profil

Antyutopia - model świata wpisany w naturę ludzką.

poleca 85% 232 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

„W naszym wieku, w naszym świecie pozbawionym
złudzeń, nie umiemy już wierzyć w marzenia utopistów,
więc społeczeństwa zrodzone z naszej fantazji
odtwarzają w wyolbrzymionej postaci zło,
do którego przywykliśmy w codziennym życiu.”

B. Russel


Czymże więc jest antyutopia? Kierując się słowami Russela można rzec, iż jest to po prostu nasz własny świat, ale tak przedstawiony, by uwidocznić największe jego wady. Gdzież on istnieje? W powieściach antyutopistów, na obrazach wizjonerów, na srebrnym ekranie. Ale jego miejsce jest przede wszystkim w naszej podświadomości. W ciekawy sposób zobrazował to Herbert George Wells w swej powieści „Wehikuł czasu”.

W opowieści tej główny bohater- Podróżnik w Czasie (zastanawiający jest fakt, że Herbert nie używa konkretnego imienia) wynajduje machinę, za pomocą której przenosi się w daleką przyszłość. Ośmielam się jednak twierdzić, że podróż ta to wcale nie podróż w czasie, ale wyprawa do „id”. Czyjego? Każdego z nas. Wszyscy mamy jakieś ukryte obawy, lęki, koszmary i pragnienia. Chowamy je przed światem i przed sobą. Dlaczego? Boimy się śmieszności, oskarżenia o ekscentryczność. Bardziej jednak obawiamy się ich spełnienia. Faktu, że mogą być prawdą. Herbert złamał ten lęk. Pokazał, co się stanie, jeśli dojdzie do realizacji jego powodów. Robiąc to, w sposób pośredni, lecz wyrazisty, przedstawił całe społeczeństwo takie, jakim ono jest.

Jakie to zło spotykamy w codziennym życiu, które to Wells piętnuje w „Wehikule czasu”? Przede wszystkim są to wady społeczeństwa. Zanim przystąpię do ich omówienia, chciałbym zwrócić uwagę na to, że autor omawianej powieści żył i tworzył na przełomie XIX i XX wieku. W okresie tym powszechnymi hasłami były: ”fin de siècle, fin de race, fin du globe”. Czytając opowieści wtedy napisane nie można zapominać o atmosferze rozczarowań i zwątpień, jaka ówcześnie panowała. Wróćmy zatem do wad.

Pierwszą i najważniejszą jest podział ludności na kasty. Do tej położonej wyżej w hierarchii społecznej należą wielcy przedsiębiorcy, potentaci, przemysłowcy. Bogacze, którzy zdobyli swoje fortuny wyzyskując kastę niższą- robotników i rzemieślników. Pierwsza klasa ma wszystkie prawa. Składa się z ludzi mających mnóstwo przywilejów. Korzystają z nich kiedy tylko mogą. Po co? W celu powiększenia swego bogactwa. Nie liczy się fakt, że swej mamony nigdy nie do niczego nie używają. Jest ona po prostu ozdobą. Społeczeństwo grupy milionerów rządzi światem za pomocą pieniądza. Robią z nim co chcą. Przekształcają go zupełnie nie licząc się z kastą niższą. Ważne dla nich jest tylko to, by ona istniała i by można było ją bezkarnie wyzyskiwać. Ale kim są ludzie tej drugiej klasy? To biedacy. Nie mają oni żadnych praw, bo nie mają grosza przy duszy. Mieszkają w warunkach urągających ludzkiej godności, często przymierają głodem. Ich jedynym zadaniem jest zaspokojenie potrzeb klasy panów. Jest to jedyną racją ich egzystencji. A panowie już się postarają, by taki stan rzeczy nigdy się nie zmienił.
Wells widział to wszystko i głośno się na to nie zgadzał. Sytuację tą piętnuje w „Wehikule czasu”. Jak? Pokazuje, co się stanie, jeśli stosunki społeczne nie zostaną zreformowane. I tak oto widzimy, jak gatunek ludzki ewoluuje i dzieli się na dwa zupełnie różne podgatunki. Pierwszy ta rasa powstała z klasy panów. Istoty do niej należące to małe i słabe stworzonka pozbawione wyższej inteligencji. Za dnia żyją one spokojnie na łonie natury, wypoczywają i beztrosko bawią się. Jednak ich Arkadia jest skażona. W nocy bowiem ze swych podziemnych siedzib wychodzą wstrętne, pająkopodobne potwory. Dzięki swej niezwykłej sile porywają bezsilne ludki z „ziemskiego raju” i pożerają je. Kim są? To przedstawiciele drugiego podgatunku ludzi, który powstał z wyzyskiwanej kasty robotników.

