profil

Jaki wizerunek człowieka średniowiecza pozwala odtworzyć poznana literatura tej epoki zarówno parenetyczna jak i krytyczna? Jak dziś odbieramy ten wizerunek?

poleca 85% 244 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Natura człowieka zawsze była i jest jedną wielką zagadką. Jak wiele zmieniło się w hierarchii wartości tejże istoty na przestrzeni lat. Czytając wielkie dzieła pisane w tak odległych nam latach mamy wrażenie jakby była to inna bajka, zastanawiamy się często jak mógł żyć taki człowiek, czemu cenił sobie takie wartości a nie inne. Bo dzisiaj już wiele rzeczy jest nie do pomyślenia! Któż mógłby oddać życie za własne idee i zasady moralne, kto wyzbył by się dobrowolnie wszelkich dób materialnych aby zbliżyć się do Boga? Brzmi to bardzo niewiarygodnie, jak swego typu niesamowite historie. Jednak są one zapisane w dziejach ludzkości, więc istniały naprawdę. Czemu zginęły? Człowiek zmiennym jest.

Według mnie najciekawszym okresem jest średniowiecze. Bajkowe i magiczne zestawienia tej epoki zachwycą niemalże każdego. Bo kto nie chciałby przenieść się w krainę pełną zielonych łąk, zamków, księżniczek, smoków i dzielnych rycerzy, którzy walczyli o miłość damy swego serca?

Najbardziej znanym przykładem średniowiecznej miłości jest miłość Tristana i Izoldy. Każdy, kto ma choćby mgliste pojęcie o średniowieczu, musi przyznać, że ich dzieje to opowieść - jak na tamtą epokę - niezwykła.

Ta niezwykła opowieść o miłości wcale nie odbiegała tak dalece, jak nam się wydaje, od oficjalnej wykładni tego uczucia. Czegóż bowiem dowiadywał się o miłości średniowieczny odbiorca? Że jest to uczucie potężne, nieokiełznane, które przynosi jedynie cierpienia, nie może bowiem zostać zaspokojone. Dowiadywał się, że miłość to rozkosz straszliwa i męka bez końca, i śmierć! A co najważniejsze że miłość pozamałżeńska zawsze będzie skazana na udrękę i prześladowania.

W zamkach i oberżach rycerze i plebejusze słuchali zapewne z zapartym tchem o przygodach nieszczęśliwych kochanków, chłonąc każdym nerwem słowa trubadura czy waganta, by na koniec przetrzeć oczy jak po długim śnie i, dziękując Bogu za uchronienie od podobnych katuszy, wrócić do swych codziennych zajęć i legalnych małżonek.

Sądzę, że Dzieje Tristana i Izoldy realizowały marzenia ludzi o wielkiej miłości, zarazem ich przed tą miłością przestrzegając. Ich odbiór był czynnością zastępczą, czytano i słuchano zamiast osobistego przeżywania uniesień miłosnych. Taka jest zresztą jedna z funkcji literatury dostarczać ludziom odczuć i przeżyć, których sami nie są w stanie doświadczyć.

Dla nas ważniejsze jest, że ta niezwykła opowieść to jedna z najwspanialszych, jeśli nie najwspanialsza, historia miłosna w literaturze świata. Stało się tak dzięki połączeniu w jedną, spójną i logiczną całość, elementów i wątków zasadniczo od siebie odmiennych. W historii Tristana i Izoldy splatają się legendy celtyckie o pochodzeniu jeszcze przedchrześcijańskim, rycerskie obyczaje rodem z chanson de geste*, kultura miłości dwornej wyrosła w XII wieku w Prowansji oraz moralność chrześcijańska, która była drogowskazem całego średniowiecza. To połączenie okazało się mieszanką piorunującą, tworzącą w efekcie arcydzieło literatury miłosnej.

Śmierć. Z czym nam się kojarzy to słowo? Z bólem, cierpieniem, utratą życia? Dla średniowiecznego rycerza brzmiało ono zupełnie inaczej. Był on w stanie z uśmiechem na ustach oddać swoje życie ku chwale ojczyzny i dla dobrego imienia swojego króla. Jakże rzadko w tych czasach słyszy się o rycerskich postawach. Mało kto z nas oddałby dobrowolnie życie za swój kraj, chodź na pewno znajdą się tacy śmiałkowie.

