profil

Łagry na podst. "Archipelagu Gułag" Aleksandra Sołżenicyna

poleca 85% 527 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Sowieckie łagry i kolejne męczeństwa ludzi, jakieś niesamowite wynaturzenie sprawców zbrodni. Człowiek zniewolony, wykorzystywany; człowiek, którego oddzielono od rodziny, w którym zabito nadzieję, nie posiadający jakichkolwiek praw. Aby mówić o zniewoleniu człowieka należy zdefiniować to pojęcie. Zniewolenie to utrata wolności, swobody, całkowita zależność od innych. Zagadnienie to może dotyczyć kilku sfer życia ludzkiego. Pierwszą z nich jest fizyczne ograniczenie tzn. uzależnienie czyjegoś zdrowia i życia od woli drugiego człowieka. Zniewolenie umysłu polega na zatraceniu własnej osobowości godności na skutek różnorodnych czynników.
Filozofią przewodnią Związku Sowieckiego był marksizm, ideologia która akcentuje równość człowieka. Jednakże ten system filozoficzny doprowadził do powstania państwa totalitarnego, które w ogóle nie akceptowało podstawowych praw i wolności ludzkiej. Przywódcy tego prawa uważali, że można poświęcić życie jednostki dla osiągnięcia idealnego ich zdaniem ustroju, w części świata będącej pod ich panowaniem. Idea ta była niebezpieczną utopią.
Jednym z elementów mających podporządkować człowieka systemowi były łagry - obozy pracy, znajdujące się w miejscach odosobnionych, w trudnych warunkach klimatycznych, najczęściej na Syberii. Sytuację tam panującą znamy z licznych utworów, napisanych przez ludzi, którym udało się przeżyć.
Aleksander Sołżenicyn przebywał w obozie sowieckim ( łagrach) dlatego jego dzieło „Archipelag GUŁag” (ros. Gławnoje Uprawljenie Łagieriej- GUŁag) jest swego rodzaju dokumentem o warunkach i życiu w obozie.
Łagry były obozami odosobnienia i przymusowej pracy. Zamykano w nich głównie przeciwników politycznych i przedstawicieli mniejszości narodowych, którzy stanowili tanią siłę roboczą. Jak przystało na obóz, wszystkich, niezależnie od wieku i płci, traktowano tak samo, dlatego też kobiety miały podobne obowiązki jak mężczyźni, na przykład przy wyrębie lasu. Podobnie jak w innych obozach marzono o chwili odpoczynku od pracy, o momencie spokoju, mimo iż i one zakłócane były częstymi rewizjami, mającymi na celu sprawdzenie, czy więźniowie nie posiadają czegoś, co powinni byli oddać natychmiast po przybyciu do obozu. Były tam ciężarne kobiety, którym nie zapewniono odpoczynku i higienicznych warunków, tak bardzo im potrzebnych. Ludzie wyniszczeni, zdegradowani psychicznie, nie mający nadziei na polepszenie bytu, głodni, z wyrafinowaniem oczekujący na nowe "dostawy" więźniów, od których można było sobie coś przywłaszczyć. Wtedy "prawdziwy głód uważano za stan, w którym wszystko, co znajduje się dookoła kwalifikowane jest jako coś nadające się do zjedzenia". To tutaj tak naprawdę widzimy ogrom ludzkiego nieszczęścia, rozterek i decyzji wynikających z chęci przeżycia, widzimy tę walkę, tą chęć, by się ukryć, by się schować, by się nie dać. Dlatego też każdemu będącemu więźniem tamtej rzeczywistości nieobce było stwierdzenie, że "nie ma takiej rzeczy, której by człowiek nie zrobił z głodu i z bólu".
Łagry znajdowały się na Syberii, a więc w miejscach o bardzo długich, ostrych zimach i krótkim, zaledwie dwa miesiące trwającym lecie, w strefie klimatycznej o bardzo nikłej szacie roślinnej. Więźniowie niezależnie od pogody zatrudniani byli przy najcięższych pracach takich jak wyrąb lasów, czy budowa licznych dróg i torów kolejowych.