Dokonajmy charakterystyki obydwu grup stworzeń. Najpierw omówmy lud podsłoneczny. Jego przedstawiciele są słabi. Wells pokazuje poprzez to dobroczynne przymioty pracy. Dzięki niej ciało jest zdrowe, czerstwe, utrzymane w silnej kondycji. Milionerzy nie musieli pracować i nie pracowali. Ich ciała uległy degeneracji. Mięśnie zmniejszyły się, dawna gibkość gdzieś uleciała. Nie są wstanie bronić się przed napadami swoich „braci”. Herbert twierdził, że człowiek jest stworzony do wysiłku fizycznego, a niepodejmowanie go jest wykroczeniem przeciwko prawom natury, która karze „przestępców” zwyrodnieniem. Drugą cechą omawianego ludu jest spadek inteligencji. Jest to obrazem wpływu „nicnierobienia” na umysł ludzki. Podsłoneczni oddawali się wyłącznie rozrywkom, nie interesowała ich nauka, edukacja. Rozum przestał być im potrzebny, więc został ograniczony do minimum. Wells stwierdza, że to również jest przyczyną działania przyrody. Według niego inteligencja jest potrzebna do tego, by walczyć z przeciwnościami. Wielcy przemysłowcy tego nie robili, oni wszelakie przeszkody usunęli! W opinii pisarza człowiek powinien podejmować bój ze wszystkim tym, co występuje przeciwko niemu, gdyż to stanowi o istocie człowieczeństwa i nadaje życiu sens. Wszelakie inne działanie jest złamaniem praw natury i ściągnie na nieprawego jej gniew oraz stanie się przyczyną kary. Kary, którą otrzymali Elojowie. Kolejną cechą przedstawianej grupy ludzi jest skłonność do miłostek. Myślę, że jest to pozostałość po dawnym życiu, w którym z nudów zawiązywano różnego rodzaju intrygi miłosne. A może jest to ucieczka przed złem, które poluje na nich z ukrycia?

Teraz scharakteryzujmy lud podziemny. Jest on zupełną przeciwnością poprzedniego. Jest silny. Dzięki ewolucji ciała jego przedstawicieli przystosowały się do polowania, wykształcił się spryt i przebiegłość. Możemy powiedzieć, że natura stała się sprzymierzeńcem ciemiężonych robotników. Ofiarowała im cechy, dzięki którym mogli pokonać okrutnych panów. Widzimy, jak Wells staje po stronie wyzyskiwanych i czyni z nich triumfatorów. Podziemni przystosowali się do środowiska, w którym zostali umieszczeni, pokochali je i uczynili swoim domem. Jest to motyw przewijający się przez wiele antyutopii: by uczynić człowieka szczęśliwym, należy zmienić jego samego (a nie jego otoczenie) tak, by je pokochał.
Ciekawy jest fakt, że ani pierwsza, ani druga rasa nie jest tą dobrą. Podsłoneczni zostali zdeformowani poprzez odebranie im ludzkich cech pozytywnych, Podziemni poprzez dodanie im cech negatywnych. Jest to obrazem faktu, jak sztuczny był współczesny autorowi podział społeczności. Ani przedstawiciele klasy robotników, ani bogacze nie mieli cech, które byłyby wypośrodkowaniem między naturą Elojów i Morloków.
Zjawiskiem, którego doświadczyła ludzkość przyszłości, to odwrócenie ról. Podgatunek żyjący pod ziemią zbuntował się, pokonał swych gnębicieli, którzy stracili nad nim wszelaką kontrolę i zaczął na nich polować. Ten zabieg literacki miał spotęgować grozę i uwypuklić nienormalność wyższości jednych ludzi nad innymi. Pokazuje też jak zadane zło wraca do złoczyńcy i staje się narzędziem okrutnej zemsty.
Widzimy, jak stosunki społeczne nie oparte na zasadzie równości ingerują w naturę i w jaki sposób ona broni się. Wells poprzez hiperbolizację cech obydwu klas społeczeństwa zobrazował, jak bardzo niebezpieczny jest podział ludzkości na kasty i że może doprowadzić do trwałego wynaturzenia. Wątpliwe jest oczywiście, że kiedykolwiek przybierze ono taką formę, jak w „Wehikule czasu”. Polegać będzie ono raczej na utrwaleniu się stanu, w którym jedni ludzie będą panami, a drudzy niewolnikami i do sytuacji, w którym będzie on nieodwracalny oraz stanie się przyczyną zagłady człowieczeństwa, a może nawet ludzkości.