Przytoczę teraz fragment pieśni o Rolandzie: „Hrabia Roland ma zakrwawione usta. Skroń mu pęka (..) uszami mózg się wylewa” Jest to bardzo dosłowny opis śmierci rycerza. Roland w chwili swojej śmieci był całkowicie przytomny i wiedział że za chwilę jego dusza opuści ciało.

To jest właśnie jedna z cech średniowiecznej śmierci – nie przychodzi ona nagle, niespodziewanie i zdradziecko. Człowiekowi dane jest przeczucie i czas, aby się do niej przygotować.

Ostatnią rzeczą jaką zrobił Roland było znalezienie miejsca na tzw. „godną śmierć”. Tym miejscem było wzniesienie gdzie „pod pięknym drzewem” na zielonej trawie Roland z wyczerpania i upływu krwi upada. Drzewo jest symbolem połączenia ziemi z niebem czyli także ze stwórcą. Bohater prosił Boga o przebaczenie i odpuszczenie wszystkich grzechów jakich dokonał w swoim ziemskim żywocie. Oddał on swoje życie jako lenno boże. Bóg zesłał na ziemię Aniołów, którzy poprowadzili jego duszę do Raju. Roland mimo swego okrucieństwa i zaciekłości otrzymał spokojne życie wieczne.

Autor uczynił bohatera postacią niezwykle wyidealizowaną. Ta scena śmierci stanowi podsumowanie życia „rycerza bez skazy”. Wszystkie jego cechy zgodnie z nakazem literatury pouczającej zostają tu uwypuklone : honor, odwaga, poświęcenie, miłość do ojczyzny, walka o dobre imię króla, a także duma, duma która trzyma się go aż do samego końca. Najbardziej jednak widoczna jest tutaj miłość do religii: chrześcijanizmu. W systemie wartości rycerza najważniejsze miejsce zajmował Bóg, stąd jego droga do śmierci jest prawie drogą do świętości.

Uważam, że Roland był doskonałym przykładem odwagi, którą tak sławiła się średniowieczna kultura. Odwaga, która sięgała zenitu. Dzięki swej dumie i upartemu dążeniu do celu osiągnął wiele. Rycerz, podobnie jak wielcy artyści, pragnie być zapamiętanym, nie chce aby jego dusza umarła wraz ze śmiercią. Za każdym razem gdy czytamy te wielkie poematy o tym dzielnym człowieku czujemy cząstkę jego obecności na tym świecie. Wraz z nim przeżywamy wszelkie niepowodzenia i radości, a nawet śmierć. I tym właśnie sławiła się średniowieczna literatura: dawała ludziom to, czego brakowało im w życiu: smutków, radości, cierpień, szczęścia, nieszczęścia i wielu innych odczuć. Dzięki temu dzisiaj sami możemy wcielić się w wielkie postaci, odczuwać wszystko, to co oni.

Św. Aleksy wybrał życie w ubóstwie i ascezę, zamiast dostatniego i pełnego uciech. Postanowił zmienić całe swoje życie, aby dochować wierności swoim wartościom i właśnie to było przyczyną jego szczęścia. Wyzbył się wszystkiego co uważał za zło, czyli wszelkich dób materialnych, rozrywek, spotkań ze znajomymi. Całą swoją osobą poświęcił się dla tego co było dla niego najważniejsze – czyli dla Boga. Nie uznawał prawie niczego, żył w ubóstwie i nędzy, chodź pochodził z bardzo, jak na tamte czasy, zamożnej rodziny. Niczego mu nie brakowało. Chociaż można nawet wysunąć stwierdzenie, iż dlatego że od najmłodszych lat miał wszystko chciał zobaczyć jak to jest nie mieć nic.

Asceza w średniowieczu była uważana za najpewniejszą drogę osiągnięcia zbawienia. Aleksy nie waha się przed żadną formą cielesnych umartwień. Wystawia swe ciało na mróz, cierpi głód, spędza noce na modlitwie. Wkrótce wszyscy okoliczni mieszkańcy zaczęli go uważać za świętego człowieka. Aleksy nie pragnie jednak sławy i uznania za życia. Chce pozostać nieznany, nie zauważony Był szczęśliwy, ponieważ zawierzył Bogu i zawierzył samemu sobie - wybrał. System wartości ma więc ogromny wpływ na wybór drogi życiowej człowieka.

