profil

Judym to pozytywista, Hamlet końca XIX wieku czy Dekadent?

drukuj
poleca 86% 101 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Tomasz Judym jest głównym bohaterem "Ludzi Bezdomnych" Stefana Żeromskiego. Był on synem biednego szewca, a swoje wykształcenie zdobył dzięki ciotce. Posiada bardzo złożoną osobowość i zawikłaną psychikę. Składa się na to wiele aspektów i wydarzeń w jego życiu. Czy można powiedzieć o nim, że jest pozytywistą, Hamletem końca XIX wieku czy może dekadentem? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie.
Pozytywiści bardzo dużo pomagali biednym ludziom, zupełnie jak nasz główny bohater. Ich postulatem, jaki głosili była praca u podstaw. Prowadziły ją warstwy najbardziej wykształcone, czyli inteligencja, poprzez działalność samorządową, nauczanie i dokształcanie. Judym także cechował się działalnością pro społeczną. Według mnie różni się on od pozytywistów, tym, że jest on tylko jednostką. Pozytywiści łączyli się, aby zwalczyć jakiś problem. Pomagali sobie nawzajem bez wyrzeczeń, widzieli w tej pracy głębszy sens. Judym pomagał innym z powodu winy i odmawiał sobie miłości do Joanny. Pozytywista nie wyrzekałby się szczęścia i rodziny. Doskonale ukazuje nam to powieść „Nad Niemnem” Elizy Orzeszkowej. Wszyscy kochają się tam i są szczęśliwi, a pracują dla społeczeństwa. Jedno nie przeszkadza drugiemu. Witold Korczyński był człowiekiem pracy, chętnie uczył chłopów jak posługiwać się maszynami. Poświęcał się dla dobra innych, lecz nigdy nie porzuciłby rodzinnego ciepła.

Dekadent jest osobą bardzo słabą i kruchą, łatwo poddającą się chorobie, zniszczeniu, śmierci. Uważam, że w żadnym wypadku Judym nie miał cech dekadenta. Był on silnym człowiekiem, który potrafił poświecić się dla społeczności. Nie znalazł on żadnego zrozumienia w środowisku lekarzy warszawskich. Był osamotniony i niezrozumiały. Nie potrafił odnaleźć się w tak urządzonym społeczeństwie. Jego uczciwość i poczucie odpowiedzialności stało się przeszkodą w kontaktach ze światem pełnym zakłamania, hipokryzji i troski o prywatne interesy. Tomasz postawił swoją kartę na pomoc ludziom biednym. Jego jakże szczytny cel miał szansę powodzenia. Zapał jaki miał na starcie mógł mu tylko pomóc, gotów był poświęcić nawet tak wielką wartość jaka jest miłość, po to aby urzeczywistnić swoje idee. Działał jako jednostka, lecz zawsze wierzył w to co robi. Nigdy nie poddawał się poprzez swoją silną osobowość. Uważam, ze dekadentem mogłabym nazwać bardziej Korzeckiego w powieści „Ludzie bezdomni”. Istotą jego egzystencji był ból istnienia, głownie lęk przed śmiercią, którą starał się oswoić. Ogarniały go paraliżujące ataki nudy i targał nim niepokój wewnętrzny. Był nieprzystosowany do świata, w którym żył i w końcu wybrał śmierć.
Porównanie do szekspirowskiego Hamleta oznacza nieprzystosowanie do zaistniałych warunków, poświęcenie własnego życia dla wyższego celu, również bunt wobec zastanej sytuacji. „ Hamlet jest jak gąbka. Jeśli go tylko nie stylizować i nie grać antykwarycznie, wchłania w siebie od razu całą współczesność”. To słowa Jana Kotta, które wspaniale ukazują, iż postawa Hamleta była i jest wciąż aktualna. Trudność dylematu obydwu bohaterów polega na tym, ze widzą oni zbyt jasno, by zachować spokój, że jedynie przywracając świat do normy odzyskają sami równowagę wewnętrzną. Hamleta i Judyma łączy również motyw nieszczęśliwej miłości, a raczej poświęcenia jej dla celów wyższych. Hamlet jako jednostka niezwykle wrażliwa nie potrafił żyć w świecie pełnym zakłamania i zbrodni. Judym starał się zwalczać zło, jakie otaczało go w jego codziennym życiu. Był osamotniony i niezrozumiały. Nie potrafił odnaleźć się w tak urządzonym społeczeństwie. Jego uczciwość i poczucie odpowiedzialności stało się przeszkodą w kontaktach ze światem pełnym zakłamania, hipokryzji i troski o prywatne interesy. Oboje nie mogli i nie chcieli pogodzić się z taką rzeczywistością.

Reasumując Tomasz był niczym książka, zawierającą wiele rozdziałów, a jeszcze więcej stron. Nie można nie zauważyć jego wieloznaczności nie pozwalającej na jednoznaczną ocenę.Jako całość tworzy nierozerwalną część. Gdyby nie środowisko, doktor nie byłby tym, kim jest. Jego działania nie byłyby wynikiem buntu lub niezadowolenia z warunków bytu własnego lub innych. Być może chciał się odwdzięczyć światu za naukę, jaką otrzymał od ciotki. Dlatego też w swoim postępowaniu kierował się głównie uczuciami: litością, miłością i współczuciem. W końcu znalazł w życiu priorytet, któremu podporządkował każdą inicjatywę. Starał się zapomnieć o własnym życiu, aby móc poświęcić się innym.


Polecasz? Tak Nie
(0) Brak komentarzy