Druga wada społeczeństwa jest przyczyną pierwszej. Jest nią uwypuklanie się u jednostki cech charakterystycznych dla jej kasty. Powodem tego jest trwałość systemu klasowego oraz niemożność przechodzenia z jednej klasy do innej. W rezultacie w każdym człowieku zabita zostaje różnorodność charakteru. W efekcie pojedynczy człowiek posiada tylko te właściwości osobowości, które odpowiadają jego grupie społecznej. Inne zostają stłamszone lub usunięte. Herbert George Wells wyraźnie zobrazował to w „Wehikule czasu” obdarowując wszystkich Podsłonecznych takimi samymi cechami, zupełnie różnymi od cech Podziemnych.

Kolejna wada to rezultat dwóch poprzednich. W efekcie trwałej klasowości społeczeństwa oraz brak różnorodności cech każdej jednostki zahamowany zostaje rozwój każdego człowieka. Skoro ludzie nie rozwijają się, nie rozwija się całe społeczeństwo. W przyrodzie obowiązuje jedna zasada: jeżeli coś się nie rozwija, jest eliminowane. Społeczność, która nie ewoluuje, wyginie. Wells ostrzega przed tym i pokazuje, jak poprzez stopniową inwolucję gatunkowi ludzkiemu grozi wymarcie.

Następną wadą społeczeństwa wytkniętą przez Wellsa jest stosunek do nauki. Pokazuje on, jak ważna jest ona w naszym życiu. Jeśli ludzie tego nie zrozumieją, dorobek naukowy zostanie zniszczony. Pisarz podkreśla, że wiedzę trzeba wykorzystać dla dobra ludzkości. Bez niej nie wyobraża sobie prawidłowego rozwoju człowieka. Znajduje to swe odzwierciedlenie w jego powieści. Zarówno Podsłoneczni, jak i Podziemni nie kierowali się nauką, skutkiem czego ulegli degeneracji. Elojowie nie byli zaciekawieni otaczającym ich światem, przez co nie umieli zastosować środków, jakie on im oferował, do obrony przed napastnikami, czy nawet do odmienienia systemu społecznego. Jeśli ludzie będą uprawiać naukę dla niej samej lub nie uprawiać jej w ogóle, zamiast użyć ją, by pomóc sobie i innym, zmarnieje ona i stanie się niewykorzystaną siłą. Mając w ręce taki potencjał, jakim ona jest, wręcz niebezpieczne jest do niewłaściwych celów. Jeśli ludzie tego nie zrozumieją, z nauką stanie się to, co z eksponatami, które Podróżnik w Czasie oglądał w Muzeum. Pochwałę wiedzy i osiągnięć naukowych czytelnik znajduje w sposobie w jakim Podróżnik przenosił się w czasie. Robił to nie za pomocą magii, zaklęć, czy dżinów, lecz używając maszyny, którą sam, dzięki posiadanym umiejętnością, wynalazł.

Ostatnią wadą społeczeństwa napiętnowaną przez autora „Wehikułu czasu” jest to, co robi ono z cywilizacją ludzką. W czasach pisarza światem rządzili wielcy bogacze. Nastawieni na „robienie pieniędzy” uczynili tą cywilizację cywilizacją przemysłową. Nie dbali o dorobek kulturowy czy o rozwój architektury. Przez to dziedzictwo wieków zaczęło podupadać, a rozbudowało się wszystko, co mogło przynieść zysk, na przykład infrastruktura przemysłowa. Wells pokazał w swej powieści, że jeśli taki stan rzeczy będzie trwał, znanej nam cywilizacji grozi zagłada.
Postawiłem tezę, że antyutopia jest wpisana w naturę ludzką. Twierdzę tak, gdyż potwierdzenie tych słów znajduję w codziennym życiu, w każdym z nas i w sobie samym. To, o czym piszę, spełnia się na kilka sposobów.