Uważam, że niewielu z nas potrafiło by przyjąć taką samą postawę jak św. Aleksy.

W dzisiejszym świecie rządzi pieniądz, i wszystko wokół niego się kręci. Nawet szczęście. Bo który biedak z uśmiechem na ustach przyzna się, iż jest szczęśliwy ? W średniowieczu natomiast najważniejszą ideą ludzkiego życia była wiara. Dla niej byli skorzy do wielkich poświęceń, których nikt z nas zrozumieć zapewne nie może. Religia na przełomie lat bardzo się zatraciła, nie odczuwamy już wielkiej potrzeby bycia blisko z Bogiem. Chrześcijaństwo stało się po prostu tradycją przenoszoną z pokolenia na pokolenie, jednakże gdzieś po drodze zatraciły się chyba filary tego wszystkiego, i gubimy się we własnej wierze.

Zupełnie inne wartości możemy ujrzeć znając życie św. Franciszka. Jest on jednym z największych i najbardziej popularnych świętych kościoła. Założył trzy zakony : franciszkanów, klarysek i zakon dla świeckich. Zamiast zamkniętego w murach klasztornych życia ascetycznego wprowadził model wędrownego kaznodziei, który utrzymywał się z jałmużny. Jest, był i będzie on zawsze patronem ekologów, ponieważ uznaje równość człowieka z każdą rośliną i każdym zwierzęciem. Jego głównymi ideami były : miłość do Boga, miłość do ludzi i przyrody, wierne naśladowanie Chrystusa oraz ubóstwo i pokora. Mawiał on: „odnoś się z miłością i czcią do wszystkich istot stworzonych”. Płynie z tego afirmacja, pogodna i radosna.

W jego dekalogu możemy dojrzeć wiele ciekawych koncepcji i motywów które w dzisiejszym świecie nie są niestety stosowane. Ludzie nie pamiętają już żeby stąpać z szacunkiem po kamieniach, bo każda rzecz ma swoją wartość. Na przebiegu lat zostało to wszystko niestety zatracone. „Używaj rzeczy oszczędnie ponieważ marnotrawstwo nie zapewnia przyszłości”. Wielu z nas o tym wie, lecz jak niewielu się stosuje. Świat przez to powoli umiera, nim się obejrzymy zostaniemy z niczym.

Według mnie postawa franciszkańska jest w obecnych czasach bardzo potrzebna, dlatego też z nią się identyfikuję. Uważam, że całe zło jakie jest na tym świecie spowodował sam człowiek, nikt przecież za niego tego nie zrobił. Istota ludzka ma taki mechanizm myślowy, że gdy stanie się coś złego szukamy winy w każdym dookoła, a nie spojrzymy na siebie, bo któż z nas lubi przyznawać się do błędu? Franciszkanie uczyli jak żyć, patrzeć radośnie oczyma na świat. Dostrzegać dobre aspekty istnienia, a nie wywyższać te złe. W dzisiejszych czasach potrzebna jest taka postawa, ktoś powinien pokazać całej ludzkości, że może być lepiej, dać nadzieję. Niestety, na świecie nie ma już tak odpornych psychicznie ludzi, aby mogli utworzyć rewolucję na cały glob.

Średniowiecze jest bardzo specyficznym okresem. Miłość w romansach nigdy nie kończyła się dobrze. Zawsze czytając tę literaturę odczuwamy ból i cierpienie bohaterów, razem z nimi przeżywamy wzloty i upadki, chodź niepowodzeń zdecydowanie było więcej. Ktokolwiek czytał chodź jedną powieść z tejże epoki wie, iż jest to literatura która ma w sobie niecodzienną nutkę tego, czego w życiu wielu z nas brakuje – nutkę szaleństwa, bezgranicznego poświęcenia, zazdrości oraz cierpienia za miłość, która niekoniecznie była miłością do drugiego człowieka.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 9 minut