profil

Bunt jako wyraz niezgody na rzeczywistość. Odwołując się do wybranych tekstów literackich, zaprezentuj bohaterów, którzy bunt uznali za konieczność

poleca 88% 105 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Niezwykle naturalne i ludzkie jest przeciwstawienie się okrutnej rzeczywistości. Żaden człowiek myślący i choć troszkę wrażliwy nie jest w stanie pogodzić się ze złem, bezmyślnością, obłudą i fałszem, których tyle jest wokół. Jednak tylko nieliczni uważają bunt za konieczność, jedyne słuszne rozwiązanie i podporządkowują mu całe swoje życie. Przeciętny człowiek powie niesprawiedliwości świata „nie” i na tym jego bunt się kończy, a tylko niektórzy podejmują konkretne działania, które są według nich koniecznością i nie potrafią bez tej idei żyć. Postępują często zgodnie z opinią A.Camusa: „Aby istnieć, człowiek musi się buntować” i nie wyobrażają sobie egzystencji bez niego. Różne są obiekty buntu. Jedni przeciwstawiają się władzy, inni społeczeństwu, sytuacji politycznej czy złemu losowi, ale zawsze jest to niezgoda na jakąś część otaczającej ich rzeczywistości. Prawdziwi buntownicy to indywidualiści i naprawdę silne jednostki, bo tylko tacy ludzie są w stanie iść pod prąd i realizować swoją konieczność z uporem.

Jednym z pierwszych, który uznał, że nie ma innego wyjścia jak bunt, był Prometeusz. I nie był to bunt byle jaki, bo bohater ten przeciwstawił się bogom. Twórca człowieka czuł się za swoje dzieło odpowiedzialny i wiedział, że musi pomóc bezradnemu wtedy jeszcze człowiekowi. Skoro najwyższa władza- bogowie- -nie była przychylna ludziom to i nawet przeciw niej Prometeusz musi się zbuntować. Kierowały nim najwyższe uczucia tj. miłość i odpowiedzialność, skoro miał odwagę przeciwstawić się potędze. Dokonał świadomego wyboru- ja albo człowiek- i drogo za ten wybór zapłacił, ale uznał go za swoją powinność i nie widział innego rozwiązania jak bunt. Trzeba, albo bardzo kochać tak jak Prometeusz, albo bardzo wierzyć w siebie, żeby mieć odwagę zbuntować się przeciw najwyższej władzy. W literaturze można jednak jeszcze odnaleźć bohaterów, którzy bunt przeciw Bogu uznali za konieczność. Przykładem może być Konrad z III cz. „Dziadów” A.Mickiewicza. Jego właśnie bunt związany był w dużym stopniu z poczuciem własnego geniuszu, ale jednocześnie ze świadomością swojej bezsilności. Jako poeta uważa, że jest w stanie przeciwstawić się złu i pomóc zniewolonemu narodowi polskiemu, ale potrzebuje do tego „rządu dusz”, który posiada tylko Bóg. Nie ma więc wyboru, staje do pojedynku z Najwyższym. Buntując się przeciwko prawom Stwórcy, bohater kieruje się miłością do ludzi, a narodowi polskiemu pragnie przywrócić wolność, nawet za cenę własnego życia. Jako patriota nie może pogodzić się z sytuacją kraju gdzie okrutny tyran i despota(senator) święci tryumfy. Pojedynek z Bogiem przegrywa i nie wyzwala swego narodu spod carskiego jarzma, ale siła i rozmiary jego buntu, buntu w słusznej sprawie, sprawiają, że pozostaje wielki. Nigdy jednak nie dorówna w tej kwestii Prometeuszowi, który nie buntował się tylko słowem, ale przede wszystkim czynem. Nie dorówna mu również bohater hymnów J.Kasprowicza, mimo że tak jak i wspomniane już przeze mnie postacie, przeciwstawił się boskiemu porządkowi rzeczywistości, ale nie pozostał buntownikiem do końca. W hymnie „Dies irae” tak jak Konrad oskarża Boga za całe zło, nędze i marność, ale już w „Mojej pieśni wieczornej” czy „Hymnie świętego Franciszka” zgadza się na boski porządek świata i rezygnuje z przeciwstawiania się Bogu. Tak więc jego bunt tylko przez chwilę uznany został za konieczność, a gdy nie przyniósł pożądanych efektów porzucony został na rzecz poszukiwania w świecie dobra i miłości. Wszystkich trzech przytoczonych bohaterów łączy bunt przeciwko sile najwyższej i uznanie go za konieczność i to właśnie dlatego postawę Konrada i bohatera hymnów Kasprowicza, nazywa się często buntem prometejskim. Jest to według mnie nie do końca słuszna nazwa, gdyż umniejsza zasługi Prometeusza. Przecież tylko jego bunt przyniósł Bardzo odważną, a przede wszystkim niezwykle wierną swoim zasadom buntowniczką była Antygona, bohaterka tragedii Sofoklesa. Podjęła heroiczną walkę z zasadami, które wymyślił człowiek, a które wydały jej się absurdalne i niesprawiedliwe. Uznała wyższość praw religii i tradycji nad bezdusznym prawem władcy. Chcąc być wierną zasadom, w które wierzy,a przede wszystkim z miłości do brata, zdecydowała przeciwstawić się władcy- Kreonowi i pochować ciało brata Polinejka, który uznany został za zdrajcę. Bunt Antygony jest konsekwencją jej niezłomnych zasad moralnych, a także rozpaczliwą prośbą o uznanie jej racji. Bohaterka nie potrafiła postąpić inaczej, nie znalazła innego wyjścia jak bunt. Dla brata, a także dla bycia wierną idei, poświęciła własne życie. W świadomości ludzi pozostała symbolem wiernej córki i siostry, a także buntowniczki przeciwstawiającej się władzy jednostki. Jednak w sztuce „Antygona\" J.Anouiha z 1942r. Kreon mówi o Antygonie w nieco odmienny sposób: „Co dla niej ważne, to powiedzieć nie i umrzeć”. Została więc pokazana jako osoba, która nie chciała podjąć trudów życia w cierpieniu i wybrała bohaterską śmierć. Jest to przykład na to, że buntownicy nigdy nie są do końca zrozumiani i niestety pozostają bardzo często samotni w swojej walce, walce wynikającej z niezgody na otaczającą ich rzeczywistość.