Pierwszy związany jest z omawianą powieścią. Jeśli odczytać ją metaforycznie, możemy powiedzieć, że opisuje ona ambiwalencję charakteru wszystkich ludzi. W każdym z nas zamknięty jest Podsłoneczny. Są to nasze słabości, umiłowanie wygody, radość, miłość, naiwność, niezaciekawienie, strach, niepewność, instynktowne lęki. Naszą drugą częścią jest Podziemny, który zawiera w sobie agresję, żądzę zemsty, determinację w dążeniu do celu, chytry spryt, nienawiść. Każda z tych dwóch grup zawiera cechy zarówno pozytywne, jak i negatywne. Jeśli chcielibyśmy za ich pomocą zbudować utopię, obydwie w każdym człowieku musiałyby być w równowadze. Taki stan osiągają tylko nieliczni. Przeważająca większość z nas nie umie ze swojego Eloja i Morloka zbudować harmonii, na której oparłby się idealny świat. Szale charakterów prawie każdego człowieka przechylone są w stronę tej jego części, która ogląda słońce, lub tej, która żyje w ciemności. Przez to już na poziomie jednostki, a nie całego społeczeństwa, oddalamy się od utopii. A to coraz bardziej przybliża nasz świat do antyutopii.

Drugi sposób również odnosi się do „Wehikułu czasu”. Wad wytkniętych przez Wellsa nie usunęliśmy lub nie zrobiliśmy tego całkowicie. Nadal nasze społeczeństwa podzielone są na klasy, nadal u członków poszczególnych kast rozwijają się tylko cechy przez kastę akceptowane, nadal nie dbamy o rozwój każdej jednostki, ciągle nie stosujemy nauki w naszym życiu w takim stopniu, w jakim moglibyśmy, gdybyśmy tylko chcieli, wciąż nie szanujemy naszej cywilizacji i osiągnięć przodków. Te wady są czynnikami antyutopogennymi. Nie pozbyliśmy się ich, ponieważ wymagałoby to wysiłku, a my jesteśmy zbyt leniwi by go podjąć. Nasza natura buntuje się przeciwko zmianie świata na coraz gorszy, a jednocześnie nie podejmując walki z takim stanem rzeczy, daje mu przyzwolenie do trwania. Czyż to nie jest zgoda na antyutopię? Nie pozbyliśmy się przywar naszych społeczeństw, gdyż są one wynikiem naszej natury, a wystąpić przeciwko niej chyba nikt nie potrafi, a jeśli spróbuje, skutki tego będą opłakane. Tak więc w efekcie budujemy nasze kraje na zasadzie antyutopii.

Kolejna metoda, za pomocą której świat przedstawiony przez Wellsa, Orwella czy Huxleya tkwi w nas samych, to akceptacja zła, o którym mówi Russel. Nie przeciwstawiamy się zbrodniom i występkom, które nas otaczają. Dajemy na nie przyzwolenie, a przecież w utopi ich obecność jest nie do pomyślenia. One nie pozwalają jej zaistnieć, niszczą ją. Z definicji są bowiem czymś co psuje, a nie buduje idealność.
Nie potrafimy uwierzyć w świat doskonały. Brak wiary w możliwość jego utworzenia odbiera nam motywację do działania. A przecież by coś osiągnąć, trzeba tego mocno chcieć. Jednak nasza natura zmusza nas do przyziemnego realizmu. Zbyt przyziemnego. Dlaczego? Ponieważ marzenia utopistów się nie spełniają, na świecie nie ma Arkadii, Eldorado, Nipu. Brak realizacji pragnień Woltera, Kochanowskiego, Morusa (pomińmy ich kontrowersyjność) zmusza nas do sceptycyzmu. Ich spełnienie jest uzależnione od naszego nastawienia. Świat zmieni się, jeśli zmienimy się my i nasz do niego stosunek. Poza tym wprowadzenie w życie wizji utopistów byłoby niezgodne z naturą ludzką. Ten paradoks- pragnienie świata doskonałego przy niezgodzie nań naszego wnętrza, tworzy zamknięte koło. By zreformować nasze otoczenie, musimy jakoś z niego wyjść. Russel powiedział, że nasz świat pozbawiony jest złudzeń. Dlaczego? Ponieważ zbyt często spełniają się w nim wizje antyutopistyczne, których nie umiemy zburzyć. Nie pozwalamy sobie na snucie rozmyślań w stylu „jakby to było dobrze, gdyby…”, gdyż wiele razy zawiedliśmy się. Nie wprowadziliśmy ich do rzeczywistości, gdyż przywykliśmy do tego, że codzienne życie nam na to nie pozwoli. To wszystko znalazło swoje odbicie w „Wehikule czasu”. Wells wyolbrzymił w zrodzonym z jego fantazji społeczeństwie wszystko to, co nie pozwala nam stworzyć utopii i wierzyćw nią. Skoro miał co wyolbrzymić, znaczy to, że nasze społeczeństwo posiada przymioty, które, jeśli rozwiną się, przemienią nasze życie w koszmar z roku 802 701.