Ta niewolnicza i mordercza praca więźniów była motorem napędowym ogromnych budów i to dzięki niej udawało się osiągnąć cele wyznaczone w gospodarczych planach wieloletnich.
Do tortur fizycznych zaliczamy pracę, która w normalnych warunkach jest obowiązkiem. ale też i potrzebą człowieka. Praca w łagrze była jednym ze źródeł udręki i zniewolenia. Dzień pracy trwał od jedenastu do czternastu godzin. Doprowadziło to do wycieńczenia organizmu, a w konsekwencji do śmierci ogromnej części łagierników.
Z pracą wiązała się inna udręka a mianowicie głód. Żywność została podzielona na "trzy kotły" tzn. zróżnicowane przydziały żywnościowe, zależne od wydajności pracy. Najlepszym "kotłem" był trzeci, bo tam porcja wynosiła 700 gramów, a w drugim 500 gramów, a w pierwszym tylko 400 gramów dziennie.
Więźniowie dostawali czarny gliniasty chleb i wodnistą, gotowaną na kapuście lub marchwi zupę. Wykształcili specjalny, bardzo powolny sposób jedzenia, dzięki któremu dłużej mogli się cieszyć każdym przeżuwanym kęsem. Wielkim wyczynem było pozostawienie sobie części chleba na czas pomiędzy śniadaniem a obiadem. Niewielu ludzi było zdolnych do takiego wysiłku woli. Te głodowe racje zwykle nie wystarczały ludziom zmuszanym do katorżniczej pracy, więc zdobywali oni jedzenie wszelkimi sposobami, często nie licującym z godnością człowieka. Dochodziło do kradzieży, oferowano różnorodne usługi za dodatkową porcję chleba. Tworzyły się też bandy nędzarzy, żebrzących o prawo wylizania misek i kotłów w kuchni. Byli to ludzie w ostatnim stadium głodu Metodą na podwyższenie racji były tzw. tufty-kłamastwa mające na celu zawyżenie w sprawozdaniach faktycznie wykonanej normy, co opisuje Aleksander Sołżenicyn.
Z braku witamin, białka i innych substancji odżywczych ludzie zapadali na rozmaite choroby np. szkorbut.
Jednakże za prawdziwy głód starzy więźniowie uważali taki stan, gdy człowiek patrzy na wszystko dookoła jako na obiekty nadające się do zjedzenia.
Życie w łagrze było pasmem cierpień. Jednak i ono miało swój kres. W miejsce wewnętrznego buntu pojawiła się bierność, obojętność na ludzką krzywdę. Człowiek dopasowywał się do istniejących w obozie praw, życie w łagrze stanowiło uznanie, że jedynym prawem jest Tajga, którą trzeba zaakceptować, sprzeciwienie się jej równe jest śmierci. Ludzie nauczyli chronić się w miarę możliwości przed zimnem, szyjąc ze starej podszewki rękawice, naprawiając rozlatujące się ubranie. Niektórzy usługiwali więźniom, otrzymującym paczki żywnościowe. Zbierali ze stołu miski, aby wylizywać. W ten sposób, starając się nikomu nie narazić, przeczekiwali swój wyrok bez wiary w zwolnienie. Wyroki na więźniach przedłużano bezterminowo, o prawie do obrony, tłumaczenia się nie było w ogóle mowy. Preteksty ciągle mnożono, wymyślano coraz to nowe i bardziej "oryginalne", jak na przykład 10-letnie więzienie za przynależność do fikcyjnej organizacji terrorystycznej. Podobnie traktowano ucieczki, na które i tak decydowano się niezwykle rzadko, bo wiadomo było, iż chęć opuszczenia obozu kończyła się rychłą śmiercią na ogromnych obszarach tajgi lub tundry czy też wydaniem uciekiniera przez ludzi zamieszkujących najbliżej od obozu zasiedlane tereny. "Od obozu nie można uciec przyjaciele, nie dla nas wolność. My przykuci do obozu na całe życie, chociaż nie nosimy łańcuchów. Możemy próbować, błądzić, ale w końcu wracamy. Taki los, przeklęty los.(...) Sama wolność nam przeciwna" - słowa te dobitnie określają ograniczenia wprowadzone i „pielęgnowane” przez ustrój totalitarny.

