profil

Literatura science - fiction.

drukuj
poleca 78% 434 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

W dzisiejszych czasach literatura powoli traci na swoim znaczeniu. Pomimo że przez wieki była praktycznie jedynym środkiem przekazu, a do niedawna jedynym sposobem na poznanie czyichś poglądów było przeczytanie książki, dzisiaj już mało kto czyta równie często, co ogląda telewizyjny dziennik. Człowiekowi „dzisiejszemu”, to znaczy zabieganemu, wiecznie czymś zajętemu, wiecznie starającemu się nadążyć za tempem narzucanym przez życie, wydaje się, że nie ma on czasu na czytanie takich książek jak „Pan Tadeusz”, czy „Chłopi”. Przerażają one przeciętnego, szarego zjadacza chleba objętością, stylem języka i tematem, mało kogo dzisiaj interesującym. Każdy chciałby przeczytać książkę „na czasie”, ale napisanie takiej wcale nie jest proste.

Półki księgarń obfitują w powieści sensacyjne, nie przedstawiające sobą większych walorów literackich, w satyryczne nowelki „na jeden wieczór”, a co z literaturą piękną? Czy pozostało nam jedynie czytanie Harlequin-ów i dzieł dawnych mistrzów?

Chyba nie. Wielu ludzi zapomina o istnieniu literatury fantastycznej. Pierwszymi jej twórcami można ze spokojnym sumieniem nazwać Francuza JuliuszaVerne, żyjącego w XIX wieku twórcę cyklu opowieści fantastyczno- naukowych („W 80 dni dookoła Świata”, „20 000 mil podmorskiej żeglugi”), będącego prekursorem nurtu Science-Fiction i Anglika, J.R.R. Tolkiena, autora powieści pt. „Władca Pierścieni”, twórcy literatury Fantasy.

Na początek warto powiedzieć czym te kierunki się różnią. Otóż SF, jest gatunkiem opowiadającym o świecie przyszłości, o czymś co MOŻE kiedyś mieć miejsce. Fantasy natomiast odbiega od świata rzeczywistego, tworzy krainy zbliżone do baśniowych, w którym rolę statków kosmicznych i ufoludków przejmują czarodzieje i smoki.

Verne’a, można nazwać prekursorem SF, ponieważ postanowił dodać do świata realnego elementy fantastyczne, a Tolkien jako pierwszy porzucił świat realny i stworzył własny, równie piękny, ale przepełniony, tym, co dla nas fascynujące, magią, żywymi mitami. Świat Fantasy. Wielu poszło w ich ślady. Na rynku nie można narzekać na brak ciekawych pozycji fantasy i science-fiction. Wielu ludzi jednak nie może się do nich przekonać.

Uważam, że autor prozy fantastycznej, musi w swoją pracę włożyć wiele więcej wysiłku, niż inny pisarz. Fantasta, poza stworzeniem ciekawej fabuły, musi stworzyć swój świat, albo nauczyć się „poruszać” w fantastycznym świecie stworzonym przez kogo innego. Taki człowiek poza talentem literackim, musi wykazać się niebagatelną wyobraźnią.

Napisałem tu o „stworzonych” światach fantastycznych. Takim światem jest właśnie Arda, z „Władcy Pierścieni”, lub uniwersum Gwiezdnych Wojen, z popularnej serii amerykańskich opowiadań, znane przede wszystkim z filmów Georgea Lucasa. Są to światy dopracowane, piękne i istniejące naprawdę, chociaż jedynie w wyobraźni czytelników.

