profil

Trud wierności sobie - Problem wierności ideałom w literaturze.

drukuj
poleca 85% 318 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Problem wierności ideałom jest problemem odwiecznym, człowiek prawy nigdy nie zrezygnuje z raz objętego kursu ku wartościom ważnym i pożytecznym. Można by się zastanowić nad tym, czy tak pojęta wierność sobie samemu warta jest poświęcenia jej swoich marzeń i pragnień. Co w życiu człowieka jest ważniejsze: wygodne życie i wszechogarniający konformizm czy może pozostanie sobie wiernym, mimo trudu, który często zniechęca do kroczenia po drodze odpowiedzialności i konsekwencji. Spróbuję w tym wypracowaniu odpowiedzieć na tak postawione pytanie

Jednym z utworów, w którym problem postawiony na wstępie widać dobitnie i wyraźnie jest tragedia Sofoklesa "Antygona". Utwór pochodzi z okresu antycznego, ale – powtórzę to po raz kolejny za piszącymi na ten temat – idee w nim zawarte są ponadczasowe. Jednym z głównych bohaterów jest król Kreon, jawiący się jako despota, opierający decyzje państwowe jedynie na swojej wiedzy i woli. Uważał, że nie potrzebuje doradców i nie brał pod uwagę żadnych argumentów przedstawionych mu przez tytułową bohaterkę dramatu, czyli Antygonę. Jego zadufanie było tak ogromne, że potrafił sprzeciwić się nie tylko woli poddanych, których przedstawicielką była Antygona, ale również religii, która w ówczesnych czasach miała ogromne znaczenie w życiu ówczesnych ludzi. Swój błąd ujrzał dopiero po śmierci Antygony, zbyt późno, by móc go naprawić.
„Antygona” swą treść czerpie z mitologii, z tzw. mitów tebańskich. Tytułowa bohaterka była córka Edypa, dawnego króla Teb. Jej brat Polinejkes zawarł przymierze się z wrogami Teb, by w ten sposób przejąć w mieście władzę. Drugi zaś brat, Eteokles, stanął po stronie obrońców grodu Edypa. Obaj zginęli w bratobójczej walce. Kreon nakazał pochować Eteoklesa z honorami, zaś ciało Polinejkesa, jako zdrajcy, zostawić ptakom na pożarcie. Antygona, z wielu względów, wśród których najważniejszym była wierność wyznawanym ideałom i własnemu widzeniu świata oraz miłość siostrzana, nie zastosowała się do zakazu i pochowała ciało brata. Została za to skazana na karę śmierci poprzez zamurowanie. Kreon jednak po namyśle cofnął karę. Ale jak już wcześniej napisałem, owa decyzja została powzięta zbyt późno. Antygona zdążyła już popełnić samobójstwo.
Nieszczęścia spotykające bohaterów tej tragedii – jak zresztą również innych greckich tragedii – nie są karą za ich złe uczynki, ale wynikają z ciążącego nad nimi przeznaczenia - fatum. Konflikt między Antygoną i Kreonem jest konfliktem racji przeciwstawnych, lecz równoważnych. Kreon więc prezentuje dobro państwa, ład społeczny, rozum, które nakazują karanie zdrajców, jednak jego działaniami kieruje duma i zuchwałość, ale który władca jej nie ma. Antygona kieruje się zaś wiernością nakazowi grzebania zmarłych i miłością do brata – czyli wiernością swoim przekonaniom i zwykłym ludzkim odruchom. Bohaterowie nie są wolni w swoich działaniach, gdyż ciąży nad nimi fatum, czyli przeznaczenie. Kreon, wydając zakaz pochowania zdrajcy, wiedział, że łamie prawa boskie. Sądził, że w ten sposób uzyska aprobatę ludzi i utrzyma silną władzę w swoim państwie, a jednocześnie nie chciał robić wyjątków dla nikogo, w tym dla narzeczonej swego syna – Antygony. Król bezskutecznie tłumaczył młodzieńcowi, że myśli on tylko o sobie, a nie o dobrach państwa. Władca Teb nie mógł ugiąć się pod presją, gdyż straciłby autorytet oraz szacunek poddanych. Nie zrobił tego również z dumy, ponieważ do końca wierzył w słuszność swoich decyzji. Z punktu widzenia państwa Kreon postępował słusznie. Był również w pewnym sensie wierny zasadom działania państwa, gdyż nie kierował się prywatą, skazując na śmierć Antygonę. Tak więc, może nieco przewrotnie, ale uważam, że zarówno Kreon jak i Antygona pozostali wierni wyznawanym ideałom, czyli sobie samemu, jednak dla obojga zakończyło się to tragicznie