„Muszę oddać, com wziął. Ten dług przeklęty...” tak o swoim buncie mówi Judym główny bohater „Ludzi bezdomnych” S.Żeromskiego. Odrzuca on świat tolerujący nędzę i postanawia zmienić szarą rzeczywistość klas ubogich. Chce walczyć z biedą i złą sytuacją całego świata i ślepo wierzy, że człowiek może tego dokonać. Nie zgadza się na lekceważenie problemu ludzi biednych i cale swoje życie podporządkowuje przekonaniu do swoich racji kolejnych środowisk. Nie bierze jednak pod uwagę żadnych kompromisów, nie widzi innej drogi niż bunt przeciw okrutnej rzeczywistości. Jednak jego działalność nie jest społeczną misją. To raczej imperatyw, wewnętrzny przymus, wynikający z przeświadczenia, że musi spłacić dług wobec tych, spośród, których pochodzi. Bunt ten uważa za konieczność i nie widzi poza nim nic. Odrzuca nawet miłość mówiąc: „Nie mogę mieć ani ojca, ani matki, ani żony, ani jednej rzeczy, którą bym przycisnął do serca z miłością, dopóki z oblicza ziemi nie znikną te podłe zmory. Muszę się wyrzec szczęścia.”. Dla Judyma sprawą jedynie ważną zdaje się być zachowanie bezwzględnej czystości i tylko temu wewnętrznemu głosowi chce być wierny. Judyma i jego bunt można zestawić z jeszcze jednym bohaterem prozy dziewiętnastowiecznej- Wokulskim. Obaj mają zbliżone poglądy na sprawy społeczne, chcą zmienić zepsuty świat i dręczą ich podobne kompleksy względem warstw wyższych. Jednak bunt Wokulskiego według moich odczuć nie przebiegał tak gwałtownie, a sam Wokulski nie był tak fanatyczny w swoich przekonaniach jak Judym.