Jak napisałem, w naszym świecie wiele razy realizowały się wizje antyutopistyczne, na przykład totalitaryzm, nazizm, komunizm. One to właśnie są złem, do którego przywykliśmy w codziennym życiu. Fakt, że to one, a nie „marzenia utopistów” pojawiają się w naszym świecie, jest kolejnym dowodem na to, że antyutopia jest częścią naszej natury i że podświadomie, mimo woli do niej dążymy. Nasza rzeczywistość coraz słabiej z nią walczy, gdyż staje się jej realizacją, przyzwyczaja się do niej.

Warta omówienia jest postać Podróżnika w Czasie. Jest on człowiekiem z normalnej teraźniejszości. Nagle trafia do świata, który jest hiperbolą jego własnego. Jednak „na pierwszy rzut oka” sobie tego nie uświadamia. Marzył, by trafić do utopii. Tymczasem znajduje się w miejscu zupełnie innym niż to, którego oczekiwał. Po pobieżnym obejrzeniu go stwierdza jednak, że mimo pewnych odchyleń od jego wyobrażeń, jest ono idealne. I kiedy już myślał, że nie mógł trafić lepiej, jego oczom ukazuje się prawda. I wtedy dopiero stwierdza, jak bardzo kraina, której jest gościem, podobna jest do jego domu. Dlaczego? Gdyż fundamenty, na których została zbudowana, umieszczone są w jego świecie. Jaka jest jego funkcja w utworze? Myślę, że Wells po to umieścił w nim tego człowieka, by skonfrontować ze sobą cechy teraźniejszości i roku 802 701. Podróżnik jest czymś pośrednim między Elojami a Morlokami. Jest od nich różny, gdyż nie uległ zwyrodnieniu, a jednocześnie do nich podobny, gdyż stanowi połączenie ich cech, które po wyolbrzymieniu stały się podstawą koszmaru. To, co w Podróżniku ludzkie, po rozfragmentowaniu i upersonifikowaniu stało się demoniczne lub słabe. Wspomniałem, że Wells nie nadał głównemu bohaterowi swej książki imienia. Myślę, że zrobił to, by ukazać, że mógłby nim być każdy z nas, a cechy, które on posiada, są cechami nas wszystkich.

Postać Podróżnika jest elementem gry, jaką prowadzi Wells między utopią a antyutopią. Widać ją już na poziomie konstrukcji fabuły utworu. Obydwie bowiem mają taki sam schemat. Zagubiony wędrowiec trafia przypadkiem do nieznanego mu miejsca. Jest ono odizolowane od jego domu (w omawianym przypadku barierą jest czas). Znajduje przewodnika, który odsłania przed nim jego tajniki (w „Wehikule czasu” ta osoba to Weena). Doznaje szoku na skutek jego dziwności (w opisywanym dziele- podwójnego) i opuszcza je (ucieka, może nie zgadza się na zło codzienności? Świadczyłoby to o tym, że jeszcze nie przywykliśmy do niego w takim stopniu, jak sądził Russel. A to oznacza, że jeszcze mamy szansę z nim walczyć. ). Kolejnym elementem zabawy dwudziestowiecznego fantasty jest to, w jak niewielkim stopniu jego antyutopia różni się od prawdziwej utopii. Wystarczył bowiem jeden detal, by zakłócić doskonałość świata, który stworzył w swej fantazji- bestia zawarta w człowieku- jego budowniczym i mieszkańcu. Skoro więc to my jesteśmy tym elementem, który kazi doskonałość otoczenia, należy zapytać, czy Russel nie miał racji twierdząc, że marzenia o utopi to złudzenie, gdyż zło, do którego przywykliśmy w codziennym życiu, tkwi w nas samych? Jeśli tak, to dopóki nie usuniemy siebie, nie stworzymy utopii. W takim wypadku dla nas jest ona rzeczywiście miejscem, którego nie ma. A jeśli jej nie ma, to co jest?

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 16 minut