Najstarszy znany epos rycerski, czyli „Pieśń o Rolandzie” należy do gatunku chansons de geste, pieśni o czynach bohaterskich. Powstał na przełomie XI i XII we Francji. Jego akcja rozgrywa się w czasach Karola Wielkiego (VIII wiek.). Bohaterem jest hrabia Roland, biorący udział w wyprawie Karola przeciwko muzułmańskiemu władcy Saragossy - Marsylowi. Podczas powrotu do Francji Roland został zdradzony przez ojczyma Ganelona i zaskoczony w wąwozie Ronceval. Walczył jednak bohatersko aż do swojej śmierci, przekonany, że spełnił obowiązek, pozostał wierny swojej drodze życiowej i zyskał wieczną chwałę. „Pieśń o Rolandzie” przedstawia w ten sposób w postaci tytułowego bohatera wzorzec rycerza średniowiecznego, którego głównym zadaniem była obrona władcy, wiary i niewiast i pozostanie wiernym temu celowi aż do śmierci. Utwór jest pochwała męskich cnót. Bohater nie jest szczególnie skomplikowany wewnętrznie. Walkę z wrogami traktuje jako obowiązek wynikający z owej przywołanej wierności. Może ona zakończyć się tylko zwycięstwem lub śmiercią, gdyż wierność ideałom rycerskim nie dopuszcza kompromisu. Życie osobiste bohaterów i miłość do kobiet są nieistotne.

Przywołane wyżej przykłady ilustrują nie tylko ponadczasowość tych utworów, lecz również fakt jak niewiele się zmieniło, a jednocześnie bardzo dużo zmieniło się w świecie ludzkich dokonań i postępowania od czasów starożytnych. Ludzie współcześni borykają się z nadal z wieloma problemami ludzi starożytności i niewiele pomogły przestrogi pisarzy i poetów. Jednak mimo tych niedociągnięć świat, śmiem twierdzić, ciągle dojrzewa i doskonali się. Jakże inaczej bowiem wierność samemu sobie pojmuje Konrad Wallenrod. Przyczyną napisania tego utworu, jak się wydaje było zwątpienia Adama Mickiewicza w możliwość odzyskania przez Polskę wolności drogą walki zbrojnej. By właśnie wyrazić te przemyślenia, poeta sięgnął do średniowiecznych dziejów zakonu krzyżackiego. Tajemnicza postać Konrada Wallenroda, Wielkiego Mistrza Zakonu w latach 1391-1393, była tylko maską, mającą zasłonić aktualną problematykę polityczną.
Konieczność przyjęcia odpowiedzialności za cały naród, podjęcia walki z dużo potężniejszym wrogiem, wymaga od jednostki posługiwania się wszelkimi dostępnymi w danej chwili środkami - niezależnie od ich etycznej wartości. Ów zmuszający do dwulicowości patriotyzm nosił w sobie znamiona głębokiego tragizmu. Tragizm Antygony polegał na tym, iż ginie, bo wyrzeka się środków niskich i moralnie godnych potępienia, tutaj – jak byśmy to dzisiaj powiedzieli – wszystkie chwyty są dozwolone. Do dzisiaj co rusz wybuchają spory o moralną ocenę tego typu działań, przeciwstawiających się rycerskiemu etosowi walki otwartej i jawnej, z jakim mieliśmy do czynienia w przypadku Rolanda. Jednak uważam, że mimo tych kontrowersji, Wallenrod pozostał sobie wierny do końca, gdyż przyświecał mu jeden nadrzędny cel, który wypełnił. Konrad Wallenrod rozpoczął swoją karierę w zakonie krzyżackim, mając na celu wsparcie ojczyzny. Postać Mickiewiczowskiego bohatera ma wymiar tragiczny, ponieważ poświęcił on swoje dobro osobiste, aby wypełnić zobowiązania wobec zagrożonego kraju. Wybrał drogę lisa, co spowodowało pewne rozdarcie wewnętrzne; jego honor został splamiony, moralność - wymazana. Awans Wallenroda miał trzy więc trzy odcienie, nie tylko szerzej pozytywny i negatywny, lecz również dramatyczny - osobisty. Pozytywnie wspomógł on rodaków, ludzi których kochał, lecz jednocześnie ujemnie oddziałując na podwładnych - wrogów, którzy mu zaufali. Zdrada jest pracą szpiega, a kontrowersje wokół jego osoby istniały i istnieć będą. Jednakże ścieżka, jaką poszedł Konrad Wallenrod, nie wzbudza we mnie potępienia i awans taki uważam za wyjątkowo sprytny sposób osiągnięcia zamierzonego celu. Choć, być może nie jestem do końca obiektywny, będąc Polakiem.