Jednak nie każdy autor SF, czy Fantasy, zabiera się za tworzenie własnego świata od początku. Jednym z najbardziej poczytnych, a na pewno moim ulubionym, pisarzem SF jest Stanisław Lem. Lem umiejscowił akcje swoich książek na ziemi w bardzo dalekiej przyszłości, kiedy to już podróże międzyplanetarne, międzygwiezdne, a nawet międzygalaktyczne są czymś dosyć powszednim, choć nie do końca popularnym. Niewielu podróżników zdobywa się na podróż w odległe zakątki wszechświata, bo nie wszyscy, nieraz dziwaczni mieszkańcy innych globów są dla ludzi przyjaźnie nastawieni (wszak niewiele istot we wszechświecie jest zbudowanych z tak podłego budulca jak białko...), niektórzy traktują ludzi jak bogów, w innych ludzie wzbudzają odrazę, a jeszcze inni prostu są obojętni lub o ludziach w ogóle nie słyszeli (nie ma co ukrywać, Ziemia leży na daaaaalekich, wszechświatowych peryferiach, przez co przez kilkanaście tysiącleci nikogo z innej planety na ziemi nie było...).

Lem, w swojej prozie, Wszechświat ukazuje w sposób bardzo inteligentny, pełen alegorii do świata realnego, a jednocześnie w sposób komiczny, nie pozbawiony nutki sarkazmu i czarnego humoru.

Drugim, genialnym autorem SF, jest Terry Praechet, autor cyklu o Świecie Dysku. Nie wiadomo, gdzie ”Discworld” się znajduje, ani czym jest tak naprawdę. Jest on światem będący mieszaniną Fantastyki naukowej i fantasy. Ale geniusz Praecheta nie polega na stworzeniu oryginalnego świata. Urok jego książek polega na wprowadzeniu do fantastyki inteligentnego, choć nierealnego kryminału, w który naprawdę można się „wciągnąć”.

Bogactwo gatunku fantastyki, nie kończy się jednak na książce. Na arenie filmowej pojawia się ostatnimi czasy coraz więcej ambitnych produkcji z tego gatunku. Są to zarówno adaptacje powieści (genialny „Władca Pierścieni, Petera Jacksona, czy trochę starsza produkcja „Ostatni Smok”, z Seanem Connerym w roli głównej(!)), jak i scenariusze niezależne. Zdecydowanie najciekawszą propozycją SF ostatnich lat, na rynku kinowym jest film pt. „The Matrix”, braci Wachowskich. Ten mroczny, trzymający w napięciu film wprowadza naprawdę niesamowitą koncepcję świata. Czyż wizja zupełnej bezradności i nieświadomości wobec pełnego zniewolenia, nie zatruwa naszych umysłów odrobiną strachu? Ja od razu postawiłem sobie pytanie która pigułka lepsza: czerwona, czy niebieska...

Uzdolnieni twórcy SF, mogą popisać się także na rynku komiksowym. Przecież komiks, tak przez niektórych ignorowana forma przekazu artystycznego, jest tak naprawdę skomplikowanym dziełem sztuki. Nie mówię tu o satyrycznych, obrazkowych historyjkach z codziennych gazet, ale o prawdziwym komiksie, przez duże K. Przecież właśnie z komiku swe korzenie czerpią „Gwiezdne Wojny”. Komiks jako dziedzina sztuki w której obowiązuje bezprecedensowa wolność słowa i przekazu, jest moim zdaniem po części „zakazaną’ formą sztuki. Artystów, twórców komiksów nikt nie traktuje poważnie, pomimo ogromnego nakładu pracy, jaki wkładają oni w swą sztukę.

Podsumowując. Od mniej, więcej połowy XX wieku, na arenie literackiej zaczęły pojawiać się publikacje SF i fantasy. Przez wielu ignorowane i niedoceniane, stały się szybko bardzo popularne głównie wśród młodzieży.

Moim zdaniem literatura fantastyczna ma szanse stać się równie popularna, co kiedyś literatura piękna, ze względu na swój, praktycznie niewyczerpany zasób tematów i światów, a jedynym hamulcem, mogącym powstrzymać jej rozwój, są granice ludzkiej wyobraźni....


Polecasz? Tak Nie
Komentarze (7) Brak komentarzy
17.3.2011 (19:59)

Za długa i nie ma definicji..bez sensu.

27.7.2006 (12:21)

praca moze byc moza za duzo szczegolow a za malo konkretow ale ogonie moze byc przydala sie w 50% wiec 3+

27.7.2006 (12:20)

Praca fajna ale nie tego mi potrzeba