Z głodem i podziałem żywności związany jest jeszcze inne źródło degradacji człowieka. Wynika ono z konieczności przystosowania się do więźniów, do społeczności. Efekty pracy obliczano dla całej brygady, a nie dla poszczególnych jej członków. A ponieważ zależał od nich przydział żywności, więźniowie pilnowali się nawzajem. Byli swoimi najgorszymi strażnikami. Sołżenicyn opisuje ludzi, którzy nie chcieli pracować dla swoich oprawców, nie chcieli się upodlić, dlatego inni więźniowie unikali ich.
W Łagrach nie patrzono na jakość tylko na ilość. Wszystkie produkty dla więźniów były robione pewnego rodzaju „produkcją masową”. Ludzie byli traktowani jak zwierzęta. Każdy „łagrowicz” miał swój numer indentyfikacyjny, którym musiał się posługiwać i pieczątkę.
Kolejną torturą był mróz, permanentnie przekraczający 30 stopni. Więźniowie zmuszeni byli do pracy w łachmanach i bez odpowiedniego obuwia kilkanaście godzin na dobę. Również przepełnione baraki były słabo ogrzewane. Niskie temperatury były przyczynami licznych odmrożeń i innych chorób, w warunkach obozowych często kończące się śmiercią.
Ciąg tych upodleń zapoczątkowany był przez aresztowanie i śledztwo. Zsyłano na podstawie fikcyjnych oskarżeń i przewinień (byle by wypełnić plan walki z wrogiem klasowym ), za które wymierzano wysokie wyroki. Przyczyną aresztowania mogła być bezpodstawna denuncjacja zawistnych sąsiadów, czy też niewłaściwe pochodzenie społeczne, przynależność do będących na cenzurowanym organizacji czy narodów.
Jedną z udręk łagrów był nieokreślony czas wyroku, który mógł zostać wydłużony w każdej chwili.
Całkowite oddalenie od rodzinnych miast, limity w korespondencji, cenzura prowadziły do stopniowego rozluźnienia więzi rodzinnych. Więźniów pozbawiana często ostatniego źródła nadziei i sił potrzebnych do przetrwania. Rodziny represjonowane jako krewni zdrajców, umęczone przez władze często nie przyznawały się do swych bliskich. (Ludzie bali się tego, że mogą podzielić los więźniów).
Dosyć ważną rolę w życiu więźnia odgrywały "rozrywki kulturalne" oferowane przez kierownictwo obozu. Stanowiły one, ze względu na swoją sporadyczność, prawdziwe wydarzenie w więziennej egzystencji. Były to odczyty mające na celu resocjalizację skazańców, czy też projekcje filmów lub występy więźniów.
W zamkniętej społeczności więziennej tworzyła się swoista moralność odbiegająca od moralności ludzi wolnych. Człowiek przyswajający sobie prawo obowiązujące w łagrze ulegał zezwierzęceniu. Jego myśli krążyły tylko wokół możliwości przeżycia, jedzenia, snu, a więc funkcji fizjologicznych. Stopniowo ulegał zobojętnieniu na krzywdę i niedolę ludzką. Starzy ludzie patrzyli na chorych wrogo, ponieważ ci odbierali im jedzenie. Taki właśnie stan umysłu ludzkiego możemy nazwać stanem zupełnego zniewolenia, zatracenia przez człowieka wartości świadczących o jego człowieczeństwie.
Jednakże w łagrach zdarzały się nieliczne przypadki ludzi starających się uratować resztki godności. Niektórym pomagała wiara w Boga. Ludzie starali się uciekać od tej szarej rzeczywistości, pisząc pamiętniki, prowadząc zapiski, rozmawiając na różne tematy, czy prowadząc rozmowy liryczne. Ci ludzie mimo uwięzienia ciała potrafili znaleźć prawdziwą wolność ducha, dopiero w obozie rozwinęła się ich siła wewnętrzna, pozwalająca być ludźmi - w pełnym tego słowa znaczeniu. Nie należy jednak zapominać, że były to tylko sporadyczne wypadki.
Można więc uznać, że łagry, powstałe na polecenie Lenina i Trockiego w 1918 roku, przerażająco dobrze spełniały powierzone im makabryczne zadanie zniewolenia człowieka.



Dzieki tej i jeszcze jednej parcy dostałm 6 na koniec III klasy :D ułatwiłam wam i nie musicie czytać 3 cegłówek :] Mój e-mail podałam ale podam jeszcze raz : [email protected] :D pozdro

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 9 minut