Czy awans społeczny może być formą ekspiacji? "Lord Jim" Josepha Conrada udowadnia, moim zdaniem, prawdziwość takiej tezy. Tytułowy bohater powieści nie mógł odzyskać spokoju, dlatego wędrował z miejsca na miejsce. Patusan stał się jego wybawieniem. Jim zamienił się w Tuana Jima, człowieka darzonego szacunkiem i poważaniem wszystkich tubylców. Wsparcie, jakiego udzielił mieszkańcom wyspy, spowodowało jego awans w społeczności. Po raz pierwszy od długiego czasu on - Jim z Patny - był szczęśliwy. Powieść nie skończyła się jak bajka i wszyscy nie żyli długo i szczęśliwie; awans po części nabrał wyrazu ujemnego. Jednak prawda jest taka, iż do czasu tragicznych wypadków kariera Jima była korzystna zarówno dla miejscowej ludności jak i dla marynarza. W naszym społeczeństwie ludzie niezbyt często dostają drugą szansę, jeżeli zawiedli choć raz. Mam oczywiście na myśli warunki normalne. Druga szansa jest rzadka i warto ją wykorzystać, choć należy się wpierw upewnić, czy koszty danej decyzji mogą być większe niż wartość czyjegoś "odkupienia". W przypadku Jima było to jak najwłaściwsze, mimo klęski. Dlatego też, przykład ten pokazuje nam, że człowiek, mimo popełnionych niegodziwości, jeśli w porę się otrząśnie i zrozumie swój błąd, może naprawić to, co zepsuł, jednocześnie pozostając sobie wiernym.
„Lord Jim” to opowieść o człowieku, który ma świadomość odpowiedzialności za zło, które kiedyś wyrządził, potrafi uczciwie ocenić samego siebie i nie szukać usprawiedliwień nawet wtedy, gdyby uniewinniły go wszystkie sądy świata. Jim naprawił winę ginąc w obronie słabych i potrzebujących pomocy. Jest więc postacią, która poniosła klęskę fizyczną, zwyciężyła zaś moralnie, pozostając sobie wiernym. W tym tkwi jego wielkość. Nie dopuścił się ani razu zdrady swych romantycznych ideałów. Jim był bohaterem tragicznym, który został postawiony w trudnej sytuacji i musiał dokonać tragicznego w skutkach wyboru. Poniósł śmierć dla własnych ideałów, była to dla niego jedyna możliwość odkupienia win. I za to właśnie go pochwalam.

Drugą częścią trylogii Henryka Sienkiewicza jest "Potop", a w nim spotykamy kolejnego bohatera czyli Andrzeja Kmicica. Był typowym przedstawicielem szlachty XVII wieku: prowadzący hulaszczy tryb życia, porywczy, ceniący sobie dobraną kompanię i swawolne życie. Jednak jego osoba w czasie akcji utworu ulega przemianie, metamorfozie. Z sługi, warchoła, zawadiaki, zdrajcy przemienia się w wiernego ojczyźnie rycerza, zdolnego do pełnej poświęcenia służby Rzeczypospolitej. Przemienia się w bohatera narodowego, który potrafi postawić obowiązek służby dla kraju ponad głosem serca.
Motorem przemiany Kmicica jest przede wszystkim miłość do Oleńki Billewiczówny, czyli w tym pozostaje wierny sobie, wierność temu uczuciu pozwoliła mu dojrzeć podłość dotychczasowego postępowania. W zasadzie Kmicic nadal pozostaje dumny, porywczy i odważny, jednakże uczy się opanowywać egoizm, podporządkowuje się pewnemu systemowi wartości, w imię którego poskramia swoje namiętności.

W tej pracy starałem się udowodnić, że w życiu człowieka wierność sobie i przyjętym ideałom (mam na myśli te pozytywne) jest sprawą nadrzędną i nie może podlegać koniunkturze i wahaniom poziomu moralnego społeczeństwa. Antygona, Roland, Jim i Kmicic pozostali sobie wierni, to ich łączy, chociaż sposoby, w jakie okazali ową wierność, są zgoła odmienne. Antygona od początku jest prawa i konsekwentna w swej prawości, Roland – może nieco zaślepiony – nie ma dylematów moralnych Kmicica, dla niego białe jest białe, a czarne czarne, Jim natomiast próbuje naprawić wyrządzone zło przez ekspiację i czynienie dobra, podobnie jak Kmicic. Zaryzykuję tutaj na zakończenie stwierdzenie, iż wierność sobie jest konsekwencją ukochania już to osób, już to ideałów, a może jedno z drugim jest tak silnie powiązane, że miłość osób i ideałów to w gruncie rzeczy jedno i to samo uczucie.


Polecasz? Tak Nie
Komentarze (8) Brak komentarzy
27.7.2006 (12:28)

I tak ta praca nie jest za rewelacyjna, więc Marycha jak chcesz to se ją weź!. U Wiśni miara murowana.

27.7.2006 (12:12)

Hmmm, praca bardzo ciekawa ale szkoda że nie ma nic o wierności do drugiego człowieka, ale ocena i tak 6

27.7.2006 (12:11)

SPOKO PRACA, SZKODA ZE NIE NATRAFIŁEM NA PODOBNĄ PRACE KILKA DNI WCZESNIEJ NA MATURE PROBĄ MIAŁ BYM JAK ZNALAZŁ!

Materiały do matury