W całkiem odmienny sposób buntuje się kolejny bohater literacki- Józio z powieści Gombrowicza pt. „Ferdydurke”. Tym razem nie chce on zmieniać świata, ale jego bunt jest drogą do zrozumienia rzeczywistości. Wypełnia nim swoje życie i kieruje go przeciw zniewoleniu (formie). Broniąc się przed „upupieniem” i przyprawieniem „gęby” ratuje się kolejnymi ucieczkami. W niedługim czasie zrozumie jednak, że „nie ma ucieczki przed gębą, jak tylko w inną gębę (...)Przed pupą zaś w ogóle nie ma ucieczki.”. Jego bunt przyniósł więc pożądane efekty- zrozumiał istotę świata. Józio nie mógł pogodzić się z zawikłaną rzeczywistością i rozpaczliwie szukał wolności. Dzięki swojej buntowniczej postawie zrozumiał, że cała wolność człowieka polega jedynie na świadomości zniewolenia. Tym razem idea buntu nie bez podstawnie uznana została przez bohatera za konieczność.

Nic dziwnego, że Raskolnikow postać z powieści F.Dostojewskiego codziennie przyglądając się okrutnej rzeczywistości Petersburga pełnej patologii i brzydoty, gdzie prostytucja i alkoholizm są zjawiskami, które na nikim nie wywierają wrażenia, postanawia przeciwstawić się jej. Poczucie niesprawiedliwości i bunt potęguje jeszcze w bohaterze fakt, iż jest świadkiem tego, jak ludzie pozbawieni moralności, niezdolni do doznawania uczuć wyższych, funkcjonują w tym świecie doskonale. Pragnie zmienić źle urządzoną rzeczywistość, a w dodatku uważa się za kogoś lepszego od innych i nie może znieść tego, że jest w społeczeństwie nikim. Morderstwo Alony Iwanowny uważa za konieczność, gdyż pozbywa się w ten sposób pasożyta, a więc ulepsza świat. Jest to również sprawdzenie się, a właściwie chęć utwierdzenia w swojej wyjątkowości. Sprawa, wobec, której się buntuje jest może i słuszna, ale sposób tego buntu jest absurdalny. Zamiast walczyć ze złem przyczynia się do jego rozpowszechnienia i jednocześnie niszczy sam siebie. Wprawdzie miłość Sonii pomaga mu zrozumieć popełniony błąd i rozpocząć nowe życie, ale to co się wydarzyło pozostawi w nim ślad do końca życia.

Jedni godzą się na świat, modlą i cierpią, bo wierzą, że teki los wyznaczył im Bóg. Inni buntują się, bo uważają, że rzeczywistość można i trzeba udoskonalić. Różne są efekty tego sprzeciwu, czasem nawet tragiczne jak w przypadku Raskolnikowa, ale najważniejsze jest by pozostać w zgodzie z samym sobą. Daleka jestem od gloryfikowania tego zjawiska jako wartości, ale w każdym jednak przypadku i ludzie buntujący się, i obserwatorzy ich działań zdobywają coraz pełniejszą wiedzę o świecie. Ciągle nierozwiązany pozostaje problem: przeciwstawiać się złu czy godzić się na nie, uznając świat za niereformowalny? Dlatego też trzeba pozostawić ludziom możliwość wyboru i uszanować go. Zresztą jeżeli uznamy bunt za swoją konieczność to i tak nic nas od niego nie odwiedzie. Nie wszyscy jednak są tak silni by „iść pod prąd”, dlatego buntownikom należy się szacunek.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 8 minut