawem. W sprawach drugorzędnych zostały uwzględnione z osobna postulaty poszczególnych ziem. W ten sposób cofnąwszy nadany już wcześniej przywilej cerekwicki, wystawił król w Nieszawie w listopadzie 1454 r. przywileje dla każdej ziemi z osobna, zgodne w zasadniczych kwestiach ustrojowych. Najistotniejszą z nich była, przyjęta dla całej Polski z przywileju cerekwickiego klauzula o roli zjazdów ziemskich w podejmowaniu przez króla decyzji państwowych i zwoływaniu pospolitego ruszenia. Sejmik szlachecki stał się w ten sposób podstawową instytucją ustroju państwowego Polski, kładącą definitywnie kres magnackiej oligarchii, ale także ograniczającą władze monarszą. Przyszedł okres wielkich wysiłków finansowych Polski i miast Pruskich zwłaszcza Gdańska i Torunia. Były to lata wielkich zmagań Krzyżacy przy pomocy własnej floty, a także dostarczonych przez Danie okrętów starali się opanować sytuacje na morzu. Posuniecie to stanowiło groźne niebezpieczeństwo zwłaszcza dla Gdańska. W związku z tym Kazimierz Jagiellończyk zaczął werbować żeglarzy do swej służby wydając im tak zwane listy kaperskie upoważniające do zajmowania i uprowadzania nieprzyjacielskich statków. W ten sposób powstała i po stronie polskiej flota, która w 1456 r. odniosła zwycięstwo koło wyspy Bornholm nad okrętami duńskimi. Zniechęceni porażką Duńczycy zrezygnowali z akcji na rzecz Zakonu. Inne świetne zwycięstwo na wodzie odniesiono w 1463 r. w pobliżu Elbląga. Sprawa dotyczyła twierdzy Krzyżackiej w Gniewie. To bowiem kto panował nad Gniewem miał w swych rękach drogę wiślaną do Malborka i całych Prus. Usadowieni w Gniewie Krzyżacy uniemożliwiali swobodny spław ku morzu towarów z ziem polskich. Cierpiały na tym bardzo miasta pomorskie. Dowódca polski Piotr Dunin postanowił wziąć twierdzę głodem, zamek i miasto otoczone zostało żelazną obręczą szańców. Wisłę zablokowała gdańska flota złożona z czółen, barek i niewielkich rzecznych statków. Na odsiecz do Gniewa wyruszył z Królewca sam wielki mistrz z flotą liczącą 44 okręty. Od strony lądu miał zaatakować wojska Dunina, Bernard Szumborski z 2 tys. zaciężnych. Armia krzyżacka liczyła 3 500 ludzi, a polska 2 000. Mimo przewagi wojsk krzyżackich bitwa morska zakończyła się ich klęską. A wielki mistrz uciekał w popłochu w stronę Królewca. W ręce Polaków dostało się 600 jeńców i niemal cała flota krzyżacka. Tymczasem na lądzie Krzyżaków również spotykały niepowodzenia.Trzeba podkreślić,że dopiero dzięki oddziałom zaciężnym przełamano ujawniony w tej wojnie kryzys militarny Polski. Do antyzakonnej akcji mieszczan dołączył się szeroko rozlewający się na całym Pomorzu ruch chłopski.

W 1457 r. w ręce polski wpadł Malbork, a choć Krzyżacy odbili go z powrotem, w 1460 r. został ponownie, tym razem definitywnie zdobyty przez nasze wojska.

Dwa lata potem 1462 r. Dunin odniósł świetne zwycięstwo koło Jeziora Żarnowieckiego. Wkrótce opanowano większość ziem zakonnych. Wojna dobiegała końca. Niepostrzeżenie niemal padły dwa ostatnie krzyżackie gniazda na Pomorzu Gdańskim: Starogard i Chojnice. Na całym Pomorzu odżywał dawny ruch i gwar. Chłopi kryjący się po lasach wracali do swych domostw. Zaczęły zaludniać się kupcami puste od wielu lat drogi.

Jesień roku 1466 przyniosła wielki zjazd i uroczystości w Toruniu. Przybyli tu król polski Kazimierz Jagiellończyk, wielki mistrz krzyżacki Ludwik von Erlichshausen, legat papieski Rudolf, senatorowie, przywódcy Związku Pruskiego i inni możni. 19 października w sali toruńskiego Dworu Artusa podpisano uroczysty traktat pokojowy. Zwyciężony Zakon zwracał Polsce Pomorze Gdańskie z ziemią chełmińską, michałowską i Warmię, czyli ziemie zwane od tej pory Prusami Królewskimi. Krzyżakom pozostała jedynie reszta Prus ze stolicą w Królewcu – tak zwane Prusy Zakonne. Wielki mistrz uznał się lennikiem Polski i rad musiał wyrazić zgodę na złożenie hołdu królowi Kazimierzowi. Potęga Zakonu po trzynastoletnich zmaganiach leżała wreszcie nieodwołalnie w gruzach.

Dla Polski pokój toruński miał ogromne znaczenie. Bo w okresie wzrastającego zainteresowania wywozem zboża polskiego za granicę otwierał jej dostęp do morza. Jego polityczne międzynarodowe znaczenie osłabiał natomiast fakt, że nie został on zatwierdzony ani przez cesarza, ani przez papieża tj. dwie dotychczasowe formalne władze zwierzchnicze państwa zakonnego. Stał się natomiast w ich rękach na wiele lat instrumentem gry politycznej, czy nawet politycznego nacisku w stosunku do Polski.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 8 minut